Wszystko
o samochodach

Porady / Opony

Opony całoroczne. Czy warto w nie inwestować?

Data publikacji: Autor: Kamil Rogala

Fot. Dawid Łukasik „Co jest do wszystkiego, to jest do niczego!” – to niemal święte powiedzenie wśród konserwatywnych kierowców, którzy nie lubią eksperymentować, zaś kompromisy dla nich nie istnieją. Czy słusznie? Jeszcze jakiś czas temu takie podejście miało sens, ale dziś warto czasem zejść z utartej ścieżki i spróbować czegoś nowego. Przykład? Opony całoroczne.

Owszem, nie są to opony dla każdego i z pewnością nie spełnią wymagań bardzo wymagających kierowców, ale jest pewna grupa posiadaczy aut, dla których takie rozwiązanie będzie idealne. Zanim jednak przejdziemy do największych zalet oraz wad opon całorocznych, sprawdźmy, jak to było przed laty.

Do początku lat 90-tych, praktycznie nie mieliśmy do czynienia z rozróżnieniem na opony letnie i zimowe. Istniały opony uniwersalne. Jednak postęp jaki się dokonał w tworzeniu mieszanek gumowych, a także w projektowaniu bieżników opon spowodował, że producenci ogumienia szybko wyczuli koniunkturę. Teraz użytkownik auta nie potrzebował już jednego kompletu opon – a dwóch! Marketing ruszył pełną parą. Oczywiście nie możemy zapominać też o kwestiach bezpieczeństwa. Rzeczywiście rozdzielenie ogumienia na letnie i zimowe spowodowało, że można było stworzyć opony niemal idealnie pasujące do warunków panujących na drogach, a przy tym zapewniające wysoki poziom bezpieczeństwa. Zazwyczaj – choć nie zawsze – tym wyższy, im droższe było ogumienie.

Redakcja poleca: Mandaty. Za to kierowca nie zostanie już ukarany

Mimo wszystko pozostała grupa kierowców, którzy usilnie trzymali się zasady, że jeden komplet na cały sezon wystarczy. Niestety większa moc auta, większy ruch na drodze oraz zwiększona dynamika jazdy sprawiły, że jazda na oponach letnich zimą w przypadku obfitych opadów śniegu, stała się niebezpieczna, zaś korzystanie z opon zimowych latem było zwykłym marnotrawstwem – bieżnik zużywał się w zastraszającym tempie, zaś stabilność i przyczepność była na bardzo niskim poziomie. Również dziś taka praktyka nie ma sensu, dlatego też producenci opracowują coraz lepsze opony całoroczne, aby spełnić wymagania tych, którzy nie chcą dwa razy do roku wymieniać opon. Co z tego wynikło?

Zobacz też: Redakcyjny test Mazdy CX-5

Opony całoroczne – godzenie się na kompromisy?

Jeszcze kilka lat temu opony całoroczne były zaniedbywane przez producentów, którzy skoncentrowali się na rozwiązaniach sezonowych. W rezultacie ogumienie uniwersalne nie zapewniało przyczepności i trakcji, latem zaś zwiększało zużycie paliwa oraz generowało spory hałas. Wtedy stanowisko sceptyków miało sens, zaś zmiana opon z letnich na zimowe i odwrotnie, nawet w przypadku kierowców, którzy większość czasu spędzają w mieście było uzasadnione. Dziś jest już nieco inaczej. Obecnie z samochodu korzystają nie tylko profesjonalni i wymagający kierowcy, którzy rocznie robią kilkadziesiąt tysięcy kilometrów, ale również osoby, korzystające z pojazdu sporadycznie i nie potrzebujące wyspecjalizowanego ogumienia.

Nowoczesne opony całoroczne są w stanie w niektórych warunkach dorównać oponom sezonowym. To ogromny postęp technologiczny szczególnie, jeśli weźmiemy pod uwagę niemal nierealne wymagania, jakie stawiane są przed takim ogumieniem. O ile opony zimowe mają zachowywać swoje właściwości zimą, przy niskich temperaturach oraz w kiepskich warunkach pogodowych, letnie mają zapewnić świetną przyczepność w wysokich temperaturach oraz podczas deszczu, tak opony całoroczne muszą „ogarnąć” wszystko.

W praktyce oznacza to, że opona całoroczna musi mieć świetne właściwości jezdne w zakresie temperatur od -20 do +30, powinna poradzić sobie w błocie pośniegowym, podczas wiosennej mżawki czy też jesiennej burzy. Czy obecna technologia na to pozwala? Nie do końca, dlatego też jasnym jest, że idealna opona całoroczna nie istnieje. Są za to opony, przy projektowaniu których producent zdołał zachować idealny kompromis. Jest na rynku kilka modeli, które posiadają świetne parametry. Ba! Niektóre cechy w testach wypadają lepiej, niż w przypadku dedykowanych opon letnich lub zimowych. Może to być krótsza droga hamowania, lepsza przyczepność na mokrym lub trakcja podczas jazdy po śniegu. Mowa między innymi o modelach Michelin CrossClimate+, Nokian WeatheProof czy też Goodyear Vector 4Seasons G2. Warto mieć to na uwadze i wybierając oponę całoroczną zdecydować się na taką, w której pożądana przez nas cecha prezentuje się najlepiej.

Cały rok spokoju czy… nieustających stresów?

Wydaje się, że kupno dobrej jakości opony całorocznej będzie lepszym wyborem, niż inwestycja w dedykowane opony letnie i zimowe niższej klasy. Owszem, będzie to wydatek większej kwoty, ale  kupując opony całoroczne kupujemy również spokój związany z brakiem obowiązku wymiany opon, umawiania się do wulkanizatora itp., Pamiętajmy jednak, że wszystko i tak sprowadza się do tego, w jaki sposób korzystamy z auta. Może okazać się bowiem, że kupno ogumienia dedykowanego będzie lepszym rozwiązaniem nawet wtedy, gdy całość będzie kosztowała więcej i będzie wiązała się z większym zaangażowaniem tj. wymianą, przechowywaniem itp. Do sedna.

Dla kogo opony całoroczne?

Odpowiedź na to pytanie wydaje się prosta, choć trzeba dokładnie określić potencjalny sposób eksploatacji takich opon. Kierowca, który rocznie robi co najmniej 30 tysięcy kilometrów, jeździ głównie w trasie i to dość dynamicznie, nie oszczędza auta i nawet trudne warunki atmosferyczne (upały lub sroga zima) nie są mu straszne, powinien zrezygnować z zakupu ogumienia całorocznego. Jak już wspominaliśmy, opony te nie są w stanie zachować optymalnych właściwości w skrajnych warunkach oraz przy agresywnej jeździe. Co więcej, trwałość takich opon określa się na około 50-60 tysięcy kilometrów, a więc wymiana wypadałaby średnio co dwa sezony – to spory wydatek. Pamiętajmy również, że wiele zależy od stylu jazdy, rodzaju dróg, pokonywanych tras itp. W przypadku opon sezonowych zaleca się, aby ogumienie zimowe miało co najmniej 4 mm bieżnika, letnie zaś 3 mm. W przypadku opon całorocznych warto zachować większą wartość.

Opony całoroczne przypadną do gustu z kolei kierowcom, którzy jeżdżą niewiele, rocznie robią maksymalnie 10 tysięcy kilometrów i to głównie w mieście. Wyjazdy poza miasto to okazjonalne wycieczki, zaś atak zimy lub skrajne upały to wystarczający pretekst do pozostawienia auta w garażu. Poza tym okresowe wymiany opon to zbędne zawracanie głowy, a składowanie nieużywanych gum generuje dodatkowe problemy. Jeśli zgadzasz się z tymi cechami, to wybierz opony całoroczne. Ich charakterystyka w zupełności wystarczy do spokojnej jazdy po mieście, żywotność zapewni kilka lat bezproblemowej eksploatacji, zaś wydatek wyższej kwoty zwróci się w postaci braku problemów związanych z okresową wymianą.

Czy warto? Obecnie jakość topowych opon całorocznych jest w pełni zadowalająca i sprosta nawet wysokim wymaganiom. Owszem, nie są to opony, które będą pełnoprawną alternatywą dla topowych opon sezonowych, nie wytrzymają również tyle, co dwa komplety opon dedykowanych, ale jeśli ktoś jeździ niewiele, spokojnie i głównie w mieście, a takich kierowców jest mnóstwo, ogumienie tego typu jest ciekawą alternatywą.

Spodobał Ci się artykuł? Udostępnij go swoim znajomym na Facebooku i Twitterze!

Ogłoszenia motoryzacyjne pochodzą z serwisu Gratka.pl

Zobacz także

Tagi:

Komentarze

  • Najlepsze opony to czterosezony ! (gość)

    Były cały czas w niektórych kategoriach wyłącznie takowe .

  • Rob (gość)

    No to czekamy teraz na opony wiosenne i jesienne. A w przyszłości na opony na każdy miesiąc.

  • Pan Samochodzik (gość)

    Z wielosezonowych mialem Yokohama, Nokian, teraz Michelin. Nigdy wiecej nie wroce do podzialu na letnie/zimowe.

  • Kuba (gość)

    Ja jakoś wychodzę z założenia, że zimówki i letnie powinny być jednak osobno. Tym bardziej, że jest wybór na rynku. Na ten rok kupiłem nówki BluEarth ES 32 od Yokohamy. Cena jest okej, a jakość całkiem inna.

  • AC (gość)

    Tesc ma crossclimaty, kolega z pracy i ja tez. Nie ma innej opcji dla nas. Fakt przebiegi 15-20 tys rocznie. Wygoda i spokoj psychiczny bezcenne

  • Dawid (gość)

    Moim zdaniem przy naszym klimacie warto przerzucić się na całoroczne. Bo ostatnio to ciężko określić kiedy już czas na zmianę opon. Ja mam od dwóch lat Geolandary z Yokohamy. I po tym czasie i przejechanych km, mogę powiedzieć że było warto.

  • Adam (gość)

    Dla osób poruszających się głownie po mieście opony całoroczne to całkiem niezła alternatywa. Ja też zamierzam się na nie przesiąść bo nie widzi mi się znowu wydawania kasy na dwa osobne komplety opon. Wstępnie mam na oku Yokohame 4s AW21 jest w całkiem niezłej cenie.

  • Qqryq (gość)

    W mojej nowej maździe były fabrycznie całoroczne i nie chcę innych.

  • Amahadaram (gość)

    Bzdura, Bzdura i 3x Bzdura w temacie materiału!!! Opony dzisiejsze wielosezonowe to porażka! żaden kompromis. Wulkanizator i doradca. Lato = lato; zima = zima ENDE

  • Rycho (gość)

    Od ponad 30-tu lat jezdze na oponach calorocznych(wielosezonowych) i nie zamienie je na inne(lato-zima). Nie wiem skad autor tego artykulu wzial takie dane, ale przecietna trwalosc opony wielosezonowj to 70 - 110 tys. kilometrow, w zaleznosci od jakosci opony. Na ostatnich przejechalem 117 tys. Zdecydowana wiekszosc(ponad 93 %) kierowcow w USA uzywa opon wielosezonowych.

  • fakt (gość)

    Od tego roku przerzuciłem się na opony całoroczne. Kupiłem Yokohame 4S AW21. Pierwsze starcie z zimą bardzo pozytywne. Opony nie odstają bardzo od zimówek które miałem poprzednio, także lato raczej nie będzie dla nich wyzwaniem.

  • kdriver (gość)

    Problem tylko z tym, że zima nie chce być zimą a lato latem. Warunki realne to nie kalendarz a to co nas spotyka na drodze. Zazwyczaj jest to asflat a śnieg i lód to kilka dni w roku. Jakoś w takich warunkach nie miałem problemu żeby spokojnie sobie jechać czy ruszyć pod górkę itp itd. Kupowanie opon sezonowych to strzał z armaty w muchę. Porządne opony całoroczne naprawdę dają radę w każdych warunkach bo technologia poszła bardzo mocno do przodu dzięki nowym mieszankom (bajka o twardej/miękkiej gumie już jest nieaktualna) i nawet skoki temperatur nie są straszne takim oponom. Auto prywatne to nie bolid F1 który zjeżdża do boksu kiedy zacznie padać i zmienia opony na deszczowe a kiedy jest sucho to slicki. No właśnie dlaczego opony mają miec bieżnik? Przecież slicki trzymają lepiej - udowadniają to wyścigi F1. I tu dochodzimy do konkluzji, że opony sezonowe to też jest KOMPROMIS.

  • JBZ (gość)

    Od 20 lat używam wyłącznie całorocznych GoodYear. Sezonowe nie wchodzą w grę a rocznie przejeżdżam 40 tys. km w różnych warunkach bez wyjątku.

  • Gienek (gość)

    Tak jak napisał Autor - Jak masz 3 km do pracy i małe autko miejskie do jazdy praca-sklep-dom to faktycznie wielosezonówki są OK.....Ale jak jeździsz dużo i w dodatku w trasy - To nie dla Ciebie...Chyba że kochasz ryzyko albo akceptujesz zużycie paliwa o 1 litr więcej i hałas w lecie od grubego bieżnika.

  • Ziarko (gość)

    Ja w tym roku postawiłem też na oponki całoroczne. Pogrzebałem trochę w necie i spodobał mi się model Yokohamy, G015, wzór bieżnika bardzo przemyślany.

  • mirek (gość)

    na zimowych i też wpadłem w poślizg (tor jazdy abs i inne dziwadła) nie będe reklamował marki samochodu - bardzo mądry wpis w książce serwisowej PRAW FIZYKI NIE PRZESKOCZYSZ.Obecnie używam wielosezonowe,KTOŚ MĄDRY WYMYŚLIŁ KODEKS DROGOWY starczy dostosować się do niego, a nie walić na50km/h 100km/h .Wjedż na zimowych gdzie jest lód przysypany puchem śnieżnym i przyhamuj zobaczysz swoje zimówki

  • Witold (gość)

    Ja używałem całorocznych goodyear 4 seasons vector przez 5 lat i moim zdaniem nie ma większej różnicy między oponami zimowymi a tego typu całorocznymi oponami. W jedyny poślizg na śniegu wpadłem kilka lat temu właśnie na oponach zimowych, na całorocznych po prostu trzeba odrobinę bardziej uważać, zwłaszcza w końcowym okresie użytkowania.

  • AveJa (gość)

    Amahadaram No właśnie w Polsce nie ma od paru lat że zima to zima a lato to lato. W maju pada śnieg a w grudniu go brakuje. W kwietniu jest mróz a w listopadzie jeszcze można nad jeziora jezdzić czasem. Chaos jest. Dzisiaj jest maj a pizga złem podczas gdy pod koniec kwietnia było super ciepło.

  • emeryt (gość)

    Ktoś z wiedzą przekonał mnie do Vredestein Quatrac 5 do Avensis 2,2 - jeżdżę już trzeci rok - głównie po mieście - rocznie ok. 7 kkm - b. ciekawa charakterystyka bieżnika - odmienna od innych - ciche - dbam o ciśnienie - jestem zadowolony.

  • facetnawsi (gość)

    wyliczenia nie biorą pod uwagę iż opony całosezonowe są bardziej paliwożerne od letnich - zużycie na nich wzrasta do poziomów jakie ma samochód na oponach zimowych. Przykład z zużycia paliwa na trasie - Hyundai i30 benzyna- na letnich średnie zużycie na poziomie 6,2 na całorocznych 7,1. Renault Espace diesel- na letnich 6,4 na całorocznych 7,2. Tak więc do kalkulacji należy dodać około 0,8l/100km - przy 20000 i poł na pół lato zima wychodzi więcej kasy na paliwo - 100(00km)*0,8l/100*5zł = 400zł rocznie

  • Mietek (gość)

    Do: facetnawsi (gość) Ale jeżdżąc mniej opona całoroczna się sprawdzi. Zresztą autor tekstu to zaznaczył. Jeżdżąc 10tys km rocznie na paliwie to więcej tylko o 200zł a 2 wymiany rocznie opon u wulkanizatora to wydatek min 2x60zł=120zł. Także zostaje maks 80zł oszczędności nie licząc czasu spędzonego u wulkanizatora. Poza tym na wieloseznówkach zima nie zaskoczy i ryzyko kolizji przy ataku zimy mniejsze. Poza tym wiosną i jesienią zdarzają się załamania pogody np. ulewne deszcze i ochłodzenie a wtedy wielosezonówka jest lepsza co pokazują testy i doświadczenie użytkowników. Nie miej komfort przy upałach mniejszy i spalanie większe ale myślę że i tak warto. Szczególnie jak ktoś jeździ po mieście gdzie różnica w spalaniu nie będzie znacząca bo korki robią swoje i opona ma mniejsze znaczenie. Poza tym w czasie lekkiej zimy przynajmniej 2-3 miesiące nie potrzebnie jeździmy na zimówkach a wtedy spalamy więcej niż na wielosesonowych.

  • Fss (gość)

    Zakupiłem bierznikowane wielosezonowe opony rozm 205/55/16 z 5 letnią gwarancją pisemną z allegro za 400 zł. Mam alufelgi i przekładka opon kosztuje w trójmiescie 100 zł czyli w przeciągu 2 lat wydając na przekładki mamy nowy zestaw opon bieżnikowanych za 400 zł. Zalecane jest w oponach wielosezonowych robić rotacje opon co 10.000 km żeby bieżnik równomierne się ścierał oraz za jednym bałaganem wyważenie opon bo to też wpływa na żywotność opon

Dodaj komentarz

Najnowsze motofakty

Wszystkie artykuły
Advertisement

Motofakty mazowieckie

Top 5 motofaktów

Testy i porównania

Premiery i nowości