Wszystko
o samochodach

Porady / Opony

Opony całoroczne. Czy warto w nie inwestować?

Data publikacji: Autor: Kamil Rogala

Fot. Dawid Łukasik „Co jest do wszystkiego, to jest do niczego!” – to niemal święte powiedzenie wśród konserwatywnych kierowców, którzy nie lubią eksperymentować, zaś kompromisy dla nich nie istnieją. Czy słusznie? Jeszcze jakiś czas temu takie podejście miało sens, ale dziś warto czasem zejść z utartej ścieżki i spróbować czegoś nowego. Przykład? Opony całoroczne.

Owszem, nie są to opony dla każdego i z pewnością nie spełnią wymagań bardzo wymagających kierowców, ale jest pewna grupa posiadaczy aut, dla których takie rozwiązanie będzie idealne. Zanim jednak przejdziemy do największych zalet oraz wad opon całorocznych, sprawdźmy, jak to było przed laty.

Do początku lat 90-tych, praktycznie nie mieliśmy do czynienia z rozróżnieniem na opony letnie i zimowe. Istniały opony uniwersalne. Jednak postęp jaki się dokonał w tworzeniu mieszanek gumowych, a także w projektowaniu bieżników opon spowodował, że producenci ogumienia szybko wyczuli koniunkturę. Teraz użytkownik auta nie potrzebował już jednego kompletu opon – a dwóch! Marketing ruszył pełną parą. Oczywiście nie możemy zapominać też o kwestiach bezpieczeństwa. Rzeczywiście rozdzielenie ogumienia na letnie i zimowe spowodowało, że można było stworzyć opony niemal idealnie pasujące do warunków panujących na drogach, a przy tym zapewniające wysoki poziom bezpieczeństwa. Zazwyczaj – choć nie zawsze – tym wyższy, im droższe było ogumienie.

Redakcja poleca: Mandaty. Za to kierowca nie zostanie już ukarany

Mimo wszystko pozostała grupa kierowców, którzy usilnie trzymali się zasady, że jeden komplet na cały sezon wystarczy. Niestety większa moc auta, większy ruch na drodze oraz zwiększona dynamika jazdy sprawiły, że jazda na oponach letnich zimą w przypadku obfitych opadów śniegu, stała się niebezpieczna, zaś korzystanie z opon zimowych latem było zwykłym marnotrawstwem – bieżnik zużywał się w zastraszającym tempie, zaś stabilność i przyczepność była na bardzo niskim poziomie. Również dziś taka praktyka nie ma sensu, dlatego też producenci opracowują coraz lepsze opony całoroczne, aby spełnić wymagania tych, którzy nie chcą dwa razy do roku wymieniać opon. Co z tego wynikło?

Zobacz też: Redakcyjny test Mazdy CX-5

Opony całoroczne – godzenie się na kompromisy?

Jeszcze kilka lat temu opony całoroczne były zaniedbywane przez producentów, którzy skoncentrowali się na rozwiązaniach sezonowych. W rezultacie ogumienie uniwersalne nie zapewniało przyczepności i trakcji, latem zaś zwiększało zużycie paliwa oraz generowało spory hałas. Wtedy stanowisko sceptyków miało sens, zaś zmiana opon z letnich na zimowe i odwrotnie, nawet w przypadku kierowców, którzy większość czasu spędzają w mieście było uzasadnione. Dziś jest już nieco inaczej. Obecnie z samochodu korzystają nie tylko profesjonalni i wymagający kierowcy, którzy rocznie robią kilkadziesiąt tysięcy kilometrów, ale również osoby, korzystające z pojazdu sporadycznie i nie potrzebujące wyspecjalizowanego ogumienia.

Nowoczesne opony całoroczne są w stanie w niektórych warunkach dorównać oponom sezonowym. To ogromny postęp technologiczny szczególnie, jeśli weźmiemy pod uwagę niemal nierealne wymagania, jakie stawiane są przed takim ogumieniem. O ile opony zimowe mają zachowywać swoje właściwości zimą, przy niskich temperaturach oraz w kiepskich warunkach pogodowych, letnie mają zapewnić świetną przyczepność w wysokich temperaturach oraz podczas deszczu, tak opony całoroczne muszą „ogarnąć” wszystko.

W praktyce oznacza to, że opona całoroczna musi mieć świetne właściwości jezdne w zakresie temperatur od -20 do +30, powinna poradzić sobie w błocie pośniegowym, podczas wiosennej mżawki czy też jesiennej burzy. Czy obecna technologia na to pozwala? Nie do końca, dlatego też jasnym jest, że idealna opona całoroczna nie istnieje. Są za to opony, przy projektowaniu których producent zdołał zachować idealny kompromis. Jest na rynku kilka modeli, które posiadają świetne parametry. Ba! Niektóre cechy w testach wypadają lepiej, niż w przypadku dedykowanych opon letnich lub zimowych. Może to być krótsza droga hamowania, lepsza przyczepność na mokrym lub trakcja podczas jazdy po śniegu. Mowa między innymi o modelach Michelin CrossClimate+, Nokian WeatheProof czy też Goodyear Vector 4Seasons G2. Warto mieć to na uwadze i wybierając oponę całoroczną zdecydować się na taką, w której pożądana przez nas cecha prezentuje się najlepiej.

Cały rok spokoju czy… nieustających stresów?

Wydaje się, że kupno dobrej jakości opony całorocznej będzie lepszym wyborem, niż inwestycja w dedykowane opony letnie i zimowe niższej klasy. Owszem, będzie to wydatek większej kwoty, ale  kupując opony całoroczne kupujemy również spokój związany z brakiem obowiązku wymiany opon, umawiania się do wulkanizatora itp., Pamiętajmy jednak, że wszystko i tak sprowadza się do tego, w jaki sposób korzystamy z auta. Może okazać się bowiem, że kupno ogumienia dedykowanego będzie lepszym rozwiązaniem nawet wtedy, gdy całość będzie kosztowała więcej i będzie wiązała się z większym zaangażowaniem tj. wymianą, przechowywaniem itp. Do sedna.

Dla kogo opony całoroczne?

Odpowiedź na to pytanie wydaje się prosta, choć trzeba dokładnie określić potencjalny sposób eksploatacji takich opon. Kierowca, który rocznie robi co najmniej 30 tysięcy kilometrów, jeździ głównie w trasie i to dość dynamicznie, nie oszczędza auta i nawet trudne warunki atmosferyczne (upały lub sroga zima) nie są mu straszne, powinien zrezygnować z zakupu ogumienia całorocznego. Jak już wspominaliśmy, opony te nie są w stanie zachować optymalnych właściwości w skrajnych warunkach oraz przy agresywnej jeździe. Co więcej, trwałość takich opon określa się na około 50-60 tysięcy kilometrów, a więc wymiana wypadałaby średnio co dwa sezony – to spory wydatek. Pamiętajmy również, że wiele zależy od stylu jazdy, rodzaju dróg, pokonywanych tras itp. W przypadku opon sezonowych zaleca się, aby ogumienie zimowe miało co najmniej 4 mm bieżnika, letnie zaś 3 mm. W przypadku opon całorocznych warto zachować większą wartość.

Opony całoroczne przypadną do gustu z kolei kierowcom, którzy jeżdżą niewiele, rocznie robią maksymalnie 10 tysięcy kilometrów i to głównie w mieście. Wyjazdy poza miasto to okazjonalne wycieczki, zaś atak zimy lub skrajne upały to wystarczający pretekst do pozostawienia auta w garażu. Poza tym okresowe wymiany opon to zbędne zawracanie głowy, a składowanie nieużywanych gum generuje dodatkowe problemy. Jeśli zgadzasz się z tymi cechami, to wybierz opony całoroczne. Ich charakterystyka w zupełności wystarczy do spokojnej jazdy po mieście, żywotność zapewni kilka lat bezproblemowej eksploatacji, zaś wydatek wyższej kwoty zwróci się w postaci braku problemów związanych z okresową wymianą.

Czy warto? Obecnie jakość topowych opon całorocznych jest w pełni zadowalająca i sprosta nawet wysokim wymaganiom. Owszem, nie są to opony, które będą pełnoprawną alternatywą dla topowych opon sezonowych, nie wytrzymają również tyle, co dwa komplety opon dedykowanych, ale jeśli ktoś jeździ niewiele, spokojnie i głównie w mieście, a takich kierowców jest mnóstwo, ogumienie tego typu jest ciekawą alternatywą.

Kalkulacja kosztów – czy to się opłaca?

Jak już wspominaliśmy, wszystko zależy od wymagań kierowcy, ale przede wszystkim od sposobu użytkowania auta. Na potrzeby naszej kalkulacji uśrednimy jednak szacowany roczny przebieg na poziomie 20 000 kilometrów i sprawdzimy, jakie będą koszty użytkowania opon całorocznych oraz dwóch kompletów opon letnich i zimowych na przykładzie auta z 16-calowymi felgami o standardowej szerokości. Ponadto wybraliśmy opony całoroczne Michelin CrossClimate+, które w wielu testach plasują się na najwyższych miejscach. W przypadku opon zimowych i letnich wybraliśmy popularne modele klasy premium tj. Pirelli P7 Cinturato w przypadku opon letnich oraz Continental WinterContact TS 860 dla opon zimowych.

Koszty zakupu opon w rozmiarze 205/55 R16:

- Michelin CrossClimate+ - ok. 1320 zł za komplet

- Pirelli P7 Cinturato – ok. 920 zł za komplet

- Continental WinterContact TS 860 – ok. 1440 zł za komplet

Fot. Małgorzata Genca Oczywiście zakup dwóch kompletów opon będzie o wiele większą inwestycją – w naszym przypadku aż 2360 złotych – co jest kwotą o ponad 1000 złotych wyższą, niż zakup opon całorocznych, ale decydującą kwestią będzie trwałość oraz długość użytkowania obu zestawów. Kluczowy może być zatem szacunkowy roczny koszt użytkowania przy założonym wcześniej przebiegu 20 000 kilometrów. Należy również pamiętać o średniej maksymalnej trwałości opon. Oczywiście to zależy od wielu czynników, ale szacuje się, że komplet opon wystarczy na około 60 000 kilometrów przy założeniu, że kierowca jeździ spokojnie.

Roczny koszt eksploatacji opon:

- Opona całoroczna – przy przebiegu 20 000 kilometrów rocznie wystarczy na około 3 lata użytkowania (przy trwałości do 60 000 kilometrów), dlatego też koszt zakupu dzielimy na trzy, bowiem nie dochodzą żadne dodatkowe koszty eksploatacji związane z wymianą, przechowywaniem itp. W rezultacie roczny koszt użytkowania ogumienia całorocznego wynosi 440 złotych.

- Dwa komplety opon sezonowych – w tym przypadku dwa komplety opon sezonowych powinny starczyć na dwa razy dłużej tj. 120 000 kilometrów. Przy założeniu, że rocznie pokonamy 20 000 kilometrów, wymiana opon będzie wypadała co 6 lat, zatem koszt zakupu należy podzielić przez sześć, co da kwotę około 393 złotych. To o około 50 złotych mniej, niż w przypadku opon całorocznych, ale nie zapominajmy o kosztach wymiany opon dwa razy do roku oraz ewentualnych kosztach składowania opon. W ostateczności kwota ta może przekroczyć 500-550 złotych rocznie.

Morał? Im mniejsze przebiegi roczne i im spokojniejszy charakter kierowcy, tym opłacalność zakupu opon całorocznych proporcjonalnie rośnie. Jeśli ktoś jeździ bardzo dużo i często wykorzystuje osiągi swojego auta, opony całoroczne będzie musiał wymieniać nawet co sezon, a to całkowicie niweluje ewentualne oszczędności. Niewielkie przebiegi rzędu 10 000 kilometrów rocznie sprawią, że opona całoroczna wystarczy nawet na 5-6 lat, czyli do czasu, w którym guma zachowuje swoje właściwości. Dodatkowo przez te kilka lat zaoszczędzimy dodatkowe kilkaset złotych na sezonowych wymianach opon.

 

Spodobał Ci się artykuł? Udostępnij go swoim znajomym na Facebooku i Twitterze!

Ogłoszenia motoryzacyjne pochodzą z serwisu Gratka.pl

Zobacz także

Tagi:

Komentarze

  • Najlepsze opony to czterosezony ! (gość)

    Były cały czas w niektórych kategoriach wyłącznie takowe .

  • Rob (gość)

    No to czekamy teraz na opony wiosenne i jesienne. A w przyszłości na opony na każdy miesiąc.

  • Pan Samochodzik (gość)

    Z wielosezonowych mialem Yokohama, Nokian, teraz Michelin. Nigdy wiecej nie wroce do podzialu na letnie/zimowe.

  • Kuba (gość)

    Ja jakoś wychodzę z założenia, że zimówki i letnie powinny być jednak osobno. Tym bardziej, że jest wybór na rynku. Na ten rok kupiłem nówki BluEarth ES 32 od Yokohamy. Cena jest okej, a jakość całkiem inna.

  • AC (gość)

    Tesc ma crossclimaty, kolega z pracy i ja tez. Nie ma innej opcji dla nas. Fakt przebiegi 15-20 tys rocznie. Wygoda i spokoj psychiczny bezcenne

  • Dawid (gość)

    Moim zdaniem przy naszym klimacie warto przerzucić się na całoroczne. Bo ostatnio to ciężko określić kiedy już czas na zmianę opon. Ja mam od dwóch lat Geolandary z Yokohamy. I po tym czasie i przejechanych km, mogę powiedzieć że było warto.

  • Adam (gość)

    Dla osób poruszających się głownie po mieście opony całoroczne to całkiem niezła alternatywa. Ja też zamierzam się na nie przesiąść bo nie widzi mi się znowu wydawania kasy na dwa osobne komplety opon. Wstępnie mam na oku Yokohame 4s AW21 jest w całkiem niezłej cenie.

  • Qqryq (gość)

    W mojej nowej maździe były fabrycznie całoroczne i nie chcę innych.

  • Amahadaram (gość)

    Bzdura, Bzdura i 3x Bzdura w temacie materiału!!! Opony dzisiejsze wielosezonowe to porażka! żaden kompromis. Wulkanizator i doradca. Lato = lato; zima = zima ENDE

  • Rycho (gość)

    Od ponad 30-tu lat jezdze na oponach calorocznych(wielosezonowych) i nie zamienie je na inne(lato-zima). Nie wiem skad autor tego artykulu wzial takie dane, ale przecietna trwalosc opony wielosezonowj to 70 - 110 tys. kilometrow, w zaleznosci od jakosci opony. Na ostatnich przejechalem 117 tys. Zdecydowana wiekszosc(ponad 93 %) kierowcow w USA uzywa opon wielosezonowych.

  • fakt (gość)

    Od tego roku przerzuciłem się na opony całoroczne. Kupiłem Yokohame 4S AW21. Pierwsze starcie z zimą bardzo pozytywne. Opony nie odstają bardzo od zimówek które miałem poprzednio, także lato raczej nie będzie dla nich wyzwaniem.

  • kdriver (gość)

    Problem tylko z tym, że zima nie chce być zimą a lato latem. Warunki realne to nie kalendarz a to co nas spotyka na drodze. Zazwyczaj jest to asflat a śnieg i lód to kilka dni w roku. Jakoś w takich warunkach nie miałem problemu żeby spokojnie sobie jechać czy ruszyć pod górkę itp itd. Kupowanie opon sezonowych to strzał z armaty w muchę. Porządne opony całoroczne naprawdę dają radę w każdych warunkach bo technologia poszła bardzo mocno do przodu dzięki nowym mieszankom (bajka o twardej/miękkiej gumie już jest nieaktualna) i nawet skoki temperatur nie są straszne takim oponom. Auto prywatne to nie bolid F1 który zjeżdża do boksu kiedy zacznie padać i zmienia opony na deszczowe a kiedy jest sucho to slicki. No właśnie dlaczego opony mają miec bieżnik? Przecież slicki trzymają lepiej - udowadniają to wyścigi F1. I tu dochodzimy do konkluzji, że opony sezonowe to też jest KOMPROMIS.

  • JBZ (gość)

    Od 20 lat używam wyłącznie całorocznych GoodYear. Sezonowe nie wchodzą w grę a rocznie przejeżdżam 40 tys. km w różnych warunkach bez wyjątku.

  • Gienek (gość)

    Tak jak napisał Autor - Jak masz 3 km do pracy i małe autko miejskie do jazdy praca-sklep-dom to faktycznie wielosezonówki są OK.....Ale jak jeździsz dużo i w dodatku w trasy - To nie dla Ciebie...Chyba że kochasz ryzyko albo akceptujesz zużycie paliwa o 1 litr więcej i hałas w lecie od grubego bieżnika.

  • Ziarko (gość)

    Ja w tym roku postawiłem też na oponki całoroczne. Pogrzebałem trochę w necie i spodobał mi się model Yokohamy, G015, wzór bieżnika bardzo przemyślany.

  • mirek (gość)

    na zimowych i też wpadłem w poślizg (tor jazdy abs i inne dziwadła) nie będe reklamował marki samochodu - bardzo mądry wpis w książce serwisowej PRAW FIZYKI NIE PRZESKOCZYSZ.Obecnie używam wielosezonowe,KTOŚ MĄDRY WYMYŚLIŁ KODEKS DROGOWY starczy dostosować się do niego, a nie walić na50km/h 100km/h .Wjedż na zimowych gdzie jest lód przysypany puchem śnieżnym i przyhamuj zobaczysz swoje zimówki

  • Witold (gość)

    Ja używałem całorocznych goodyear 4 seasons vector przez 5 lat i moim zdaniem nie ma większej różnicy między oponami zimowymi a tego typu całorocznymi oponami. W jedyny poślizg na śniegu wpadłem kilka lat temu właśnie na oponach zimowych, na całorocznych po prostu trzeba odrobinę bardziej uważać, zwłaszcza w końcowym okresie użytkowania.

  • AveJa (gość)

    Amahadaram No właśnie w Polsce nie ma od paru lat że zima to zima a lato to lato. W maju pada śnieg a w grudniu go brakuje. W kwietniu jest mróz a w listopadzie jeszcze można nad jeziora jezdzić czasem. Chaos jest. Dzisiaj jest maj a pizga złem podczas gdy pod koniec kwietnia było super ciepło.

  • emeryt (gość)

    Ktoś z wiedzą przekonał mnie do Vredestein Quatrac 5 do Avensis 2,2 - jeżdżę już trzeci rok - głównie po mieście - rocznie ok. 7 kkm - b. ciekawa charakterystyka bieżnika - odmienna od innych - ciche - dbam o ciśnienie - jestem zadowolony.

  • facetnawsi (gość)

    wyliczenia nie biorą pod uwagę iż opony całosezonowe są bardziej paliwożerne od letnich - zużycie na nich wzrasta do poziomów jakie ma samochód na oponach zimowych. Przykład z zużycia paliwa na trasie - Hyundai i30 benzyna- na letnich średnie zużycie na poziomie 6,2 na całorocznych 7,1. Renault Espace diesel- na letnich 6,4 na całorocznych 7,2. Tak więc do kalkulacji należy dodać około 0,8l/100km - przy 20000 i poł na pół lato zima wychodzi więcej kasy na paliwo - 100(00km)*0,8l/100*5zł = 400zł rocznie

  • Mietek (gość)

    Do: facetnawsi (gość) Ale jeżdżąc mniej opona całoroczna się sprawdzi. Zresztą autor tekstu to zaznaczył. Jeżdżąc 10tys km rocznie na paliwie to więcej tylko o 200zł a 2 wymiany rocznie opon u wulkanizatora to wydatek min 2x60zł=120zł. Także zostaje maks 80zł oszczędności nie licząc czasu spędzonego u wulkanizatora. Poza tym na wieloseznówkach zima nie zaskoczy i ryzyko kolizji przy ataku zimy mniejsze. Poza tym wiosną i jesienią zdarzają się załamania pogody np. ulewne deszcze i ochłodzenie a wtedy wielosezonówka jest lepsza co pokazują testy i doświadczenie użytkowników. Nie miej komfort przy upałach mniejszy i spalanie większe ale myślę że i tak warto. Szczególnie jak ktoś jeździ po mieście gdzie różnica w spalaniu nie będzie znacząca bo korki robią swoje i opona ma mniejsze znaczenie. Poza tym w czasie lekkiej zimy przynajmniej 2-3 miesiące nie potrzebnie jeździmy na zimówkach a wtedy spalamy więcej niż na wielosesonowych.

  • Fss (gość)

    Zakupiłem bierznikowane wielosezonowe opony rozm 205/55/16 z 5 letnią gwarancją pisemną z allegro za 400 zł. Mam alufelgi i przekładka opon kosztuje w trójmiescie 100 zł czyli w przeciągu 2 lat wydając na przekładki mamy nowy zestaw opon bieżnikowanych za 400 zł. Zalecane jest w oponach wielosezonowych robić rotacje opon co 10.000 km żeby bieżnik równomierne się ścierał oraz za jednym bałaganem wyważenie opon bo to też wpływa na żywotność opon

  • Janek (gość)

    Obecnie opony całoroczne są całkiem niezłej jakości. Jeżdżę prawie rok czasu na Yokohamie 4S AW21 i jestem zadowolony z jazdy na nich. Mają niezłą przyczepność nawet w zimie, a lecie dają radę jak opona sezonowa. Z tego co zauważyłem coraz więcej osób decyduje się na opony całoroczne.

  • wsf (gość)

    Jeśli ktoś chce mieć wypadek czy kolizję zimą to jak najbardziej może jeździć na oponach wielosezonowych. Opony wielosezonowe z twardszą mieszanką, mniejszą ilością lamel niezbyt dobrze sprawują się na lodzie, ubitym śniegu czy błocie pośniegowym, a na drodze nie wiemy co nas spotka. Najlepszym i najtańszym rozwiązaniem jest posiadanie 2 zestawów opon na felgach - kół. Ewentualne przełożenie zajmuje kilkanaście minut. Zajmuje to tyle samo miejsca co opony.

  • letni samobójca (gość)

    w naszym klimacie tylko wielosezonowe, a po prawie 40 latach jazdy dochodzę do wniosku że tylko zimówki. Na letnich oponach jeżdżą tylko samobójcy.

  • Piotr (gość)

    Autor nie poruszył bardzo ważnej kwestii - jak wygląda zima obecnie w Polsce. Wg. mnie w większości obszarów naszego kraju wymiana opon na zimowe jest bezsensowna. A jak ktoś lubi czasem bardziej przycisnąć (jak np. ja) to polecam na okres od jesieni do wiosny dobre opony całosezonowe - przez te kilka dni ze śniegiem (o ile wogóle wystąpią) można sobie darować bicie rekordów a na mokrej nawierzchni i przy temperaturach panujących w tym czasie za zwyczaj zapewniają lepszą przyczepność niż zimówki. Na lato oczywiście dobre letnie. Taka moja obserwacja.

  • janek kowalski (gość)

    Zauważyłem, że większość osób, które wypowiadają się na temat opon całorocznych nigdy na takich nie jeździło. Tu zwracam się także do autorów takich artykułów. Ludzie załóżcie dobre opony całoroczne i przejedźcie 60 tys. Wtedy możecie pisać. Opony całoroczne nie są wcale dla ludzi, którzy jeżdżą w mieście 5 tys. km rocznie, tak było 10-15 lat temu. Obecne opony całoroczne nadają się z powodzeniem do taksówek, na flotę, ale też dla normalnych kierowców, którzy jeżdżą do pracy, jeżdżą na trasie i raz w roku na wakacje, czy ferie. Opona całoroczna to takie połączenie budżetowej opony letniej i zimowej. Tzn. nie będzie rewelacji, ale zawsze jesteś w stanie opanować auto.

  • janek kowalski (gość)

    C.d Testy opon, są tendencyjne, wykonywanie na torach, a w życiu nie ma takich sytuacji. Trasy typu autostrady, drogi ekspresowe są szybko odśnieżane, więc nie ma problemu. Opona zimowa może przydać się na nieodśnieżonych drogach górskich, ale taka opona jest z reguły beznadziejna jak pada deszcz. Letnia nie nadaje się do jeżdżenia poniżej 5 stopni, bo guma jest zbyt twarda i robi się nieciekawie. Całoroczna opona to wygoda i kompromis. Ale nie piszcie, że to dla dziadka z malucha czy seicento. Bo znam taksówkarzy, którzy jeżdżą, na całorocznych 100 tys. rocznie i sobie chwalą, znam przedstawiciel, którzy kręcą niewyobrażalne przebiegi na trasach powiatowych i mają kombi z oponami całorocznymi i żyją. Na koniec podam przykład autobusów i ciężarówek, ona w 70% mają opony całoroczne. Nikt nie kupuje do ciągników siodłowych dwóch kompletów, bo sama wymiana kosztuje majątek. Chyba, że jeździ głownie w Alpach i na Podhalu, to może. Nikt nie napisze obiektywnie o oponach całorocznych.

  • janek kowalski (gość)

    C.d Przecież dużym firmom oponiarskim zależy żebyśmy kupili dwa komplety, wulkanizatorom też, no i gazetom robiącym testy też, bo testy są sponsorowane przez firmy premium. Dla kogo, są opony całoroczne? Dla każdego, kto jeździ autem po mieście i na trasie. Dla każdego, kto jeździ ze zdrowym rozsądkiem i jak jest śnieżyca, to nie wyprzedza na trzeciego, kto jak jest gołoledź nie wybiera się w pięciuset kilometrową trasę (wtedy i zimówka nie pomoże). Jak jeździsz na autostradzie do 160 km/h, a jak są złe warunki ściągasz nogę z gazu, to tak! Opyla się kupić opony całoroczne i je zmieniać gdy bieżnik jest mniejszy niż 4 mm.

  • Jacek (gość)

    Mam opony całoroczne Vredestein Quatrac 5, nigdy więcej sezonowych. Robię miesięcznie około 2,5kkm , spalanie mniejsze jak na letnich Bridgestone Turanza ER300.

  • Mirek Krzyżanowski (gość)

    Od 2003 roku, ja i moja żona jeździmy na oponach całorocznych i bardzo sobie chwalimy. Wymiana opon strasznie niszczy alusy. Nie trzeba przechowywać opon i stać w kolejce na wymię . Polecam

  • Komentarz usunięty.
  • Wiśnia (gość)

    Jeżdżę na oponach całorocznych Yokohama 4S AW21 komfort jazdy bardzo dobry. Myślę że opony całoroczne już zaczynają dominować rynek. Nie mamy srogich zim i taki rodzaj opon bez problemu wystarcza i spełnia oczekiwania.

  • Gorolaz (gość)

    Przesiadlem sie na caloroczne bo sniegu na drogach malo a skrajnych upalow to moze miesiac czasu. Zimowe to sa dobre w gory jak sie tam mieszka na stale albo na kilka dni w roku. Spalaja wiecej , gorzej odprowadzaja wode i gorsza kontrola w zakretach. W naszym klimacie suma sumarum daja wieksze bezpieczenstwo od zimowych w niezimowych warunkach. Od zimowych naprawde sa niewiele slabsze ale sniegu pare dni i wtedy ciup wolniej jade ale przyspieszam szybciej od zimowek jak sniegu nie ma...

  • Marek (gość)

    Mam opony wielosezonowe bo rocznie robię do 15 tys. km. Jeździłem w czasach gdy opon nie było i na tzw "łyżwach" (tylko starsi znają co to za opona) radziłem sobie w zimę to przy dobrych uniwersalistkach ( nie tanich Chińczykach) nie ma problemów. Ale są tacy co zakładają zimówki i jazda jak w lato potem zaliczają dachowanie.

  • JA (gość)

    Argument że opony wielosezonowe słabo dają sobie radę na lodzie i ubitym śniegu są delikatnie mówiąc nie do przyjęcia. Pytanie-a które są?. Odpowiedź-żadne!!. NO CHYBA ŻE GĄSIENICE, ALE TO NIE SĄ OPONY

  • Andy (gość)

    Moim skromnym zdaniem jak ktoś nie mieszka w górach to dobre opony całoroczne w zupełności wystarczają. Tylko powinny być w dobrej klasy, wtedy komfort jazdy nie spada. Jak z 6 lat temu założyłem pierwsze całoroczne to od tej pory to starego podziału nie wracam. Mam od ponad 2 lat Geolandary G015 z Yokohamy i te trzymają mi się najdłużej. Wcześniejsze komplety musiałem zmieniać po niecałych 2 latach ze względu na zużyty bieżnik, te mam już ponad 2 lata, przebieg ok 50 tys. i są w dobrej kondycji cały czas.

  • Spalacz Ropy (gość)

    Nie ma opon uniwersalnych, tak jak nie ma kleju uniwersalnego! W przeciwienstwie o czym sie czesto mowi czy slyszy, opony zimowe sa na snieg ujezdzony lub oblodzony, z tym, ze najlepiej trzymaja na swiezym. Jezeli jezdnia jest sucha a temperatura niska uzywanie opon zimowych nie ma sensu, asfalt to asfalt. Mowie to z wlasnego doswiadczenia, a jezdze raczej szybko i duzym 6 cio cylindrowym autem robiac przeszlo 80 tys km rocznie. Najlepiej miec zimowi zalozone i wywazone na felgach w piwnicy i zmienic w odpowiednim momencie. Mozna to zrobic samemu przed domem. Dobre zimowki wystarczaja na 4-5 sezonow. Wlasne bespieczenstwo jest bezcenne.

  • Zibi 64 (gość)

    Co do wymiany opon wszyscy co handlują oponami i felgami to zawsze bedą przeciwni co do opon wielosezonowych niech kupują letnie i zimowe bo biznes się kręci

  • ka19 (gość)

    w Polsce NIE WARTO CAŁOROCZNYCH opon- to nie kraje południa Europy, gdzie śnieg i mróz są rzadziej- nie kupujemy z kolcami jak w krajach skandynawskich, ale też nie kupujmy całorocznych: podobnie jak z reklamowanym ogrzewaniem powietrznymi pompami ciepła- w cieplejszym klimacie się sprawdzą, w Polsce na cały rok-NIE- WARUNKI w jakich mieszkamy i BEZPIECZENSTWO POKAZUJĄ co warto a co nie

  • JaRo (gość)

    ka19, a czy kiedykolwiek jeździłeś na całorocznych, czy teoretyzujesz? Ja akurat na jednym aucie miałem całoroczne Goodyear 4seasson a na drugim normalne zimowe. Wielkich różnic nie odczułem, w mieście kopne śniegu raczej nie ma, a na lodzie to żadna opona nie da rady. Podsumowując jeśli nie musisz być zawsze pierwszy na światłach i nie ścigasz się na ulicach, to całoroczna w mieście spokojnie da radę.

  • zdecydowany (gość)

    Zdecydowanie nie, lepiej mieć dwa komplety na oddzielnych felgach i samemu sobie przerzucać spokój na kilka lat. Ja tak robię w swoim avensis już od 3 lat i jeszcze opony na 2-3 sezony są ok

  • Zima i lato (gość)

    Mam letnie i zimowe. Inna charakterystyka jazdy to po pierwsze. Po drugie wygląd. Ładne auto typu limuzyna, coupe, cabrio słabo wyglądają z brzydkim bieznikiem latem. Nie oszukujmy się ale letnia opona "ubiera" zgrabnie ładne felgi.

  • seq (gość)

    Uważam, ze nie warto. Technologia poszła do przodu a wraz z nią bezpieczeństwo, dlaczego więc z tego dobrodziejstwa nie korzystać? Teraz zmieniłem opony na zimowe Uniroyal MS plus 77, które bardzo dobrze sprawują się na mokrej i oblodzonej nawierzchni.

  • Nokian wielosezonówki opinia (gość)

    Okazała się wczoraj u wulkanizatora, że moje opony Nokian po 30 tys sa do wymiany. Masakra. Codziennie jeżdżępo mieście- dluższe wypady sporadycznie.

  • 8888 (gość)

    Cyt. "Co więcej, trwałość takich opon określa się na około 50-60 tysięcy kilometrów" brednie brednie i jeszcze raz brednie. Skąd autor ma informacje...? Bo nie z własnych doświadczeń! Posiadał opony Continental VancoFourSeason już od 80 000 km a jeszcze mam połowę bieżnika. I to są fakty.

  • mosfet (gość)

    Wulkanizatorzy mają dwa razy do roku strzyżenie baranów. Ludzie się na terminy zapisują. Prosta robota bez żadnej diagnostyki. Upośledzonego po szkole dla downów można zatrudnić i będzie zmieniał opony. Już widzę jak będą ludzi zachęcać do opon All-Season. Kupiłem GoodYear Vector G2. Jestem zachwycony. Wywalę po 6 latach jeden komplet opon a nie dwa.

  • jeży (gość)

    nie ufam calorocznym, uzywam sezonowych. teraz mam opony zimowe Uniroyal MS plus 77, które bardzo dobrze mi się sprawdziły. raczej na długo przy nich zostane.

  • Greg (gość)

    Mosfet opony "All-Season. Kupiłem GoodYear Vector G2." Również posiadam, może i są dobre i trwałe lecz niestety głośne co mnie strasznie drażni. Następne również będą wielosezon, ale po wnikliwym przeszukaniu opinii by były ciche.

  • xyz (gość)

    "wymiana opon będzie wypadała co 6 lat" no nie do końca, bo guma po 5 latach traci swoje właściwości i nadaje się do wymiany, więc z tych 400 złotych robi się 550, a do tego jeszcze wymiana opon i mamy 700zł, gdzie wielosezon nadal wychodzi nas 450zł.

  • Filip (gość)

    Dam przykład z własnej autopsji. Jeździłem na oponach sezonowych klasy ekonomicznej i myślałem, że są jednymi z najlepszych i to bez przepłacania ale rok temu postanowiłem przesiąść się na opony całoroczne. Policzyłem sobie wszystko i wyszło, że najlepiej będzie kupić coś lepszego. Tak więc kupiłem całoroczne Yokohamy 4S AW21 klasy premium i dopiero w tym momencie posmakowałem czegoś na prawdę klasy wyższego. Opony są zdecydowanie cichsze i lepiej wykonane w porównaniu od z klasą ekonomiczną. Pewne jest to że lepiej jest dołożyć kilka stówek i kupić coś na prawdę porządnego niż później się męczyć.

  • Rych-Pych (gość)

    Panowie naganiacze od Yokohamy - wrzućcie na luz.

  • fanphar (gość)

    Tylko wielosezonowe, juz 14 rok jade na debiacach i wciaz w idealnym stanie!

  • seaman (gość)

    Jak ktoś jeździ tylko po Warszawie, Łodzi, Poznaniu itp. miejscu z łagodną zimą to ok. Ale spróbujcie pojechać na całorocznych na narty w Alpy albo chociaż do Zakopanego! Poza tym zmiana opon wymusza zajęcie się nimi (wyważenie kół, wymiana wentyli, kontrola stanu opon okiem fachowca czy nawet... napompowanie do właściwego ciśnienia!). Założenie calorocznych i zapomnienie o nich na 5 lat nie ma nic wspólnego z bezpieczeństwem!

  • tonio (gość)

    Ja mam chinskie imperiale all season i letnie opony continentala mogą się schować. Jest teraz zero uślizgu na suchym, a na mokrym czuć jak auto się wręcz przyczepia do wody.

  • tiko (gość)

    Tak ale opony cało roczne po bardzo małym przebiegu mogą się zdeformować szybciej niż opony które są wymieniane 2 razy w roku, bo auto które jeździ od przypadku do przypadku czyli większość czasu niestety ale soi na tych oponach, ta takie opony mają trend do wypaczenia.

  • Krzychu (gość)

    CrossClima Michelina .. było dobrze jak Lata to nie dotknęło i autostrad w nim .... obecnie mają 14 tys. przebiegu i latem musze je co każdy przebieg autostradą 500 + 500 km. wyważać .. wyważanie to 80 - 100 PLN .... latem zrobie 5 tys. wiec x5 ... coś koło 500 PLN schodzi na wyważanie ich. Opony dobre po mieście i po lokalnych drogach .... ale jak ktoś dotknie autostrady Latem ... to użytkowanie ich to katastrofa. To opony dobre jak ktoś po gazetę do kiosku jeździ. Radzę czytać opinie ludzi którzy na tym zrobili 15 tys. w górę a nie takich co je dopiero co założyli ... ostrzegam bo tanie to one nie są. Że 10 tys. przebiegu rocznie to należy sobie zadać pytanie ile z tego robi sie autostradami ... jak większość .... to niestety ale lepiej je omijać. Miałem przed nimi dedykowane PIrelli z MO .... one jako stare były lepsze niż te michelina .... nic a nic nie wibrowało w aucie na nich !!!!

  • Huver (gość)

    Jeżdżę samochodem od 92 roku i to stale, w różnych warunkach. Wcześniej w naszym kraju nie było mowy o dobrych oponach /dla normalnego Kowalskiego/ w ciągu kolejnych lat to się zmieniało. Przez ostatnie 20 lat klasycznie zmieniałem opony lato/zima. Byłem bardzo sceptycznie nastawiony do opon calosezonowych, a roczne przebiegi mam nawet do 100 tys km. Co się zmieniło? Kilka lat temu u teściów na samochodzie pojawiły się Crosclimaty i zdziwienie przyszło razem z nimi. Jednak z uwagi na fakt, iż uczę jeździć nie do końca byłem przekonany. W tym roku zaryzykowaliśmy w firmie i postawiliśmy na całoroczne Barumy Quartaris. I teraz moje uwagi, spalanie....nic się nie zmieniło, jak samochód palił do 7,5 l gazu na 100km, tak pali /Kia Rio IV 1,4 benz/, przyczepność...min różnica, pod górkę na suchym i przy ponad 25'C potrafią przy ruszaniu się zerwać, głośność..fakt trochę je słychać. I to na tyle porównując je do letnich czy zimowych w porównywalnym segmencie cenowym.

Dodaj komentarz

Najnowsze motofakty

Wszystkie artykuły

Motofakty mazowieckie

Top 5 motofaktów

Testy i porównania

Premiery i nowości