Wszystko
o samochodach

Motociekawostki / Fascynacje samochodowe

Ósemki na półce

Data publikacji: Autor: Michał Kij

fot. M.Kij Jak bez wielkiego parkingu zostać właścicielem kolekcji krążowników szos? Odpowiedź zna Krzysztof Szolc.

Jak bez wielkiego parkingu zostać właścicielem kolekcji krążowników szos? Odpowiedź zna Krzysztof Szolc.

 

fot. M.Kij Za wielką szybą połyskują rzędy reflektorów. „Wielorybia paszcza” Buicka, obok Cadillac z „dagmarami” na zderzaku i dziobaty Edsel. Dalej Fordy, Mercury, Dodge. Gdyby były naturalnej wielkości zastawiłyby plac przed sporym supermarketem. Ponieważ jednak są zmniejszone 43 razy, mieszczą się swobodnie na ściennej półce. - Sporą kolekcję zebrałem już w dzieciństwie – mówi Krzysztof Szolc – Ale całą zamieniłem na radio tranzystorowe. Dziś wiem, że to nie był dobry interes.

 

Pan Szolc wrócił do kolekcjonowania miniaturowych samochodów jako dorosły człowiek. Upodobał sobie auta amerykańskie:

- Zawsze chciałem jeździć krążownikiem szos. Zasiąść przy kierownicy na wygodnej kanapie, przekręcić kluczyk i usłyszeć pomrukiwanie widlastej „ósemki”. Niedawno udało mi się spełnić to marzenie. Mam białego Forda Crown Victorię model z 1990 roku. To był ostatni rocznik, kiedy samochody te miały tradycyjne, kanciaste nadwozie. Modele na sezon 1991 były wyposażone w nowe, aerodynamiczne karoserie. fot. M.Kij Takie samochody jak mój często były używane przez taksówkarzy i policjantów w całych Stanach Zjednoczonych. W wersji kombi mogły pomieścić nawet 9 osób.

Pan Krzysztof przyznaje, że wolałby jeździć Cadillakiem. Póki co Ford musi wystarczyć. Brak prawdziwego auta z godłem hrabiego Antoine de la Moth Cadillac na  chłodnicy rekompensują panu Szolcowi modele:

- To wierna kopia Cadillaca w skali 1:18, jakim jeździł Elvis Presley – opowiada kolekcjoner ostrożnie biorąc do rąk różowego sedana z 1955 roku – Oczywiście fabrycznie wóz miał inny kolor, ale „Król” kazał go przemalować. To była jego ulubiona marka. Miał bardzo wiele Cadillaków, a niemało rozdał w prezencie: rodzinie, przyjaciołom, fanom.

 

fot. M.Kij Dwie półki nad Caddym Presleya stoi czarny Plymouth Fury z 1959 roku:

- Taki samochód tylko, że czerwony był bohaterem horroru „Christine”, popularnego w latach 80. Film opowiada o morderczym aucie, które z zazdrości zabija przyjaciół swojego właściciela. Spośród innych filmowych samochodów mam Mercury’ego ’49, jakim jeździł James Dean w filmie „Buntowniku bez powodu”. Niestety, nie udało mi się dostać Pontiaca Mistrza Kierownicy. Mam Firebirda Trans Am, ale z innego rocznika.

 

fot. M.Kij Krzysztof Szolc zbiera samochody w skali 1:43 i 1:18.

- Oczywiście te w „osiemnastce” są bardziej efektowne, mają więcej szczegółów. Lecz zajmują dużo miejsca, z którym w mieszkaniu w bloku krucho. Mój młodszy syn, Grześ również zbiera „amerykany”, ale w skali 1:24. Ostatnio pokazało się sporo ciekawych modeli w tej skali.

 

Właściwie nie ma miesiąca, żeby kolekcji nie wzbogacił nowy model.

 

fot. M.Kij - Miniatury niektórych firm, np. Brooklyn są drogie. Zdarzają się jednak przyzwoicie zrobione samochody w przystępnej cenie. Zwłaszcza w skali 1:43. Ceny tych w 1:18 zaczynają się od 80-90 złotych – mówi pan Szolc – Ciągle poszukuję nowych modeli, ale pozbywam się również niektórych starych. Porządkuję kolekcję. Mam kilka Chevroletów Corvette, Fordów Mustangów, ale tak naprawdę nie interesują mnie ani wozy sportowe, ani pikapy. Lubię tyko prawdziwe krążowniki. Najlepiej z dachem. Kabriolety trudno odkurzać – uśmiecha się kolekcjoner.

Spodobał Ci się artykuł? Udostępnij go swoim znajomym na Facebooku i Twitterze!

Ogłoszenia motoryzacyjne pochodzą z serwisu Gratka.pl

Tagi:

Brak komentarzy - napisz pierwszy

Najnowsze motofakty

Wszystkie artykuły
Advertisement

Motofakty mazowieckie

Top 5 motofaktów

Testy i porównania

Premiery i nowości