Wszystko
o samochodach

Wiadomości / Felietony

Partnerzy

Data publikacji: Autor: Jerzy Iwaszkiewicz

fot. archiwum Jerzy Kisielewski zapytał w Radio dla Ciebie Krzysztofa Szwedowskiego, wiceprezesa NIK, czy zdarzyła się kontrola, która wykazałaby sprawne funkcjonowanie państwa czy firmy. Nie zdarzyła się - odpowiedział szef NIK.

 

fot. archiwum Polska jawi się jako kraj, w którym co chwila zdarza się jakaś afera. Jeżeli nie zwykły przekręt, którym od dawna powinna interesować się prokuratura, to w najlepszym przypadku nieumiejętne zarządzanie państwowym majątkiem. Marek Pol tak często podaje, co chwila inną zresztą, liczbę kilometrów, jaką mają osiągnąć zbudowane w Polsce autostrady, że już sam się w tym pogubił. Kontrola NIK znalazła dowody na to, że pieniądze zamiast na budowę dróg szły albo na opracowywanie jakiś mitycznych panów, albo też na zakup sprzętu, służącego wygodzie urzędników. Do kontrolowania 13 km budowy obwodnicy Poznania zakupiono np. 12 samochodów. Wychodzi na to, że jeden samochód był potrzebny, aby kontrolować jeden kilometr budowanej drogi.

 

Kontrola NIK wskazuje na jeszcze bardziej niebezpieczne patologie. Tak jakoś wyszło, że budową autostrad w Polsce zajmują się w zasadzie tylko dwie firmy, w tym austriacka, z którą związany jest holding Jana Kulczyka. Przetargi publiczne okazują się bardzo niepubliczne.

Trudno w tej sytuacji mówić o pracy dla bezrobotnych przy budowie autostrad. To kolejna fikcja.

 

Minister Pol jest ponad te zarzuty. Mówi, że nie ma sobie nic do zarzucenia. Budował, buduje i będzie budował. Minister Pol nie musi umieć liczyć, ale w ministerstwie może by się ktoś taki znalazł. Kontrolerzy NIK wyliczyli, że przez dwa lata miało zostać zbudowanych 550 km autostrad, a skończyło się na 122,8 km. Miało być 200 km dróg ekspresowych, a powstało raptem 61 km. Tyle są warte obietnice ministra Pola.

 

Nie będziemy powtarzać tu banałów, że od autostrad zależy rozwój gospodarki. Można wszakże przyjąć zakład, że lada chwila dowiemy się, iż Hyundai będzie budował fabrykę nie w Polsce, ale na Słowacji i to nie dlatego, że tam jest lepsze piwo tylko – lepsze drogi.

 

Minister Pol zarządza dalej. Premier Miller go nie zwalnia, bo jest to dla rządu partner polityczny. Panowie muszą się kochać, ponieważ inaczej by się rozpadli. Marne to wszakże partnerstwo, jeżeli wynikają z niego tylko dziury w drogach. 

Spodobał Ci się artykuł? Udostępnij go swoim znajomym na Facebooku i Twitterze!

Ogłoszenia motoryzacyjne pochodzą z serwisu Gratka.pl

Brak komentarzy - napisz pierwszy

Najnowsze motofakty

Wszystkie artykuły
Advertisement

Motofakty mazowieckie

Top 5 motofaktów

Testy i porównania

Premiery i nowości