Wszystko
o samochodach

Wiadomości / Felietony

Pierwsza matura w rodzinie. Felieton Ryszarda M. Perczaka

Data publikacji: Autor: Ryszard M. Perczak

Fot. Archiwum Historia z pękniętą oponą w prezydenckiej limuzynie nasunęła mi pewne spostrzeżenie. Po serii ujawnień różnych przyczyn tego zdarzenia (i wzajemnym obwinianiu się za to) być może okaże się, że rozerwanie opony nastąpiło po tym, jak samochód najechał na leżący na jezdni autostrady A4 jakiś, niekoniecznie ostry przedmiot. Moje uwagi dotyczą jednak nie tyle akurat tego konkretnego przypadku, ale tego co wyrzucamy z samochodów na pobocza i nie tylko, polskich dróg. Aby ocenić skalę brudu wystarczy przejechać się kilka kilometrów po pierwszej lepszej polskiej drodze od gminnej, a na autostradzie skończywszy.

Fot. Archiwum Kilka tygodni temu jechałem autostradą A2 w kierunku Poznania. Tuż przede mną w tę sama stronę przez prawie 200 kilometrów poruszało się luksusowe auto terenowe z młodą, jak się potem okazało, rodziną z dzieckiem. Zaraz na początku podróży z okna terenówki po lewej stronie poleciała papierowa chusteczka. Pozbywał się jej kierowca. Kilkanaście kilometrów dalej, tym razem pasażerka wyrzuciła w podobny sposób skórkę od banana. Podczas dalszej jazdy pokład tamtego samochodu opuściły jeszcze dwa papierowe kubki po napojach, plastikowa butelka i na koniec, już pod Poznaniem, wypełniony zawartością pampers.

Mój kolega przed laty, gdy chciał komuś wytknąć brak dobrych manier mówił: nie ma się co dziwić, wszak to pierwsza matura w rodzinie. Nie zapytałem o dyplomy tych ludzi więc nie wiem, jakie szkoły pokończyli. Być może rzeczywiście, jako pierwsi wśród najbliższych doszli do egzaminu dojrzałości...

Zobacz także: Uterenowiona Skoda Fabia Combi ScoutLine już w sprzedaży

Przez kilka chwil na przyautostradowym parkingu obserwowałem wspomnianą rodzinkę. On wysportowany, w markowych ubraniach. Twarz może nie intelektualisty, ale też nie prostak. Ona także bez rzucających się w oczy oznak tęsknoty za myśleniem. Dzieciak, najwyżej dwuletni również wyglądał na nieźle ułożonego. A jednak to właśnie z ich auta powędrowało na pobocze, na dystansie Łódź – Poznań to co opisałem wyżej. Gdyby mi ktoś opowiedział, że to ich sprawka pewnie bym nie dał wiary, ale pozbywanie się różnych śmieci odbywało się na moich oczach więc nie jest to wymysł mojej wyobraźni.

Jednocześnie, co również chciałbym zauważyć, przez całą droge poprzedzająca mnie terenówka poruszała się zgodnie z przepisami. Tyle jest w tej historii optymizmu.

Spodobał Ci się artykuł? Udostępnij go swoim znajomym na Facebooku i Twitterze!

Ogłoszenia motoryzacyjne pochodzą z serwisu Gratka.pl

Zobacz także

Tagi:

Komentarze

  • Ja (gość)

    To się nazywa "buractwo" - a buractwo jest demokratyczne - jest zarówno wśród nizin społecznych jak i "elit". Można być burakiem mając miliony na koncie i jeżdżąc baaaardzo drogim autem, można też być nim klepiąc biedę...

Dodaj komentarz

Najnowsze motofakty

Wszystkie artykuły

Motofakty mazowieckie

Top 5 motofaktów

Testy i porównania

Premiery i nowości