Wszystko
o samochodach

Motosport / Pozostałe sporty

Pogoń za lisem

Data publikacji: Autor: Michał Kondrowski

Fot. Michał Kondrowski Jest taki dzień w roku na który miłośnicy dwóch kółek wyczekują. Są to zawody, a właściwie zabawa o nazwie „pogoń za lisem”.

 Fot. Micha³ Kondrowski

Ta niecodzienna impreza odbyła się w Olszynce niedaleko Białobrzegów. Do ośrodka zjechała ponad setka posiadaczy jednośladów. Na zawodach można było zobaczyć wszystkie rodzaje motocykli. Zawodnicy dosiadali szosowych ścigaczy, enduro, WFM'ek, zabytkowych Urali z koszem, a także quadów. Nie zabrakło maszyn przerabianych przez właścicieli.

 

Organizator wyznaczył siedem punktów kontrolnych w okolicznych lasach. Zawodnicy musieli w jak najkrótszym Fot. Micha³ Kondrowski czasie odnaleźć wszystkie punkty. Za wskazówki mieli tylko niebieskie ślady na drzewach. Trasa liczyła około 40 km, jednak niektórzy przebyli znacznie dłuższy dystans. Wyznaczone odcinki po deszczowej nocy trochę zmieniły charakterystykę. Głęboko w lasach pojawiło się błoto, było ślisko i grząsko. Te utrudnienia bardzo się spodobały zawodnikom. Wychodzili oni z założenia, że im trudniej, tym lepsza zabawa.

 

Kolejność odnajdywania punktów kontrolnych była dowolna. Wyścig był właściwie bez ograniczeń, trzeba było tylko uważać na czas, bowiem o 15.30 kończyło się ściganie. Podczas zawodów można było zauważyć różne strategie pokonywania Fot. Micha³ Kondrowski trasy. Niektórzy zaczęli od końca, od ostatniego punktu kontrolnego. Inni łączyli się w grupy i wspólnymi siłami sprawdzali różne trasy informując się nawzajem.

 

Punkty kontrolne zostały wyznaczone w dużych ostępach. Były dodatkowo maskowane, tak więc zdarzało się że zawodnicy nieświadomie mijali punkty. Szybko okazało się, że mimo, iż zawodników było 140 i każdy chciał wygrać, to była to zabawa zespołowa. Jeżdżący we wszystkich kierunkach motocykliści wymieniali się informacjami lub łączyli siły.

W połowie zawodów pojawił się nowy problem. Zbiorniki paliwa w motorach okazały się za małe. Zaczęło brakować benzyny. Startujący pomagali sobie nawzajem, można było liczyć na koleżeńską pomoc i problem z paliwem znikał na jakiś czas. Nie Fot. Micha³ Kondrowski planowane tankowanie na odległej stacji benzynowej mogło mieć znaczący wpływ na wynik końcowy.

 

Najszybciej w terenie orientował się Bogusław Niciałkiewicz. Jako pierwszy dotarł do mety z kompletem punktów kontrolnych. Odnalezienie wszystkich nie było łatwe. Nagrodzono także zawodnika który jako ostatni odnalazł wszystkie wyznaczone miejsca. Tomasz Serafin został uznany za najbardziej wytrwałego startującego. Nie da się ukryć że to sport typowo męski. Pań było bardzo mało, a najszybszą kobietą była Bożena Czarzasty. Mamy nadzieje że w przyszłości frekwencja wśród pań zwiększy się.

 

Pogoń za lisem poza samą rywalizacją to doskonała okazja do spędzenia wspólnego czasu. Na zawody przyjeżdżały całe rodziny, wiek zawodników nie grał roli. Wystarczyło że dosięga się nogami do pedałów. Impreza jest bezpieczna ponieważ nie rozwija się tutaj dużej prędkości, liczy się spostrzegawczość a nie moc i prędkość motoru. Upadki zdarzały się często ale były niegroźne i kończyły się jedynie pobrudzeniem stroju.

Spodobał Ci się artykuł? Udostępnij go swoim znajomym na Facebooku i Twitterze!

Ogłoszenia motoryzacyjne pochodzą z serwisu Gratka.pl

Tagi:

Brak komentarzy - napisz pierwszy

Najnowsze motofakty

Wszystkie artykuły
Advertisement

Motofakty mazowieckie

Top 5 motofaktów

Testy i porównania

Premiery i nowości