Wszystko
o samochodach

Przepisy / Warto wiedzieć

Policyjne wideorejestratory. Policja dokonuje nieprawidłowych pomiarów prędkości?

Data publikacji: Autor: Kamila Nawotnik

Fot. Przemysław Wronecki Policyjne wideorejestratory owiane są złą sławą. Wpływ na to miały m.in. głośne rozprawy sądowe, jak ta Krzysztofa Hołowczyca, który rzekomo miał przekroczyć dozwoloną prędkość o 114 km/h. Kierowca rajdowy odmówił przyjęcia mandatu, twierdząc, że pomiar został wykonany nieprawidłowo, podając w rzeczywistości prędkość rozpędzającego się radiowozu, a nie samochodu, którym jechał „Hołek”.

Tamta sprawa ostatecznie uległa przedawnieniu, jednak dyskusja na temat wideorejestratorów ożywiła się po tym, jak ponad rok temu jeden z sędziów w Lublinie podjął decyzję, która po raz pierwszy ugodziła w sposób funkcjonowania samego wideorejestratora, a nie w policjantów mogących niewłaściwie obsługiwać urządzenie.

Pod koniec 2017 roku kierowca BMW Emilian P. został przyłapany przez funkcjonariuszy na przekroczeniu prędkości w terenie zabudowanym (ograniczenie do 50 km/h). Pomiar dokonany wideorejestratorem w nieoznakowanym radiowozie na odcinku 100 metrów wykazał średnią prędkość pojazdu wynoszącą 93,9 km/h. Kierowca odmówił przyjęcia mandatu, a sprawę skierowano do sądu, gdzie przyznano mu rację. Z uzasadnienia sądowego dowiadujemy się, że radiowóz na odcinku pomiarowym nie utrzymywał ani stałej prędkości, ani stałej odległości za ściganym samochodem, a ten na 63. metrze pomiaru rozpoczął hamowanie. To może świadczyć o błędzie pomiaru z winy funkcjonariuszy, zdaniem sędziego jednak winę ponosi rejestrator, którego zasada działania uniemożliwia dokładną ocenę prędkości śledzonego pojazdu. Urządzenie powinno bowiem ustalać i zabezpieczać dowód przekroczenia prędkości w sposób, który nie będzie budził wątpliwości. Tymczasem utrzymanie stałej odległości za mierzonym autem lub motocyklem, w warunkach ruchu drogowego jest praktycznie niemożliwe.

Co na to policja?

Fot. Janusz Wójtowicz Podobnym orzeczeniem zakończyła się także sprawa ze stycznia 2018 roku w Katowicach – wówczas oskarżony kierowca również został uniewinniony, a sąd orzekł, że nagranie z wideorejestratora samochodowego nie może być obiektywnym dowodem w sprawie sądowej. Te rozstrzygnięcia postawiły funkcjonariuszy ruchu drogowego w trudnym położeniu.

- Reakcją Policji na pojawiające się w środkach masowego przekazu informacje w tym obszarze było powołanie zespołu do przeprowadzenia analizy wyroków uniewinniających w sprawach o przekroczenie dopuszczalnej prędkości przez kierujących pojazdami – mówi nam podinsp. Radosław Kobryś, radca Wydziału Opiniodawczo-Analitycznego Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji.

Zobacz także: Przegląd vanów na polskim rynku

Przede wszystkim chodziło o rozpoznanie skali problemów związanych z wykorzystaniem przez policję przyrządów kontrolno-pomiarowych do pomiaru prędkości. Kluczowe było zbadanie i zdiagnozowanie najczęstszych przyczyn będących podstawą do wydawania przez sądy niekorzystnych dla Policji rozstrzygnięć wyroków oraz opracowanie sposobu mającego doprowadzić do wyeliminowania stwierdzonych nieprawidłowości.

Poseł interweniuje

Przełomowe orzeczenia dały nadzieję na wyeliminowanie z wyposażenia policji wideorejestratorów podających w rzeczywistości prędkość radiowozu. Tymczasem jednak urządzenia będące przedmiotem dyskusji znalazły się w wyposażeniu 31 świeżo zakupionych pojazdów, które uzupełniły flotę nieoznakowanych radiowozów policyjnych. Wspomniane wyroki i dalsze korzystanie z owianego złą sławą sprzętu przykuły uwagę posła Platformy Obywatelskiej Józefa Lassoty, który postanowił osobiście zająć się tym problemem.

Złożył on interpelację do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji - Joachima Brudzińskiego, pytając o słuszność stosowania wideorejestratorów PolCam i VideoRapid.

To właśnie te urządzenia stanowią problem. PolCam, reklamowany na stronie producenta jako lider na rynku zaawansowanych systemów wideorejestratorów, systemów radarowych do pomiaru prędkości i automatycznego mandatowania, dokonuje pomiarów prędkości radiowozu, w którym jest zainstalowany, poprzez ustalenie prędkości średniej na odcinku kontrolnym. Jednostka centralna jest podłączona bezpośrednio do generatora impulsów odległości w pojeździe i spełnia trzy funkcje podstawowe: pomiaru przebytej drogi, pomiaru czasu i wyliczenia średniej prędkości. Pomiar dokonywany jest na kołach radiowozu, niezależnie od nagrania wideo, które służy zilustrowaniu sytuacji na drodze oraz utrwaleniu szczegółów podejrzanego pojazdu razem z numerem rejestracyjnym. Stosowanie wideorejestratora w tym celu dopuszcza § 3 pkt 4 rozporządzenia Ministra Gospodarki dnia 17 lutego 2014 roku (Dziennik Ustaw z 2014 roku, poz. 281). Instrukcja PolCam zapewnia, że „przy pomocy tego precyzyjnego urządzenia można dokonać pomiaru prędkości podejrzanego pojazdu” – byłaby to prawda, ale tylko w przypadku, gdy podejrzanym autem jest to, w którym PolCam został zainstalowany. Na podobnej zasadzie działa VideoRapid 2.

Poseł Lassota zapytał ministra Brudzińskiego, czy wszystkie urządzenia używane przez policję spełniają przewidziane przepisami normy oraz o to, ile mandatów zostało wystawionych na podstawie pomiarów wideorejestratorów i prosi o wyjaśnienie, dlaczego MSWiA, mimo niekorzystnych wyroków sądowych, nadal wykorzystuje wadliwy sprzęt.

Nie ma podstaw do wycofania wideorejestratorów

- Kompleksowa analiza spraw związanych z rozstrzygnięciami w zakresie dotyczących przekroczeń prędkości, obejmująca okres 2016 r., 2017 r. oraz I kwartał 2018 r. wskazuje, że zarówno zagadnienie kwestionowania przez kierujących pojazdami pomiarów prędkości dokonywanych przez Policję, jak też skala wyroków uniewinniających w tych sprawach stanowią marginalny obszar nieprzekraczający 1% - mówi podinsp. Radosław Kobryś.

Wyroki zakończone uniewinnieniem stanowią 0,76% wszystkich spraw skierowanych do sądu, dotyczących odmowy przyjęcia mandatu przez kierowców powołujących się na nieprawidłowy pomiar prędkości przy użyciu wideorejestratorów. Ta statystyka maleje z każdym rokiem. Natomiast w odniesieniu do ogółu ujawnionych wykroczeń związanych z przekroczeniem prędkości, udział procentowy wyroków uniewinniających wynosi 0,0066%. - W żadnym z analizowanych wyroków sąd nie kwestionował w oparciu o niesprawność urządzeń wiarygodności dokonanych pomiarów – dodaje radca.

Z rozmowy wynika, że analiza przeprowadzona przez policję wykazała, że mimo występujących na przestrzeni analizowanych lat przypadków kwestionowania pomiarów prędkości, jak również wygranych przez kierowców spraw w sądach, znikoma liczba tych przypadków nie daje podstaw do stwierdzenia, że mamy do czynienia z niepokojącym i narastającym zjawiskiem.

- Tym niemniej analiza konkretnych spraw ujawniła pewne obszary, których modyfikacja może wpłynąć na zmniejszenie liczby wyroków uniewinniających w sprawach o przekroczenie dopuszczalnej prędkości. Dlatego też zespół przedstawił rekomendacje, w szczególności w zakresie proceduralnym i szkoleniowym, mające na celu wyeliminowanie stwierdzonych uchybień w przyszłości. Trzeba też zaznaczyć, że polska policja dokonuje pomiarów prędkości pojazdów w ruchu przy użyciu zarówno prędkościomierzy kontrolnych (np. Videorapid), laserowych jak i radarowych, mierników prędkości posiadających zatwierdzenia, legalizację pierwotną i ponowną wydaną przez polską administrację miar. Tym samym brak jest podstaw do twierdzenia, że mierniki prędkości używane przez polskich policjantów należy wycofać z eksploatacji – podsumował podinsp. Radosław Kobryś, radca Wydziału Opiniodawczo-Analitycznego Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji.

Zobacz także: Testujmy Mazdę 6

Spodobał Ci się artykuł? Udostępnij go swoim znajomym na Facebooku i Twitterze!

Ogłoszenia motoryzacyjne pochodzą z serwisu Gratka.pl

Zobacz także

Tagi:

Komentarze

  • expert (gość)

    To może niech Policja wskaże w którym kraju UE na taką skalę jak w Polsce używa się tak archaicznych przyrządów do pomiaru prędkości. Ps. Owszem używa się videorejestratorów ale do rejestracji innych wykroczeń....

  • Olo (gość)

    Ktoś wprowadził przepisy pozwalające stosować te wideorejestratory, ktoś dopuścił takie narzędzia do służby, ktoś za nie zapłacił z publicznych pieniędzy, ktoś wymaga, żeby były używane. Stwierdza się nieprawidłowości. Winny jest szeregowy policjant, który nie ma nic do powiedzenia w kwestii przepisów i sprzętu jakiego ma używać

  • POLAK (gość)

    I jeszcze nikt na stołkach za naciąganie kasy nie beknął to jest wyłudzenie i przestępstwo. Oddawać pieniądze tym co płacili !!!!!!

  • Autor (gość)

    już nie mam wątpliwości że Yanosik w takich akcjach sie sprawdza

  • Zorro (gość)

    Czego mozna sie spodziewac w panstwie policyjnym rzadzonym przez mafie pisowska

  • stach (gość)

    W każdym aucie jest licznik prędkości i wystarczy dodać obowiązkowe do komputera zainstalowanego w każdym samochodzie urządzenie zapisujące daną prędkość auta. Przy zatrzymaniu przez policję można by było porównać daną prędkość zmierzoną przez patrol i kierowcy prowadzącego dane auto a wtedy nie było kłopotów z podważaniem pomiarów. Proszę państwa jest to możliwe do zrobienia. Każde nowe auto posiada komputer i wystarczy dodać taką aplikację i po sprawie!!! Z poważaniem Stach

  • Marek (gość)

    W Niemczech przy użyciu takiego sprzętu policjant informuje iż od zmierzonej prędkości odejmuj 5 % (chyba dobrze pamiętam, że taka wartość), gdyż wiedzą, iż idealne zmierzenie prędkości pojazdu nagrywanego takim sprzętem nie jest możliwe. Tym prostym sposobem eliminują pole do dyskusji. Oczywiście przypadki, które u nas się zdarzaja, że mierzy dojeżdzając do pojazdu nagrywanego i prędkość pojazdu policji był wyższa niż mierzonego, to inna historia. Pewnie niemieccy policjanci nie byli w Polsce na szkoleniach i tego sposobu nie znają. Przy pomiarze zgodnym z zasadami, czyli trzymanie odelgłości, chyba jest to 50 m, a nie zoom na 30 i wygląda na pierwszy rzut oka, że był tuż za mierzonym pojazdem, to takie 5 % jest uczciwe i nie miałbym obiekcji.

  • yurek (gość)

    Procentowo, to ładnie wygląda dla policji. Ale liczbowo to ile będzie? 100 uniewinnionych kierowców? Więcej, mniej? Jeśli dodać też tych, którym nie udało się udowodnić swojej niewinności, oraz tych, którzy przyjęli mandat, bo wiedzieli, że nie mają szans na udowodnienie swojej niewinności, to pewnie uzbiera się grupa co najmniej 500 osób. Tyle osób jest poszkodowanych przez policję - niczego złego nie zrobili, a zostali ukarani.

  • Ogórek (gość)

    A ilu kierowców odmawia przyjęcia mandatu. To jest marginalne zjawisko. A gdyby tak wszyscy poszli do sądu po stwierdzeniu przekroczenia prędkości przez policję za pomocą wideorejestratora to by polska temida zatkała się tymi sprawami. A może to jest sposób?

  • Paswal (gość)

    Kamerka z GPS. Oczywiście błąd jakiś istnieje ale pewnie nie taki jak chcą nam wcisnąć. Oni mają wideo rejestratory. My też. A najlepiej to jeździć zgodnie z przepisami i żaden gliniarz się nie przyczepki. Proste.

  • Pucio pucio (gość)

    Sami dajecie im zarobić a pretensje macie do wszystkich tylko nie do siebie oj Paljaki Paljaki.

  • Koliber (gość)

    Dostaliście 500+, 13 emeryturę? Nie ma nic za darmo! Oddajcie wszystko ze sporą nawiązką w rosnących podatkach, mandatach, drożejącej z dnia na dzień żywności itd.. Ale nadal są tacy co twierdzą że coś dostali;)

  • sammler (gość)

    Nie potrzeba wideorejestratora z GPS-em, wystarczy zwykły. One i tak nie mają homologacji pomiarowej, więc czy GPS masz, czy nie, sąd będzie musiał powołać biegłego, który jednak nie będzie miał problemu z ustaleniem prędkości na podstawie choćby słupków pikietażowych. W odróżnieniu od policyjnego, nasze wideorejestratory rejestrują przebieg w czasie rzeczywistym. Z mobilnymi radarami w radiowozach problem jest zupełnie inny. Policjanci NIE respektują instrukcji, która każe im kontrolować szereg parametrów (np. ciśnienie w oponach radiowozu), a sam pomiar przeprowadzać na dystansie co najmniej kilkuset metrów, z zachowaniem odstępu. Na YT widziałem nagrania, gdzie próbowano kogoś ukarać na podstawie pomiaru poniżej 100 m! To, że tak mało spraw policja przegrywa wynika raczej z tego, że większość bierze mandat, bo chce mieć spokój. Gdyby 100% kierowców odmawiała jego przyjęcia i 76% a nie 0,76% spraw by policja przegrywała, ciekawe co miałby do powiedzenia pan Kobryś.

  • Fioletowy nos (gość)

    Niech pooddają kasę ludziom i mi też za takie cichociemne manewry. Jasne, że wskazywana prędkość jest prędkością radiowozu! Skandal. Już nigdy nie przyjmę takiego mandatu..

  • Niemiec (gość)

    Z polska policja nigdy nic nie bylo ok nigdy nikomu nie pomogli tylko niewinnych obywateli lapac. Sam przejechalem sie kilka razy na policjantach ktorzy nigdy nie pomogli i jeszcze wmawiali mi jakas wine typu podjezdzali do mnie na chodnik i kazali podniesc smieci tam lezace na chodniku albo mandat za zasmiecanie smiech z nich po jakiej szkole oni byli? Heh. Tego jest duzo i nie do opisania naprawde pomoze prawdziwy gangster niz policja. W weropie pomagaja a w pl tylko na kase licza

  • przemek (gość)

    koniecznie kamera i Yanosik . Co to się dzieje....

  • gosc (gość)

    Do Stach ... Chyba jestes rudy ze sam siebie chcesz podpierd@lic

  • PIT (gość)

    No i w dniu dzisiejszym w terenie zabudowanym Panowie w BMW zmierzyli mi prędkośc mój pojazd podczas pomiaru jak wynikało z nagrania znajdował się na łuku drogi. Dokonali zatrzymania i orzekli iż poruszałem się z prędkością 76km/h. Od dobrych kilkuset metrów widziałem Panów w lusterku wstecznym informując posażerkę iż jedzie za nami policja jadąc 55km/h. Jakież było zdziwienie Panów iż odmawiam przyjęcia mandatu przecież to tylko 150-200 zł i 4 punkty karne. Śmiem twierdzić iż masa kierowców płaci biorąc pod uwagę fakt iż Pan władza ma rację i że to kierujący złamał przepisy. A panowie tylko nabijają punkty i wyrabiają normę.

Dodaj komentarz

Najnowsze motofakty

Wszystkie artykuły
Advertisement

Motofakty mazowieckie

Top 5 motofaktów

Testy i porównania

Premiery i nowości