Wszystko
o samochodach

Przepisy / Prawo jazdy

Prawo jazdy 2020. Jakie zmiany w egzaminach?

Data publikacji: Autor: Mariusz Michalak

Fot. Filip Kowalkowski 1 stycznia 2020 roku weszły w życie nowe przepisy dotyczące egzaminów na prawo jazdy. Nie wprowadzają rewolucyjnych zmian, ale mają poprawić komfort zdawania egzaminu przez kandydatów na kierowców.

Prawo jazdy. Limit egzaminów dziennie

Nowelizacja przepisów przewiduje, że egzaminator w ciągu dnia będzie mógł przeprowadzić maksymalnie 8 egzaminów praktycznych w zakresie prawa jazdy kategorii B oraz nie więcej niż jeden egzamin praktyczny na godzinę. Jak podaje ministerstwo infrastruktury, zmiana jest podyktowana koniecznością likwidacji wymagań ilościowych co do liczby przeprowadzanych egzaminów w ciągu dnia, stawianych egzaminatorom przez ich pracodawców. Egzaminatorzy będą mieli więcej czasu na spokojną i bardziej obiektywną ocenę umiejętności kandydatów na kierowców.

Zobacz także: Jakimi pojazdami można jeździć mając prawo jazdy kategorii B?

Prawo jazdy. Egzamin o wyznaczonej godzinie

Egzamin teoretyczny i praktyczny na prawo jazdy będzie się rozpoczynał dokładnie o godzinie wskazanej przez WORD. Zbyt długi czas oczekiwania na egzamin powoduje większy stres u zdających i niejednokrotnie wpływa negatywnie na wynik egzaminu.

Prawo jazdy. Coraz mniej chętnych

Spada liczba chętnych do zdawania egzaminów na prawo jazdy. Szacuje się, że 2019 rok zamknął się liczbą około 360–370 tys. wydanych uprawnień do kierowania pojazdami, podczas gdy w 2018 roku było ich prawie 418 tys. To pierwszy tak duży spadek od lat. Trend jest w dużej mierze efektem urbanizacji, wzrostu popularności komunikacji zbiorowej i nowoczesnych form komunikacji, opartych na sharing economy, takich jak współdzielone samochody, rowery czy hulajnogi na minuty. Spadek liczby kursantów to jednak problem dla WORD-ów i szkół jazdy, bo oznacza mniejsze wpływy i konieczność ograniczania kosztów działalności.

Zobacz także: Tak prezentuje się Golf nowej generacji

Spodobał Ci się artykuł? Udostępnij go swoim znajomym na Facebooku i Twitterze!

Ogłoszenia motoryzacyjne pochodzą z serwisu Gratka.pl

Zobacz także

Tagi:

Komentarze

  • Olek (gość)

    Ten tak zwany rekaw to o psu o bude a co dalej to zobaczymy

  • Karol (gość)

    Przestańcie przepisywać tą bzdurną formułkę o spadku liczby kursantów. "Współdzielone samochody" też wymagają prawka choć akurat ich popularność tak jak wynajmu rowerów drastycznie spada. Teraz jest hype na hulajnogi ale też pewnie się przeje jak zostanie unormowane. Liczba kursantów spada bo w dorosłość wchodzi drastyczny niż z przełomu wieków (wtedy rodziło się o 50 tys ludzi mniej niż teraz) przetrzebiony jeszcze przez emigrację (7-10% tego pokolenia wyjechało z rodzicami na emigrację i nie wróciło).

  • Karol (gość)

    ps. wg badań z połowy 2019r w Polsce średnio z transportu publicznego w 2019r korzystało o 12% mniej osób niż w 2015r. Trochę dlatego, że nas ubyło, trochę z innych powodów (suburbanizację itd) ale jednak.

  • Gosc (gość)

    Proponuję zapoznać się ze zmianami. Egzaminator przeprowadza 9 egzaminów na kat. B dziennie. A w wyjątkowych wypadkach 10.

  • Komentarz usunięty.
  • e (gość)

    Ja zdawałam 4 razy w 2019 i oblałam. 2 razy na łuku i 2 razy na parkowaniu. Instruktorzy mi mówią, że jeżdzę dobrze ale na egzaminie robie durne błędy ze stresu. Moim zdaniem cały ten system jest bez sensu. Zdawalność egzaminów praktycznych na prawo jazdy kat. B nie dobija nawet do 40%. Mnie oblali 4 razy i teraz nie jeżdżę więc raczej nie będę jeździć za miesiąc lepiej i znów wydam dużo kasy na jazdy doszkalające. Najrozsądniej by było jeśli każdy kursant musiał odbyć te nawet 40 godzin jazdy i najlepiej z różnymi instruktorami. A potem dostawał ocenę od instruktorów czy można już go wpuścić samego na ulice czy nie. Testowe prawko na rok. Po roku jeszcze ze 2 jazdy dla odświeżenia. Jak w ciągu roku nabije jakieś wykroczenie to kurs od początku albo jakaś część jazd doszkalających. Podobny system panuje już w Austrii. Tak czy siak prędzej czy później to prawko zrobie bo jest mi potrzebne szkoda tylko, że wydam na to tyle kasy i stracę tyle czasu już nie mówiąc o nerwach i stresie.

  • e (gość)

    Ja zdawałam 4 razy w 2019 i oblałam. 2 razy na łuku i 2 razy na parkowaniu. Instruktorzy mi mówią, że jeżdzę dobrze ale na egzaminie robie durne błędy ze stresu. Moim zdaniem cały ten system jest bez sensu. Zdawalność egzaminów praktycznych na prawo jazdy kat. B nie dobija nawet do 40%. Mnie oblali 4 razy i teraz nie jeżdżę więc raczej nie będę jeździć za miesiąc lepiej i znów wydam dużo kasy na jazdy doszkalające. Najrozsądniej by było jeśli każdy kursant musiał odbyć te nawet 40 godzin jazdy i najlepiej z różnymi instruktorami. A potem dostawał ocenę od instruktorów czy można już go wpuścić samego na ulice czy nie. Testowe prawko na rok. Po roku jeszcze ze 2 jazdy dla odświeżenia. Jak w ciągu roku nabije jakieś wykroczenie to kurs od początku albo jakaś część jazd doszkalających. Podobny system panuje już w Austrii. Tak czy siak prędzej czy później to prawko zrobie bo jest mi potrzebne szkoda tylko, że wydam na to tyle kasy i stracę tyle czasu już nie mówiąc o nerwach i stresie.

  • e (gość)

    Ja zdawałam 4 razy w 2019 i oblałam. 2 razy na łuku i 2 razy na parkowaniu. Instruktorzy mi mówią, że jeżdzę dobrze ale na egzaminie robie durne błędy ze stresu. Moim zdaniem cały ten system jest bez sensu. Zdawalność egzaminów praktycznych na prawo jazdy kat. B nie dobija nawet do 40%. Mnie oblali 4 razy i teraz nie jeżdżę więc raczej nie będę jeździć za miesiąc lepiej i znów wydam dużo kasy na jazdy doszkalające. Najrozsądniej by było jeśli każdy kursant musiał odbyć te nawet 40 godzin jazdy i najlepiej z różnymi instruktorami. A potem dostawał ocenę od instruktorów czy można już go wpuścić samego na ulice czy nie. Testowe prawko na rok. Po roku jeszcze ze 2 jazdy dla odświeżenia. Jak w ciągu roku nabije jakieś wykroczenie to kurs od początku albo jakaś część jazd doszkalających. Podobny system panuje już w Austrii. Tak czy siak prędzej czy później to prawko zrobie bo jest mi potrzebne szkoda tylko, że wydam na to tyle kasy i stracę tyle czasu już nie mówiąc o nerwach i stresie.

  • yxyx (gość)

    Wiele ludzi przeprowadza się do miast a tam prawo jazdy nie jest takie potrzebne. A przede wszystkim niż demograficzny i emigracja.

  • elka (gość)

    Mniejsze wpływy, a to teraz dopiero będą kosić!

  • Robert (gość)

    Nie mam pojecia co sie wyprawia,umowa ze szkola jazdy 3 mies,z powodu durzej liczby kursantow i ograniczonej ilosci aut,moj kurs trwal 6 mies a teraz po lepszych zmianach przez najblizsze 3 mies nie ma wolnych terminow na egzamin,moze to potwac nastepne 6 mies,tragedia,czego ten Rzad sie nie dotknie zamienia sie w go..no

Dodaj komentarz

Najnowsze motofakty

Wszystkie artykuły
Advertisement

Motofakty mazowieckie

Top 5 motofaktów

Testy i porównania

Premiery i nowości