Wszystko
o samochodach

Przepisy / Prawo jazdy

Prawo jazdy. Coraz mniej chętnych do zdawania na prawo jazdy

Data publikacji: Autor: Mariusz Michalak / Newseria.pl

Fot. Wojciech Arkuszewicz Spada liczba chętnych do zdawania egzaminów na prawo jazdy. Jeśli utrzyma się dotychczasowa dynamika, ten rok zamknie się liczbą około 360–370 tys. wydanych uprawnień do kierowania pojazdami, podczas gdy w ubiegłym roku było ich prawie 418 tys. Będzie to pierwszy tak duży spadek od lat.

Malejąca liczba osób chętnych do zdawania egzaminów na prawo jazdy zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i w Europie czy Polsce wynika z tego, że coraz więcej osób mieszka w dużych miastach. Mamy koncentrację w rejonach mocno zurbanizowanych, gdzie jest dostępna zarówno komunikacja zbiorowa, jak i nowoczesne formy komunikacji, np. hulajnogi elektryczne, współdzielone samochody, rowery z wypożyczalni. To powoduje, że można się przemieszczać szybko, niekoniecznie posiadając samochód na własność – mówi agencji Newseria Biznes Krzysztof Kowalczyk, doradca prezesa Polskiego Związku Motorowego ds. elektromobilności.

Statystyki CEPiK pokazują, że od początku tego roku liczba wydanych dokumentów prawa jazdy oscyluje wokół 30 tys. miesięcznie i jest średnio o kilka tysięcy niższa niż w latach poprzednich. Najmniej dokumentów (25 255) wydano w czerwcu br. i ta wartość nigdy jeszcze nie była aż tak niska. Dla porównania w tym samym miesiącu rok wcześniej prawo jazdy uzyskało 34 473 kierowców.

W całym ubiegłym roku prawo do kierowania pojazdami uzyskało w sumie 418 tys. osób. Rok wcześniej było to 414 tys., a w 2016 – 453 tys. Jeśli tegoroczna dynamika się utrzyma, bieżący rok zamknie się liczbą około 360–370 tys. wydanych dokumentów.

Z punktu widzenia osób mieszkających w dużych miastach posiadanie pojazdu jest dzisiaj raczej problemem niż szczęściem. Miasta starają się pozbyć samochodów ze swoich centrów, parkowanie jest bardzo utrudnione. Dlatego dużo wygodniej jest korzystać z rozwiązań, które się pojawiają jeżeli chodzi o komunikację zbiorową, współdzielenie samochodów czy innych pojazdów, jak hulajnogi. W tej chwili samochodów potrzebujemy głównie do celów turystycznych i hobbystycznych – mówi Krzysztof Kowalczyk.

Jak pokazuje ubiegłoroczny raport Straal i fundacji Digital Poland („Mobility as a Service PL”), współdzielone rowery i samochody to dwie najpopularniejsze na polskim rynku formy transportu oparte na sharing economy. Rowery na minuty to rozwiązanie znane 90 proc. Polaków, a współdzielone samochody – 68 proc.

Zobacz także: Pierwszy samochód hybrydowy Opla

Badania przeprowadzone na zlecenie PwC pokazują, że już w tej chwili 26 proc. Polaków jest skłonnych zrezygnować z własnego samochodu na rzecz współdzielenia pojazdów. Zwłaszcza że taka usługa przestaje być wyłącznie domeną dużych miast. Podobny trend widać też na całym europejskim rynku. Według prognoz PwC w nadchodzących latach carsharing będzie wzrastać w dwucyfrowym tempie, a do 2030 roku współdzielone auta mają już stanowić co najmniej 30 proc. wszystkich samochodów w Europie. Do tego czasu co trzeci przejechany kilometr w Europie będzie realizowany właśnie w formule carsharingu („The five dimensions of automotive transformation”).

Spadająca liczba kursantów na prawo jazdy to problem dla wojewódzkich ośrodków ruchu drogowego i szkół jazdy, bo oznacza mniejsze wpływy i konieczność ograniczania kosztów działalności.

Ośrodki szkoleniowe i firmy egzaminujące mogą się już zacząć przygotowywać na ten trend spadkowy, oferując kursy doszkalające. W dobie współdzielonych pojazdów roczne przebiegi kilometrowe wykonywane przez kierowców będą dużo mniejsze. Dlatego kierowcy powinni się doszkalać, żeby nie stwarzać niebezpieczeństwa na drogach. A doskonałym do tego miejscem są właśnie ośrodki doskonalenia techniki jazdy, czyli tzw. ODTJ – wskazuje Krzysztof Kowalczyk.

Zobacz także: Testujemy Volkswagena Polo

Spodobał Ci się artykuł? Udostępnij go swoim znajomym na Facebooku i Twitterze!

Ogłoszenia motoryzacyjne pochodzą z serwisu Gratka.pl

Zobacz także

Tagi:

Komentarze

  • ... (gość)

    "gdzie jest dostępna zarówno komunikacja zbiorowa, jak i nowoczesne formy komunikacji, np. hulajnogi elektryczne, współdzielone samochody, rowery z wypożyczalni." Ja bym tu carsherring`u nie przytaczał bo żeby prowadzić takie auto PJ też jest wymagane:P

  • Rysiek (gość)

    Zwykły niż demograficzny, nic więcej. Ale fakt, w miastach coraz trudniej parkować, a walczyć to trzeba z autami przyjezdnych i zmusić ich do przesiadki do komunikacji miejskiej.

  • Xyz (gość)

    Nie dziwię się jak wszyscy wiedzą co działo się w ośrodkach Word. Podobno ludzie będą jeździć bez uprawnień. Coraz więcej jest takich osób.

  • Dziwisz (gość)

    Zdaje mi się - choć może się mylę :) - ale kierować wypożyczonym czy współdzielonym pojazdem też trzeba posiać prawo jazdy. Czy może nie? :)

  • Obserwator (gość)

    Trudno się dziwić przy tak chorych procedurach egzaminowania ludzie wolą jeździć bez uprawnień. Przy indolencji i niewydolności służb drogowych istnieje małe prawdopodobieństwo ujawnienia jazdy bez uprawnień.

  • www.eu-transport.pl (gość)

    Coraz częściej spotykam się z tym, że współpracownicy lub znajomi wolą zabrać się z kimś, lub środkiem transportu publicznego, niż dojeżdżać własnym autem. Nawet nie myśląc aby zdać prawo jazdy.

  • Ana (gość)

    A może to problem tego, że chętni są tylko zdać nie umieją. Zastanawiam się, czemu w Niemczech zdaje 70 % a u nas tylko 30% ?

  • Putbill (gość)

    To pokazuje wzrost kolejnego problemu na świecie, młodzież siedzi w domach przy komputerach izoluje się od świata, potem trudno jest wyjść do realnego świata i w nim zaistnieć, druga sprawa to problem już poruszony wcześniejszym komentarzem, roczniki 2000-2003 to niż demograficzny, dla tego tak mało kursantów, właśnie oni kończą teraz 18 lat, odczuły to też szkoły nauki jazdy.

Dodaj komentarz

Najnowsze motofakty

Wszystkie artykuły

Motofakty mazowieckie

Top 5 motofaktów

Testy i porównania

Premiery i nowości