Wszystko
o samochodach

Wiadomości / Raporty

Prawo jazdy. Jak ośrodki szkolenia kierowców naciągają kursantów?

Data publikacji: Autor: Kamil Rogala

Fot. Filip Kowalski Prawo jazdy to marzenie wielu młodych ludzi, którzy chcą uwolnić się od komunikacji miejskiej lub uprzejmości rodziców. Niestety proces zdobywania uprawnień trwa dość długo, zaś droga przez kurs teoretyczny, jazdy w mieście a następnie egzaminy bywa wyboista. Od czegoś trzeba jednak zacząć. Poznajmy zatem największe grzechy ośrodków nauki jazdy, których może doświadczyć kandydat na kierowcę.

Pierwszy krok – zapisz się na kurs!

Wiele osób odkłada zapisanie się na prawo jazdy na bliżej nieokreśloną przyszłość. Prawda jest taka, że nie ma na co czekać, gdyż żaden okres w roku nie jest lepszy lub gorszy. Jedni uważają, że lepiej szkolić się latem, gdyż jest lepsza pogoda i dłużej jest jasno, inni preferują zimę gdyż uważają, że trudne i zróżnicowane warunki podczas jazd lepiej przygotują kierowcę do prowadzenia auta.

Redakcja poleca:

Prawo jazdy. Co oznaczają kody w dokumencie?
Ranking najlepszych ubezpieczycieli 2017
Rejestracja auta. Nietypowy sposób na oszczędności

Już na etapie szukania ośrodka nauki jazdy można się „naciąć” na kilka chwytów tj. jak podejrzanie niskie ceny i ukryte koszty. Nie należy skreślać ofert, które są wyższe od pozostałych, bowiem w cenie mogą zawierać się wszystkie koszty tj. obowiązkowe badania, dodatkowe materiały itp. Bardzo niska cena kursu kusi, ale warto uważać i przed skorzystaniem z „okazji” należy upewnić się, jakie ukryte koszty czekają w przyszłości. W większości przypadków będzie to koszt obowiązkowego badania, który uszczupli portfel o 200 złotych. Niektóre szkoły wliczają ten koszt w ogólną cenę kursu co jest bardzo wygodne dla kursanta.

Materiały szkoleniowe – znajdziesz to w necie?

Fot. Karolina Misztal W większości przypadków w ofertach reklamowych OSK szumnie wymieniane są materiały szkoleniowe dla kursantów. Bardzo często okazuje się, że są to pokserowane broszury z przykładowymi pytaniami lub ogólnodostępne zestawy pytań wysyłane na adres e-mail kursanta. Rzadko kiedy zdarza się, że szkoła jazdy zaoferuje kompleksowe materiały w postaci zestawu testów, pytań oraz materiałów na płycie CD bądź firmowej pamięci pendrive. Takie dodatki nie są drogie, a przecież koszt całego kursu nierzadko oscyluje w granicach 1500 złotych – OSK powinno się w tym aspekcie wykazać.

Szkolenie teoretyczne to kpina?

Wielu kursantów pomija szkolenie teoretyczne organizowane przez OSK uważając, że niewiele się tam nauczy, a całą wiedzę wyciągnie z testów internetowych itp. Niestety w wielu przypadkach to się zgadza, bowiem szkolenia teoretyczne organizowane są od niechcenia. Wiele zależy od osoby, która prowadzi wykład, od jej wiedzy i zaangażowania. Wielu świeżo upieczonych kierowców wspomina, że pojawiło się na 1-2 wykładach i dało sobie z tym spokój traktując to jako stratę czasu.

Jeśli wykładowca beznamiętnie cytuje pytania oraz sam na nie odpowiada bez żadnej argumentacji, nawet wybitnie cierpliwy słuchacz niewiele wyniesie z takich wykładów. Rzadko kiedy zdarza się, aby osoba prowadząca szkolenie tłumaczyła zasady oraz tłumaczyła przepisy od A do Z. Nie sztuką jest zapamiętać pytania i działać automatycznie. Sztuka polega na tym, aby zrozumieć dlaczego tak jest, a to podstawa dobrego szkolenia.

Jeśli dany ośrodek szkolenia jazdy trzyma się sztywno wytyczonego programu nie oferując nic więcej, kursanci zakończą szkolenie teoretyczne z taką samą wiedzą, jaką posiadali w momencie zapisu. To sprawia, że zapisując się na kurs praktyczny, nie znają nawet podstawowej wiedzy o prawie drogowym.

Długie kolejki na jazdy

Kursant po zakończeniu szkolenia teoretycznego może zapisać się na szkolenie praktyczne, czyli tzw. jazdy. Wiele OSK wykazuje nadmierną „chęć” przyjmowania hurtowej ilości kursantów, którzy co prawda zmieszczą się na sali wykładowej, ale gdy zechcą zapisać się na część praktyczną, będą musieli czekać w długich kolejkach na swoją kolej. Mało tego, gdy już uda im się zapisać na pierwszą jazdę, instruktor, któremu przypisano kilkudziesięciu kursantów, nie będzie w stanie zaoferować im kilku sesji w tygodniu.

Dwie godziny jazdy co dwa tygodnie to zdaniem wielu specjalistów całkowite nieporozumienie. Niedoświadczony kandydat na kierowcę, wsiadając po takiej przerwie do auta musi niemal wszystkiego uczyć się od nowa. To sprawia, że pozyskanie choćby podstawowego doświadczenia, wyczucia i obycia z autem jest praktycznie niewykonalne. To z kolei skutkuje ogromnym stresem przed egzaminem, bowiem kursant nie czuje się pewnie. Oczywiście receptą jest dokupienie dodatkowych godzin, ale jeśli terminarz będzie podobny i ostatnia dodatkowa jazda odbędzie się – w najlepszym przypadku – tydzień przed egzaminem, będą to pieniądze wyrzucone w błoto.

Zobacz także: Seat Ibiza 1.0 TSI w naszym teście

Spodobał Ci się artykuł? Udostępnij go swoim znajomym na Facebooku i Twitterze!

Ogłoszenia motoryzacyjne pochodzą z serwisu Gratka.pl

Zobacz także

Tagi:

Komentarze

  • Edek (gość)

    No i mamy takich kierowców właśnie,którzy nie wiedzą co robią na drodze...oprócz wyprzedzania i zajeżdzania drogi innym kierowcom!To jest wina ośrodków szkoleniowych ,a testy w komputerze to kompletne nieporozumienie ciekaw jestem kto za to dziadostwo wzioł kasę???

  • Patryk (gość)

    Nie znacie sie na niczym ale o wszystkim piszecie ... banda debil. I teraz taki Janusz czyta ten post i będzie zgrywał kozaka

  • Opiniodawca (gość)

    Pan Kamil Rogala - autor tekstu wykazuje się wysoką niekompetencją, czyni krzywdę ośrodkom prawidłowo realizujących działania w tym obszarze, nie podaje konkretnych przykładów, np. w jakim regionie miały miejsce takie sytuacje, być może sam doświadczył takich sytuacji i teraz wszystko uogólnia. Wstyd :( . Dziwi mnie tylko postawa Redakcji, że takie ogólniki publikują, bez jakiejkolwiek weryfikacji... no chyba że zależy na taniej sensacji. Jestem rozczarowany taką postawą, a Motofakty.pl uważałem za dobre źródło informacji.....

  • Egzaminator WORD (gość)

    Autor tego postu słabo zna realia systemu szkolenia kandydatów na kierowców. Drogi Redaktorze, warto lepiej przygotowywać się do tego rodzaju pracy merytorycznej. Najpierw przeprowadzić badania, podyskutować z praktykami a przynajmniej zweryfikować tezy. A wystarczyło chociaż skontaktować się z biurem Rzecznika Praw Kursantów (www.rzecznikprawkursanta.pl) i zasięgnąć tam informacji. Tam eksperci mają wiele danych akurat na ten temat bo realnie badają sprawę od lat. Życzę większego profesjonalizmy na przyszłość!

  • Kamil Rogala (gość)

    Drodzy Komentujący. Pisząc artykuł korzystałem z opinii świeżo upieczonych kierowców, którzy swój kurs zakończyli stosunkowo niedawno. Opisane problemy przewijały się najczęściej, dlatego też wyszła taka, a nie inna kompilacja. Nie miałem na celu nikogo obrażać i wrzucać wszystkich do jednego wora. Nie mniej jednak takie sytuacje się zdarzają i prawdę mówiąc wiedzą o nich tylko kursanci i instruktorzy - samochody szkoleniowe nie są wyposażone w kamery, aby kontrolować, jak prowadzone są kursy praktyczne. Tak czy inaczej wkrótce powstanie tekst o tym, jak powinien wyglądać wg. standardów kurs na prawo jazdy od A do Z, dzięki czemu kandydat na kierowcę będzie wiedział. o co może walczyć i co mu się należy.

  • INSTRUKTOR (gość)

    Takie zachowania OSK to były za komuny W dzisiejszych czasach to taki ośrodek jak szybko się pojawi tak szybko zniknie

  • Doświadczony (gość)

    Bzdura.Zawsze zły pieniądz wybierał ten dobry i podobnie jest z os k. Pełno jest na rynku udawaczy,którzy nie tylko jak opisuje autor źle prowadzą wykłady,ale nigdy ich nie robili.Część kursantów świadomie wybiera takich partaczy bo im to pasuje a inni orientują się po fakcie.Mam w tej chwili osobę,która jest po takim kursie i jestem porażony jej niewiedzą,to nawet by nie przeszło na kartę rowerową a ma zdane testy.Takich przypadków jest mnóstwo i to wszędzie,każdy kto ma doświadczenie to wie ,że tak bywa.

  • El 012 (gość)

    Niestety ale autor artykułu ma rację. Natomiast nasuwa się pytanie dlaczego tak się często dzieje? Odpowiedz jest banalna - kasa. Instruktor zarabia w przedziale 12-14 zł za godzinę pracy. Jeśli przemnożymy to przez liczbę godziny pracy to wyjdzie że w Biedronce na kasie są lepsze zarobki. Jeśli pójdziemy dalej to żądamy pytanie kto za takie pieniądze chce dziś pracować? Fachowiec w tej branży?? Watpie... Jesli mamy trochę szczęścia to trafimy na emeryta ktory sobie dorabia i jeszcze mu się chce. Błędne koło...

  • El 012 (gość)

    Niestety ale autor artykułu ma rację. Natomiast nasuwa się pytanie dlaczego tak się często dzieje? Odpowiedz jest banalna - kasa. Instruktor zarabia w przedziale 12-14 zł za godzinę pracy. Jeśli przemnożymy to przez liczbę godziny pracy to wyjdzie że w Biedronce na kasie są lepsze zarobki. Jeśli pójdziemy dalej to żądamy pytanie kto za takie pieniądze chce dziś pracować? Fachowiec w tej branży?? Watpie... Jesli mamy trochę szczęścia to trafimy na emeryta ktory sobie dorabia i jeszcze mu się chce. Błędne koło...

  • El 012 (gość)

    Niestety ale autor artykułu ma rację. Natomiast nasuwa się pytanie dlaczego tak się często dzieje? Odpowiedz jest banalna - kasa. Instruktor zarabia w przedziale 12-14 zł za godzinę pracy. Jeśli przemnożymy to przez liczbę godziny pracy to wyjdzie że w Biedronce na kasie są lepsze zarobki. Jeśli pójdziemy dalej to żądamy pytanie kto za takie pieniądze chce dziś pracować? Fachowiec w tej branży?? Watpie... Jesli mamy trochę szczęścia to trafimy na emeryta ktory sobie dorabia i jeszcze mu się chce. Błędne koło...

  • El 012 (gość)

    Niestety ale autor artykułu ma rację. Natomiast nasuwa się pytanie dlaczego tak się często dzieje? Odpowiedz jest banalna - kasa. Instruktor zarabia w przedziale 12-14 zł za godzinę pracy. Jeśli przemnożymy to przez liczbę godziny pracy to wyjdzie że w Biedronce na kasie są lepsze zarobki. Jeśli pójdziemy dalej to żądamy pytanie kto za takie pieniądze chce dziś pracować? Fachowiec w tej branży?? Watpie... Jesli mamy trochę szczęścia to trafimy na emeryta ktory sobie dorabia i jeszcze mu się chce. Błędne koło...

  • Anna (gość)

    Ja też chodzę na kurs i jazdy man co 2 tygodnie, niestety kierownictwa to nie obchodzi. Jeżeli sytuacja sie nie zmieni to pójde z tym problemem do mediów i wskażę ten ośrodek.

  • Ceny kursow (gość)

    Ceny kursów muszą wzrosnąć, bo inaczej będziecie dbać za darmo panowie instruktorzy, 30 lat temu to był zawód dziś to jest posmiewisko

  • Opiniodawca (gość)

    Zgadzam się z tym że niektóre ośrodki stosują takie praktyki ale tytuł artykułu był następujący: "Jak ośrodki szkolenia kierowców naciągają kursantów?" - co to sugeruje? Zgadzam się z Panem Egzaminatorem, A Pan Kamil niech nie bierze się za pisanie tekstu następnego, bo wyjdzie znowu takie samo dziadostwo, może w innym obszarze się sprawdzi. Pisząc, należy dokładnie zweryfikować rzeczywistość, na podstawie jednej czy nawet kilku wypowiedzi nie można uogólniać. lub w tytule napisać: Nieliczne przykłady negatywnego..... lub coś podobnego. Drogi Panie Kamilu, długa jeszcze droga przed Panem do osiągnięcia pełnego profesjonalizmu dziennikarskiego, ale możliwe to j est do osiągnięcie, tylko pod warunkiem rzetelnego oceniania rzeczywistości a nie szukania tanich sensacji. Pozdrawiam i życzę powodzenia.

  • gościuuu (gość)

    taki tam pismak wiedza z lat 90dziesiątych ubiegłego wieku

  • Szkoła Jazdy (gość)

    Panie pisze Pan frazesy typu "klienta nasz pan", "...płacąc nierzadko 1500 złotych lub więcej, co jest sporą kwotą dla większości kandydatów, mogą wymagać wysokiej jakości szkolenia..." itp. Niestety my jako instruktorzy najlepiej odczuwamy jak w dzisiejszych czasach ludzie najczęściej młodzi rozumieją zwrot "klient nasz Pan". Spóźnianie się na jazdy, odwoływanie jazd 5 min przed czasem, bezczelność,zero samokrytyki, wszystko co złe to wina wszystkich dookoła, można tak przytaczać godzinami. Szkoda drogi autorze, że przed napisaniem artykułu prowadził Pan rozmowy z kursantami, ale choćby informacyjnie nie ze szkołami jazdy, czy instruktorami. Na końcu dodam, że zanim napisze Pan, iż 1500 zł za kurs to sporo to niech Pan rozezna ile kosztuje utrzymanie i eksploatacja pojazdu do nauki jazdy, za jakie grosze pracuje instruktor (12-15 zł / h), ile kosztuje wynajęcie sali wykładowej, ile kosztują opłaty OC, przegląd pojazdu do nauki jazdy również jest droższy niż zwykłego.

  • Szkoła Jazdy (gość)

    Drogi autorze, aby wszystko było tak pięknie jak piszesz kurs na prawo jazdy powinien kosztować 2500 zł. Jako właściciel szkoły jazdy wiem, że każdy szanujący się ambitny, inteligentny, kompetentny, miły, cierpliwy, wyrozumiały, pachnący, schludny instruktor na moje pytanie, czy nie chciałby wykonywać tego jakże trudnego i niebezpiecznego zawodu za 15 zł / h reaguje gromkim śmiechem. Ciągle się zastanawiam dlaczego instruktor narciarstwa "bierze" 100 zł/h, korepetytor matematyki 60 zł / h, instruktor tańca 80 zł / h, a instruktor nauki jazdy jak dziad 15 zł / h. W czym my jesteśmy gorsi???? Wykonujemy dużo ważniejszy zawód niż powyższe, zawód który decyduje o zdrowiu i życiu wszystkich uczestników dróg, a nie hobby. Autorze niestety jaka płaca taka praca, bo czym mam zachęcić instruktora, żeby dawał z siebie więcej???

  • Instruktor (gość)

    Zgadzam się z komentarzami Szkoła Jazdy. To same fakty.

  • instruk (gość)

    Witam.Instruktor to powinien więcej zarabiać.Ale mowie o istruktorach którzy się z sercem angarzują.Natomiast OSK powinien dac takim pracownikom 1 godzinę wolna lub 2 godziny to zależy ile potrzebuje wtedy nie było by załatwiania swoich spraw w czasie nauki.Pozdrawiam.

  • instruk (gość)

    Witam.Pozdrawiam wszystkich instruktorów nauki jazdy.. A co do ceny hm trzeba się nad tym dobrze zastanowić jak tern problem rozwiązać.Serdecznie pozdrawiam wszystkich czytających i piszących na forum.

  • ag_nie (gość)

    Właśnie rozpoczęłam kurs. Po odbyciu teorii zadzwonił do mnie instruktor żeby się umówić i powiedział że ma dla mnie czas jedynie raz w tygodniu. Tak jest teraz a w dalszych tygodniach nie przewiduje poprawy. Mówi że raz w tygodniu może mi zagwarantować, więcej raczej nie. I co ja mam zrobić? Jeśli wszyscy tutaj twierdzą że takich szkół już nie ma to chyba miałam wyjątkowego pecha. Oczywiście problem tkwi w godzinach ale co ja poradzę że pracuje i mogę jeździć dopiero po 17. Szkoła na swojej stronie pisze że jeżdżą do późnych godzin wieczornych. Pan właściciel podczas zgłaszania dostępności kursantow kręcił nosem na moje godziny ale powiedział że jak mogę jeździć jeszcze w weekend to spoko. Natomiast jego pracownik - instruktor był zaskoczony taka informacja, powiedział że chyba że właściciel jeździe w weekend

  • Mmmm (gość)

    Zabrakło mi w tym artykule pewnej rzeczy. Też zdarzało mi się podczas jazdy, że musiałam pojechać w jedno miejsce, bo instruktor musiał coś odebrać, czy jeździłam po tych samych trasach. Ale co do naciągania - zabrakło mi opisu sytuacji, w której instruktor robi wszystko, żeby kursant musiał wykupywać dodatkowe godziny. Ja właśnie wyjeździłam swoje 30 godzin. Dopiero na ostatnich ćwiczeniach instruktor więcej ćwiczył ze mną parkowanie, zabierał mnie w miejsca, w których wcześniej nie była. Ale najlepsze jest to, że nie ćwiczyłam łuku, z którym powinnam się zmieścić w moich 30-stu godzinach. I teraz muszę dokupić jazdy, bo facet nie jest chętny żeby mnie puścić na egzamin do ZORD-u. Ja rozumiem, że można jeździć więcej niż kurs zakłada, ale dla mnie w tym przypadku to już jest naciąganie. Bo instruktor nic nie mówi o tym, żeby zapisywać mnie na egzamin. Tylko umawia się na kolejny termin, gdzie ja już muszę wykupić godziny. I to minimum trzy.

  • Cezary (gość)

    W Lidzbarku Warmińskim na kursie odrazu chcą żeby jeździć po mieście bez nauki podstaw kierowania pojazdem na placu i się ludzie wykruszają co nie umieją a pieniążki zostają

Dodaj komentarz

Najnowsze motofakty

Wszystkie artykuły
Advertisement

Motofakty mazowieckie

Top 5 motofaktów

Testy i porównania

Premiery i nowości