Wszystko
o samochodach

Przepisy / Prawo jazdy

Prawo jazdy. Kto odpowiada za wypadek instruktor czy kursant?

Data publikacji: Autor: Mariusz Michalak

Fot. Jarosław Jakubczak Kandydaci na kierowców przygotowujący się do egzaminu na prawo jazdy mogą zostać ukarani mandatem. Wątpliwości pojawiają się czy kursant może odpowiadać za spowodowanie wypadku drogowego.

Przed przystąpieniem do praktycznego szkolenia instruktor ostrzega kursanta, że jeśli spowoduje wypadek, odpowie za swój czyn jak doświadczony kierowca. Na pytanie postawione w tytule należy odpowiedzieć zatem twierdząco.

Kilka lat temu kursantka z Radzynia Podlaskiego w czasie praktycznego szkolenia była uczestnikiem wypadku drogowym w którym śmierć poniosły dwie osoby. Samochód nauki jazdy wyposażony w letnie opony wpadł w poślizg na ośnieżonej drodze. Kursantka i instruktor stanęli przed sądem i zostali skazani przez sąd pierwszej instancji. 

Zobacz także: Prawo jazdy. Kod 96 do kategorii B a ciągnięcie przyczepy

Wyrok został zaskarżony i sąd okręgowy uniewinnił kierującą pojazdem. Następnie sprawa trafiła do Sądu Najwyższego który oddalił kasacje. Sąd uznał, że osoba ubiegająca się o prawo jazdy, podobnie jak instruktor, za spowodowanie wypadku w czasie odbywania nauki jazdy, odpowiadają na zasadach ogólnych określonych w przepisach kodeksu karnego. Ich odpowiedzialność jest niezależna od siebie. Za wypadek spowodowany w trakcie jazdy szkoleniowej odpowiedzialność dzielona jest proporcjonalnie do stopnia winy.

Sąd Najwyższy podkreślił, że kursant nie jest osobą bezkarną, bo jest traktowany jak każdy inny uczestnik ruchu. W jego ocenie kursantka nie naruszyła przepisów umyślnie. Miała braki w technice jazdy i nie potrafiła właściwie ocenić sytuacji na drodze.Trudno od osoby odbywającej naukę jazdy wymagać świadomości, że utrzymywana prędkość nie jest prędkością bezpieczną. Po to właśnie jest szkolenie praktyczne. Każdy przypadek należy badać indywidualnie, niezależnie od okoliczności wypadku.

Jak pokazują dane Komendy Głównej Policji, w 2017 roku doszło do ponad 32 tys. wypadków drogowych, których sprawcami w blisko 90 proc. byli kierowcy. Liczba śmiertelnych ofiar tego rodzaju kolizji plasuje Polskę na jednym z ostatnich miejsc w europejskich rankingach bezpieczeństwa na drogach, gorzej sytuacja przedstawia się jedynie w Rumunii, Bułgarii i Chorwacji. Największą grupę sprawców oraz ofiar śmiertelnych wypadków drogowych w Unii Europejskiej stanowili młodzi kierowcy. W Polsce spowodowali oni ponad 5,5 tys. wypadków, w których zginęło 468 osób, a ponad 7,2 tys. zostało rannych.

– Osoby w wieku 18–24 lata powodują co piąty wypadek. Jeśli by jednak zrównać liczbę osób w tym wieku z innymi grupami wiekowymi, okazałoby się, że powodują oni najwięcej wypadków i najwięcej osób ginie w wypadkach przez nich spowodowanych, bo jest to 57 proc. zabitych – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes młodszy inspektor Sebastian Gleń, rzecznik prasowy Małopolskiej Policji.

Podstawa prawna

Postanowienie Sądu Najwyższego z 23 lutego 2011 r. syg. akt  3 III KK 276/10

Zobacz także: Fiat 500C w naszym teście

Spodobał Ci się artykuł? Udostępnij go swoim znajomym na Facebooku i Twitterze!

Ogłoszenia motoryzacyjne pochodzą z serwisu Gratka.pl

Zobacz także

Tagi:

Komentarze

  • Damian (gość)

    Po co iść na kurs prawa jazdy skoro trzeba już na kursie wszystko umieć i potrafić jeździć. Kurs jest po to by się nauczyć a później egzamin to zweryfikuje. Po co w końcu w samochodzie nauki jazdy pedały sprzęgła i hamulca pod nogami instruktora? Moim zdaniem tylko instruktor odpowiada za błędy kursanta, przecież sam widzi czy nadaje się na wyjazd na drogi

  • Olo (gość)

    Kursant musi mieć pełną świadomość tego że auto to nie zabawka..Nie raz nie dwa zdarza się kompletna ignorancja poleceń instruktora zdążę ,zmieszczą sie to nie jest za szybko ..Ja się uczę mi nic nie zrobią A tata powiedział a ja nie lubię powoli ..A Pan się czepia itp..

  • Hmm (gość)

    "Na pytanie postawione w tytule należy odpowiedzieć zatem twierdząco". Tytuł: "Kto odpowiada za wypadek instruktor czy kursant?". Tak.

  • E (gość)

    Przecież to jest ich praca! Za to biorą pieniądze żeby uczyć kursanta. Nie są pewni umiejętności to nie wypuszczać na ulicę uczącego się, co za problem? Moja mama gdyby na pierwszej lekcji nie pojechała w miasto to pewnie dziś by mi tylek wozila. Przestraszyła się kobieta bo instruktor kazał w miasto jechać... Najmniejszego sensu w tym nie widzę a w artykule do tego mowa o letnich oponach po śniegu? Kursantka miała sobie je sama wymienić? Przed lekcją czy w czasie lekcji? :) zanada!

  • Labert (gość)

    Najłatwiej zrzucić winę na kursanta, bo przeciez jeszcze za mało im kasy! Robi się z tego taki syf, ze tysiac razy lepiej wziac prawko z clubcardu i miec to wszystko w nosie!!!

  • Kk (gość)

    W zimie na letnich oponach? To przede wszystkim wina ośrodka szkoleniowego że dopuścił taki pojazd do nauki

  • Gość 4 (gość)

    Ja miałam szczęście. 0oszlam do szkoły jazdy gdzie instruktorzy byli naprawdę mili cierpliwi i wyrozumiali. Jazdę miałam po dwa-trzy razy w tygodniu. I zdałam za pierwszym razem :). Mój mąż miał tak samo bo wtym samym czasie poszliśmy na prawo jazdy. Naprawdę ta szkoła nauki jazdy jest godna polecenia. Oby takich więcej.

  • Justyna (gość)

    Cenne informacje.

  • yxv (gość)

    no jak jest bo z głupiałem

Dodaj komentarz

Najnowsze motofakty

Wszystkie artykuły
Advertisement

Motofakty mazowieckie

Top 5 motofaktów

Testy i porównania

Premiery i nowości