Wszystko
o samochodach

Aktualności / Informacje

Prawo jazdy. Syn króla disco polo może pójść do więzienia

Data publikacji: Autor: Izabela Krzewska / Gazeta Współczesna

Fot. Wojciech Wojtkielewicz Za notoryczne łamanie zakazu prowadzenia pojazdów, we wtorek białostocki sąd wymierzył mu karę 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu na 3 lata. Orzekł też zakaz kierowania samochodem na kolejne 6 lat i grzywnę 10 tys. złotych.

To najsurowszy z dotychczasowych wyroków, jakie usłyszał Daniel Martyniuk (zgadza się na publikacje nazwiska i wizerunku). A miał ich niemało. M.in. za posiadanie narkotyków, za jazdę na "podwójnym gazie", pod wpływem środków odurzających, a także za naruszenie nietykalności cielesnej oraz groźby karalne pod adresem policjantów, którzy usiłowali dowieźć go na izbę wytrzeźwień. Otrzymywał za to kary grzywny lub prac społecznych. Właśnie kończy 5-miesięczną "pokutę" na białostockim cmentarzu, który sprząta za marihuanę znalezioną w jego domu przez mundurowych.

Wszystko to sąd miał na uwadze. I choć obrona (przy akceptacji prokuratora) wnosiła i tym razem o karę wolnościową w postaci ograniczenia wolności i 2 lat prac społecznych, a do tego 3-letni zakaz prowadzenia pojazdów oraz 2 tys. zł na cele charytatywne - Temida była niewzruszona.

- Oskarżony był uprzednio trzykrotnie karany, za każdym razem na karę wolnościową. Formalnie również w tej sprawie sąd miał możliwość wymierzenia kary ograniczenia wolności. Natomiast biorąc pod uwagę rodzaj i liczbę czynów, jakich się dopuścił oskarżony, biorąc pod uwagę uprzednią karalność, sąd stanął na stanowisku, iż tylko kara pozbawienia wolności spełni cele kary - uzasadniał wtorkowy wyrok sędzia Andrzej Kochanowski z Sądu Rejonowego w Białymstoku.

31-latek stracił prawo jazdy w 2018 r. za jazdę pod wpływem środków odurzających. Zakaz jazdy był 3-letni i miał się skończyć 14 marca br. Tymczasem jak wynika z aktu oskarżenia, w okresie od lipca 2019 r. do kwietnia 2020 r. syn gwiazdy disco polo co najmniej pięć razy złamał sądowy wyrok. Zarzuty obejmują przypadku z Łysek, Białegostoku, Wasilkowa i Szczecina. Ponieważ Daniel Martyniuk ignorował wezwania prokuratury na przesłuchanie, był poszukiwany, a 8 kwietnia został zatrzymany i aresztowany. Za kratami spędził 28 dni.

Za ignorowanie sądowych zakazów Danielowi Martyniukowi groziło od 3 miesięcy do 5 lat. Sędzia Kochanowski wymierzył mu karę 10 miesięcy, ale zawiesił jej wykonanie. Powód: oskarżony przyznał się do winy i wyraził skruchę.

Redakcja poleca: Kodeks drogowy. Pierwszeństwo przy zmianie pasa ruchu

- Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie. To była jedna wielka głupota. Inni ludzie mogli popatrzeć i pomyśleć , że syna Zenka prawo nie dotyczy. A jednak prawo tyczy się wszystkich - mówił na pierwszej rozprawie Daniel Martyniuk. Twierdził, że jeździł do żony, z którą chciał się pogodzić, i żeby zobaczyć córkę (para ostatecznie się rozwiodła). 31-latek obiecał, że więcej nie popełni błędu.

Sąd uznał te tłumaczenie, ale zawiesił wykonanie kary na maksymalny okres, czyli 3 lata. Po drugie oddał oskarżonego pod dozór kuratora. Po trzecie: żeby mężczyzna "odczuł finansową nieopłacalność tego typu czynów", wymierzył mu karę grzywny w wysokości 10 tys. zł. Ale to nie wszystko.

- Sąd stanął na stanowisku, iż oskarżonego należy izolować od możliwości prowadzenie wszelkich pojazdów mechanicznych na okres 6 lat, biorąc pod uwagę przede wszystkim dobro innych uczestników ruchu drogowego, a także po to, aby uświadomić oskarżonemu, jakie konsekwencje ma fakt nierespektowania prawomocnych wyroków sądowych - podkreślał sędzia.

Wyrok nie jest prawomocny. Na jego ogłoszeniu nie stawiła się żadna ze stron. Nie wiadomo, czy będzie apelacja.

Źródło: Gazeta Współczesna

Zobacz także: Ford Transit w nowej wersji Trail

Spodobał Ci się artykuł? Udostępnij go swoim znajomym na Facebooku i Twitterze!

Zobacz także

Tagi:

Brak komentarzy - napisz pierwszy

Najnowsze motofakty

Wszystkie artykuły

Motofakty mazowieckie

Top 5 motofaktów

Testy i porównania

Premiery i nowości