Wszystko
o samochodach

Wiadomości / Felietony

Psychologia na giełdzie

Data publikacji: Autor: Aureliusz Mikos

 Profesjonaliści mówią, że najlepiej, jak sprzedawcą jest mężczyzna w średnim wieku w okularach i czytający poważny tytuł.

Doświadczeni sprzedawcy wiedzą doskonale, że zakupy w dużej mierze dokonywane są oczami. Wszyscy radzą, aby samochód do sprzedaży przygotować.

 

Chodzi o wymycie karoserii, nabłyszczenie lakieru, wysprzątanie wnętrza i jeżeli jest potrzeba,Fot. Maciej Pobocha wypranie tapicerki. Samochód powinien być czysty i pachnący. Następna sprawa to usunięcie ewentualnych usterek. Należy wyjść z założenia, że pojazd będzie bardzo dokładnie sprawdzany, na przykład w warsztacie. Jeśli będą usterki, to potencjalny nabywca z zakupu zrezygnuje, albo będzie żądał opuszczenia ceny i to zwykle więcej niż kosztowałaby naprawa.

               

Reszta to już prawdziwa psychologia. Profesjonaliści powiadają, że podana cena musi być wyższa od tej, którą sprzedający chce uzyskać. Każdy kupujący chce coś utargować i trzeba dać mu tę satysfakcję. Bardzo ważną kwestią jest zaufanie kupującego do sprzedawcy. Niektórzy od razu ujawniają usterki pojazdu, ale tylko te, które i tak wyszyłyby na jaw podczas próbnej jazdy. Inni próbują nadrobić wyglądem.

 

Bywalcy giełd mówią, że najlepiej, jak sprzedawcą jest mężczyzna w średnim wieku w okularach i czytający poważny tytuł. Szanse na sprzedaż maleją, gdy w samochodzie przebywa kilku mężczyzn, a jeszcze gorzej, gdy są mocno ostrzyżeni i piją piwo. Nie najlepiej też, jeżeli auto sprzedaje kobieta. W tym przypadku panuje pogląd, że nie będzie można uzyskać odpowiedzi, na co bardziej techniczne pytania. Poza tym istnieje pogląd, że kobiety są bardziej niż panowie nieustępliwe w negocjacjach ceny.

 

Dalej profesjonaliści radzą, aby wyczuć potrzeby i możliwości nabywcy oraz zachwalać te elementy auta, na których nabywcy najbardziej zależy, np. pojemny bagażnik, niskie zużycie paliwa. Z każdej wady można zrobić potencjalną zaletę. Słaby silnik, ale za to mało pali, niepopularny i trudny do sprzedania, ale może, dlatego go nie ukradną, duży silnik i duże opłaty, ale za to, jaki prestiż itd.

 

Jak dobrze sprzedać używany samochód to temat rzeka. Wszyscy profesjonalni sprzedawcy samochodów używanych są dziś zgodni, że nabywcy są bardziej wymagający i do sprzedaży należy się przygotować. Zwłaszcza teraz, kiedy podaż przewyższa popyt i nabywcy mogą wybierać i przebierać.

Spodobał Ci się artykuł? Udostępnij go swoim znajomym na Facebooku i Twitterze!

Ogłoszenia motoryzacyjne pochodzą z serwisu Gratka.pl

Tagi:

Komentarze

  • lordofchaos

    Polska to nie AMERYKA i zvykle jest tak ze samochod jest sprzedavany jak sie zaczyna psuc *** od 3 lat mozemy kupovac samochody sprovadzane z zagramanicy ale v 85% egzemplarze oferovane na gieldach sa/byly mniej lub bardziej uszkodzone (a v 100% majstrovane jest przy przebiegu - 7letni "gruchot" z Niemiec i przebieg 100tys. KPINA) *** vracajac do tematu podstava povinna BYC UCZCIVOSC SPRZDAJACEGO i REALIZM KUPUJACEGO

  • tomek1

    He he, sam jeden z moich aut jest sprowadzony z 3 lata temu (wiek 14 lat - teraz 17) i przebieg miał ok 120.000 (chyba dziadek do kościoła tym jeździł). Ale muszę przyznać po 3 latach intensywnego używania (szkoda zajeżdżać nowy), właśnie piknęło mu 200.000 i silnik chodzi jak marzenie (aż mechanicy się dziwią w tym wieku tego auta). Może majstrowali przy przebiegu, który dostosowali do pracy silnika ;)

  • Edouard

    Tylko totalny matol kupuje auto na gieldzie - tam to sie sprzedaje samochody, a nie kupuje. Jak slysze "igla" - to mam ochote sprzedajacemu z miejsca zredukowac uzebienie, zwlaszcza w kontekscie kilku/kilkunastoletniego auta. Swoja droga to kupujacy tez sa niezli. Niedawno zamienilem moje V6 na calkiem fajne V8, ale co sie nadenerwowalem to moje. Mowie uczciwie co jest z autem i albo ta cena pasuje, albo nie. Pierwszych 3 kupujacych wywalilem za drzwi, bo nerwowo nie wytrzymalem. Nastepny dostal instrukcje, ze jak otworzy jadaczke to tez wyleci i pomoglo :) czgo sie nie robi by zbic cene..

  • Mściciel

    Hehe ja rok temu kupiłem na giełdzie 12 letniego kombiaka jak go kupywałem to tak mniej więcej obejżałem i zapłaciłem 7 tyś .Był mi potrzebny do budowy domu a ponieważ miał chak no i kombi więc specjalnie nie oglądałem bo też 7 koła to żaden pieniądz .Dałem mu na tej budowie tak w palnik że nie wiem sam jak to wytrzymał np potrafiłem nim przewieżć 23 worki cementu po 25 kg każdy ,tak że wydechem na prostej drodze ocierałem hehe .Co ja nim nie woziłem i po jakich drogach nie jeżdziłem ,faktem jest że nie rozpadł sie ale już zaczynał .Nie był mi już potrzebny więc go sprzedałem handlażowi

  • Mściciel

    Bo nie chciałem komuś takiej rozpadliny gonić ,tylko ciekawi mnie co ten chandlaż z nim zrobił że go sprzedał dalej za 6 tyś podczas gdy ja jemu sprzedałem za 4 tyś no i mam nadzieje że temu następnemu włascicielowi nie rozpadnie sie na drodze. Tak własnie sie u nas kupuje na giełdzie samochody

  • Krychaj

    ok nie bede czepliwy wiec nie wtracam sie do twojej ortografii. Ale apropo wozenia rzeczy samochodem na budowe. Moj tato mial malucha z przyczepka wlasnej roboty. Wszystkie kafelki, ceramike lazinkowa, meble, parkity, deski itp nim wozilismy, do tego dochodzily wlasnie cement i wapno - ale to byla druga polowa lat 80 z kombiakow na rynku to glownie 125p i czasem jakis zagraniczny model. Najsmieszniejsze jest jeszcze to ze ten maluszek przewiozl takze kilkoro zwierzat domowych;). Ale tato dbal o niego, potem ja nim jezdzilem jeszcze jakis czas a potem kupila mamy kolezanka dla corki

  • alligator

    Nigdy nie zapomnę, gdy mając starą jettę I, chciałem ją sprzedać i przed sprzedażą pojechałem do blacharza, aby załatać rdzę która pojawiała się gdzieniegdzie - na wstępie otrzymałem pytanie - robimy tak, żeby Pan długo jeżdził czy tak, czy taniej i szybko Pan sprzeda ?

Dodaj komentarz

Najnowsze motofakty

Wszystkie artykuły

Motofakty mazowieckie

Top 5 motofaktów

Testy i porównania

Premiery i nowości