Wszystko
o samochodach

Porady / Naprawy

Regeneracja zamiast wymiany. Sposób na tańsze naprawy

Data publikacji: Autor: Kamil Rogala

Fot. Janusz Wójtowicz Zazwyczaj wizyta w warsztacie z uszkodzonym autem wiąże się ze sporym wydatkiem na części. Uszkodzone lub zużyte elementy najłatwiej wymienić na nowe, ale w wielu przypadkach możliwa jest regeneracja lub naprawa podzespołów, która przywraca im pełną sprawność. Nie można zapominać, że regenerowane części są oferowane nawet przez ASO.

Są dwie szkoły naprawy aut. Jedni preferują wymianę uszkodzonego lub zużytego elementu na nowy nawet, jeśli wiąże się to z dużym kosztem. Inni zaś chcąc zaoszczędzić, decydują się na naprawę lub regenerację. Kto ma rację? Która szkoła jest lepsza? Prawda jest taka, że… jedna i druga, choć są pewne wyjątki, ustępstwa oraz zasady, których należy się trzymać.

Wymiana podzespołów jest oczywiście najlepsza, ale wiąże się z dużymi kosztami, które w wielu przypadkach są bezsensowne. Gdy element jest lekko zużyty lub uszkodzony, istnieje duża szansa na jego naprawę, co z kolei przełoży się na spore oszczędności bez straty na jakości. Wiele elementów auta możemy bez problemu poddać regeneracji wydając na to 20-30 procent kwoty, którą należałoby przeznaczyć na wymianę. Niekiedy naprawa nie jest możliwa, innym razem nawet nie zalecana, ale warto próbować. Czy to zła praktyka?

Zobacz także: Kiedy można zamówić dodatkową tablicę rejestracyjną?

Nie, pod warunkiem, że regeneracja zostanie przeprowadzona przez doświadczonego fachowca. W wielu przypadkach możemy liczyć na długą i bezproblemową eksploatację odnowionego elementu. W innych jesteśmy uprzedzani o tym, że jest to zabieg tymczasowy i za jakiś czas problem powróci, ale wtedy to klient decyduje, czy taka naprawa mu pasuje. Należy jednak pamiętać, że nieumiejętna usługa może doprowadzić do wielu innych problemów. Co więcej, regenerując elementy odpowiedzialne za bezpieczeństwo, należy szczególnie uważać i powierzać operację komuś, kto ma o tym pojęcie.

Jakie elementy warto regenerować? Które podzespoły można poddać odnowie i bez problemu korzystać z nich przez wiele tysięcy kilometrów?

Alternator – regeneracja czy zakup nowego?

Aternator to swego rodzaju samochodowa elektrownia, która zapewnia odpowiedni dopływ prądu do wszystkich elementów pojazdu z rozrusznikiem na czele. Gdy zaczyna szwankować, pojawiają się problemy z ładowaniem akumulatora, co jest dokuczliwe i szczególnie odczuwalne zimą. Jeśli alternator „padnie”, auto zostanie unieruchomione.

Wymiana alternatora jest ostatecznością, ale jeśli auto wyląduje w warsztacie w odpowiednim momencie, możliwa będzie regeneracja. Nawet z pozoru nierozbieralne alternatory, w rękach fachowca, dość szybko odzyskają sprawność – specjaliści potrafią je rozebrać, wymienić uszkodzone części na nowe, odnowić te, które nadają się do naprawy, a następnie wszystko skręcić i przywrócić fabryczną sprawność. Co więcej, obudowy w większości przypadków są piaskowane i malowane, wszystkie łożyska i regulatory wymieniane, podobnie jak mostki prostownicze i inne drobniejsze elementy.

Zobacz także: Suzuki Swift w naszym teście

Naprawa pojedynczych elementów, szczególnie w przypadku starszych alternatorów, raczej nie ma sensu, gdyż byłby to zabieg tymczasowy z ryzykiem, że za jakiś czas zepsuje się coś innego. Dlatego też fachowcy zalecają kompleksową regenerację tym bardziej, że koszt całej usługi w dużej części stanowi robocizna tj. wyjęcie alternatora z auta, rozmontowanie, wyczyszczenie itp.

Koszt usługi regeneracji zależy od modelu alternatora, jego skomplikowania itp. W większości przypadków jednak cena odnowienia stanowi około 30-40 procent ceny zakupu nowego elementu. Aby przyspieszyć cały proces, można również zdecydować się na zakup regenerowanej części, zazwyczaj z gwarancją sprzedawcy – koszt to około 50 procent ceny fabrycznie nowego podzespołu.

Regenerowane zaciski hamulcowe – czy to bezpiecznie?

Fot. Janusz Wójtowicz W przypadku zacisku procedura odnowy nie jest skomplikowana. Należy wyczyścić element, wymienić uszczelnienia oraz tłoczek, a następnie polakierować korpus, choć jest to jedynie kwestia estetyki oraz ewentualnego zabezpieczenia przed warunkami atmosferycznymi. Koszt takiej usługi to około 200-300 złotych w zależności od modelu. To mniej więcej 40-50 procent ceny zakupu nowego elementu. Zaleca się, aby regenerować oba zaciski – lewy i prawy.

Sporo kontrowersji wiąże się z regeneracją oraz wymianą tarcz hamulcowych. Jest wiele szkół, zaleceń oraz zasad. Przy normalnej eksploatacji tarcze można wymieniać co kilkadziesiąt tysięcy kilometrów. Gdy przychodzi czas na wymianę samych klocków zaleca się przeszlifowanie tarcz, aby poprawić ich skuteczność hamowania oraz ułatwić ich „ułożenie” się z nowymi klockami. Wiele zakładów posiada odpowiedni sprzęt do szlifowania tarcz bez konieczności ich zdejmowania z piasty. Taki zabieg pozwoli nie tylko lepiej dopasować klocki do tarcz, ale również wydłuża ich żywotność, zwiększa również skuteczność hamowania i zmniejsza ewentualne wibracje. Należy jednak pamiętać, że nie zawsze szlifowanie zlikwiduje drgania. Jeśli powodem jest zużyte lub uszkodzone zawieszenie, nie ma co liczyć na cuda.

Pompa układu wspomagania – prosty sposób na oszczędności?

Pompa układu wspomagania kierownicy zazwyczaj zaczyna „odzywać się” po około 200-250 tysięcy kilometrów. Przy normalnej eksploatacji mogą pojawić się pierwsze problemy tj. głośna praca podczas jazdy na wprost, dziwne dźwięki przy skrętach kierownicy, słabe wspomaganie podczas wolnej jazdy lub wręcz przeciwnie, zbyt mocne wspomagania podczas przyspieszania. Wymiana tego elementu może kosztować od 500 do nawet 1000 złotych.

Z naprawą nie ma co zwlekać, gdyż zaniedbania mogą prowadzić do poważnych uszkodzeń w układzie wspomagania, a to z kolei sprawi, że będzie trzeba bardzo głęboko sięgnąć do kieszeni. Na szczęście istnieje możliwość regeneracji, która nie jest bardzo skomplikowana. Bardzo często wystarczy rozebrać mechanizm, dokładnie wyczyścić i ewentualnie wymienić uszkodzone elementy takie jak uszczelniacze, zużyte tuleje, łożyska itp. Koszt takiej usługi powinien zmieścić się w 300-400 złotych.

Pompa i układ wtryskowy common-rail – można sporo zaoszczędzić!

Auta z silnikami Diesla przynoszą oszczędności… dopóki działają bezawaryjnie. Auta z większymi przebiegami zaczynają sprawiać problemy. Mowa między innymi o pompie wysokiego ciśnienia, która jest bardzo droga w zakupie. Jeśli kierowca zdecyduje się na fabrycznie nowy element, może pożegnać się z kwotą nawet kilku tysięcy złotych.

O wiele łagodniejszych rozwiązaniem dla portfela jest regeneracja. Za naprawę wszystkich łożysk, uszczelnień czy też sekcji tłoczącej trzeba zapłacić około 1000-1500 złotych. To znacznie mniej, niż zakup nowej części. Należy jednak pamiętać, aby nie zlecać usługi byle komu, gdyż nie dość, że stracimy pieniądze, to po jakimś czasie problemy powrócą. Warto również zwrócić uwagę na gwarancję – fachowcy oferują nawet 24-miesięczne zabezpieczenie.

Kolejną kosztowną zmorą są wtryskiwacze. „Karmione” słabej jakości paliwem prędzej czy później odmówią pracy, a to wiąże się z bardzo kosztowną wymianą. Na szczęście rynek zareagował natychmiastowo na potrzeby kierowców, dzięki czemu teraz znajdziemy mnóstwo specjalistów, którzy zajmują się regeneracją tych elementów. Cena zależy w głównej mierze od stopnia zużycia, ale zazwyczaj nie przekracza 30-40 procent wartości nowych elementów. Nie zawsze jest to jednak możliwe. Piezoelektryczne wtryskiwacze są trudne w regeneracji. Podobnie jak wyprodukowane przez japońską firmę Denso. Warto o tym pamiętać, bo zdarza się, że w ich przypadku serwisy używają zamiennie terminów "regeneracja" i "czyszczenie" - oczywiście drugi z zabiegów nie przywraca elementu do stanu fabrycznego. 

Regeneracja turbosprężarki – trzeba uważać!

Turbosprężarka to kolejny element, który psuje się w najmniej odpowiednim momencie i zazwyczaj generuje spore koszty. Popularność naprawy oraz regeneracji tych części w Polsce jest ogromna, dzięki czemu nietrudno trafić na warsztat, który zajmie się uszkodzonym podzespołem. Problemem jest jednak wyszukanie takiego zakładu, który wykona usługę w pełni profesjonalnie i fachowo. Wielu kierowców zaniedbuje turbosprężarkę, czego efektem są problematyczne awarie. Podstawą jest regularna wymiana oleju oraz stosowanie wysokiej jakości środków smarnych. Producenci aut co prawda wydłużają interwały między wymianami oleju, ale nie należy ich respektować. Lepiej pojawiać się w warsztacie częściej i cieszyć się bezawaryjnym działaniem jednostki napędowej oraz turbosprężarki.

Fot. Janusz Wójtowicz Jeśli jednak dojdzie do awarii, wymiana uszkodzonego elementu może być niezwykle kosztowna. Ceny zaczynają się od około 1000 złotych a kończą na kwocie nawet kilkunastu tysięcy, dlatego też wielu kierowców decyduje się na naprawę i regenerację. Koszt takiej usługi jest zazwyczaj o co najmniej 50 procent niższy. Należy jednak pamiętać, że naprawa uszkodzonej turbosprężarki to nie wszystko – najważniejsza jest przyczyna. Jeśli specjalista podczas naprawy wykryje przyczynę awarii np. brak smarowania lub uszkodzone łopatki, mamy niemal pewność, że problem nie powróci. Oczywiście należy również usunąć awarię, która przyczyniła się do uszkodzenia turbiny. Kłopoty zaczynają się, gdy przyczyna uszkodzenia turbiny nie zostanie wykryta, bowiem istnieje ryzyko, że po regeneracji, prędzej czy później uszkodzenie powróci.

Rzecz jasna dużo zależy od jakości usługi. Nie ma co się łudzić, aby mały garażowy warsztat u sąsiada był odpowiednim miejscem do regeneracji turbosprężarki. Odpowiednia usługa to przede wszystkim wysokiej jakości sprzęt, z profesjonalną wyważarką włącznie. Niewielkie warsztaty nie posiadają tak drogiego sprzętu, a co za tym idzie, regeneracja turbiny zostanie przeprowadzona niedokładnie. To z kolei przełoży się na krótszą żywotność naprawionego elementu. Dodatkowo, jeśli w grę wchodzi turbina ze zmienną geometrią, dokładna naprawa jest szczególnie istotna.

Tuleje i sworznie wahaczy – regeneracja czy wymiana?

Sworznie oraz tuleje wahaczy dość często ulegają awarii lub zwykłemu zużyciu podczas długotrwałej eksploatacji. Problemy pojawiają się zazwyczaj podczas jazdy po nierównościach – głośne stuki z zawieszenia to główny prognostyk przyszłych wydatków. Wielu kierowców decyduje się na wymianę całego wahacza, choć tak naprawdę w wielu przypadkach wystarczy wymiana lub regeneracja uszkodzonych elementów.

Niestety nie zawsze wymiana tulei oraz ich regeneracja jest możliwa. Bardzo wiele zależy od rodzaju wahaczy, które zostały zastosowane w konkretnym aucie – w przypadku elementów odlanych ze stopu aluminium regeneracja często jest niemożliwa. Eksperymentować nie warto. Powierzenie elementu „specjaliście” zza rogu może skutkować problemami, a nawet poważnym wypadkiem.

Jeśli istnieje możliwość wymiany zarówno tulei, jak i sworzni, możemy liczyć na ogromne oszczędności – zamiast całych wahaczy za 300-500 złotych możemy wymienić zużyte tuleje za 50-100 złotych. Warto jednak pamiętać, aby napraw dokonać bardzo szybko i nie zwlekać z wizytą w warsztacie, bowiem problemy z tulejami i wahaczami bardzo szybko przeniosą się na inne elementy zawieszenia. Regeneracja wahaczy najczęściej polega na wyciśnięciu zniszczonej tulei i wyczyszczeniu newralgicznych elementów. Następnie wprasowywana jest nowa wkładka, która musi idealnie pasować i przylegać do elementu. Koszt samej usługi nie jest wysoki, ale skomplikowana robocizna - wyjęcia wahaczy z auta oraz ich ponowny montaż – może być dość drogi. Tak czy inaczej przy wymianie wahaczy koszt robocizny byłby podobny, ale zamiast 300-500 złotych za nowy element, wydajemy ułamek tej sumy na regenerację.

Regeneracja amortyzatorów – czy się opłaca?

Proste amortyzatory do przeciętnego auta nie są drogie, dlatego też ich regeneracja lub naprawa nie mają większego sensu. Oszczędności rzędu 100 złotych, gdy w grę wchodzi bezpieczeństwo i komfort jazdy nie robią wrażenia, ale jeśli mówimy o zaawansowanych amortyzatorach ze zmienną charakterystyką, koszt wymiany nierzadko liczy się w tysiącach złotych. W kilkuletnim aucie używanym, wymiana kompletu amortyzatorów może stanowić nawet połowę jego wartości. W takich przypadkach szukanie oszczędności jest jak najbardziej wskazane.

Fot. Dariusz Gdesz Amortyzatory ze zmienną charakterystyką tłumienia to świetny dodatek, który potrafi sprawić, że jazda autem w różnych warunkach jest naprawdę przyjemna. Na nierównych nawierzchniach jest komfortowo, w zakrętach auto prowadzi się stabilnie, a na trasie płynie niczym limuzyna. Niestety za ten luksus trzeba słono zapłacić, szczególnie, gdy dojdzie do awarii lub zwykłego zużycia podczas kilkuletniej jazdy na polskich drogach. Czy pozostaje tylko jedyne rozwiązanie: płać i płacz? Niekoniecznie. Wymiana kompletu adaptacyjnych lub samopoziomujących amortyzatorów na oryginalne i fabrycznie nowe podzespoły może wiązać się z wydatkiem rzędu kilku, a nawet kilkunastu tysięcy złotych. Szukanie zamienników może przynieść pewne oszczędności, ale zdarza się, że zamienniki nie są dostępne lub kosztują niewiele mniej od oryginałów. W końcu rynkiem rządzi prawo popytu i podaży. Pozostaje zatem regeneracja lub wymiana zaawansowanych amortyzatorów ze zmienną charakterystyką na zwykłe, choć nie zawsze taki zabieg wchodzi w grę.

Na czym więc polega regeneracja – szansa na oszczędności bez rezygnacji z luksusu i przyjemności? W zależności od uszkodzenia amortyzatora, proces regeneracji jest zróżnicowany, ale w większości przypadków dochodzi do rozszczelnienia podzespołu i wycieku oleju. W takim przypadku w pierwszej kolejności należy go dokładnie umyć i wyczyścić w specjalnej mieszaninie rozpuszczalników. W następnym kroku amortyzator jest rozcinany od strony gniazda, w którym pracuje tłoczysko, aby ocenić stan uszczelek, cylindra i samego tłoczyska. Chrom pokrywający trzpień powinien być w idealnym stanie. Jeśli widoczne są uszkodzenia, w pierwszej kolejności dokonuje się próby polerowania, a gdy to nie przyniesie efektów, toczy się nowy trzpień. Przed montażem należy wymienić wszystkie uszczelki na nowe, po czym napełnia się go olejem i nabija gazem. Orientacyjny koszt regeneracji to około 50 procent ceny zakupu nowego elementu. Gdy w grę wchodzi zestaw amortyzatorów warty nawet 10 tysięcy złotych, oszczędność około 5 tysięcy jest warta zachodu.

Regeneracja sprzęgła – czy ma sens?

Nawet w najmniejszych autach ze słabymi silnikami wymiana kompletnego sprzęgła w to wydatek przynajmniej kilkuset złotych. W nietypowych czy sportowych autach w grę wchodzą już tysiące. Nic więc dziwnego, że wielu kierowców szuka oszczędności. Alternatywą dla wymiany uszkodzonego sprzęgła na nowe jest jego regeneracja lub szukanie tanich zamienników.

Niestety zamiennik zamiennikowi nierówny. Jeśli kierowca skusi się na najtańszą część, zazwyczaj pochodzącą z Chin, nie pocieszy się oszczędnościami zbyt długo. Taka część posłuży maksymalnie kilkadziesiąt tysięcy kilometrów i znów zacznie się „odzywać”. Ponownie straci się czas i pieniądze na zakup nowego sprzęgła i jego wymianę. Czy ma to sens, każdy musi ocenić sam.

O wiele lepszym sposobem na oszczędności może być profesjonalna regeneracja sprzęgła w wyspecjalizowanym zakładzie. Co ciekawe, eksperci w tej dziedzinie uważają, że do regeneracji nadaje się nawet 90 procent podzespołów, nawet skomplikowanych układów dwusprzęgłowych pod warunkiem, że nie jest to wspomniana „chińska rzeźba”, która rozpada się w rękach. Naprawie można poddać niemal wszystkie oryginalne sprzęgła lub wysokiej jakości zamienniki.

Dobrze zregenerowane sprzęgło może posłużyć 80-100 tysięcy kilometrów. Czas naprawy, w zależności od skomplikowania, może trwać kilka godzin i jeśli dostarczymy do warsztatu zdemontowane sprzęgło, usługa może być załatwiona nawet od ręki. Koszt? Proste naprawy mało skomplikowanych modeli kosztują 150-300 złotych. Za naprawę i wzmocnienie sprzęgła wielotarczowego trzeba zapłacić około 1500 złotych. To o wiele mniej, niż zakup nowego elementu. Zakłady specjalizujące się w naprawach sprzęgieł proponują różnego rodzaju usługi dodatkowe, które pozwolą na pełne dopasowanie zestawu sprzęgłowego do oczekiwań klienta - w tym wzmocnienie okładzin czy docisku, utwardzenie tłumików drgań czy zmniejszenie masy koła zamachowego. Może się to przydać, jeżeli auto ma być używane w sporcie lub jego silnik został poddany tuningowi. Zmodyfikowane sprzęgło po regeneracji może kosztować przeszło 2000 zł. To jednak znacznie mniej od nowej części ze sklepowej półki o podobnych parametrach.

Fot. Janusz Wójtowicz

Fot. Janusz Wójtowicz

Spodobał Ci się artykuł? Udostępnij go swoim znajomym na Facebooku i Twitterze!

Ogłoszenia motoryzacyjne pochodzą z serwisu Gratka.pl

Tagi:

Komentarze

  • Mariola (gość)

    Kupiłam nowy tablet - bardzo często ulegał kolejnym awariom. W ramach reklamacji - zamiast wymienić zepsutą część nieustannie poddawano go regeneracji. Bardzo byłam niezadowolona .

  • grubymajk (gość)

    Może i tańsze ale na krócej starczy. Wole wyłożyć pare złociszy więcej na nową część oe delphi chociażby i mieć pewność że zaraz znowu nie padnie niż sie bawić w regeneracje takie moje zdanie

  • lepiej (gość)

    Lepiej wymienić nie regenerować, krótsza żywotność koszt podobny, wiem na przykładzie swoje avensis 2.0. Nie ma co oszczędzać na częściach

Dodaj komentarz

Najnowsze motofakty

Wszystkie artykuły
Advertisement

Motofakty mazowieckie

Top 5 motofaktów

Testy i porównania

Premiery i nowości