Wszystko
o samochodach

Wiadomości / Felietony

Ręka z ręką się dogada

Data publikacji: Autor: Jerzy Iwaszkiewicz

 Ośrodki egzaminacyjne są tak powszechnym miejscem korupcji i panuje tak powszechne przekonanie, że tylko ten zda, kto zapłaci, że postanowiono radykalnie zmienić sytuację.

W warszawskim ośrodku egzaminacyjnym na prawo jazdy egzaminatora losuje się jak numery w Toto Lotku. Wszystko po to, aby nie było wcześniej wiadomo, u kogo będzie się zdawać i aby nie było wiadomo, komu dać do ręki. Ośrodki egzaminacyjne były tak powszechnym miejscem korupcji i panowało tak powszechne przekonanie, że tylko ten zda, kto zapłaci, że postanowiono radykalnie zmienić sytuację.

 

W Polsce jak się coś radykalnie zmienia to wiadomo, że bez sensu, więc na początek znacznie ograniczono ilość ośrodków, gdzie można zdawać egzaminy. W Warszawie są tylko dwa i to na dalekiej Woli i Targówku. Jeden ośrodek, jak by nie licząc, przypada na 800 tys. mieszkańców, w związku z czym na egzamin trzeba czekać półtora miesiąca, w Lublinie blisko miesiąc. Podobnie jest w innych rejonach. Zamysł był taki, aby ograniczyć korupcję, a przy okazji ograniczono cały system egzaminacyjny.

 

W Polsce od dawna jest tak, że prawo jazdy traktuje się jako nie wiadomo jak ważną naukową habilitację. Ośrodki egzaminacyjne to prawie uniwersytety. Miesiąc trzeba czekać na egzamin z przepisów, drugi miesiąc na egzamin praktyczny - to już dwa miesiące, co najmniej dwa miesiące trwa kurs, więc to już razem cztery. Dochodzą do tego różne poślizgi, więc jak Polak chce zdobyć prawo jazdy, musi poświęcić na to co najmniej pół roku.

 

Zarabiałem kiedyś parę złotych na rozwiązywaniu testów na prawo jazdy w Chicago. Egzaminy trwały góra godzinę, bez czekania, po teoretycznym od razu praktyczny. Łącznie z kursem cała zabawa przerabiania człowieka na kierowcę trwa w USA ok. dwóch tygodni. U nas wymyśla się nie wiadomo jakie cuda. Do egzaminu teoretycznego trzeba znać odpowiedzi na 487 pytań.

Co roku do egzaminów na prawo jazdy przystępuje ok. miliona osób. Kręcą się za tym ogromne pieniądze, od kwietnia podrożało. Zamiast ten cały system usprawnić, wprowadza się ograniczenia uznając, że im mniej ośrodków, tym mniej korupcji. Może i prawda, tylko że tą metodą to trzeba by w ogóle skasować i ośrodki i egzaminy, a najlepiej w ogóle prawa jazdy, bo wtedy nikt nie miałby interesu, aby kogokolwiek przekupywać. A poza tym, ręka z ręką jak będzie chciała, to zawsze się dogada.

Spodobał Ci się artykuł? Udostępnij go swoim znajomym na Facebooku i Twitterze!

Ogłoszenia motoryzacyjne pochodzą z serwisu Gratka.pl

Brak komentarzy - napisz pierwszy

Najnowsze motofakty

Wszystkie artykuły
Advertisement

Motofakty mazowieckie

Top 5 motofaktów

Testy i porównania

Premiery i nowości