Wszystko
o samochodach

Aktualności / Wywiady

Rozmowa z Arturem Orzechem

Data publikacji: Autor: Urszula Tokarska

fot. archiwum Kiedyś wybrałem się bardzo leciwym Maluchem na poważną wyprawę studencką do Włoch. Na wysokości Piotrkowa Trybunalskiego popsuła się jakaś oś i Maluch kompletnie się rozkraczył. W miejscowym warsztacie, do którego dopchałem Malucha, pan włożył gdzieś solidny gwóźdź i miał nadzieję, że uda mi się wrócić tak do Warszawy. Pojechałem do Austrii, do Włoch, wróciłem bezpiecznie.

Czyżbyś miał dwa samochody, widuję Cię w dwóch różnych?

 

fot. archiwum Można tak powiedzieć, bo jeżdżę albo służbową Toyotą RAV, albo prywatną Hondą Civic.

 

Kto doradza Ci przy zakupie aut?

 

Przy zakupie moich prywatnych aut doradzają mi dwaj przyjaciele, którzy są fanami motoryzacji. Natomiast przy zakupie samochodu służbowego nie zapytano mnie o zdanie, ale wybór był dla mnie trafny.

 

Co jest dla Ciebie najważniejsze w samochodzie?

 

Przede wszystkim samochód powinien spełniać wszystkie kryteria związane z bezpieczeństwem jazdy, a poza tym ważne są... fotele oraz czytelna deska rozdzielcza, która nie przeszkadza, a pozwala kontrolować różne parametry, przede wszystkim prędkość. Jak wsiadam do jakiegoś auta, to czuję od razu, że ten jest dla mnie, a inny nie, bo albo łokieć jest za nisko, albo nie mogę np. odpowiednio ustawić kierownicy.

 

Wniosek z tego, że dużo jeździsz...

 

Bardzo dużo, głównie po kraju. Były już takie momenty w moim życiu, że dosyć miałem tego jeżdżenia, marzyłem o tym, żebym nie musiał rano wsiadać za kierownicę i pokonać znowu 300 km, ale już mi przeszło.

Lubię prowadzić auto, natomiast przyznam, że nie potrafię jeździć jako pasażer.

 

Często prowadzisz koncerty. Czym jeżdżą gwiazdy?

 

Różnymi samochodami, choć z moich obserwacji wynika, że jest podział dwubiegunowy. Z jednej strony są to samochody osobowe z mocnymi silnikami i wygodnymi wnętrzami. Druga kategoria to samochody terenowe, duże, bezpieczne, gdzie nie chodzi o szybkość, ale o wygodę.

 

Jeździsz dwoma różnymi samochodami, jakie masz odczucia?

 

Takie, że na naszych drogach liczy się niestety, nie kultura jazdy, nie umiejętności, ale to, kto ma większy samochód. Większy samochód budzi  większy respekt wśród innych kierowców, wymusza na nich zachowanie, które powinno być naturalne. Nie wyprzedzają na trzeciego, jak widzą z przeciwnej strony duży samochód, ale jak zobaczą Hondę, to wtedy wyprzedzają, a ja muszę uciekać gdzieś na pobocze, albo do rowu. Według tych kryteriów najbezpieczniejsze pojazdy to TIR-y albo czołgi.

 

Który ze swoich samochodów wspominasz najmilej?

 

Obecną Hondę, którą mam już 6 lat, żadnym autem tak długo nie jeździłem i trudno mi się z nią rozstać. Ale także  Malucha, bo dostarczył najwięcej „atrakcji”. Kiedyś wybrałem się bardzo leciwym Maluchem na poważną wyprawę studencką do Włoch. Na wysokości Piotrkowa Trybunalskiego popsuła się jakaś oś i Maluch kompletnie się rozkraczył. W miejscowym warsztacie, do którego dopchałem Malucha, pan włożył gdzieś solidny gwóźdź i miał nadzieję, że uda mi się wrócić tak do Warszawy. Pojechałem do Austrii, do Włoch, wróciłem bezpiecznie (cały czas z gwoździem) do Warszawy i dopiero wtedy naprawiłem samochód.

Spodobał Ci się artykuł? Udostępnij go swoim znajomym na Facebooku i Twitterze!

Ogłoszenia motoryzacyjne pochodzą z serwisu Gratka.pl

Brak komentarzy - napisz pierwszy

Najnowsze motofakty

Wszystkie artykuły
Advertisement

Motofakty mazowieckie

Top 5 motofaktów

Testy i porównania

Premiery i nowości