Wszystko
o samochodach

Aktualności / Wywiady

Rozmowa z Ewą Wiśniewską, aktorką

Data publikacji: Autor: Rozmawiała Urszula Tokarska

 Zawsze kupując nowy samochód każę wyjąć antenę i radio, ponieważ nie chcę mieć kłopotów związanych ze wstawianiem szyby, którą zwykle wybiajają, żeby ukraść radio.

- Interesuje się pani motoryzacją?
- Szalenie. Od 27 lat, bo tyle prowadzę samochód. Pewien nasz znany rajdowiec, który pomagał mi w zakupie auta, powiedział, że mimo pewnych niedociągnięć technicznych w prowadzeniu pojazdu, będę to kochać. Na początku podwoziłam wszystkich znajomych, niektórzy się śmiali "A, to Ci przejdzie za chwilę"... Ale do tej pory mi nie przeszło, bo ja po prostu odpoczywam za kierownicą i lubię prowadzić. Oczywiście pod warunkiem, że nie jest to automatik.

- Skąd się wzięła u pani ta pasja?
- Nie mam pojęcia. To ma się chyba zakodowane. W dawnych czasach, kiedy miałam mętlik w głowie, żeby się uspokoić wsiadałam do samochodu i jechałam prawie pustymi wówczas ulicami Warszawy: Puławską albo Wilanowską.

- Co pani potrafi zrobić przy samochodzie?
- Tylko wymienić koło. Zresztą nie ma powodu, abym się do czegokolwiek dotykała, bo wszystko robią mi w stacji obsługi, a samochód zmieniam na nowy średnio co 3 lata, więc nie mam większych kłopotów. Ja tylko mówię tak jak Arab: mam mieć niezawodne hamulce i głośny klakson. Na reszcie się nie znam, więc pozostawiam to fachowcom. W razie czego mogę na nich zrzucić winę. Acha, jeszcze dbam o płyn do spryskiwaczy, bo kiedyś zapmniałam wymienić z letniego na zimowy i zamarzł. Od tej pory i latem, i zimą wlewam ten co wytrzymuje minus 20 stopni.

- Jakie auta lubi pani najbardziej?
- Zawsze preferowałam sportową formę samochodu, prężne i ostre pójście do przodu, bez względu na ograniczenia prędkości. Ostatnio nie mogę patrzeć na to, jak warszawscy kierowcy za- aferowani pięćdziesiątką, zaczęli także myśleć na tej prędkości wypełzając spod świateł. Tak jak powiedział kiedyś Hołowczyc, że pierwszemu udaje się przejechać, bo ruszył, drugi kombinuje czy ruszyć czy nie, a trzeci w ogóle nie przejeżdża.

- Co panią drażni u naszych szoferów?
- Zaczynamy być Europejczykami, bo już nauczyliśmy się, że mogą być szybkie samochody. Kiedyś każdy obliczał prędkość na trabanta albo syrenkę. Dziś na Trasie Gdańskiej, którą często jeżdżę, część kierowców nauczyła się zjeżdżać jednym kołem na pobocze po to, by zostawić miejsce jadącym szybciej. Czasami jeszcze trzeba za pomocą klaksonu obudzić niektórych kierujących ciężarówkami. Bardzo nieprzyjemna jest trasa na Suwałki, gdyż tam obywatele WNP mają zwyczaj jeździć TIR-ami w dużych grupach, zachowując bardzo małe odstępy i na dodatek złośliwie trzymają się środka jezdni. Wyprzedzając taką kolumnę ma się śmierć w oczach.

- Jaki był pierwszy pani samochód?
- Mercedes, a potem alfa romeo, którymi uczyłam się jeździć w Rzymie na Via Olimpica, zanim w Polsce zdałam egzamin na prawo jazdy.

- Czy na planie filmowym towarzyszył pani samochód?
- W filmie Barei pt. "Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz" grałam kalekę-kierowcę fiata 126p i bez względu na to, gdzie jechałam, miałam zawsze włączony lewy migacz. Sama zresztą to wymyśliłam. Natomiast grając w filmie "Cudzoziemka" byłam ucharakteryzowana na 80-letnią pomarszczoną Różę i jadąc z szoferem zapomniałam o tym. Kiedy zatrzymaliśmy się na światłach, puściałm oko do stojącego obok kierowcy... Jego oburzenia nie da się opisać. Był zniesmaczony i zbulwersowany zachowaniem staruszki, a ja dopiero w tym momencie uświadomiłam sobie jak wyglądam.

- Z jakiego środka lokomocji korzysta pani, wybierając się w dalszą podróż?
- W tej chwili tak się stało, że do Gdańska nie dojedzie się samochodem w 3,5 godziny, a do Krakowa w 2,5 godz., tak jak Inter City. Może jak będą lepsze drogi, ale na razie na naszych pseudoautostradach wieje grozą, wyjeżdżają wozy, wychodzą konie, barany... Dlatego też w sprawach zawodowych podróżuję pociągiem, a na wakacje zawsze jadę samochodem.

- Jakimi osiągnięciami może się pani poszczycić jako kierowca?
- Tego jest ciągle dużo na naszych drogach. Sama jazda do teatru ok. godz. 17 jest zwykle wielkim osiągnięciem.

- Czy stojąc w korkach słucha pani muzyki?
- Nie słucham, bo nie mam radia. Ostatnio kupując najbogatszą wersję toyoty, poleciłam również "unieszkodliwić" klimatyzację, żeby ustrzec się częstych wśród jej użytkowników przeziębień.

- Woli pani pewnie siedzieć za kierownicą niż być wożona?
- Nie, jeżeli jadę z kimś z moich znajomych, mam pełne zaufanie. Owszem, kieruję razem z nimi, naciskam wszystko, oglądam się. Nie lubię tylko, jak ktoś jedzie opieszale, ale na szczęście wśród moich znajomych nie ma takich kalek.

- Z czym chciałaby się pani zwrócić do naszych kierowców?
- Żeby nie jeździli lewą stroną pokazując mi, że należy jechać 20 km/h, bo to jest moja własna decyzja, czy chcę zapłacić mandat czy nie.

» Do początku artykułu

Spodobał Ci się artykuł? Udostępnij go swoim znajomym na Facebooku i Twitterze!

Ogłoszenia motoryzacyjne pochodzą z serwisu Gratka.pl

Tagi:

Brak komentarzy - napisz pierwszy

Najnowsze motofakty

Wszystkie artykuły
Advertisement

Motofakty mazowieckie

Top 5 motofaktów

Testy i porównania

Premiery i nowości