Wszystko
o samochodach

Aktualności / Wywiady

Rozmowa z Grzegorzem Ciechowskim

Data publikacji: Autor: Tekst i zdjęcie: Urszula Tokarska

Jechaliśmy całym zespołem, pięciu facetów w czarnych koszulach, czarnych: spodniach, butach i okularach. Wysiadamy na jakimś leśnym parkingu, a tu rodzina z rozpierzchniętymi dziećmi. Jak nas zobaczyli, to z otwartymi drzwiami ruszyli z tego parkingu.

- Jakim jesteś kierowcą?
- Muszę tu zburzyć parę mitów, bo w naszym kraju prawie każdy mężczyzna uważa się za najlepszego kierowcę. Może kiepsko mu iść w pracy czy w życiu, ale w samochodzie koniecznie musi mieć manualną skrzynię biegów i pierwszy ruszać ze świateł. W związku z tym, ja nie czuję się dobrym kierowcą, bardzo mi odpowiada automat. W mieście nie wyobrażam sobie ciągłego majdrowania drążkiem biegów, bo wtedy gwałtownie rośnie współczynnik przeklinania. Z automatem jestem bardziej uprzejmy, częściej przepuszczam pieszych i nie tylko, częściej się zatrzymuję, zmienia się cała filozofia jazdy. A tak w ogóle, to żona jeździ lepiej ode mnie.

- Czym to się objawia?
- Mniej się denerwuje. Warszawa jest bardzo agresywnym miastem, jeżeli chodzi o jazdę, ja często daję się podpuszczać, a ona jest bardziej opanowana.

- Jaki jest Twój typ samochodu?
- Koniecznie kombi, bo często wożę psy. Musi mieć też duży silnik, bo nie potrafię wyeliminować w sobie tej pyszałkowości, aby być czasami pierwszym.

- Od czego zaczynałeś?
- Od Malucha, jak wszyscy. Potem był duży Fiat, w latach 80. kupiłem sobie zupełnie abstrakcyjny samochód - Simcę w kolorze pistacjowym. Była całkiem hyża, ale miała jakąś wadę w silniku, dzięki czemu musiałem poznać nazwy wszystkich części samochodowych, a także nauczyłem się, jak skarżyć w sądzie rzemieślniczym nieskutecznego mechanika.

- Potrafisz sam coś zrobić w aucie?
- Ledwo, ledwo wymienić koło. Ostatnio mi się to nie zdarzało, ale wiele lat temu, kiedy musiałem to robić, to zawsze miałem ufajdane ręce, bo albo leżał śnieg, albo było wielkie błoto - bardzo nieprzyjemne okoliczności.

- Co Ci imponuje na drodze?
- Najbardziej imponują mi zażywne staruszki w najnowszych modelach BMW, które u nas zazwyczaj wypełnione są wygolonymi gangsterami. Jak jestem gdzieś w Szwecji i widzę taką staruszkę w superbeemwicy, to traktuję to trochę jak sen.

- Co Cię najbardziej denerwuje na drodze?
Niepotrzebna agresja, niewpuszczalskość. Kiedy ktoś się zagalopuje na sąsiednim pasie, to są tacy co nie wpuszczą nigdy, ja nie jestem taki zawzięty, chociaż czasem też potrafię się wściec.

- Pamiętasz jakaś historię z trasy?
- Wtedy mówię do chłopaków, że musimy jakoś inaczej wysiadać z samochodu, żeby ludzi tak nie straszyć. W tym momencie nadjechało drugie auto, które tylko minęło parking w popłochu.

- Masz w swoim repertuarze jakąś piosenkę o samochodach?
- Nie, zostawiamy to zespołom, które śpiewają country.

» Do początku artykułu

Spodobał Ci się artykuł? Udostępnij go swoim znajomym na Facebooku i Twitterze!

Ogłoszenia motoryzacyjne pochodzą z serwisu Gratka.pl

Brak komentarzy - napisz pierwszy

Najnowsze motofakty

Wszystkie artykuły

Motofakty mazowieckie

Top 5 motofaktów

Testy i porównania

Premiery i nowości