Wszystko
o samochodach

Aktualności / Wywiady

Rozmowa z Piotrem Gąsowskim

Data publikacji: Autor: Urszula Tokarska

fot. archiwum Pracuję nie tylko w Warszawie, ale w całej Polsce, a nie wszędzie mogę dotrzeć pociągiem. Samochód jest moim drugim domem, bardzo go lubię i nawet jest to zależność prawie... małżeńska.

Jeździ Pan, bo musi, czy jeździ Pan, bo lubi?

 

fot. archiwum Uwielbiam prowadzić samochód i muszę prowadzić samochód.

 

Skąd się to wzięło, czy może z ogólnego zainteresowania motoryzacją?

 

Od około roku datuje się moja fascynacja motoryzacją, wcześniej interesowałem się głównie wyglądem samochodów. Obecnie kupuję wiele pism motoryzacyjnych, zwracam uwagę na felgi, opony, parametry techniczne, itd. W samochodach rozkochał mnie mój serdeczny przyjaciel Włodzimierz Kasprolewicz i teraz mam na tym punkcie zupełnego fioła.

 

Co dla Pana jest najważniejsze w samochodzie?

 

Bardzo przemawiają do mnie walory estetyczne, poza tym lubię silniki z dużym zapasem mocy. Do komfortu jazdy nie przywiązuję zbyt dużej wagi. Ostatnio odszedłem zupełnie od samochodów czterodrzwiowych. Jestem fanem coupe, który, jak mówi mój przyjaciel Włodek, „jest autem bardzo osobistym”. Dopóki mój syn jest mały nie potrzebuję większego samochodu.

 

A do czego potrzebna jest Panu duża moc?

 

Do dobrego samopoczucia, kiedy na trasie trzeba wyprzedzić TIR-a, uciec ze skrzyżowania, ale też sam moment przyspieszenia daje mi cudowne przeżycia. Podobnie uwielbiam start samolotu, ten moment wgniatania w fotel jest dla mnie bardzo przyjemny.

 

Proszę zdradzić, jakie jest to wybrane auto?

 

Do tej pory jest to samochód mojego życia – BMW 330 CI o mocy 231 KM, przyspiesza do setki w 6,4 sekundy. Dla znawców powiem, że jest w pakiecie M, czyli ma usportowione oblicze. Radość z jazdy jest nieopisana.

 

A nie sprawdza się powiedzenie: „będziesz miał wydatki” ?

 

Na razie była tylko mała usterka, którą mi naprawiono na gwarancji. Oczywiście taki silnik dużo pali, więc to musi kosztować, ale żeby to były tylko takie wydatki...

 

A nie korci Pana szybka jazda, mimo ograniczeń?

 

No pewnie, że korci. Dość często przekraczam dozwoloną prędkość, na szczęście policja reaguje na to z wielką wyrozumiałością: „Panie Piotrze, jak ja bym miał takie auto, to też by mnie korciło”. Zresztą mam na ten temat anegdotę. Przez tydzień po kupieniu BMW nie mogłem się nim nacieszyć. Jeździłem w nocy po Warszawie, bo wtedy nie ma korków, sprawdzałem jego możliwości. Kiedyś zatrzymała mnie policja, bo było ograniczenie prędkości do 60 km/h, a ja jechałem „stówą”. „No to co, karzemy?” – zapytał funkcjonariusz, „Jak Pan musi” – odparłem. Na to usłyszałem: „Zrobię coś, za co na pewno wyleciałbym ze służby, ale ja tak uwielbiam samochody, że jak mi się Pan da przejechać tym wspaniałym autem, to nie będzie mandatu”.

Oczywiście dałem mu kluczyki, a po 10 minutach wysiadł tak szczęśliwy i zachwycony, że pewnie nawet nie pamiętał, za co mnie zatrzymał.

Spodobał Ci się artykuł? Udostępnij go swoim znajomym na Facebooku i Twitterze!

Ogłoszenia motoryzacyjne pochodzą z serwisu Gratka.pl

Tagi:

Brak komentarzy - napisz pierwszy

Najnowsze motofakty

Wszystkie artykuły
Advertisement

Motofakty mazowieckie

Top 5 motofaktów

Testy i porównania

Premiery i nowości