Wszystko
o samochodach

Aktualności / Wywiady

Rozmowa z Piotrem Machalicą

Data publikacji: Autor: Urszula Tokarska

 Nie wiem, jak bym się zachował, gdybym obok zobaczył limuzynę, a w niej Jacka Nicholsona... Pewnie bym spowodował wypadek, bo to mój ulubiony aktor.

- Interesuje się Pan motoryzacją?
Jak każdy facet w tym kraju - do bólu. W telewizji, jak trafię, lubię oglądać relacje z różnego rodzaju wyścigów motocyklowych czy samochodowych.

- Ma Pan smykałkę do szybkiej jazdy?
Nie, bo wiem, że jest to możliwe tylko na specjalnym torze. Po ulicach staram się jeździć w miarę bezpiecznie, tak jak pozwalają na to droga i inni jej współużytkownicy.

- Jaki był Pański pierwszy samochód?
Tradycyjnie maluch. Dzisiaj mogę powiedzieć, że najlepszy samochód, jaki można mieć, to samochód nowy. Wszystko jedno Maluch czy Mercedes, bo się po prostu mniej psuje; obecnie produkowane są już zupełnie bezawaryjne, wystarczy tylko jeździć na okresowe badania techniczne.

- Czym się Panu jeździło najwygodniej?
Najmilej wspominam Forda Taurusa i Mercury Sable, podobne zresztą do siebie. Różniła je głównie pojemność silnika: jeden 3 litry, drugi 3.8, przestronne wnętrze, duża moc, automatyczna skrzynia biegów, klimatyzacja bez łaski, nie jak u nas w specjalnych pakietach. Miały jednak pewną przypadłość, i tu za rogiem pewnie będą się czaić na mnie właściciele warsztatów naprawiających samochody amerykańskie, bo jak tylko wyjechałem po naprawie, od razu musiałem wracać i tak w kółko. Nie wiem, czy z tym serwisem jest u nas trochę kiepsko, czy te samochody są aż tak awaryjne.

- Czy potrafi Pan sam coś zrobić w samochodzie?
W latach 70. z kolegami wszystko robiliśmy sami w Maluchach czy w Fordach Taunusach. Teraz nie życzyłbym sobie, abym cokolwiek musiał robić przy aucie, bo potrzeba do tego fachowca i specjalnej aparatury.

- Jak Pan ocenia naszych kierowców?
Nie będę oceniał naszych kierowców ani dróg, bo wszyscy, którzy po nich jeździmy, widzimy, że woła to o pomstę do nieba i jest jedną wielką żenadą (widzi Pani, jak mi adrenalina skacze...!). Jeśli 50 lat po wojnie nie możemy się doczekać jednej autostrady ze wschodu na zachód i z powrotem, tylko jeździmy trasą poznańską, na której mnożą się wypadki śmiertelne, to w ogóle nie ma o czym rozmawiać. Nie ma z kim rozmawiać i nie ma do kogo się odwołać - po prostu paranoja. I nie chce mi się nic więcej mówić na ten temat...

- Nie przeszkadza Panu, kiedy inni użytkownicy rozpoznają Pana na drodze?
Trafiła Pani w czuły punkt, w ogóle nie zwracam na to uwagi. Poza tym droga to jest miejsce, gdzie należy się skupić, a nie rozglądać się i wypatrywać, kto obok nas jedzie.
Chociaż...

» Do początku artykułu

Spodobał Ci się artykuł? Udostępnij go swoim znajomym na Facebooku i Twitterze!

Ogłoszenia motoryzacyjne pochodzą z serwisu Gratka.pl

Brak komentarzy - napisz pierwszy

Najnowsze motofakty

Wszystkie artykuły
Advertisement

Motofakty mazowieckie

Top 5 motofaktów

Testy i porównania

Premiery i nowości