Wszystko
o samochodach

Aktualności / Wywiady

Rozmowa ze Stefanem Friedmannem

Data publikacji: Autor: Rozmawiała Urszula Tokarska

Bardzo przyzwyczaiłem się do automatycznej skrzyni, bo włączam pierwszy bieg w domu, a wyłączam np. w Gdańsku. Czasem prowadząc samochód żony pytam: "Co się dzieje, czemu on tak wyje?". Ona na to: "A dwójkę wrzuciłeś...?"

 

- Jeździ Pan samochodem?
- Jeżdżę i nawet prowadzę, chociaż pierwszy samochód kupiłem nie mając jeszcze prawa jazdy. Jeździłem tak dość długo, a że sąsiadem moim był dzielnicowy, który się niczego nie spodziewał, często brałem go na wycieczki ulicami Śródmieścia. Nikomu do głowy by nie przyszło, że facet, który wiezie milicjanta może nie mieć prawa jazdy.

- Czym Pan jeździ?
- Jestem miłośnikiem firmy Honda, mam już czwarty samochód tej marki. Zawsze są one amerykańskiej produkcji, wygodniejsze od naszych. Bardzo przyzwyczaiłem się do automatycznej skrzyni, bo włączam pierwszy bieg w domu, a wyłączam np. w Gdańsku. Czasem prowadząc samochód żony pytam: "Co się dzieje, czemu on tak wyje?". Ona na to: "A dwójkę wrzuciłeś...?"

- Jaki to model?
- 3-litrowa Accord coupe, fantastyczne połączenie sportowego wozu z limuzyną, bo ja mam duszę sportowca, a twarz już limuzyny - czyli dobrze dopasowuję się do tego auta. Zauważyłem pewną prawidłowość, że im lepszy mam samochód, tym spokojniej jeżdżę. Czasami widzę, jak patrzy na mnie przemykający obok rajdowiec w małym fiaciku i myśli: "Ech, jak ja bym miał taką furę jak ty, to bym ci pokazał". Mógłbym mu odpowiedzieć: "Miałem już taki samochód jak ty, też umiem tak piratować, ale nie wiesz, jaka to przyjemność mieć taką siłę pod maską i na próżno jej nie wykorzystywać"...

- Zaczynał Pan od Malucha?
- To był prawdziwy włoski - Fiat 500 Berlina. Pamiętam jak go kupowałem, bo wzbudziłem chyba ogólne zdziwienie. Pod blokiem stało już kilku kupców, podszedłem i powiedziałem, że jestem zainteresowany. Właściciel na to: "Proszę bardzo, może pan sprawdzić". Widziałem w filmie, jak to się robi (chociaż do dziś nie wiem, w jakim celu), kopnąłem w oponę, nacisnąłem klakson i powiedziałem - "Biorę". Mimo tak "dokładnego" sprawdzenia niedługo potem, tuż pod granicą na Suwalszczyźnie urwał mu się tłok i cylinder, ale nic to, bo cały zmieścił się do samochodu - "piekarni", który przywiózł go do Warszawy. Tutaj przedwojenny fachowiec pospawał mi to wszystko, wtedy nie było mowy o ściąganiu części z Włoch.

- Jakie jeszcze samochody miło Pan wspomina?
- Miałem m.in. dwie Łady, z nich byłem bardzo zadowolony, szczególnie z modelu 1500, który to uważałem za "ruskie BMW".

- Miałby Pan jakieś życzenia dla kierowców ?
Zimą - zimowych opon, a latem - klimatyzacji.

Do początku artykułu

Spodobał Ci się artykuł? Udostępnij go swoim znajomym na Facebooku i Twitterze!

Ogłoszenia motoryzacyjne pochodzą z serwisu Gratka.pl

Brak komentarzy - napisz pierwszy

Najnowsze motofakty

Wszystkie artykuły

Motofakty mazowieckie

Top 5 motofaktów

Testy i porównania

Premiery i nowości