Wszystko
o samochodach

Wiadomości / Raporty

Samochód elektryczny. Gdzie, jak i za ile?

Data publikacji: Autor: Ryszard M. Perczak

Decydując się na zakup (wynajem) auta na prąd musimy brać pod uwagę przede wszystkim to gdzie będziemy je ładować: z własnej garażowej ładowarki, komercyjnej w pobliżu domu czy też w miejscu pracy. Koniecznie trzeba rozważyć także jaki przewidujemy charakter jazdy tym samochodem (miasto, trasa), a także fakt jaki to ma być model „elektryka”.
Fot. materiały prasowe Łukasz jest operatorem telewizyjnym i na co dzień jeździ elektrycznym Smartem. Kupił go w Niemczech za 35 tys. złotych. Dwuletni egzemplarz miał przejechane 30 tys. km. Dzienne przebiegi Łukasza nie przekraczają 50 km. Baterię Smarta ładuje w stacji ładowania, która znajduje się w garażu jego bloku. Mając auto na prąd uważa się za szczęśliwca, bo codzienny koszt energii, którą zużywa jego auto nie przekracza 12 zł. Jeżdżąc samochodem z silnikiem benzynowym płaciłby przynajmniej dwa razy tyle. Ale Łukasz jest niestety wyjątkiem.

Póki co Łukasz i jemu podobni, gdy nadarzy się okazja podłączają się również chętnie do darmowych ładowarek np. przy dużych centrach handlowych. Jeszcze niedawno bezpłatnie pobierać można było prąd z punktów ładowania znajdujących się przy stacjach Orlenu. Teraz już coraz trudniej o prąd za friko.

Auto na prąd. VW, Audi a może Porsche?

Decydując się na zakup (wynajem) auta na prąd musimy brać pod uwagę przede wszystkim to gdzie będziemy je ładować: z własnej garażowej ładowarki, komercyjnej w pobliżu domu czy też w miejscu pracy. Koniecznie trzeba rozważyć także jaki przewidujemy charakter jazdy tym samochodem (miasto, trasa), a także fakt jaki to ma być model „elektryka”.

Do samotnych podróży na krótkich dystansach w mieście wystarczy Volkswagen e-up! Jeśli będziemy jednak wozić nim np. dzieci do szkoły to w grę powinna wchodzić raczej Mazda MX-30. Natomiast mając odpowiednio wysoki budżet i potrzebę posiadania auta do reprezentacji już niezależnie od tego gdzie nim pojedziemy można pomyśleć np. o Audi Q4 e-tron czy Mercedesie EQS. Z kolei mając ochotę zadawać szyku na trasie wozem z grupy gran turismo wypada zajrzeć do najbliższego salonu Porsche i tam wybrać Taycana.

Auto na prąd. Gdzie, jak i za ile?

Decydując się na zakup (wynajem) auta na prąd musimy brać pod uwagę przede wszystkim to gdzie będziemy je ładować: z własnej garażowej ładowarki, komercyjnej w pobliżu domu czy też w miejscu pracy. Koniecznie trzeba rozważyć także jaki przewidujemy charakter jazdy tym samochodem (miasto, trasa), a także fakt jaki to ma być model „elektryka”.
Fot. materiały prasoweKoszty ładowania zależą od miejsca dostępu do prądu (prywatny dom, komercyjna ładowarka ogólnodostępna), sposobu ładowania tj. prądem zmiennym (AC), stałym (DC) i czasu trwania podłączenia. W ładowarce typu AC za 1 kWh zapłacimy 1,1 – 1,85 zł. W ładowarkach typu DC będzie szybciej, ale za 1 kWh trzeba zapłacić już 2,0 – 2,5 zł. W najszybszych ładowarkach odpowiednio przystosowane modele uzupełnią prąd w baterii trakcyjnej nawet za 3,5 zł/1kWh.

Trzeba ustalić średnie zużycie energii na 100 km dla wybranego modelu. Dla najmniejszych samochodów jak Smart jest to ok. 10-12 kWh/100 km. Nissan Leaf eksploatowany w ruchu miejskim potrzebuje na przejechanie 100 km zwykle 13,5 – 15,0 kWh. Duże Audi Q5 e-tron potrzebuje nawet 30 kWh/100 km. Sporo zależy tu od techniki jazdy. Auta na prąd wymagają zmiany przyzwyczajeń nabytych z pojazdami spalinowymi.

Zobacz także: Czy można nie płacić OC kiedy auto tylko stoi w garażu?

Średnie zużywania energii elektrycznej w ruchu miejskim będzie niższe niż „na trasie”. Po pierwsze dlatego, że dynamika jazdy jest zmienna, a częste hamowania pozwalają odzyskiwać prąd. Znamy przypadki pokonywania długich tras w mieście i tak dużej rekuperacji, że średnie zużycie nie przekracza 5 kWh/100 km! Niektóre modele jak np. Leaf mają bardzo rozbudowane systemy rekuperacji.

Z kolei podróżując „na trasie” zwykle przyhamowań jest mało a prędkości wyższe. Tymczasem auta na prąd nie lubią szybko jeździć, bo wówczas zapotrzebowanie silnika na energię znacząco wzrasta. Jeśli normalnie średnie wynosi 15 kWh/100 km to jadąc z prędkością autostradową musimy się liczyć ze „spalaniem” na poziomie 18 – 20 kWh/100 km.

Auto na prąd. Gdzie ładować?

Decydując się na zakup (wynajem) auta na prąd musimy brać pod uwagę przede wszystkim to gdzie będziemy je ładować: z własnej garażowej ładowarki, komercyjnej w pobliżu domu czy też w miejscu pracy. Koniecznie trzeba rozważyć także jaki przewidujemy charakter jazdy tym samochodem (miasto, trasa), a także fakt jaki to ma być model „elektryka”.
Fot. materiały prasoweOczywiście można ładować auto elektryczne również z domowego gniazdka 230 V w tempie ok. 2 kWh na godzinę. Wówczas „napełnienie” akumulatora w przykładowym Smarcie nie dość, że potrwa długo, bo ok. 15 godzin to będzie najtańsze. Z tego źródła cena 1 kWh to wydatek 50, a nawet 40 gr. Ale już uzupełnienie tym sposobem akumulatora o pojemności 50 kWh potrwa ponad dwie doby.

Oczywiście można tę niedogodność w pewnym stopniu zniwelować montując w garażu ładowarkę typu Wallbox z mocą 3,6 – 7,2 kWh. Tyle, że poza kosztem samej ładowarki (3 – 5 tys. zł) prąd z niej pozyskiwany także już będzie droższy niż w przypadku gniazdka 230V. Jest jeszcze jedno rozwiązanie - zamontować fotowoltaikę.

Można przyjąć, że na stacjach AC w ciągu godziny naładujemy prądu na przejechanie ok. 50-70 km zasięgu, natomiast w tym samym czasie na szybkich stacjach DC już na 200, a nawet 300 km. Nowe Audi Q4 e-tron zapas prądu na pokonanie 100 km przyjmie z szybkiej (150 kW) ładowarki w 10 minut.

Auto na prąd. W domu i nocą

Najtaniej autem na prąd pojeżdżą ci co mają prąd we własnym domu z paneli słonecznych. Drożej, ale wciąż do przyjęcia wyglądają koszty wolnego ładowania z gniazdka 230V oraz Wallbox-ów uruchamianych w godzinach nocnych. Niecierpliwi, podróżujący na długich dystansach i korzystający z szybkich, komercyjnych ładowarek muszą się liczyć z tym, że ich eksploatacja samochodu elektrycznego będzie kosztowała więcej niż gdyby jeździli podobnej klasy modelem z silnikiem benzynowym.

Ponieważ jednak dotyczy to raczej ludzi dobrze sytuowanych bądź tych, którzy mają koszty eksploatacji wliczane w koszty firmy, więc tu raczej problemu z narzekaniem na duże wydatki na prąd nie będzie. Wśród finansowych średniaków sprawa już nie jest tak oczywista. Dla tej grupy oraz tych zarabiających średnią krajową jeszcze przez długie lata podstawowym środkiem transportu pozostanie kilkunastoletnie auto z napędem konwencjonalnym.

Auto na prąd. Wciąż mniej niż gdzie indziej

W połowie tego roku w Polsce było zarejestrowanych 28,5 tys. samochodów (z DMC do 3,5 t) z napędem elektrycznym. Aut na prąd kupujemy wprawdzie coraz więcej, ale i tak nasze tempo przyrostu tego typu pojazdów wśród pojazdów mechanicznych w ogóle jest wciąż dalekie od średniej europejskiej nie wspominając chociażby od tego co dzieje się w Norwegii. Trzeba jednak pamiętać, że sukces aut na prąd w Norwegii bierze się nie tylko z bardzo proekologicznej polityki tamtejszego rządu. Tam prąd jest dużo tańszy niż u nas, bo powstaje głównie w elektrowniach wodnych. Norwegowie mogą sobie pozwolić na to by jazdę bez trucia powietrza także na etapie produkcji prądu.

Auto na prąd. Od małych do supersportowych

Decydując się na zakup (wynajem) auta na prąd musimy brać pod uwagę przede wszystkim to gdzie będziemy je ładować: z własnej garażowej ładowarki, komercyjnej w pobliżu domu czy też w miejscu pracy. Koniecznie trzeba rozważyć także jaki przewidujemy charakter jazdy tym samochodem (miasto, trasa), a także fakt jaki to ma być model „elektryka”.
Fot. Ensto ChagoAktualnie w polskich salonach sprzedaży samochodów w gamie modeli napędzanych wyłącznie prądem znajdujemy oferty nieomal we wszystkich kategoriach samochodów od małych, jak Fiat 500 czy Honda e po sportowe Audi RS e-tron GT czy Porsche Taycan.
Co ciekawe w klasie aut miejskich wybór jest niewielki, a właściwie żaden, bo plasuje się w nim jedynie Fiat 500, który w najtańszej wersji kosztuje… 99 500 zł. Ceny wersji spalinowej tego modelu zaczynają się od 53 300 zł. Aby zniwelować 45 tys. zł. Różnicy potrzeba kilkunastu lat intensywnej jazdy w ruchu miejskim ładując baterie wersji elektrycznej w domu czerpiąc prąd z paneli słonecznych. Warto?

Powód skromnej oferty jest oczywisty – wysoka cena. Póki co nawet małe samochody na prąd są ponadprzeciętnie drogie i mogą zainteresować co najwyżej niewielką grupę zamożnych entuzjastów elektromobilności, albo tych, którzy nie muszą na nie wydawać własnych pieniędzy. W niewiele od nich droższych modelach z segmentu B jest już większy wybór. Ot, chociażby Honda e za 155 200 zł czy Nissan Leaf kosztujący w podstawowej wersji 123 900 zł. Hyundai Kona z napędem konwencjonalnym jest dostępny za 79 900 zł, zaś Kona Electric – 155.900 zł. VW golf w podstawowej wersji jest dostępny za84.790 zł, ale już ceny elektrycznego ID.3 od 142 290 zł. Z tego widać, że wciąż jednak ceny odmian na prąd mogą odstraszać.

Wraz z rosnącymi wymiarami aut oferta staje się coraz bogatsza i dlatego mający ochotę na elektryka z segmentu Premium mają już prawdziwy wysyp ofert w różnych cenach. Np. nowe Audi Q4 e-tron wyceniono na 195 100 zł, a Jaguara I-Pace na 364 000 zł. Listę modeli na prąd można wydłużyć już przynajmniej do kilkunastu pozycji.

Auto na prąd. Gdzie tu sens?

Decydując się na zakup (wynajem) auta na prąd musimy brać pod uwagę przede wszystkim to gdzie będziemy je ładować: z własnej garażowej ładowarki, komercyjnej w pobliżu domu czy też w miejscu pracy. Koniecznie trzeba rozważyć także jaki przewidujemy charakter jazdy tym samochodem (miasto, trasa), a także fakt jaki to ma być model „elektryka”.
Fot. Mark HornW typowych warunkach w Polsce auto osobowe na prąd jest póki co pozbawione sensu. Po pierwsze nowe w salonie jest drogie w zakupie, a rynek używanych „elektryków” jeszcze praktycznie nie istnieje. Po drugie nadal bardzo skromna jest sieć ogólnodostępnych ładowarek, i po trzecie mimo rosnących zasięgów wciąż korzystanie z elektryka, jako pojazdu do dalekich wypraw chociażby z uwagi na czas ładowania staje się niewygodne. Oczywiście są entuzjaści, którzy mają już na koncie wyprawy po całej Europie samochodami elektrycznymi, ale można ich na razie policzyć co najwyżej na palcach obu rąk.

Mimo, iż ponad połowa mieszkańców naszego kraju mieszka we własnych domach, to jednak spory ich procent to mieszkańcy wsi, gdzie elektromobilność ma wciąż pod górkę i to nie tylko ze względu na wysokie ceny aut elektrycznych. I chociaż coraz powszechniej na wsi stosuje się fotowoltaikę, to jednak jej celem jest bardziej pozyskiwanie prądu do obsługi gospodarstwa niż do ładowania akumulatora w aucie.

Auto na prąd. Nie będzie taniej

Porównując ceny zakupu i eksploatacji samochodu z napędem spalinowym i elektrycznym koszty nie rozkładają się równomiernie. Inny będzie bowiem koszt prądu dostarczanego do baterii „elektryka” w prywatnym domu wg taryfy nocnej a inny podczas ładowania z ładowarek komercyjnych „na mieście”.

Powyższe bardzo jednoznacznie wskazuje na to komu w Polsce najbardziej opłaca się jeździć autem elektrycznym a kto jeszcze długo będzie zdany na samochód z silnikiem benzynowym. Program rządowych dopłat do „elektryków” dopiero nabiera rumieńców, ale i to nie zmieni faktu, że jednym będzie z takim pojazdem wygodniej i taniej, a innym niekoniecznie.

Auto na prąd. Co wybrać?

Przed podjęciem decyzji trzeba wziąć pod uwagę czynniki wymienione na początku tego tekstu. Nie mając możliwości ładowania przynajmniej trzy razy w tygodniu auta w domu wg taryfy nocnej lub czerpiąc prąd z paneli słonecznych lepiej sobie „elektrykiem” głowy nie zawracać. Nie ma póki co szans na to aby jazda samochodem na prąd dla wszystkich była bardziej opłacalna niż tym, który spala benzynę lub olej napędowy. Choć ci, którzy mają „elektryka”, ładują go w domu i w pracy, a jeżdżą tylko w mieście zarzekają się, że do auta z silnikiem spalinowym już nie wrócą. Jeżdżą taniej i to są różnice, które pozwalają myśleć o zaledwie 5-7-letnim okresie zwrotu różnicy przy wyższej cenie auta na prąd.

Wydaje się, że w pierwszej kolejności bardziej niż użytkownikom elektrycznych aut osobowych bardziej się będzie opłacało kupić takie tym, którzy potrzebują samochód dostawczy. Firmy kurierskie już wprowadzają do swoich flot elektryczne Renault Kangoo czy Nissany NV200. W tej chwili jest bardzo szeroka oferta elektrycznych dostawczaków w grupie aut DMC do 3,5 t.

Auto na prąd. Ładuj gdzie się da

Decydujący się na korzystanie z samochodu z napędem elektrycznym muszą zmienić swoje dotychczasowe przyzwyczajenia jeśli chodzi o uzupełnianie energii/paliwa. Benzynę lub olej napędowy tankuje się zwykle wtedy, gdy zapala się rezerwa. Z prądem, chociażby z uwagi na wciąż słabą dostępność ładowarek trzeba korzystać z każdej okazji i uzupełniać go gdzie się da. Idziemy na hipermarketu, a jest tam ładowarka, podpinamy się chociażby na pół godziny. Będąc w kinie możemy się ładować nawet przez dwie godziny. To trochę jak z ładowaniem telefonu komórkowego, gdy podłączamy go przy każdej możliwej okazji.

Auto na prąd. Trzeba jeszcze poczekać

Decydując się na zakup (wynajem) auta na prąd musimy brać pod uwagę przede wszystkim to gdzie będziemy je ładować: z własnej garażowej ładowarki, komercyjnej w pobliżu domu czy też w miejscu pracy. Koniecznie trzeba rozważyć także jaki przewidujemy charakter jazdy tym samochodem (miasto, trasa), a także fakt jaki to ma być model „elektryka”.
Fot. OpelZ powyższych rozważań wynika, że jak na razie samochody elektryczne w Polsce mogą zainteresować jedynie zamożnych hobbystów, którzy mają możliwość ich ładowania w miejscu zamieszkania bądź pracy. Poza tym najlepiej jeśli poruszają się nimi w ruchu miejskim.

Pozostali powinni raczej poczekać po pierwsze do czasu aż ceny przynajmniej najpopularniejszych „elektryków” spadną do tych, jakie płacimy za porównywalny model z napędem konwencjonalnym. Po drugie aż sieć ogólnodostępnych ładowarek nie będzie zmuszała do wędrówek po mieście w poszukiwaniu wolnego gniazdka. Jest także po trzecie, a mianowicie ceny za prąd, bo jak na razie to poza dostawcami energii nikomu jazda na prądzie z ekonomicznego punktu widzenia bardzo niewielu się opłaca. Jest jeszcze czwarte „ale: nieujednolicony system korzystania i płacenia z różnych ładowarek należących do różnych dostarczycieli energii. Różnice w cenie kilowatogodziny biorą się np. z tego czy jesteśmy stałym klientem zarejestrowanym u operatora X czy też przypadkowo trafiamy pod daną ładowarkę i zamierzamy pobrać z niej prąd.

Problem jest także w nieprzystosowaniu infrastruktury energetycznej nie tylko w wielomieszkaniowych spółdzielniach, ale także tych mających po kilka, kilkanaście mieszkań wspólnotach. Oczywiście w każdym nowym budynku już myśli się o tym aby było takie stanowisko, a nawet kilka do „tankowania” aut na prąd, ale generalnie to jest to jeszcze kolejna bariera na drodze upowszechnienia elektromobilności.

Zobacz także: Nissan Qashqai trzeciej generacji

Decydując się na zakup (wynajem) auta na prąd musimy brać pod uwagę przede wszystkim to gdzie będziemy je ładować: z własnej garażowej ładowarki, komercyjnej w pobliżu domu czy też w miejscu pracy. Koniecznie trzeba rozważyć także jaki przewidujemy charakter jazdy tym samochodem (miasto, trasa), a także fakt jaki to ma być model „elektryka”.
Fot. materiały prasowe

Decydując się na zakup (wynajem) auta na prąd musimy brać pod uwagę przede wszystkim to gdzie będziemy je ładować: z własnej garażowej ładowarki, komercyjnej w pobliżu domu czy też w miejscu pracy. Koniecznie trzeba rozważyć także jaki przewidujemy charakter jazdy tym samochodem (miasto, trasa), a także fakt jaki to ma być model „elektryka”.
Fot. materiały prasowe

Spodobał Ci się artykuł? Udostępnij go swoim znajomym na Facebooku i Twitterze!

Zobacz także

Tagi:

Komentarze

  • elektryk (gość)

    PLUG-in z zasięgiem 50-70km zaspokaja 90% potrzeb klasycznego kierowcy robiącego 15tys km A tutaj jest kilka powaznych pozycji nawet wsród uzywanych

  • Wojtas (gość)

    Jak dla mnie za drogo i tyle. Jak z żoną potrzebowaliśmy drugiego auta do miasta to kupiliśmy aygo z salonu za ułamek ceny, które świetnie się do tej roli sprawdza, bo się je tankuje i tyle. Z elektrykiem to byłby tylko same problemy.

  • aha (gość)

    w Polsce produkcja energii wynosi 80 % ze spalania wegla - wiec aby naładować smarta to 8 kw do auta pochgodzi z wegla - GDZIE TU EKOLOGIA ??????????

  • Obiektywny (gość)

    Robiąc po mieście i wokół 50 km dziennie tylko elektryk. Co do wegla

  • Obiektywny (gość)

    Co do węgla to aby wyprodukować samochody spalinowe i do nich na paliwo również potrzebujesz prądu z.....węgla , także argument między bajki.

  • Tomek (gość)

    Są dwia sensowne scenariusze dla auta miejskiego. Pierwszy to nieduże autko miejskie dla mieszkańca przedmieści, który Go potrzebuje do codziennych dojazdów i ma możliwość ładowania go przy własnym domu najlepiej przy wsparciu fotowoltaiki. Drugie to firma dystrybuująca towary w danym obszarze, a jednocześnie mająca własne magazyny przy których może ładować auta dostawcze. Inne scenariusze wymagają gigantycznych nakładów na infrastrukturę energetyczną do ładowowania co wydłuży bardzo proces i spowoduje wzrost cen energii do poziomu przekraczającego koszt eksploatacji auta spalinowego. Oczywiście wymaga rozbudowy mocy wytwórczych i w Polsce ich prawie kompletną wymianę. Koszt gigantyczny a więc czas realizacji długi. Z ropą też tak było ale przynajmniej logistycznie jrst to łatwiejsza energia. Ja stawiam na wodór, który przy okazji może zmniejszyć główną wadę OZE jaką jest niepredyktywność. Ale do tego też są niezbędne ogromne nakłady, które wymagają czasu. Póki co ropa.

Dodaj komentarz

Najnowsze motofakty

Wszystkie artykuły

Motofakty mazowieckie

Top 5 motofaktów

Testy i porównania

Premiery i nowości