Wszystko
o samochodach

Porady / Naprawy

Samochód używany. Kiedy szkoda jest całkowita i co to oznacza?

Data publikacji: Autor: Mariusz Michalak

Fot. Piotr Krzyżanowski Samochody, w których wystąpiła wcześniej szkoda całkowita są często skreślane z listy przez potencjalnych nabywców. Tymczasem tego typu uszkodzenie wcale nie musi oznaczać, że samochód nadaje się tylko do złomowania. Wręcz przeciwnie - fachowo wykonana naprawa praktycznie przywraca samochód do stanu sprzed wypadku.

Szkoda całkowita może powstać w dwóch przypadkach. Pierwszym z nich jest sytuacja, w której uszkodzenia pojazdu są tak rozległe, że praktycznie nie nadaje się on już do naprawy. Jego przywrócenie do stanu sprzed wypadku jest w zasadzie niemożliwe, np. po pożarze. Drugim powodem wystąpienia szkody całkowitej może być brak ekonomicznego uzasadnienia naprawy. Dzieje się w przypadku, gdy koszt usunięcia uszkodzeń znacznie przekracza wartość pojazdu. W takiej sytuacji ubezpieczyciel również może zdecydować o wystąpieniu szkody całkowitej.

Dużo zależy od rodzaju ubezpieczenia, z którego likwidowana jest szkoda. Przy obowiązkowym OC szkoda całkowita występuje, gdy koszt naprawy pojazdu przekracza jego wartość. Przykładowo, jeśli samochód jest wart 10 tys. zł, to szkoda całkowita występuje przy wycenie naprawy na 10,1 tys. zł i wyższej. Przy dobrowolnym AC koszt naprawy musi przekroczyć określony przez ubezpieczyciela procentowy udział wartości pojazdu określony w Ogólnych Warunkach Ubezpieczenia (tzw. OWU). Zazwyczaj wskaźnik ten wynosi 70% jego wartości.

Zobacz także: Nowy Opel Mokka. Jakie jednostki spalinowe są dostępne?

Samo wystąpienie w historii auta szkody całkowitej, a tym bardziej jej wysoka wartość, nie powinno go dyskwalifikować. Oczywiście może to oznaczać bardzo poważne zniszczenia, w tym faktyczną kasację samochodu w wyniku poważnego wypadku, ale szkoda całkowita nierówna szkodzie całkowitej. Współczesne samochody są coraz bardziej zaawansowane, a wartość szkód – nie tylko całkowitych, ale również częściowych – powyżej 30 tys. zł zaczyna być powoli normą. Z danych autoDNA.pl wynika, że średnia wartość szkody w popularnych na rynku wtórnym modelach jest wysoka. Przykładowo, dla Forda Focusa wynosi aż 41 tys. zł, a w przypadku Audi A6 to już 66,7 tys. zł.

W niektórych modelach przetarcie czy naderwanie pojedynczego kabla może powodować wymianę całej wiązki za kilka tysięcy złotych. Wiele części ze względu na zastosowane rozwiązania z zakresu bezpieczeństwa czy rozmaite patenty wymienia się w postaci modułów. To oznacza znacznie wyższe koszty niż faktyczna wartość uszkodzenia, a więc o wiele łatwiej jest “wpaść” w próg, od którego zaczyna się szkoda całkowita.

Szukając używanego samochodu, nie należy z góry skreślać aut po szkodzie całkowitej. Likwidacja szkody według procedur i przy wykorzystaniu nowych części w zasadzie przywraca samochód do stanu sprzed wypadku. Niektóre części w używanym aucie mogą być nawet fabrycznie nowe. Dotyczy to chociażby napraw z wymianą uszkodzonych reflektorów. Jeśli mamy pełną, udokumentowaną historię szkody całkowitej bądź częściowej i jej likwidacji, nie kupujemy auta w ciemno - mówi Mariusz Sawuła, Dyrektor Zarządzający autoDNA.

Zobacz także: Kierunkowskazy. Jak poprawnie korzystać?

Spodobał Ci się artykuł? Udostępnij go swoim znajomym na Facebooku i Twitterze!

Ogłoszenia motoryzacyjne pochodzą z serwisu Gratka.pl

Zobacz także

Tagi:

Komentarze

  • Kor (gość)

    W droższych autach czasem nawet drobiazg w potencjalnej naprawie może oznaczać szkodę całkowitą. Przykład : wiązka przewodów pogryziona przez kunę. Kosztorys naprawy. Dziesiątki tysięcy. Panie my nie bawimy się w lutowanie., my wymieniamy na nowe, a tu całe auto trzeba by rozebrać, aby to zrobić. A to przekracza 50 czy 70% wartości auta. Nieważne, że wprawny elektryk zrobi to za 2 tyś. W wycenach naprawy szkód maksymalizuje się stawki i wyceny wychodzą z kosmosu. Pozdrawiam

  • Poszkodowany (gość)

    Mistrzem w okradaniu klientów jest PZU. Doświadczyłem tego na własnej skórze (kieszeni) gdy miałem szkodę całkowitą. Nigdy więcej PZU. Ostrzegam wszystkich, zanim się tam ubezpieczysz, poważnie się zastanów. Mnie nie chcieli dać auta zastępczego, mimo, że miałem to w u mowie. Przyznali je tylko na dwa dni. O złodziejskiej wycenie nie wspomnę.

  • omega (gość)

    W PL to jeszcze takie auta po szkodach całkowitych potrafią odklepać.. dlatego, aby mieć pewność kupiłem auris przy salonie, które ktoś zostawił w rozliczeniu. A co do ubezpieczycieli, to po szkodzie pisanie odwołania to standard... zaniżają stawki masakrycznie

Dodaj komentarz

Najnowsze motofakty

Wszystkie artykuły

Motofakty mazowieckie

Top 5 motofaktów

Testy i porównania

Premiery i nowości