Wszystko
o samochodach

Wiadomości / Felietony

Samochód z trąbką

Data publikacji: Autor: Jerzy Iwaszkiewicz

 Polacy jeżdżą tak, jakby chcieli odreagować wszelkie kompleksy. Do samochodów wsiadają ludzie zestresowani i muszą się wyżyć. W naszym kraju w dodatku jest jakby przyzwolenie społeczne na chamstwo drogowe.

Przejechałem ostatnio parę tysięcy kilometrów po Europie, Austrii, Niemczech, także przez Czechy i Słowację. Przejechałem i nic się nie stało. Kierowcy trzymają się pasów, nie zajeżdżają innym drogi, nie próbują za wszelką cenę przejechać na żółtym świetle, co się oczywiście nie udaje i przejeżdżają przez czerwone. Tak jest w Europie, oni tego nie robią.

 

Wjechałem do Polski i na odcinku niewielu kilometrów z Cieszyna do Bielska zdarzyło się tyle awaryjnych sytuacji, co przez dwa tygodnie na Zachodzie. Co chwila ktoś wyprzedzał z prawej, albo zajeżdżał drogę, albo trąbił. Polacy generalnie zachowują się tak, jakby chcieli wszystkim pokazać, że mają samochód z trąbką. Nie po to tyle wydali, żeby nie pokazać. Wjeżdżając do Polski, wjeżdżamy jakby do innego świata.

 

Słynny felietonista amerykański tak pisał, jak jeżdżą Sycylijczycy, co warto przytoczyć, bo to do nas też pasuje.

 

"Jedyne miejsce, gdzie Sycylijczyk wyprzedza Sycylijczyka to zakręt. Z przeciwnej strony nadjeżdża wówczas inny samochód lub ciężarówka i wtedy kierowca staje oko w oko z tym, co na Sycylii nazywa się "chwilą prawdy". Jeśli skręci, uznany zostanie za tchórza, a cała jego rodzina znajdzie się w pogardzie. Stara się więc zmusić tego drugiego kierowcę do skrętu. Niezapomniany jest widok takich dwóch dzielnych ludzi, którzy spotkali się na sycylijskiej szosie twarzą w twarz".

 

Na trasie z Wrocławia do Piotrkowa jest tak samo. Z Białegostoku do Warszawy także. Co chwila ktoś wyprzedza na trzeciego i czeka, aż jadący z przeciwka zjedzie na pobocze. Jak nie zjedzie, co się zdarza, to muszą  się trafić.

 

Polacy jeżdżą tak, jakby chcieli odreagować wszelkie kompleksy. Do samochodów wsiadają ludzie zestresowani i muszą się wyżyć. Jak mówi Jerzy Kisielewski, co lubię cytować, co drugi samochód w Polsce jedzie pijany z wyjątkiem samochodów na trasie Warszawa - Sochaczew, gdzie wszystkie są pijane. W Polsce w dodatku jest jakby przyzwolenie społeczne na chamstwo drogowe. Tak było zawsze, więc jest nadal. Horrorem jest też przejazd ciężarówek ukraińskich, ścigają się, blokują drogę, aby się trochę rozbawić. Na Ukrainie mają miejsce obecnie poważne zmiany, ale nie wpłynęły one jeszcze na sposób jazdy kierowców.

 

Tak sobie myślałem kiedy po bezawaryjnej podróży po Europie wjechałem do Polski. Tak samo jak autostrad potrzebni są u nas kierowcy, którzy potrafiliby po nich jeździć. W Polsce, póki co, każdy kierowca nawet jeżdżący ostrożnie i szanujący przepisy ma góra 50 procent szans na przeżycie.

Spodobał Ci się artykuł? Udostępnij go swoim znajomym na Facebooku i Twitterze!

Ogłoszenia motoryzacyjne pochodzą z serwisu Gratka.pl

Komentarze

  • Mirek (gość)

    Wszystko, co napisane o polskich kierowcach to prawda, prawda, prawda. Jest nawet jeszcze gorzej, widzę to jeżdżąc już 38 lat po naszym ukochanym kraju. Nareszcie o tym się pisze. Winę za to ponoszą nasze kolejne rządy, które nic w tej sprawie nie robią. Najwyższy czas "dokręcić kierowcom śrubkę" w naszym, wspólnym interesie.

Dodaj komentarz

Najnowsze motofakty

Wszystkie artykuły

Motofakty mazowieckie

Top 5 motofaktów

Testy i porównania

Premiery i nowości