Wszystko
o samochodach

Motociekawostki / Fascynacje samochodowe

Samochodowe rekordy Guinnessa. Najszybszy samochód, najdłuższy pojazd, najciaśniejsze parkowanie równoległe

Data publikacji: Autor: Bogusław Korzeniowski

Księgę Rekordów Guinnessa zna chyba każdy interesujący się swobodą, luzem i humorem. Odnotowane są w niej rekordy ważne, błahe, a nawet śmieszne. Co ważne jednak, każde osiągnięcie musi być nieprawdopodobne i wyrastające ponad rzeczywistość. Wszystko zaczęło się zaś od sensacyjno-humorystycznych informacji adresowanych do bywalców piwiarni.
Fot. Archiwum Księgę Rekordów Guinnessa zna chyba każdy interesujący się swobodą, luzem i humorem. Odnotowane są w niej rekordy ważne, błahe, a nawet śmieszne. Co ważne jednak, każde osiągnięcie musi być nieprawdopodobne i wyrastające ponad rzeczywistość. Wszystko zaczęło się zaś od sensacyjno-humorystycznych informacji adresowanych do bywalców piwiarni.

Pomysł na zbiór ciekawostek ze świata narodził się w głowie sir Hugh Beaver'a, który był dyrektorem browaru Guinness. Podczas polowania w roku 1951, uczestniczył w dyskusji jaki europejski ptak jest najszybszy. Niestety takich spraw nie można było w tamtym czasie szybko zweryfikować. Wówczas to, zdając sobie sprawę z tego, że podobnych pytań w pubach w Irlandii i Wielkiej Brytanii codziennie jest wiele, Beaver uświadomił sobie, że popularną może stać się książka odpowiadająca na tego typu pytania.

W efekcie w roku 1955, ukazało się pierwsze wydanie Księgi rekordów Guinnessa. Nakład liczył zaledwie 1000 egzemplarzy i... publikacja stała się hitem. Już rok później Książka została wydana w Stanach Zjednoczonych w liczbie 70 tys. egzemplarzy. Tak więc „dyskusje przy piwie” stały się kołem zamachowym nowej publikacji.

Obecnie coraz częściej wykorzystywane jest nagrywanie filmów i umieszczanie ich na platformie youtube. Sprawiło to, że oprócz ciekawostek identycznych jakie przyświecały powstaniu tej pozycji, czyli idealnych do „barowych rozważań”, przeglądanie rekordów stało się dla wielu domową rozrywką.

Oczywiście rekordów z każdej dziedziny jest mnóstwo i zachęcamy do głębszego zagłębienia się w zasoby Księgi. Dzisiaj prezentujemy jedynie kilka wyrywkowo wybranych ciekawostek z zakresu motoryzacji.

Najszybszy samochód seryjny to Bugatti

Księgę Rekordów Guinnessa zna chyba każdy interesujący się swobodą, luzem i humorem. Odnotowane są w niej rekordy ważne, błahe, a nawet śmieszne. Co ważne jednak, każde osiągnięcie musi być nieprawdopodobne i wyrastające ponad rzeczywistość. Wszystko zaczęło się zaś od sensacyjno-humorystycznych informacji adresowanych do bywalców piwiarni.
Fot. ArchiwumZa najszybszy samochód na świecie uważany jest obecnie Bugati Chiron Sport. Rozpędza się on do zawrotnej prędkości 490,484 km/h. Model Bugatti Chiron napędza 8-litrowy silnik W16, który generuje moc1500 KM przy 6700 obr./min. Całość wspierana jest przez 4 turbosprężarki.

Tesla poruszała się 40 000 km/h

Księgę Rekordów Guinnessa zna chyba każdy interesujący się swobodą, luzem i humorem. Odnotowane są w niej rekordy ważne, błahe, a nawet śmieszne. Co ważne jednak, każde osiągnięcie musi być nieprawdopodobne i wyrastające ponad rzeczywistość. Wszystko zaczęło się zaś od sensacyjno-humorystycznych informacji adresowanych do bywalców piwiarni.
Fot. ArchiwumCzy pamiętacie zdarzenie jak Strażnicy Miejscy z Czerska wysłali mandat ze zdjęciem z fotoradaru właścicielowi, którego samochód jechał na lawecie? Nikt nie zgłosił rekordu głupoty Strażników Miejskich, a szkoda bo miejsce na pudle pewne. Jednakże w Księdze Rekordów znaleźliśmy podobny. Czerwona Tesla poruszała się bowiem z prędkością 40 100 km/h.
Tajemnica tkwi tylko w tym, że było to w chwili, gdy czerwony Tesla Roadster, przymocowany był do rakiety Falcon Heavy. Ta poruszała się z prędkością 11,15 km/s względem Ziemi (czyli około 40 100 km/h), a tym samym Tesla także poruszała się z taką prędkością.

Jaki jest najdłuższy samochód?

Księgę Rekordów Guinnessa zna chyba każdy interesujący się swobodą, luzem i humorem. Odnotowane są w niej rekordy ważne, błahe, a nawet śmieszne. Co ważne jednak, każde osiągnięcie musi być nieprawdopodobne i wyrastające ponad rzeczywistość. Wszystko zaczęło się zaś od sensacyjno-humorystycznych informacji adresowanych do bywalców piwiarni.
Fot. ArchiwumZbudował go w roku 1999 Jay Ohrberg - hollywoodzki specjalista od tworzenia niewiarygodnych konstrukcji. Jay zarabiał na życie, tworząc superrealistyczny ciąg słynnych na całym świecie pojazdów do filmów i telewizji. Jednym z doskonale znanych w Polsce jego dzieł jest podrasowany DeLorean DMC-12 z „Powrotu do przyszłości” (USA, 1985).

Zbudowany w 1999 American Dream to 100-stopowa (30,5-metrowa) limuzyna, która powstała z dwóch samochodów Cadillac. Pojazd ma 26 kół, dwa silniki i miejsce kierowcy z obu krańców pojazdu. Jay zapakował też do limuzyny mnóstwo udogodnień niezbędnych w Hollywood. Są tam więc m.in.:jacuzzi, łóżko wodne (oczywiście king-size), lądowisko dla helikopterów i... basen z trampoliną.

Najmniejszy samochód świata

Księgę Rekordów Guinnessa zna chyba każdy interesujący się swobodą, luzem i humorem. Odnotowane są w niej rekordy ważne, błahe, a nawet śmieszne. Co ważne jednak, każde osiągnięcie musi być nieprawdopodobne i wyrastające ponad rzeczywistość. Wszystko zaczęło się zaś od sensacyjno-humorystycznych informacji adresowanych do bywalców piwiarni.
Fot. ArchiwumDla równowagi psychicznej, w Księdze Rekordów znaleźliśmy też najmniejszy samochód świata. Zbudował go w roku 2012 Amerykanin Austin Coulson. Ten mikrosamochód, pomalowany na wzór samolotu wojskowego P-51 Mustang, ma zaledwie 126,47 cm długości, 65,41 cm szerokości i 63,5 cm wysokości. Dla porównania podam, że koło roweru szosowego ma średnicę ok. 142 cm.

Redakcja poleca: Kodeks drogowy. Pierwszeństwo przy zmianie pasa ruchu

Najwyraźniej te wymiary były wystarczająco duże, aby Arizona DMV wydała Coulsonowi prawo do poruszania się tym pojazdem na drogach z ograniczeniem do 40 km/h.

Ile kosztował najdroższy pojazd?

Księgę Rekordów Guinnessa zna chyba każdy interesujący się swobodą, luzem i humorem. Odnotowane są w niej rekordy ważne, błahe, a nawet śmieszne. Co ważne jednak, każde osiągnięcie musi być nieprawdopodobne i wyrastające ponad rzeczywistość. Wszystko zaczęło się zaś od sensacyjno-humorystycznych informacji adresowanych do bywalców piwiarni.
Fot. WikipediaNajdroższym samochodem sprzedanym w prywatnej sprzedaży jest wyścigówka Ferrari 250 GTO (4153 GT) z 1963 roku, sprzedana w maju 2018 za 70 000 000 USD.

Zbudowany w 1963 roku model Ferrari 250 GTO jest jednym z najrzadszych (zbudowano 36 sztuk), i najbardziej pożądanych samochodów na świecie

Nabywcą, według źródeł, jest David MacNeil, dyrektor generalny WeatherTech, firmy produkującej akcesoria samochodowe. Nabywca jest doświadczonym kierowcą wyścigowym, a także zapalonym kolekcjonerem samochodów, posiada ponad 8 innych modeli Ferrari.

Najbardziej oszczędny samochód to?

Księgę Rekordów Guinnessa zna chyba każdy interesujący się swobodą, luzem i humorem. Odnotowane są w niej rekordy ważne, błahe, a nawet śmieszne. Co ważne jednak, każde osiągnięcie musi być nieprawdopodobne i wyrastające ponad rzeczywistość. Wszystko zaczęło się zaś od sensacyjno-humorystycznych informacji adresowanych do bywalców piwiarni.
Fot. ArchiwumTutaj mamy prawdziwy koncert motoryzacji. Okazuje się bowiem, że obecnie powstało wiele podkategorii. Toyota chwali się więc, że Mirai ustanowił nowy rekord Guinnessa, przejeżdżając na jednym tankowaniu najdłuższy dystans wśród samochodów elektrycznych na wodorowe ogniwa paliwowe. Łącznie wodorowy sedan Toyoty pokonał 845 mil (1360 km), poruszając się po drogach południowej Kalifornii. Samochód zużył w tym czasie 5,65 kg wodoru, którego zatankowanie trwało 5 minut.

Ford tymczasem rozgłasza wiadomość, że Ford Mustang Mach-E przejechał ponad 6,5 mili, zużywając jedną kilowatogodzinę (kWh) energii elektrycznej – co zostało zweryfikowane poprzez niezależny odczyt danych. Przy pełnym akumulatorze o pojemności 88 kWh osiągnięta wydajność przekłada się na zasięg ponad 500 mil (804,5 km). Dla równowagi podam, że podczas grudniowego testu w Polsce zasięg w moim Mustangu Mach-E wynosił ok. 400 km.

Parada gwiazd w Warszawie...

Księgę Rekordów Guinnessa zna chyba każdy interesujący się swobodą, luzem i humorem. Odnotowane są w niej rekordy ważne, błahe, a nawet śmieszne. Co ważne jednak, każde osiągnięcie musi być nieprawdopodobne i wyrastające ponad rzeczywistość. Wszystko zaczęło się zaś od sensacyjno-humorystycznych informacji adresowanych do bywalców piwiarni.
Fot. ArchiwumDość powszechna jest także prezentacja zlotów największej liczby pojazdów. Możemy więc znaleźć największą paradę: Fiatów, Audi, Nissanów, MG, Volvo, Ferrari, Seatów czy nawet Dacii. Nas jednak zaciekawiła największa parada zapisana w Księdze Rekordów, która odbyła się na Torze Wyścigów Konnych na Służewcu. Był to równoczesny przejazd największej ilości samochodów hybrydowych. Do pobicia rekordu ustanowionego przez amerykanów, wymagane było zgromadzenie minimum 332 samochodów, które pojadą w jednej kolumnie, bez zatrzymania, przez co najmniej 3,5 km. Dodatkowym wymogiem było zachowanie odległości miedzy samochodami, która nie przewyższy półtorej długości auta.

Większość z obecnych w Warszawie pojazdów (297 sztuk) stanowiła flota firmy PANEK CarSharing. Pozostałe pochodziły od dilerów Toyoty, a także od właścicieli prywatnych i firm taksówkarskich.

Kolumna samochodów miała na początku 1 800 metrów, po ruszeniu nieco ponad 2 500 metrów i... pokrywała się z długością toru. Żeby móc wprawić ją w ruch, trzeba było zrobić 4 okrążenia techniczne. Wszyscy kierowcy musieli być niezwykle skupieni, gdyż odległości między pojazdami były bardzo małe. Największe problemy były na zakrętach, gdzie kolumna się rozszerzała i tworzyły się luki uniemożliwiające płynny przejazd. Mimo przejściowych problemów, wszyscy kierowcy przejechali dwa razy przez linię startu i mety bez zatrzymania i mamy rekord.

Wróćmy jednak do awangardy pomysłu oto:

Jeżdżący wielki banan

Księgę Rekordów Guinnessa zna chyba każdy interesujący się swobodą, luzem i humorem. Odnotowane są w niej rekordy ważne, błahe, a nawet śmieszne. Co ważne jednak, każde osiągnięcie musi być nieprawdopodobne i wyrastające ponad rzeczywistość. Wszystko zaczęło się zaś od sensacyjno-humorystycznych informacji adresowanych do bywalców piwiarni.
Fot. ArchiwumW roku 2011, Steve Braithwaite (mieszkaniec Michigan, USA), ukończył budowę najdłuższego na świecie „samochodu bananowego”. Model zbudowany na bazie pick-upa Ford F-150, ma prawie 7 metrów długości i 3 metry wysokości.
Poszycie zewnętrzne wykonano z pianki poliuretanowej, która została wyrzeźbiona, pokryta włóknem szklanym, a całość pomalowano na swój niepowtarzalny owocowy wygląd.
Samochód kosztował około 25 000 dolarów i jeździł autostradą z Michigan do Miami (Floryda), Houston (Teksas), Providence (Rhode Island) i wszędzie pomiędzy.

Najciaśniejsze parkowanie równoległe samochodu

Księgę Rekordów Guinnessa zna chyba każdy interesujący się swobodą, luzem i humorem. Odnotowane są w niej rekordy ważne, błahe, a nawet śmieszne. Co ważne jednak, każde osiągnięcie musi być nieprawdopodobne i wyrastające ponad rzeczywistość. Wszystko zaczęło się zaś od sensacyjno-humorystycznych informacji adresowanych do bywalców piwiarni.
Fot. ArchiwumPatrząc na niektórych kierowców przed supermarketami parkujących swe auta, mamy wrażenie, że wybrali oni samochód mając uprawnienie na wrotki.

Jednakże to co zrobił Alastair Moffata, zawodowy kierowca-kaskader, wydaje się nieprawdopodobne nawet największemu „pewniakowi parkowania”. Podczas imprezy sportowej w Wielkiej Brytanii „zaparkował” on Fiata 500 C, którym jechał, w miejscu o długości 7,5 cm większej niż długość Fiata 500C .

Oczywiście nie było to parkowanie, tylko wjazd bokiem na poślizgu. Z jednej strony jest to jednak dodatkowa sztuka, a z drugiej, wymiar 7,5 cm robi ogromne wrażenie.

Strzała, która nie pokonała Skody RS

Księgę Rekordów Guinnessa zna chyba każdy interesujący się swobodą, luzem i humorem. Odnotowane są w niej rekordy ważne, błahe, a nawet śmieszne. Co ważne jednak, każde osiągnięcie musi być nieprawdopodobne i wyrastające ponad rzeczywistość. Wszystko zaczęło się zaś od sensacyjno-humorystycznych informacji adresowanych do bywalców piwiarni.
Fot. Archiwum
Wprawdzie Robin Hood to wybitny strzelec z Anglii, ale nie tylko tam potrafią doskonale obchodzić się z łukiem.
Przekonali wszystkich o tym Austriacy. Jak widać na filmie, łuczniczka wystrzeliwuje strzałę, która ma przegonić Skodę Octavię RS 245. Jednakże gdy jest na wysokości Skody... jadący pasażer łapie ją w locie.

Wszystko to odbyło się 57,5 metra od łucznika.

Oprócz fantastycznego widowiska, warto mieć świadomość, że zachwianie strzału w bok o 1 stopień spowodowałoby na wysokości 57,5 metra rozbieżność o 431 cm. Zatem kiepski strzelec, albo posłałby strzałę daleko od Skody, albo... w plecy pasażera.
https://youtu.be/vwhc-SniBPk

Jaguar to ogromny kot skaczący po drzewach, a samochód...

Księgę Rekordów Guinnessa zna chyba każdy interesujący się swobodą, luzem i humorem. Odnotowane są w niej rekordy ważne, błahe, a nawet śmieszne. Co ważne jednak, każde osiągnięcie musi być nieprawdopodobne i wyrastające ponad rzeczywistość. Wszystko zaczęło się zaś od sensacyjno-humorystycznych informacji adresowanych do bywalców piwiarni.
Fot. ArchiwumNazwa zobowiązuje. Jeżeli Jaguar jest wspaniałym kotem płynnie i bezpiecznie skaczącym po drzewach, to samochód noszący tę nazwę musi posiadać umiejętność płynnego balansowania na drodze. Aby zaakcentować osiągi kompaktowego SUV-a E-Pace, przekazano samochód brytyjskiemu kaskaderowi Terremu Grant, aby dosłownie podrzucił go w powietrzu.
Jak widać na filmie będącym w zasobach youtube Księgi Rekordów, pojazd wyskoczył na wysokość ponad 15 metrów i wykonał obrót o 270 stopni.

Dla osób mniej wtajemniczonych podajemy, że było w związku z premierą auta w roku 2018.

Austriacy powstrzymują Chevroleta Corvetę

Księgę Rekordów Guinnessa zna chyba każdy interesujący się swobodą, luzem i humorem. Odnotowane są w niej rekordy ważne, błahe, a nawet śmieszne. Co ważne jednak, każde osiągnięcie musi być nieprawdopodobne i wyrastające ponad rzeczywistość. Wszystko zaczęło się zaś od sensacyjno-humorystycznych informacji adresowanych do bywalców piwiarni.
Fot. ArchiwumArnold Schwarzenegger, mimo że znamy go jako amerykańskiego aktora i gubernatora Kalifornii, urodził w austriackiej wiosce Thal, niedaleko Graz. Chyba ten kraj ma wyjątkowy dar do siłaczy/showmanów gdyż pochodzący z Austrii Gerald Gschiel, trzymał Corvette Z06 w miejscu, podczas gdy koła Chevroleta obracały się „paląc gumę”.
Jak widać na filmie trzymał tak Corvettę przez rekordowe 22,33 sekundy.

Elektryczny mocarz, czy delikatna osobówka?

Księgę Rekordów Guinnessa zna chyba każdy interesujący się swobodą, luzem i humorem. Odnotowane są w niej rekordy ważne, błahe, a nawet śmieszne. Co ważne jednak, każde osiągnięcie musi być nieprawdopodobne i wyrastające ponad rzeczywistość. Wszystko zaczęło się zaś od sensacyjno-humorystycznych informacji adresowanych do bywalców piwiarni.
Fot. ArchiwumPrzyzwyczailiśmy się, że samochody elektryczne to ekonomiczne i ekologiczne modele. Tesla jest zaś swoistym guru tej grupy.
Aby przełamać ten stereotyp, w Melbourne w Australii, 15 maja 2018 r przeprowadzono nietypową próbę ciągnięcia samolotu. Samochód użyty do próby bicia rekordu to Tesla Model X, który holował samolot Boeing Dreamliner 787-9. Waga samolotu to 143 tony i.... Tesla dała radę

Zobacz także: Ford Mustang Mach-E. Prezentacja modelu

Księgę Rekordów Guinnessa zna chyba każdy interesujący się swobodą, luzem i humorem. Odnotowane są w niej rekordy ważne, błahe, a nawet śmieszne. Co ważne jednak, każde osiągnięcie musi być nieprawdopodobne i wyrastające ponad rzeczywistość. Wszystko zaczęło się zaś od sensacyjno-humorystycznych informacji adresowanych do bywalców piwiarni.
Fot. Archiwum

Księgę Rekordów Guinnessa zna chyba każdy interesujący się swobodą, luzem i humorem. Odnotowane są w niej rekordy ważne, błahe, a nawet śmieszne. Co ważne jednak, każde osiągnięcie musi być nieprawdopodobne i wyrastające ponad rzeczywistość. Wszystko zaczęło się zaś od sensacyjno-humorystycznych informacji adresowanych do bywalców piwiarni.
Fot. Archiwum

Spodobał Ci się artykuł? Udostępnij go swoim znajomym na Facebooku i Twitterze!

Zobacz także

Tagi:

Komentarze

  • JC (gość)

    Koło roweru ma jakieś 2,5 raza mniejszą średnice niż "podane dla porównania" 142 cm...

Dodaj komentarz

Najnowsze motofakty

Wszystkie artykuły

Motofakty mazowieckie

Top 5 motofaktów

Testy i porównania

Premiery i nowości