Wszystko
o samochodach

Wiadomości / Felietony

Setka nocą

Data publikacji: Autor: Jerzy Iwaszkiewicz

fot. archiwum Jak w Ministerstwie Infrastruktury coś wymyślą, to od razu jest śmiesznie. W dzień mamy więc jeździć po terenie zabudowanym /także w Warszawie/ z szybkością 50 km/h, a nocą, jak się ściemni, 60 km/h. Nie sprecyzowano dokładnie, w którym momencie ma się zaczynać noc dla kierowców, czy jak księżyc wzejdzie, czy może dopiero jak będzie widać Wielki Wóz.

W Ministerstwie Infrastruktury wymyślono - a posłowie przyklepali, aby w Polsce obowiązywały dwie szybkości. Jedna w dzień, a druga w nocy.

 

fot. archiwum Prosili w telewizji, żebym się wypowiedział co ja o tym sądzę, więc się wypowiedziałem w Wiadomościach. Pomysł jest tak samo mądry jakby uchwalić, że Polak w dzień może wypijać 50 gram, a nocą może wypić setkę. Znowu powstał przepis pozorny. Ani nikt tego nie będzie przestrzegał, ani też przepis nie będzie budził szacunku do zasad ruchu drogowego. To budzi tylko śmieszność.

 

Przepis, aby jeździć z szybkością 50 km/h jest przepisem teoretycznym. W dużych miastach powoduje to korki. To nie o szybkość chodzi, tylko o drożność ruchu, tak aby samochody trafiały na zieloną falę między światłami. Próbowaliśmy różne szybkości. Najłatwiej trafić jadąc 70 km/h i tak zresztą jeżdżą kierowcy. Tworzy się znowu jakiś nierealny przepis, natomiast dalej nie mówi się o tym, co jest najważniejsze. W Polsce są dziury zamiast dróg. W Warszawie też jeździ się jak po wsi. Ludzie na dziurach się rozbijają, zabijają, a nikt za to nie odpowiada. Jak całe życie zajmuję się motoryzacją, nie słyszałem, aby gdziekolwiek w Polsce odbył się proces o stan dróg. Dziura w drodze to jest przecież nic innego tylko zagrożenie życia kierowców, a to jest czyn karalny. W Polsce mówią, że są dziury, bo jest wiosna, a to nie jest ładna wiosna tylko zły asfalt, zły piasek, zła robota, albo bezmyślność, albo że ktoś coś ukradł.

 

Za miesiąc będziemy jeździli do Paryża tak jak do Radomia, oni z Unii też do nas przyjadą i najwyższy czas się zastanowić, co się będzie działo. 2,5 tys. kilometrów dróg ma w Polsce koleiny o głębokości trzech milimetrów. Jak spadnie deszcz, to jedzie się po tym jak po jeziorze. Te drogi powinny być w zasadzie wyłączone z ruchu, po prostu zamknięte. Jak się kierowca zachodni na takiej drodze rozbije to wystąpi do sądu w Strasburgu i wygra każdą sprawę.

 

To jest problem, a nie głupota z uchwalaniem różnych szybkości w dzień i w nocy. W dodatku w nocy, o czym może w Ministerstwie Infrastruktury nie wiedzą, widać gorzej i to w nocy powinno się jeździć wolniej.

Spodobał Ci się artykuł? Udostępnij go swoim znajomym na Facebooku i Twitterze!

Ogłoszenia motoryzacyjne pochodzą z serwisu Gratka.pl

Brak komentarzy - napisz pierwszy

Najnowsze motofakty

Wszystkie artykuły

Motofakty mazowieckie

Top 5 motofaktów

Testy i porównania

Premiery i nowości