Wszystko
o samochodach

Aktualności / Ceny paliw Artykuł sponsorowany

Sezon na tanie paliwa dopiero się rozpoczął. Duże zapasy ropy gwarantują ceny na obecnym poziomie

Data publikacji: Autor: Partner cyklu PKN ORLEN

Sezon na tanie paliwa dopiero się rozpoczął Na stacjach paliw już dawno nie było tak niskich cen. Wielu kierowców zastanawia się jednak, czy uda im się z tak tanich paliw korzystać także po zakończeniu narodowej kwarantanny.

Przed rokiem podczas wyjazdów wielkanocnych paliwa kosztowały 5 zł i więcej. Teraz są tanie, ale mamy ograniczone możliwości poruszania się. Ta sytuacja utrzymać się może nawet do wakacji, jak prognozuje minister zdrowia, nie mówiąc już o zbliżających się majówkach. Czy gdy już będziemy znów w pełni mobilni, odnajdziemy na stacjach ceny sprzed roku?

Eksperci uspokajają: na stacjach jest tanio i będzie tanio. Ceny paliw nie wzrosną, bo po uwzględnieniu porozumienia o redukcji wydobycia, na świecie nadal produkuje się za dużo ropy w stosunku do zużycia i jej cena pozostanie niska. A tania ropa zapowiada tanie paliwa - wyjaśnia Adam Czyżewski, Główny Ekonomista PKN ORLEN.

*
dr Adam B. Czyżewski

OPEC bez porozumienia

To, ile płacimy na stacjach, nigdy nie zależy i nie będzie zależało wprost od aktualnej ceny baryłki ropy na światowych rynkach. Dlatego zarówno to, co się stało 6 marca - gdy zrzeszeni w organizacji OPEC+ producenci ropy nie doszli do porozumienia w sprawie redukcji wydobycia i cena baryłki na rynku fizycznym spadła poniżej 15 USD – jak i to, co ma miejsce teraz, gdy po zawarciu nowej umowy przez OPEC+ ceny poszyły w górę i przekroczyły ważny poziom 20 USD za baryłkę, nie ma takiego znaczenia, jak dane o stanie rynku w dłuższej perspektywie.

OPEC z porozumieniem

– Pandemia koronowirusa i zakazy przemieszczania się zredukowały przewozy pasażerskie i towarowe na całym świecie. Spadła aktywność gospodarcza i zużycie produktów naftowych w przemyśle. Popyt na ropę jest obecnie o 30 proc. niższy niż przed rokiem. Tak głęboki spadek, jakiego nie odnotowano nigdy w historii, jest główną przyczyną nadmiaru ropy na rynku i spadku cen. Fiasko szczytu OPEC+ 6 marca w sprawie redukcji wydobycia o dodatkowe 1,5 miliona baryłek dziennie (mbd) i zerwanie obowiązującej do końca marca umowy, zdejmującej z rynku 2,1 mbd, dodatkowo pogorszyło sytuację. Z ropą bowiem jest tak, że jeśli nie można jej sprzedać ani nie ma gdzie jej zmagazynować, to trzeba zredukować wydobycie – wyjaśnia Adam Czyżewski.

- Perspektywa zalania rynku nadmiarem ropy (w stosunku do zużycia i wolnych przestrzeni magazynowych) wywołała najgłębszy, jednodniowy spadek cen ropy od czasu pierwszej wojny w Zatoce Perskiej w 1991 r., a następnie dalszy spadek cen poniżej kosztów wydobycia, do 10-15 USD za baryłkę. Takie spadki cen (w zależności od gatunku ropy) skutkują bowiem wyłączaniem odwiertów z powodów nieopłacalności wydobycia.

Gdy 1 kwietna cena ropy Brent na rynku fizycznym spadła do 15USD, główni producenci ropy podjęli próbę przejęcia kontroli nad tym, co nieuchronne i w wielkanocny weekend, podczas szczytu G20, uzgodniono największą w historii redukcję wydobycia o 9,7 mbd, począwszy od maja, do której zobowiązały się kraje OPEC i Rosja. Po uwzględnieniu wpływu niskich cen ropy na wydobycia w USA, w Kanadzie i innych krajach, łączna skala redukcji może sięgnąć 15 mbd.

Zawarcie obecnego porozumienia, oddalającego perspektywę głębokiej, niekontrolowanej redukcji wydobycia w ciągu paru tygodni i nieodwracalnych szkód w przemyśle wydobywczym, trzeba uznać za niewątpliwy sukces, choć wymuszony przez okoliczności. Niestety nie rozwiązuje on problemu nadwyżki ropy na rynku, więc podtrzymanie cen ropy na rynku fizycznym powyżej kosztów wydobycia (powyżej 20 USD za baryłkę) nie będzie trwałe; o silniejszych wzrostach cen możemy w tym roku zapomnieć. Potrzebne będą kolejne redukcje albo ponownie pojawią się spadki cen – podkreśla Główny Ekonomista PKN ORLEN.

„Rozmrażanie gospodarki” zwiększy popyt, ale nie ceny

W ostatnich dniach kolejne kraje planują stopniową redukcję ograniczeń wprowadzonych na czas szczytu zagrożenia koronawirusem – do tego grona dołączy lada moment Polska. Ruszą gospodarki, znów będziemy swobodniej korzystać z samochodów i kupować więcej paliw. Na stacjach ceny pozostaną jednak niskie.

– Przed nami okres taniej ropy, w granicach 25-35 USD za baryłkę w kolejnych kwartałach tego roku. Niebawem gospodarki ożywią się i wzrośnie popyt na paliwa oraz na ropę, ale nad rynkiem będą ciążyć olbrzymie zapasy ropy, kilkakrotnie większe od tych, nagromadzonych w latach 2014-2015, a także niewykorzystany potencjał wydobycia, powstrzymujący wzrosty cen także w następnym roku. A tania ropa zapowiada tanie paliwa – przekonuje Adam Czyżewski.

Spodobał Ci się artykuł? Udostępnij go swoim znajomym na Facebooku i Twitterze!

Zobacz także

Tagi:

Komentarze

  • Waldi (gość)

    Znając życie to paliwa pójdą w górę latem na bank.

  • Orlen (gość)

    Złodziejski Orlen na pewno podniesie ceny. To bandyci. Muszą zarabiać dla za PiS dzię łatwa.

  • Karol (gość)

    W końcu ceny doszły do normalnych tak długo nie można było unieść... Cena do płacy i popytu te 3 grupy współgrają ze sobą. OPEC I ROSJA WKONCU POCZUJĄ TO NAPEWNO...---

Dodaj komentarz

Najnowsze motofakty

Wszystkie artykuły

Motofakty mazowieckie

Top 5 motofaktów

Testy i porównania

Premiery i nowości