Wszystko
o samochodach

Przepisy / Aktualności

Sprzedaż aut. U dealerów może zostać kilkanaście tys. nowych samochodów. Powodem są przepisy

Data publikacji: Autor: Mariusz Michalak

Fot. Tomasz Hołod Dealerzy starają się wyprzedać nowe auta. Sytuacja nie wygląda jednak dobrze, a z powodu nowych przepisów, które mają wejść w życie w styczniu 2021 roku, na placach może zostać kilkanaście tys. nowych samochodów.

Jakie będą nowe przepisy?

Nowa norma emisji Euro 6d FCM zacznie obowiązywać od stycznia 2021 roku. Tym samym nowe samochody muszą zgodnie z nią być wyposażone w urządzenia monitorujące zużycie energii, prądu albo paliwa płynnego.

Bez takiej funkcjonalności od 1 stycznia 2021 roku nie będzie można zarejestrować samochodu.

Zobacz także: Czy można nie płacić OC kiedy auto tylko stoi w garażu?

Co z popytem na nowe auta?

Pandemia koronawirusa i wprowadzane przez rząd ograniczenia sprawiają, że zmniejszył się popyt na nowe samochody. Od inwestowania w nowe pojazdy odstrasza m.in. niepewność finansowa.

Jak informuje Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego, od początku roku przybyło 380 965 samochodów osobowych i dostawczych do 3,5t. To mniej o 26% (-133 654 szt.) niż w tym samym okresie ub.r. Znajdujemy się teraz na poziomie zbliżonym do skumulowanych wyników, które osiągnięto w ciągu dziesięciu miesięcy cztery lata wcześniej w 2016r. (384,2 tys. szt.). Cały rok zamknął się wtedy na poziomie 476 tys. szt. ale ostatnie miesiące roku były nakręcane zapowiedziami o wprowadzeniu zmian w akcyzie.

- Teraz w podobnym kierunku oddziałuje na rynek wprowadzenie od stycznia 2021r. kolejnych wyższych wymogów związanych z czystością spalin (w ramach wyższej normy Euro 6). Jest to utrudnione przez trwającą i obecnie nasiloną pandemię. Jednocześnie firmy muszą pamiętać o obowiązujących wymaganiach dotyczących spełnienia poziomów emisji spalin od sprzedanych samochodów i unikaniu lub zmniejszeniu ewentualnych coraz surowszych kar - czytamy w komentarzu Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego.

Tysiące niesprzedanych aut?

Na placach polskich dealerów może zostać kilkanaście tys. nowych samochodów? To możliwy scenariusz. Ministerstwo Infrastruktury i Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego niezależnie od siebie wystosowały pisma do Komisji Europejskiej w tej sprawie. Nie przyniosły one oczekiwanego rezultatu.

 - Problem w Europie może dotyczyć około 800 tys. pojazdów. W Polsce moglibyśmy sobie z tym poradzić, ale uniemożliwia to pandemia koronawirusa. Dealerzy w Polsce mogą pozostać nawet z kilkunastoma tysiącami niesprzedanych samochodów. Zagrożenie jest tym bardziej poważne, że możliwy jest przecież całkowity lockdown polskiej gospodarki  z powodu pandemii koronawirusa- ocenia Jakub Faryś, prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego.

Co mogłoby rozwiązać problem?

 - Podobny problem pojawia się co jakiś czas wraz z kolejnymi zmianami norm czy wprowadzenia nowych sposobów pomiaru emisji spalin, czego najbardziej znanym przykładem było wprowadzenie procedury WLTP we wrześniu 2018 roku. Do tej pory producenci byli jednak w stanie skutecznie uniknąć sytuacji, w której nie sprzedaliby aut ze starymi homologacjami. Przed takim scenariuszem bronił ich bowiem skutecznie mechanizm tzw. końcowej partii produkcji - tłumaczy Jakub Faryś.

To wyjątek pozwalający sprzedać określoną liczbę samochodów niespełniających nowych wymogów nawet po "krytycznej dacie". W przypadku aut osobowych przez kolejny rok można sprzedać do 10 proc. samochodów, które trafiły na rynek przez poprzednie 12 miesięcy.

Tym razem jednak nie pomoże, gdyż gospodarka wolnorynkowa została zaburzona przez regulacje prawne, a popyt znacząco spadł.

Prowadzimy bardzo intensywne rozmowy z Ministerstwem Infrastruktury i Transportowym Dozorem Technicznym w sprawie rozwiązania problemu. O sprawie poinformowany został premier - wyjaśnia Jakub Faryś.

Formą rozwiązania tego problemu byłoby zwiększenie puli aut z końcowej partii produkcji albo przedłużenie okresu ich sprzedaży.

Zobacz także: Testujemy elektrycznego Opla Corsę

Spodobał Ci się artykuł? Udostępnij go swoim znajomym na Facebooku i Twitterze!

Zobacz także

Tagi:

Komentarze

  • Pablito (gość)

    Taka sytuacja powinna dać sygnał producentom i deelerom, że jeśli nadal będą utrzymywać tak wysokie ceny nowych aut to nikt ich nie będzie kupował. Nie chohlą, a łyżeczką. Niech ta zasada zacznie im przyświecać.

  • Mirek (gość)

    Problem tylko taki, że nic taniej nie jest. A takie auta powinny być w duzych promocjach. Ja czekałem długo na jakieś wyprzedaże roczników, aż w końcu wziąłem auto z Master1, Passka z 2018 r. w dieslu. Fajnie auto, dobrze utrzymane, widać, że było serwisowane w ASO. Czasami takie 2-latki bardziej się opłaca brać niż nówki.

  • grodzik (gość)

    Mają z czego obniżać, sam czaję się na promocję na corollę, bo jednak hybryda to przyszłościowy napęd, patrząc na to jak zawyżają ciągle tą emisję spalin

  • Kiano (gość)

    ... niech dilerzy trzymają na składach te niesprzedane samochody i się cieszą, a kupujący będą w 2021 roku wybierać i przebierać do woli :).

Dodaj komentarz

Najnowsze motofakty

Wszystkie artykuły

Motofakty mazowieckie

Top 5 motofaktów

Testy i porównania

Premiery i nowości