Wszystko
o samochodach

Wiadomości / Felietony

Stalowy koń

Data publikacji: Autor: Mieczysław Teer

 Komisja Europejska uznała, że zniżki ubezpieczeniowe dla kobiet to wyraz seksizmu. I nieważne, że jeżdżą one bezpieczniej od mężczyzn.

W latach czterdziestych niezwykle popularne było hasło „Dziewczęta na traktory!”. Sam traktor też nie był zwykłą maszyną lecz, jak nazywali go poeci, „czołgiem pokoju”.

 

O dziewczynach na traktorach pisano piosenki, kręcono filmy. Do dziś starzy ZMP-owcy, jak się mocniej przynapiją potrafią bezbłędnie odśpiewać pieśń poczynającą się od słów „Hej wy konie, rumaki stalowe”, w której „koń” rymuje się z „błoń” a w oczach pieśniarzy dostrzegam łzę tęsknoty za minioną młodością.

 

Dziewczęta sadzano na traktory nie tylko dlatego, że brakowało rąk do pracy. Przede wszystkim po to, by wykazać, że w socjalizmie obie płci są absolutnie równe, a kto myśli inaczej ten burżuj i to zgniły. Biedne dziewczyny musiały więc nauczyć się oporządzać prymitywne traktory, w których zdejmowana kierownica służyła jako koło zamachowe do uruchomienia ciężkiego silnika, a potem wyrabiać roboczodniówki w niezwykle szkodliwych – zwłaszcza dla organizmu kobiety – warunkach: smrodu, hałasu i makabrycznych wibracji.

 

Potem powoli normalniało. Ktoś dostrzegł, że kobiety różnią się w szczegółach co nieco od mężczyzn, nie powinny pracować w niektórych warunkach, bo im to nie służy, a hasło równouprawnienia płci nie jest wartością absolutną. Odkrycie to doprowadziło do zsadzenia dziewczyn ze stalowych rumaków, a nawet zaprzestania tępienia wstrętnego i niehigienicznego burżuazyjnego obyczaju całowania pań w rękę. Przyznano prawdę oczywistą, że w niektórych sferach życia kobiety są po prostu inne niż mężczyźni.

 

Wiele lat później cała „nadbudowa” poszła precz, a „baza” zaczęła liczyć. I firmy ubezpieczeniowe – niektóre – odkryły, że kobiety powodują mniej wypadków samochodowych niż mężczyźni. Nieważne czy mniej jeżdżą, czy są bardziej ostrożne czy – jak mawia stara anegdota - różnica tkwi w tym, że kobieta traktuje samochód jak własnego męża, a mężczyzna jak własną żonę. Ważne, że za panią Kowalską płaci się mniejsze odszkodowania niż za jej męża. A ubezpieczyciele lubią takich klientów.

 

Niektóre firmy zaczęły więc wabić panie zniżkami z powodu płci. Różnie się to nazywało (na przykład polisa LADY) ale zasada była jedna: pani „na wejściu” płaciła mniejszą składkę niż mężczyzna.

Niestety wróble ćwierkają, że taki podły seksizm się niebawem skończy. Że narusza fundamentalne zasady równości płci! Że nie wolno pobierać innych składek ubezpieczeniowych (na przykład na życie czy zdrowotnych ale i komunikacyjnych) tylko dlatego że jeden obywatel zakłada  biustonosz, a drugi nie.

Kto przymierza się do sprawienia paniom tej radości? Komisja Europejska nasza kochana. Ona już orzekła, że to nie w porządku jest. I przygotowała projekt dyrektywy, w której stwierdza „kalkulowanie ryzyka wyłącznie na bazie płci jest dyskryminacją”.

 

Nie przejmujcie się miłe Panie. Dziś rumaki stalowe są o wiele bardziej komfortowe niż niegdyś. I zapalają z rozrusznika.

Spodobał Ci się artykuł? Udostępnij go swoim znajomym na Facebooku i Twitterze!

Ogłoszenia motoryzacyjne pochodzą z serwisu Gratka.pl

Tagi:

Brak komentarzy - napisz pierwszy

Najnowsze motofakty

Wszystkie artykuły
Advertisement

Motofakty mazowieckie

Top 5 motofaktów

Testy i porównania

Premiery i nowości