Wszystko
o samochodach

Motosport / Pozostałe sporty

Sukces na lodzie

Data publikacji: Autor: (m)

Fot. Automobilklub "Rzemieślnik", Sezon 2004 przyniósł w sporcie kartingowym zmiany, tym razem na lepsze - pojawił się Kartingowy Puchar Lodowy.

Sezon 2004 przyniósł w sporcie kartingowym kolejne zmiany, tym razem na lepsze. Za sprawą działaczy Automobilklubu "Rzemieślnik", słynącego między innymi ze wspaniałej organizacji Rallycrossowych Mistrzostw Europy na torze w Słomczynie, pojawił się Kartingowy Puchar Lodowy.

 

Brak toru kartingowego w Warszawie to problem znany od lat. Pomimo tej przeszkody, wydawało by się nie do ominięcia wyścigi kartingowe zawitały do stolicy i to jakie! Gokarty na oponach z kolcami, pędzące po torze lodowym w efektownych ślizgach niczym samochody WRC podczas szutrowych rajdów! Dużo ścigania z wielkimi emocjami spowodowało, że wyścig lodowy podbił Fot. Automobilklub serca kibiców i zawodników - ekip biorących w nim udział. Wszystko wskazuje na to, ze stanie się on zimowym hitem wyścigowym w okresie jak dotąd uznawanym za "martwy". Możliwość rywalizacji kartingowców z gwiazdami sportów motorowych dodatkowo go ubarwia, a tor lodowy Stegny w Warszawie to miejsce w którym idealnie widać przebieg całej rywalizacji od startu do mety. Druga edycja pucharu powinna być jeszcze lepiej obsadzona, ciekawsza, dla widzów i miejmy nadzieję także dla mediów. Jak dochodzą nas słuchy być może uda się rozegrać kilka rund na lodzie!

 

Za ciosem

 

Podbudowani sukcesem organizacyjnym i medialnym Kartingowego Pucharu na Lodzie, działacze i miłośnicy kartingu z "Rzemieślnika" siłą rozpędu zaczęli przejmować inicjatywę by na początku bieżącego sezonu uatrakcyjnić karting jako najlepszą szkołę dla młodych kierowców. "Sekcja Kartingowa w "Rzemieślniku" to kilkunastu czynnych zawodników stale wspomaganych przez nowy narybek-młodzików i grupa wspaniałych oddanych sportowi działaczy. Jesteśmy otwarci dla nowych adeptów sztuki ścigania, dlatego możemy się poszczycić bardzo dobrymi wynikami zawodników startujących w naszych barwach" - opowiada Jan Żukowski - sercem oddany sekcji kartingowej. "Tu muszę wspomnieć, że karting to jedna z dyscyplin sportów motorowych, która prężnie funkcjonuje w naszym klubie, można powiedzieć przedszkole wielkiego ścigania. Mamy zawodników, którzy tu zaczynali jeździć na gokartach a aktualnie są czołowymi kierowcami startującymi w wyścigach samochodowych, rallycrosie czy rajdach." Właśnie z myślą o młodych zawodnikach, którzy opanowali już "abc" sportowej jazdy gokartem, na początku roku zespół działaczy z "rzemieślnika" dołożył wszelkich starań aby powstała nowa klasa w wyścigach kartingowych dająca większe możliwości łącznie z możliwością startów po za granicami Polski. Tak narodził się Puchar Parilla "Gazella 60". "To dla tych dzieciaków bardzo ważny element w ich karierach młodych sportowców" - kontynuuje Jan Żukowski. "Pomijając już aspekt samej Fot. Automobilklub silniejszej konkurencji, która dla sportowca jest bardzo ważna, młodzież ta nabiera obycia w europejskich realiach, a ich sukcesy utrzymują nas wszystkich w przekonaniu, że jesteśmy Europejczykami, z którymi trzeba się liczyć".

 

Pędzą gazele

 

Polski premierowy wyścig Pucharu Parilla "Gazela" 60  pokazał jak zacięta rywalizacja może toczyć się do ostatnich metrów przed metą. Na Lubelskim torze najszybszy był Karol Dąbski  - kierowca z "Rzemieślnika"! Dwa okrążenia przed metą przebił się z trzeciego na drugie miejsce i dosłownie kilka zakrętów przed finiszem wyszedł na prowadzenie po zaskakującym ataku na lidera biegu. "Piękny wyścig! Jestem pełen podziwu dla tych dzieciaków!" powiedział po biegu finałowym Włodzimierz Sadura - kierownik sekcji kartingowej w "Rzemieślniku". "O to nam chodziło, żeby maksymalnie wyrównać szanse wszystkich startujących zawodników. Takie możliwości dał nam nowoczesny silnik Parilla. Jest wspaniale wykonany, silniki są bardzo równe - identyczne parametrami, a regulamin mówi, że nie wolno dokonywać żadnych przeróbek czy modyfikacji. Jakakolwiek ingerencja i "poprawienie" fabryki to bezdyskusyjna dyskwalifikacja zawodnika. Parillki mają też rozruszniki elektryczne! Koniec więc z pchaniem gokarta po torze, czy obsługą rozrusznika ręcznego, z czym dzieci nie dawały sobie rady. Dodatkowo obniżyliśmy koszty wprowadzając  ogumienie Vega - troszkę gorzej trzyma ale na jednym komplecie można objechać kilka wyścigów". Uśmiecha się pan Włodzimierz opowiadając z satysfakcją o pucharze Parilli. "Dzięki naszym kontaktom z kolegami ze Słowacji udało się nam i tam też młodzicy ścigają się Parilkami, a regulaminy są identyczne. Fot. Automobilklub Można powiedzieć, że to także nasza zasługa ale ważne jest to że nareszcie mamy możliwość konfrontacji z sąsiadami".

 

Gazela od kuchni

  

Rywalizacja zawodników rozkręcała się z wyścigu na wyścig, nabierała kolorów, rosły emocje. Młodzi kierowcy coraz lepiej dawali sobie rade z ujarzmieniem Parilek. Wygrać może każdy więc apetyt rósł w miarę przejechanych okrążeń. Organizatorzy i patroni - pan Roman Sass (dystrybutor m.in. silników Parilla) od samego początku rozpoczęli dokładne kontrole i czuwali nad zgodnością sprzętu z regulaminem technicznym. W Radomiu przed wyścigami rozkręcono i pomierzono silniki, które później zaplombowano. Po wyścigu kolejna kontrola i wózki trafiły do "wprawnych" sędziów z suwmiarkami w rękach. Dodatkowo wprowadzono tankowania paliwa z jednej "beczki", olej do silników wszyscy stosują od tego samego dostawcy. Cała stawka zawodników miesza paliwo z olejem i wlewa do baków, w każdej chwili mogąc sprawdzić konkurenta. Takie tankowanie eliminuje tych którzy próbują zyskać na stosowaniu różnych dodatków do benzyny. Mechanicy i kierowcy zaczęli większą uwagę przykładać do samego strojenia silnika i ustawień podwozia. Okazało się że młodzi kierowcy już pomału zaczynają sami regulować gaźniki! Wszystko po to by wycisnąć z tego sympatycznie dla ucha brzmiącego silnika jeszcze więcej mocy. "Siadłem do Parilli i poczułem, że to jest to! Nareszcie mój gokart jest dynamiczny, żywy, lepiej wychodzi z zakrętów. Musiałem się nauczyć kręcić w gaźniku bo moi konkurenci jadą bardzo szybko i chcąc wygrywać muszę prowadzić jedną ręką, słuchać jak pracuje silnik, a drugą stroić gaźnik tak żeby silnik miał jak największą moc i żeby się nie zatarł. Kontroluje też to co mi wyświetla obrotomierz. To dla mnie taka mała formuła 1. Marzyłem o takim sprzęcie." Opowiadał nam lider klasyfikacji Mistrzostw Polski w Pucharze Parilla "Gazela" Karol Dąbski.

Jemu i pozostałym zawodnikom  startującym w MP będziemy mogli kibicować w pierwszy weekend września na torze w Gostyniu.

 

Europejska Gazela

 

Młodzi kierowcy którzy na rodzimych torach przejechali prawie połowę sezonu zawitali na Mistrzostwa Europy Centralnej. Do walki podczas węgierskiej rundy obok zawodników ze Słowacji, Węgier, Czech, Austrii i Izraela stanęli nasi dwaj czołowi kierowcy. Lider klasyfikacji MP Karol Dąbski i vice lider Tomasz Krzemiński także z "Rzemieślnika".

Dwunstolatkowi Dąbskiemu zabrakło jednego punktu aby wygrać rundę!

Niespełna dwa tygodnie później do Koszalina przyjechał jej zwycięzca Czech Adam Cermak i Karol wraz z Tomaszem ograli groźnego konkurenta. Zapowiada się pasjonująca walka naszych driverów z ekipami zagranicznymi gdyż kolejni nasi zawodnicy zgłosili chęć startów m.in. na torach na Słowacji i w Czechach.

Nam pozostaje trzymać kciuki i czekać także na nowy sezon, w którym działacze z "Rzemieślnika" zapowiadają kolejną niespodziankę!

Spodobał Ci się artykuł? Udostępnij go swoim znajomym na Facebooku i Twitterze!

Ogłoszenia motoryzacyjne pochodzą z serwisu Gratka.pl

Tagi:

Brak komentarzy - napisz pierwszy

Najnowsze motofakty

Wszystkie artykuły

Motofakty mazowieckie

Top 5 motofaktów

Testy i porównania

Premiery i nowości