Wszystko
o samochodach

Tworzymy ogólnopolskie centrum wiedzy o samochodach. Zebraliśmy już 38527 opinii. Oceń swoje auto Zamknij

Motociekawostki / Fascynacje samochodowe

Syrena zrobiła ze mnie mechanika

Data publikacji: Autor: Marek Ponikowski

Syrena 104 Tadeusza Chudona. Wszystkie blachy, poza dachem, są nowe - ale oryginalne! Fot: Marek Ponikowski Miłośnik motoryzacji z Tczewa Tadeusz Chudon buduje lepsze auta niż kiedyś Fabryka Samochodów Osobowych. Szczególnie dumny jest z odremontowanej Syreny 104, rocznik 1968

Co robi listonosz w dniu wolnym od pracy? Idzie na długi spacer. Ten żart pasuje do pana Tadeusza Chudona, który na co Syrena 104 Tadeusza Chudona. Wszystkie blachy, poza dachem, są nowe - ale oryginalne! Fot: Marek Ponikowskidzień prowadzi warsztat samochodowy w Tczewie. Gdy nie naprawia ze swoimi mechanikami Mercedesów, dla przyjemności i osobistej satysfakcji rekonstruuje stare auta. Jego Syrena 104, rocznik 1968, robi furorę na zlotach miłośników starej motoryzacji i zbiera nagrody za urodę oraz wierność oryginałowi.

Rodzice pana Tadeusza przywędrowali na Żuławy Malborskie spod Warszawy, z okolic Łochowa. Żyzna ziemia w delcie Wisły dawała o niebo lepsze plony niż mazowieckie piaski, ale Zygmunt Chudon, który podczas okupacji wyuczył się fachu w odlewni żeliwa, myślał o przenosinach do miasta. Władza ludowa wybiła mu te mrzonki z głowy. Po wymianie pieniędzy jesienią 1950 roku uciułane na kupno domu złotówki stały się niemal bezwartościowe. Starczyło na kupno roweru. Kiedyś na tym rowerze Zygmunt Chudon pojechał aż za Słupsk, bo ktoś sprzedawał tam snopowiązałkę. Pan Tadeusz, wówczas pięcioletni Tadzio, pamięta, że ojciec wymienił łańcuch napędzający mechanizmy na nowy, z państwowej fabryki, kupiony z Gminnej Spółdzielni. Rozleciał się po paru godzinach pracy. Stary łańcuch wyciągnięto ze śmieci i wygotowano w towocie. - Służył jeszcze, gdyśmy tę poniemiecką snopowiązałkę w 1975 roku sprzedawali - opowiada mi Tadeusz Chudon.

Fabryczne syreny nie miały z tyłu napisu, ale tylko oznaczenie modelu Fot: Marek PonikowskiZ czasem pojawiła się w gospodarstwie wuefemka, potem nieco mocniejszy motocykl SHL 175, wreszcie Syrena 104. Pojazdy mechaniczne fascynowały Tadzia niemal od niemowlęctwa. Pierwszy raz prowadził auto, mając lat 11. Po siedmiu klasach chciał iść do szkoły samochodowej, ale nie było takiej w żadnym z pobliskich miast. W tczewskiej zawodówce zdobył więc zawód tokarza, potem skończył technikum mechaniczne. Gdy znalazł posadę w Pruszczu, ojciec przesiadł się do Trabanta, a synowi dał Syrenę. Nie tę pierwszą, bo po niej miał jeszcze Warszawę 223, lecz kolejną, model 105, z bielskiej FSM.
- Ta stopiątka była jakościowo znacznie gorsza. Niemal co dzień musiałem ją naprawiać - wspomina Tadeusz Chudon. - Zrobiła ze mnie mechanika.

Był dobrym fachowcem i wkrótce nie mógł się opędzić od klientów. Na przełomie lat 70. i 80. doszedł do wniosku, że kończy się w jego życiu rozdział zatytułowany "państwowa posada". Zdobył papiery mistrzowskie i w 1983 roku otworzył własny warsztat. Specjalizacja właściwie narzuciła się sama. Benzyna była na kartki, olej napędowy - nie. Przedsiębiorczy Polacy wieźli z RFN wyeksploatowane silniki diesla, głównie mercedesowskie. Ktoś je musiał reanimować. Do tego potrzebne były części. Oryginalne kosztowały jednak krocie, i to w dewizach. 

- Rozwinął się "drugi obieg" - wspomina. - W jednej państwowej firmie dorabiano panewki, w innej - słoneczka, czyli sprężyny Wnętrze - każdy szczegół w stylu późnego Gomułki Fot: Marek Ponikowskisprzęgła z blachy stalowej, w trzeciej regenerowano wtryskiwacze. A w narzędziowni stoczni imienia Lenina kwitła produkcja przegubów napędowych do Syreny, podobno lepszych niż oryginalne.

Na potrzeby warsztatu pan Tadeusz zbudował tzw. składak, wykorzystując części Trabanta 600, nabytego na giełdzie, oraz uszkodzone nadwozie Trabanta 601 Kombi, które odkupił z Polmozbytu. Sam zaczął jeździć Wołgą, do której wmontował mercedesowskiego "ropniaka".  

Dziś każdy detal potrzebny do naprawy Mercedesa można kupić w sklepie albo hurtowni. Nietypowe elementy wyposażenia łatwo sprowadzić z Niemiec, od producenta. Na tyłach warsztatu oglądam Mercedesa 108 z 1967 roku - wytworną limuzynę klasy S, którą Tadeusz Chudon doprowadził do kwitnącego stanu, ot tak, z zamiłowania do pięknych samochodów. Obok czeka na renowację o trzy lata starszy "skrzydlak", także ze skórzaną tapicerką, z wykładzinami ze szlachetnego drewna w kabinie i sześciocylindrowym silnikiem pod maską.

Mercedesy Mercedesami, ale najwięcej radości sprawia panu Tadeuszowi Syrena, którą wypatrzył w 2010 roku na polu pod Kwidzynem. Model 104 - jak tamta, którą prowadził w wieku lat 11. Podczas urlopu zabrał się do renowacji. Blachy - Tadeusz Chudon może być dumny ze swego dzieła Fot: Marek Ponikowskioryginalne! - kupił na Allegro, podobnie różne detale wyposażenia wnętrza. Sam wykonał prace blacharskie, sam wyremontował wszystkie mechanizmy. Zadbał, by każdy szczegół, każda śrubka i kabelek były identyczne z tymi, jakie stosowano w FSO w roku 1968. Z epoki jest nawet wiatraczek na przyssawce i termometr z magnesem, nie mówiąc już o radiu Admirał z zakładów imienia Kasprzaka.

Oglądam 45-letnią Syrenę i nabieram coraz większej pewności, że fabryki na Żeraniu nigdy nie opuściło auto równie dokładnie zmontowane. I tak świetnie jeżdżące! Gdy Tadeusz Chudon wiezie mnie ulicami Tczewa, nic nie skrzypi, nie hałasuje, skrzynia biegów nie zgrzyta… Syrena dosłownie płynie po wyboistej jezdni.

Gdy się żegnamy, dostrzegam obok lewego tylnego światła napis: Syrena. Nie miały go w tym miejscu auta fabryczne!
- Przymocowałem go z premedytacją - uśmiecha się pan Tadeusz. - Zdarza się, że  młodzi ludzie, oglądając samochód, pytają o markę. I są bardzo zdziwieni, że kiedyś takie auto produkowano w Polsce.

Spodobał Ci się artykuł? Udostępnij go swoim znajomym na Facebooku i Twitterze!

Zobacz także

Tagi:

Komentarze

  • bryan (gość)

    Syrena (potem Trabant i Fiat 130), hm... była dla mnie pierwszą praktyczną szkołą mechaniki samochodowej mając już lat 8 (słownie: osiem), a rok później samodzielnie prowadziłem za kierownicą 105L i "po drodze" motorower Jawa 50 Mustang nieco później "legalnie". To wszystko dzięki temu nie muszę dziś słono płacić za utrzymanie techniczne pojazdów w sensie prywatno-finansowym. Pozdrawiam.

  • lejonbruno (gość)

    Tak Fiat 508 (niewiele go pamiętam) ale Opel kadet, Fiat 1100, Pobieda, Wołga (amerykańska wersja) no i następnie wersja rosyjska. Nostalgia, nawet łza się w oku kręci! Zarażony bakcylem motoryzacji całe swe życie mając przy tym zdolności manualne coś poprawiałem ale w małym zakresie przy czym prawie nigdy nie korzystałem z usług mechaników! Stało się coś czego sam nie pojmuję do końca! A jednak skonstruowałem coś czego jeszcze nikt w takiej formie nie zrobił!!!! Ma sylwetkę sportowego bolida-pikapa w ruchu drogowym! Natomiast po rozłożeniu skrzydeł jest po prostu SAMOLOTEM!!!! Mam model wykonany w styropianie niebawem będzie w internecie ponieważ szukam sponsorów. B. Cichowski Edytowany przez moderatora 2014-02-17 08:25

Dodaj komentarz

Najnowsze motofakty

Wszystkie artykuły

Motofakty mazowieckie

Top 5 motofaktów

Testy i porównania

Premiery i nowości