Wszystko
o samochodach

Porady / Eksploatacja

Systemy „start-stop”. Wyłączać czy nie?

Data publikacji: Autor: Dariusz Dobosz

Fot. Audi Zadaniem systemu „start-stop” jest wyłączenie silnika podczas postoju, i ponowne jego włączenie, kiedy kierowca chce kontynuować jazdę. Czemu to służy, jak działa i czy sprawdza się w praktyce?

Idea wyłączania silnika w momentach, gdy pracuje on bezużytecznie, choćby pod czerwonym sygnalizatorem czy w korku, liczy sobie kilkadziesiąt lat. Toyota opracowała taki system w 1964 r. i testowała go do połowy lat siedemdziesiątych w modelu Crown. Elektronika automatycznie wyłączała silnik po 1,5 s jałowej pracy. Podczas testów na ulicach Tokio uzyskano podobno 10-procentową oszczędność paliwa, co było znakomitym wynikiem, a jednak japońska firma nie była wśród pionierów seryjnie montujących takie urządzenia.

W latach osiemdziesiątych możliwość zatrzymywania silnika na postojach pojawiło się w Fiacie Regata ES (Energy Saving) z systemem Citymatic, produkowanym od 1985 do 1987 r. O wyłączeniu decydował kierowca, mający do dyspozycji specjalny przycisk. By ponownie uruchomić silnik musiał nacisnąć pedał „gazu”. Podobne rozwiązanie w latach osiemdziesiątych przyjął Volkswagen, zaś firma Hella produkująca samochodowy osprzęt elektryczny zdecydowała się w swoim systemie na wyłączanie i włączanie silnika przyciskiem.

Pierwszym seryjnym modelem z systemem start-stop, który automatycznie wyłączał silnik w określonych sytuacjach, był Golf trzeciej generacji w wersji Ecomatic, wprowadzony na rynek jesienią 1993 r. Wykorzystano w nim doświadczenia zebrane podczas prac przy prototypie Öko-Golf, bazującym na Golfie drugiej generacji. Wyłączanie silnika następowało nie tylko po 5 s pracy silnika na biegu jałowym, ale również podczas jazdy, gdy kierowca nie naciskał pedału ”gazu”. Ponowne naciśnięcie pedału ponownie włączało wolnossącego diesla. By włączyć silnik wyłączony podczas postoju trzeba było włączyć pierwszy bieg. Robiło się to bez użycia sprzęgła, bowiem Golf Ecomatic po prostu go nie miał (przekładnia półautomatyczna).

To nie jedyna zmiana techniczna względem bazowej wersji Golfa. Kolejne to wprowadzenie elektro-hydraulicznego wspomagania układu kierowniczego, umieszczenie na desce rozdzielczej wyłącznika systemu „start-stop”, zamontowanie większego akumulatora oraz dodatkowego, mniejszego akumulatora pomocniczego. Kolejnymi autami koncernu VW, wyposażonymi w system „start-stop”, były Lupo 3L i Audi A2 3L z 1999 r. (wersje ekologiczne ze spalaniem na poziomie 3 l/100 km

Zobacz także: Jakimi pojazdami można jeździć mając prawo jazdy kategorii B?

Volkswagen jako pierwszy zareagował na nowe regulacje prawne, obowiązujące w Unii Europejskiej od 1 stycznia 1996 r., jego śladem poszli wkrótce inni producenci. Ta zmiana przepisów to nowy cykl pomiarowy NEDC (New European Driving Cycle) do badania zużycia paliwa dla samochodów osobowych, podczas którego przez około jedną czwartą wyznaczonego czasu silnik pracował na biegu jałowym (częste zatrzymywanie samochodu i ponowne ruszanie). To właśnie dlatego pierwsze seryjne systemy „start-stop” powstały w Europie. W Stanach Zjednoczonych sytuacja była zupełnie inna. W obowiązującym za oceanem cyklu pomiarowym tamtejszej Agencji Ochrony Środowiska (EPA) tylko nieco ponad 10% wyznaczonego czasu przypadało na jałową pracę silnika. Dlatego jego wyłączanie nie rzutowało by tak mocno na końcowy wynik.

Systemy „start-stop”. Ale po co?

Z faktu, że producenci określają korzyści wynikające z zastosowania systemu „start-stop” na podstawie wyników testu pomiarowego, wynikają w praktycznych warunkach eksploatacji samochodu liczne rozczarowania. Nie każdy jest zadowolony, gdy dopłata za system mający poprawić ekonomikę auta okazuje się w zasadzie bezcelowym wydatkiem. „Start-stop” daje bowiem wymierne korzyści w postaci zaoszczędzonego paliwa gdy samochód porusza się w gęstym ruchu miejskim. Jeśli w godzinach szczytu ktoś musi dotrzeć z centrum miasta do odległej dzielnicy musi się liczyć z przejazdem trwającym 1,5-2 h, i to praktycznie w niekończącym się korku. W takich warunkach samochód zatrzymuje się dosłownie co chwilę, setki razy. Zsumowany czas wyłączeń silnika może sięgać nawet kilkunastu minut. Biorąc pod uwagę, że zużycie paliwa na biegu jałowym wynosi w zależności od jednostki napędowej od 0,5 do 1 litra na godzinę, a samochód pokonuje taką trasę dwa razy dziennie, to miesięczna oszczędność na paliwie może sięgnąć nawet kilkunastu litrów paliwa, a rocznie ok. 120 l. W takich warunkach eksploatacyjnych system „start-stop” ma sens.

Fot. Volkswagen W tym samym samochodzie, ale jeżdżącym 1,5 czy 2 h w normalnym ruchu miejskim zsumowany czas wyłączeń wyniesie 2-3 minuty. Oszczędności, które sięgną 1,5-2 litrów paliwa miesięcznie i ok. 20 l paliwa rocznie, będą nieadekwatne do ewentualnej nadpłaty za system „start-stop”, dodatkowych czynności obsługowych czy komplikacji konstrukcyjnej samochodu, mogącej skutkować awariami. W przypadku aut, które jeżdżą głównie na długich trasach zyski generowane dzięki wyłączaniu silnika na postojach są jeszcze mniejsze.

Praktyka pokazuje, że w benzynowym samochodzie klasy średniej, eksploatowanym w przeciętny sposób w zróżnicowanych warunkach drogowych, łączny czas wyłączeń silnika przez system „start-stop” wynosi około 8 minut na każdych 100 km. Daje to 0,13 l litra benzyny. Przy rocznym przebiegu rzędu 50 000 km oszczędności sięgną 65 l. Ale praktyka pokazuje też, że wyniki bywają bardzo różne w zależności od warunków eksploatacyjnych i rodzaju silnika. W dużych benzynowcach mogą sięgać nawet 2 l/100 km, w niewielkich turbodieslach ledwie setne części litra. A zatem – jeśli za system „start-stop” trzeba dopłacić to trzeba dobrze przeanalizować wszystkie za i przeciw.

Obecnie kwestia dopłaty za system „start-stop” i jej bezpośredniego zestawienia z ewentualnymi korzyściami dla kieszeni użytkownika przestaje jednak funkcjonować. Dzieje się tak, bo „start-stop” przestał być elementem wyposażenia dodatkowego, a stał się seryjnym składnikiem konkretnych wersji silnikowych. Wybierając zatem odmianę silnikową z seryjnie montowanym systemem „start-stop” możemy zapomnieć o tym, w jaki sposób będzie eksploatowany samochód. Po prostu jesteśmy skazani na obecność takiego systemu.

Zobacz także: Jakimi pojazdami można jeździć mając prawo jazdy kategorii B?

Ale oprócz spraw ekonomicznych związanych z systemami „start-stop” są jeszcze kwestie typowo użytkowe. We współczesnych autach standardem jest ponowne uruchamianie silnika po wyłączeniu go przez system poprzez naciśnięcie pedału sprzęgła. I tu pojawiają się problemy, bowiem w niektórych sytuacjach jednoczesne manipulowanie pedałami sprzęgła i „gazu” w momencie gdy system chce włączyć silnik kończy się unieruchomieniem samochodu. Spore znaczenie ma w tym przypadku to, jak szybko system potrafi uruchamiać wyłączony wcześniej silnik (im szybciej tym lepiej).

Chociaż takie sytuacje nie zdarzają się nagminnie potrafią obrzydzić system „start-stop”. Wielu kierowców nie lubi go zresztą nawet bez szczególnych powodów. Automatyczne wyłączanie silnika po prostu ich denerwuje. Dlatego zaraz po wejściu do samochodu, albo przy pierwszym wyłączeniu silnika, sięgają do przycisku dezaktywacji systemu. Grupa entuzjastów tego proekologicznego rozwiązania jest pewnie większa, a powszechna obecność systemu „start-stop” w seryjnym wyposażeniu budzi ich zadowolenie. Prawda jest jednak taka, że trzeba zapłacić za niego w cenie samochodu. Nikt nie daje niczego za darmo, a zwłaszcza czegoś, co tylko pozornie jest proste od strony technicznej.

Systemy „start-stop”. Prosta funkcja – duża komplikacja

Wydawało by się, że włączanie i wyłączanie silnika jest sprawą banalną i nie wymaga zastosowania szczególnych rozwiązań technicznych. W praktyce wygląda to zupełnie inaczej. Nawet w najprostszych układach, opartych o tradycyjny rozrusznik trzeba wprowadzić specjalne układy zarządzania energią, które nie tylko kontrolują, do jakiego poziomu naładowany jest akumulator, jaką ma temperaturę i zdolność rozruchową, ale również zmniejszają zużycie prądu przez inne urządzenia w momencie rozruchu i odpowiednio sterują prądem ładowania akumulatora. Sam akumulator musi być wykonany w zupełnie innej technologii niż ta tradycyjna, by uzyskał odporność na szybkie i mocne rozładowanie a także na ładowanie prądem o dużym natężeniu.

Fot. Audi System „start-stop” musi też otrzymać od pokładowej elektroniki informację o temperaturze zewnętrznej, temperaturze oleju (zimny silnik nie zostanie zatrzymany) oraz o temperaturze turbosprężarki w jednostkach z turbodoładowaniem. Jeśli „turbo” wymaga wystudzenia po forsownej jeździe silnik również nie zostanie wyłączony. W niektórych, bardziej zaawansowanych rozwiązaniach turbosprężarka ma niezależny system smarowania działający nawet po wyłączeniu silnika. Nawet tradycyjny rozrusznik pracujący w systemie „start-stop” ma większą moc, bardziej trwałe elementy wewnętrzne (np. szczotki i element sprzęgający) oraz zmodyfikowane koło zębate (zmniejszenie hałaśliwości).

W bardziej skomplikowanych a tym samym i droższych systemach „start-stop” tradycyjny rozrusznik zastępuje się albo maszyną elektryczną wmontowaną w koło zamachowe albo alternatorem o specjalnej konstrukcji. W obu przypadkach mamy do czynienia z urządzeniem, które może pełnić zarówno rolę rozrusznika jak i prądnicy, w zależności od potrzeby. Na tym nie koniec.

Elektronika musi zliczać czas między wyłączeniami silnika i sprawdzić, czy samochód osiągnął odpowiednią prędkość od momentu uruchomienia. Mutacji systemu „start-stop” jest wiele. Niektóre współpracują z układami odzyskiwania energii podczas hamowania (rekuperacja), inne wykorzystują specjalne kondensatory kumulujące energię elektryczną i wspomagające akumulator w chwilach, gdy jego zdolność rozruchowa jest zmniejszona. Są też takie, w których po przerwaniu pracy silnika jego tłoki zostają ustawione w pozycji optymalnej dla ponownego uruchomienia. W momencie rozruchu wystarczy zaledwie drgnięcie rozrusznika. Paliwo zostaje podane wtryskiwaczem tylko do tego cylindra, w którym tłok jest gotowy do wykonania suwu pracy i jednostka napędowa bardzo szybko i cicho zaczyna pracę. I właśnie o to najbardziej chodzi konstruktorom przy tworzeniu systemów „start-stop” – szybkie działanie i mała hałaśliwość.

Spodobał Ci się artykuł? Udostępnij go swoim znajomym na Facebooku i Twitterze!

Zobacz także

Tagi:

Komentarze

  • fest (gość)

    Nawet nie najgorszy pomysł ma ta Toyota. Będzie przede wszystkim oszczędniej, ale czy sprawdzi się to w praktyce? Zobaczymy

  • jah (gość)

    Szkoda że nie został poruszony jeszcze jeden aspekt ekonomiczny, tzn. nadmierne zużycie akumulatora i rozrusznika. Mój rozrusznik pracuje średnio 6-10 razy dziennie - rozrusznik w takim aucie może nawet i ponad 50 razy dziennie, a w dużych korkach kto wie, 100? To który pierwszy padnie? Co będzie pierwsze automat rozrusznika, łozyska? A może jednak pierwszy zdechnie akumulator? Bo może w innych krajach takie autko sobie cichutko stoi na diodowych światłach pozycyjnych, ale u nas jest nakaz jazdy na światłach mijania całą dobę, więc jak silnik gaśnie, to i tak świecisz, ale pobór prądu z akumulatora. Rozładowuje się, potem doładowuje. Zresztą intensywniejsze ładowanie by nadrobić ten ubytek, to zwiększony opór alternatora, czyli większy wydatek energetyczny silnika. Mówiąc po ludzku, przez chwilę więcej pali. Czy oszczędność na paliwie zrekompensuje koszty wymiany rozrusznika lub akumulatora? Wątpię.

  • jah (gość)

    I jeszcze jedna drobna uwaga z okresu letniego: kompresor klimatyzacji napędzany jest paskiem z pracującego silnika, a nie elektrycznie. Gasisz silnik, nie masz klimy. Jeszcze przez chwilę wiatrak podaje chłodek z wyziębionej chłodnicy klimy, ale zaraz się ogrzeje i latem w korku, żegnaj chłodku. A jak mamy klimę automatyczną, to co zrobi po uruchomieniu silnika? Komputer postanowi nadrobić to co sie ogrzało, sprężarka się uruchomi na maksa, duży opór na pasku, więc będzie to skutkować czym? większym spalaniem... :D Próbuję znaleźć te wzmiankowane oszczędności, ale wychodzą mi jakieś straszne ułamki ;)

  • lordofchaos (gość)

    a mnie sie vydaje, ze skoro vszytsko co jest robione ma vsteczne odliczanie do zepsucia system start-stop jest bardziej "na reke" ASO, a nie zvyklemu Kovalskiemu

  • Autor (gość)

    Bład obliczeń. Ponieważ start/stop nie załacza sie gdy silnik jest zimny i nie załacza się podczas pracy klimy to przy dojeżdzie w korku 1-1,5h do pracy skuteczny czas pracy systemu to jakies 20-25 minut. Oczywiście najlepiej dzialac bedzie wiosną i jesienią, latem nie, bo klima, zimą nie. bo zimny silnik.

  • czytelnik (gość)

    Gdzie znajde odpowiedz na postawione pytanie w tytule? Dziwne ale nie potrafilem znalesc ...

  • Wuj Chubert (gość)

    W niektórych krajach zachodnich wysokość podatku drogowego uzależniona jest od emisji CO2; system stop-start pomaga "załapać się" na niższą emisję. W moim przypadku jest to pierwszy system, który wyłączam zaraz po uruchomieniu silnika. Drugim jest tzw. asystent niezamierzonej zmiany pasa ruchu.

  • Richard (gość)

    Czytam sobie komentarze fachowcow od motoryzacji i pytam.A co panowie fachowcy mysla o turbosprezarce? Na wszelki wypadek spytajcie ja czy jej sie to podoba. Imyslcie-to nie boli.

  • SpołEkorzecznik (gość)

    To proba ograniczania skutków sytuacji ktora nie powinna miec miejsca czyli zatrzymania wyniklego z nieplynnosci oraz używania za duzych silników spalinowych.

  • Mario (gość)

    Zapomnieliście po co wprowadza się te systemy. Nie dla oszczędności paliwa, ale tzw. redukcji CO2, a przy okazji dodatkowych zysków dla koncernów w postaci serwisu i części zamiennych. Zwykły użytkownik nie ma z tego żadnych korzyści, wręcz przeciwnie ponosi tego koszty.

  • Olo (gość)

    jah (gość) dobrze napisał w samo sedno taki system jest bez sensu

  • Luk (gość)

    System START-STOP jest coraz bardziej udoskonalany i większość problemów o których piszę JAH zostały rozwiązane. Rozrusznik jest zupełnie inny - wzmocniony, akumulator inny. Oczywiście przy wymianie droższy. Klima działa na wyłączonym silniku...

  • Maciej (gość)

    Niema nic gorszego dla silnika jak ciągłe włączenie i wyłączenie.

  • Wesoły (gość)

    Chyba wolałbym tego nie posiadać w swoim aucie, najlepszym przykładem jest ostatni przykład gdy dwóch kierowców uciekało przed ciężarówką. Ciekawe czy mając system start-stop daliby radę uciec.

  • Tomek (gość)

    "W tym samym samochodzie, ale jeżdżącym 1,5 czy 2 h w normalnym ruchu miejskim zsumowany czas wyłączeń wyniesie 2-3 minuty. " Niby jak to wyliczyłeś, geniuszu? 2-3 minuty to spędzam na światłach na odcinku 5km który pokonuję w sumie w 10-15 minut. Dla "normalnego" ruchu miejskiego, bez korków, należałoby policzyć 10-20% czasu wyłączenia silnika. Inaczej - w którym mieście można jeździć przez 2h i stać na skrzyżowaniach, światłach, przejściach dla pieszych itp w sumie 2-3 minuty??? Redaktórze?

  • Z. Niesmaczony (gość)

    Propaganda Goebbelsowska. Kropelka zaoszczędzona tu, kropelka tam, ociupinka jeszcze gdzieś indziej, następnie kropelki mnożymy przez miliony i już mamy wynik, który na wszystkich robi wrażenie. Tymczasem prawdziwe oszczędności w zużyciu paliwa to odpowiednia sieć dróg i autostrad (bez bramek, bo one się sprawdzały w latach 80-tych ub. wieku) oraz inteligentne systemy zarządzania ruchem w miastach.

  • Społ.EkoRzecznik (gość)

    ałtostraty oraz obecne pseudoyntelegentne systemy sterowania ruchem NIE służą oszczędności. Ałtostraty stymulują skrajnie szkodliwy model przemieszczenia czyli szybko, mocną furą od drzwi do drzwi oraz zabierają kasę z inwestycji naprawdę potrzebnych. Zaś obecne systemy sterowania ruchem tzw ITSy z definicji powodują niepłynność ruchu gdyż nagle zmieniają fazy świateł i są przez pseudofahofcuf używane jako pretekst do blokowania instalacji czasoliczników ( warunku koniecznego płynności )

  • kody (gość)

    rozwiązanie może być dobre i oszczędne. już tyle lat temu toyota opatentowała tą opcję, dlaczego więc nie ma dostępu tego we wszystkich samochodach skoro tyle można zaoszczędzić?

  • jag (gość)

    cyt: "musi się liczyć z przejazdem trwającym 1,5-2 h, i to praktycznie w niekończącym się korku. W takich warunkach samochód zatrzymuje się dosłownie co chwilę, setki razy. Zsumowany czas wyłączeń silnika może sięgać nawet kilkunastu minut". Setki razy mówisz? Tego to żaden akumulator nie jest w stanie wytrzymać. Albo po 1/4 trasy zdechnie, albo system przestanie auto wyłączać. I gdzie te oszczędności? A po paru miesiącach zdechnie też rozrusznik itd., itd. Całe te wyliczenia psu na budę. Bajanie o oszczędności to jedna wielka ściema. Koszty niestety ponosi właściciel, ASO się cieszy. A system który wyłącza silnik (podobnie jak common rial) zagraża kierowcy i jego pomysłodawcy powinni być sądzeni za próbę zabójstwa.

  • bolu (gość)

    W artykule ciężko znaleźć odpowiedź na pytanie - wyłączac czy nie ? moze ja odpowiem: dwa lata temu wyłączyłem system start stop i mi to pasuje, jestem zadowolony, bo było to już mocno irytujące; start stop wyłączali mi w Cartronic z Białegostoku i nie mam zadnych zastrzezen, polecam

  • klkr (gość)

    @jag: ale pojechałeś, w życiu nie widziałeś samochodu z tym systemem i nie masz pojęcia o co chodzi a się wypowiadasz... Po pierwsze jeśli po paru miesiącach ma paść cokolwiek to kosztów nie ponosi właściciel bo samochód jest na gwarancji. Po drugie mamy w rodzinie Mercedesa z 2012 roku, który ma funkcję Eco (to to samo) i do dziś nie ma problemu ani z rozrusznikiem, ani alternatorem ani akumulatorem. Działa bez zastrzeżeń i równie sprawnie jak kiedy był nowy. Po trzecie common rail nie ma żadnego związku z tematem. Po czwarte jaka próba zabójstwa? Kogo? i Na jakiej podstawie? Po piąte mam Skodę z tym systemem i skrzynią DSG. Gdy puszczę hamulec system uruchamia silnik tak szybko, że jak za szybko przełożę nogę z hamulca na pedał przyspieszenia to samochód rusza aż z gwałtownym szarpnięciem i wciska z fotel, właśnie dlatego, żeby można było się ratować w razie czego (właśnie dlatego go nie lubię, psuje komfort ruszania). Przy skrzyni manualnej silnik jest gotowy zanim wrzucisz bieg.

  • Ryszard (gość)

    C Max silnik startuje zanim docisnę sprzęgło, gdy auto stoi i brakuje prądu klimatyzacja zwalnia ale to ma znaczenie gdy auto jest na maksa rozgrzane, wtedy można system wyłączyć, wyłączam gdy auto pełza w korku po 5 m i będzie to dłużej trwało, wyłączam, gdy jadę po nieznanym mieście w tłoku ale to tylko psychologia to praktycznie nie ma znaczenia, za to na długich światłach mam w aucie cicho, i ... start stop zmienia technikę jazdy po mieście - nie pełzanie do świateł ale dojazd i stop, by auto stop silnika był lepiej wykorzystany. Wiem, że dopłacam do ekologii - w 3 mln mieście jest chyba 800 tys aut, które powiedzmy przez godzinę, nie palą. I dopłacam do rozwoju technologii i bezpieczeństwa, automatyki ruchu. Jako klient jestem też sponsorem rozwoju technologii. Wiem o tym i mi to pasuje.

  • ekolog ekologiczny (gość)

    Janusze, litości, tu nie chodzi o zaoszczędzenie paru ml paliwa, tylko o zmniejszenie zasmrodzenia miasta, jak kilkadziesiąt aut stoi ludziom pod oknami w korku co dwie minuty. A to że płacą za to użytkownicy aut, to chyba naturalne? Chcą jeździć, jest ich coraz więcej, to trzeba szukać nowych rozwiązań technologicznych, inaczej utoniemy w spalinach i syfie. Wyłączam ten system tylko jak jest powyżej 30 stopni i jadę z dzieckiem (klima), w przeciwnym razie cieszę się, że mogę ograniczyć emisję spalin związaną z wożeniem mojego tyłka.

  • Jerzy (gość)

    Przy całodziennej jeździe po mieście żaden akumulator ani katalizator tego nie wytrzyma. Rozumiem ekologiczne przesłanki ale dlaczego kosztem kierowców. Czytelnikom z Podlasia polecam usługi warsztatu Cartronic - programowo poradzili sobie z systemem start-stop w mojej Hondzie.

  • qw (gość)

    Start-stop .Jak silnik wyczuje ze akmulator spada z prądem to sie nie załacza start -stop

  • Niezbyt zorientowany (gość)

    A nie lepsza po prostu hybryda?

  • pseudo_eko (gość)

    A mi system start-stop kilkukrotnie zablokował kierownicę, gdy auto jeszcze się toczyło. Nie działa wtedy wspomaganie. Załącza z powrotem z pewną zwłoką po mocnym przekręceniu kierownicy lub wciśnięciu sprzęgła, ale ta zwłoka przy wrzuceniu luzu przy większej prędkości może doprowadzić do wypadku. Nie wspominając już o braku smarowania turbo.. Zdarzyło się też tak, że sam uruchomił silnik, gdy za długo stał wyłączony. Pozorna oszczędność, spalanie to 0,5-1L / h. Na rozruch idzie więcej.

  • Szkodnik (gość)

    Czy ktoś może mi odpowiedzieć czy można wyłączyć system start stop

  • klkr (gość)

    @Szkodnik: można.

  • bratjanakowalskiego (gość)

    Padło wcześniej pytanie ale brak odpowiedzi - jaki to ma wpływ na trwałość sprężarki turbodoładowania???

  • Artii100 (gość)

    zap... na autostradzie 180-200 zjeżdżam na parking, bach i gasi Q7, ludzie nigdy więcej tego systemu, gdzie te czujniki na turbine. Wyłączać to g.wno radzę wszystkim.

  • REX (gość)

    Czy system start - stop można wyłączyć raz na zawsze czy trzeba to robić każdorazowo przed uruchomieniem silnika ? W szczególnie chodzi mi jak to jest w nowej Hondzie Civic z 2018r (jeśli ktoś z czytających posiada) ??? Pozdr

  • Litek (gość)

    W Tipo jest fajnie bo można to wyłączyć raz na zawsze. Brawo Fiat.

  • Piotr (gość)

    Jaka to oszczędność skoro auto pali więcej na rozruch do tego można się spodziewać szybkiej wymiany rozrusznika oraz akumulatora bo wiadomo ze podczas rozruchu jest największy pobór prądu ...

  • ser (gość)

    po co wspominać o fiacie Regata, on z samej definicji jest złomem bez względu czy ma system czy nie.I tak sie cos popsuje nagle.

  • praktyczny (gość)

    mam ten system od 3 lat średnio jak liczą specjaliści po 100 tyś km oszczędność paliwa ok. 3000 zł. Remont koła dwumasowego w zależności od auta 2500 do 6500zł + remont rozrusznika 1500zł nie mówiąc już o sprężarce która wytrzyma może 200 tyś km. Dodatkowo większe spalanie przy rozruchu. Nie widzę tu żadnej oszczędności a tylko koszty i zarobek serwisu. S&S to tylko ściema dla ekologów i zarobek dla Aso.

  • Pytanie do ekosrekojanuszy (gość)

    Czy wulkany można wyposażyć w system start-stop? Czy jak zacznie iść para z krateru i zacznie capić, jakby się cały świat skopcił, to można z pilota uaktywnić w wulkanie funkcję "Śpij dalej"?

  • szczypr (gość)

    Połowa wpisów sponsorowana przez firmę Cartronic - Januszy marketingu... Tylko autoreklamę sobie robicie wypisywaniem tych bzdur - błazny.

  • Mariusz (gość)

    Do Nissana Qashqai J11 i X-Trail T32 polecam taki dynks: https://www.blaszczak.pl/modul-adss-zestaw-do-nissan-qashqai-j11/ Zamontowałem u siebie w QQ i jestem bardzo zadowolony. Dziecinnie prosty montaż bez przecinania jakichkolwiek kabli.

Dodaj komentarz

Najnowsze motofakty

Wszystkie artykuły

Motofakty mazowieckie

Top 5 motofaktów

Testy i porównania

Premiery i nowości