Wszystko
o samochodach

Samochody / Testy

Testujemy: Isuzu D-Max – twardziel bez VAT-u

Data publikacji: Autor: redakcja.regiomoto

Testujemy: Isuzu D-Max – twardziel bez VAT-u Rolnik, leśnik, budowlaniec, a być może samochód prezesa – to wiele wcieleń testowanego Isuzu D-Max. Sprawdziliśmy, co ten wszechstronny pracownik ma do zaoferowania. Bo wszystko wskazuje, że rasowe pick-upy wrócą w Polsce do łask.

Najpierw rzut oka do CV: Isuzu w Polsce pojawiło się dość późno, bo dopiero w 2008 r. Trzeba jednak dodać, że japońska firma od 10 lat w Tychach produkuje silniki wysokoprężne, montowane m.in. w Oplach.

Bohater naszego testu - Isuzu D-Max - to sztandarowy produkt japońskiej marki, choć montowany jest w Tajlandii. Potężny pickup jest sprawdzoną konstrukcją, znaną na innych rynkach już od 8 lat.

Po pierwsze funkcjonalność

Lekko kanciaste nadwozie D-Maxa nie powala na ziemię wyglądem. Lepiej prezentuje się choćby Mitsubishi L200. W przypadku pick-upów nie chodzi jednak o wygląd, tylko funkcjonalność. I na to postawili inżynierowie Isuzu. Zbudowali D-Maxa na solidnej GM-owskiej ramie, bo samochód ma się sprawdzać jako półciężarówka a nie terenowa tylko z nazwy bulwarówka.

W środku nie ma luksusu, tylko do bólu uporządkowane wnętrze. Prosta deska rozdzielcza, niewielka liczba ergonomicznie rozplanowanych przełączników i twardy, ale łatwy do utrzymania w czystości, plastik. Do tego dochodzą praktyczne schowki i uchwyty na napoje.

Przednie fotele są miękkie i obszerne, siedzi się na nich wygodnie. Nie można tego powiedzieć o tylnej kanapie – jest tu ciasno, a siedziska są zbyt krótkie. Z tyłu można przewieźć trzech pasażerów, ale raczej tylko na krótkich dystansach.

W testowanym samochodzie część ładunkową zabudowano hard topem. Taka nadbudowa jest dostępna w zestawie z progami bocznymi, dywanikami welurowymi, radiem, przyciemnianymi szybami. W sumie ten pakiet kosztuje ponad 10 tys. zł.

Pełną piersią i do przodu

Trzylitrowy turbodiesel z intercoolerem mocno oddycha. Potężny grill oraz masywny wlot powietrza na masce zapewniają 163-konnej jednostce napędowej odpowiednią dostawę tlenu. Tuż po ruszeniu czuć 360 Nm momentu, który jest osiągalny w zakresie od 1800 do 2800 obr./min.

Prawie dwutonowe auto nie jest sprinterem, ale dość gładko osiąga prędkość 100–110 km/h (maksymalna to 170 km/h). Po uruchomieniu rzędowy diesel pracuje dość ciężko i głośno. Po kilku minutach, gdy temperatura płynu chłodniczego osiągnie 90 stopni Celsjusza, silnik cichnie i łagodnieje. O dziwo, potężne auto na wyższych biegach jest dynamiczne i dobrze przyspiesza. Trzeba jednak uważać, bo nadmiar mocy plus tylny napęd może prowadzić do uślizgu.

Miękko na sztywnej ramie

Jak każda terenówka, D-Max ma dość miękkie zawieszenie, na co trzeba uważać pokonując szybsze zakręty (przechyły nadwozia są spore). Nie można za to narzekać na komfort, gdy zjedziemy z asfaltu.

Zawieszenie to niemal klasyka gatunku – z przodu niezależne z podwójnymi wahaczami i drążkami skrętnymi, z tyłu na resorach piórowych. Do tego sztywna rama z ośmioma belkami poprzecznymi.

Potężny D-Max bez problemu może zaatakować trudny teren. Nie robią na nim wrażenia strome podjazdy i zjazdy czy świeżo zaorane pole. Jednym przyciskiem kierowca uruchamia napęd na cztery koła. Tę opcję warto wybrać w lekkim terenie lub podczas jazdy po śliskiej nawierzchni.

Gdy D-Max wjedzie w trudniejszy teren, wówczas ordynowany jest napęd na cztery koła z reduktorem. Nawet wtedy można wykorzystać pełną moc silnika, bowiem jest to mechaniczny system, który nie wyłącza się samoczynnie, jak w niektórych SUV-ach. W praktyce oznacza to maksymalnie 50 km/h, bo przełożenie nie pozwoli na więcej.

Sterowanie napędem odbywa się za pomocą przycisków umieszczonych na desce rozdzielczej. Przejście z napędu tylko tylnej osi (2H) na cztery koła (4H) jest możliwie tylko do prędkości 100 km/h.

Podsumowanie

Isuzu D-Max powinien spodobać się przede wszystkim tym, którzy potrzebują auta do pracy i często zjeżdżają z asfaltu. Jego atrakcyjność wzrośnie jeszcze po 1 stycznia 2011 r., gdy zmieni się ustawa o VAT. Zniknie wtedy możliwość odliczania całego podatku od samochodów z kratką. Pick-upy – których zmiany nie obejmą – najprawdopodobniej wrócą do łask.

Isuzu D- Max będzie konkurować o względu klientów z trzema głównymi graczami tego segmentu – Mitsubishi L200 (92 445 zł netto, 112 990 zł brutto), Nissanem Navarą (91 639 zł netto, 111 800 zł brutto) i Toyotą Hilux (101 831 zł netto, 128 900 zł brutto). Atutem D-Maxa jest - dłuższa niż u rywali – pięcioletnia gwarancja z limitem 150 tys. km.

Plusy
- sprawny zespół napędowy
- solidna konstrukcja na ramie
- prosta, intuicyjna obsługa

Minusy
- wysoka cena zakupu
- niski komfort podróżowania na tylnej kanapie
- głośna praca zimnego silnika

Trzy wersje

Isuzu D-Max jest dostępny w 3 wersjach kabiny – krótkiej, przedłużonej i podwójnej – pozwalających przewieźć od 2 do 5 osób. Dostępne są wersje z napędem na obie lub jedynie na tylną oś.
Ładowność w zależności od wersji wynosi od 1141 kg do 1320 kg, a uciąg 3 tony. To wystarczy, by podczepić dużą przyczepę, np. z łodzią motorową czy małą koparką.
W ofercie znajduj się także mniejszy silnik - 2,5 litrowy turbodiesel o mocy 136 KM i momencie 294 Nm.

Dane techniczne - Isuzu D-Max

Dł./szer./wys./rozstaw osi: 5035/1800/1735/3050 mm
Silnik: turbodiesel z intercoolerem 2999 ccm, R4
Moc maksymalna 163 KM przy 3.600 obr./min.
Maksymalny moment obrotowy 360 przy obr./min 1800-2800
Skrzynia biegów: manualna, 5-stopniowa
Prędkość maksymalna: 170 km/h
Średnie zużycie paliwa: 8,4 l/100 km
Kąt natarcia/rampowy/zejścia: 34,6/20,5/23,3 stopnie
Liczba miejsc: 5
Masa własna: 1804 kg
Ładowność: 1146 kg
Dopuszczalna masa całkowita: 2950 kg
Cena wersji testowej z zabudową: 95 750 zł (netto), 116 798zł (brutto)

Paweł Puzio
Fot. Jacek Świerczyński

Testujemy: Isuzu D-Max – twardziel bez VAT-u
  • Poprzednie zdjęcie
  • 1 / 1
  • Następne zdjęcie

Testujemy: Isuzu D-Max – twardziel bez VAT-u

Spodobał Ci się artykuł? Udostępnij go swoim znajomym na Facebooku i Twitterze!

Ogłoszenia motoryzacyjne pochodzą z serwisu Gratka.pl

Zobacz także

Tagi:

Brak komentarzy - napisz pierwszy

Najnowsze motofakty

Wszystkie artykuły
Advertisement

Motofakty mazowieckie

Top 5 motofaktów

Testy i porównania

Premiery i nowości