Wszystko
o samochodach

Wiadomości / Raporty

TOP 10 niepotrzebnych funkcji w aucie

Data publikacji: Autor: Kamil Rogala

FOt. Pixabay.com 
Bardzo często konfigurując auto dajemy się ponieść fantazji i jak opętani zaznaczamy pięknie opisane przez marketingowców opcje. Na początku wszystko wydaje się niesamowicie atrakcyjne i wręcz niezbędne w codziennej eksploatacji. Kosztuje to sporo, ale przecież potem nie będzie już okazji! Niestety w wielu przypadkach okazuje się, że z tych wszystkich „niezbędnych” opcji w użytku jest zazwyczaj tylko kilka. Co jest atrakcyjne tylko na początku, a potem może okazać się niewypałem?

Uprzedzając sprzeciwy i zarzuty. Wszystkie poniżej przedstawione technologie w wielu przypadkach mogą być przydatne i pożądane przez kierowców w różnych warunkach. Oceny są dość subiektywne i nie każdy musi się z nimi zgadzać. Oczywiście zachęcamy do argumentowania swoich preferencji w komentarzach!

Wróćmy do sedna tematu. Wielu producentów, głównie w oferowanych modelach z wyższych segmentów, stara się zastosować jak najwięcej ciekawych gadżetów i udogodnień. Cel jest jeden – rozpieścić klienta i zachęcić go do zakupu. Niektóre z poniżej przedstawionych dodatków są zupełnie bez sensu, inne zaś nie przydadzą się przeciętnemu kierowcy. Oczywiście wszystko fajnie jest mieć i jeśli kupujemy auto używane i poprzedni właściciel „zaszalał”, jedynie na tym skorzystamy, ale konfigurując nowe auto warto się zastanowić, czy to w ogóle ma sens?

1. Fotele z masażem

Któż z nas nie marzył podczas długiej podróży, aby zafundować sobie relaksujący i poprawiający nastrój masaż. Bolące plecy i zmęczenie dają się we znaki podczas jazdy, ale z drugiej strony, jak często korzystalibyśmy z tego rozwiązania? Wszelkie za i przeciw, odnośnie sensowności wyboru tego wartego zazwyczaj kilka lub kilkanaście tysięcy złotych wyposażenia, rozbijają się o to, jak często będziemy z tego korzystać i czy to w ogóle jest potrzebne.

Zobacz także: Cofanie licznika. Będzie można trafić do więzienia 

Taki dodatek z pewnością docenią ci, którzy podróżują dużo i pokonują dalekie trasy, jak również kierowcy cierpiący na bóle kręgosłupa. W innym przypadku to tylko ciekawy i kosztowny gadżet, którym możemy zaimponować pasażerowi. Poza tym w większości przypadków „masaż” ogranicza się do wibracji, które zamiast relaksować mogą jedynie irytować. Rezultat? Przestajemy z tego korzystać i w głębi duszy żałujemy, że zamiast tego nie wybraliśmy innej opcji w konfiguratorze.

2. Elektryczna regulacja kolumny kierownicy i foteli (w przypadku jazdy tylko solo)

Kolejny element wyposażenia, który często zostaje zapomniany i przypomina o sobie wtedy, gdy ulegnie awarii. Mowa o elektrycznej regulacji kolumny kierownicy i foteli. Jest to oczywiście bardzo wygodne i komfortowe rozwiązanie, ale…. Tylko raz. W końcu jak często regulujemy fotel i kierownicę? Zazwyczaj wystarczy tylko raz i potem cały czas korzystamy z tej samej, ustawionej na początku, komfortowej pozycji. Ewentualne korekty można wykonać ręcznie – nie jest to szczególnie męczące.

Naturalnie jest kilka wyjątków, w których elektryczna regulacja ma uzasadnienie. Jeśli autem podróżuje wielu kierowców, którzy mają różne gabaryty i preferencje, elektryczna regulacja z pamięcią ustawień będzie niezwykle wygodna, gdyż wyeliminuje irytującą konieczność modyfikowania wszystkich ustawień po poprzednim prowadzącym. Kolejnym argumentem „za” są fotele z wieloma możliwościami ustawień. W nowoczesnych autach z wyższych segmentów możemy wyregulować nie tylko wysokość fotela, odległość od kierownicy czy też kąt oparcia, ale również odcinek lędźwiowy, fragment pod udami, boczki itp. Ręczne ustawianie tych wszystkich płaszczyzn byłoby niemożliwe.

Zobacz także: Fiat 500C w naszym teście

3. Ekrany w zagłówkach

Dla kierowcy – zupełnie zbędne. Zazwyczaj bardzo drogie ekrany docenią głównie pasażerowie jadący z tyłu, szczególnie dzieci, oraz rodzice, którzy… mają święty spokój podczas długich podróży. Oczywiście o wiele lepiej zająć dzieci czymś inspirującym i pobudzającym wyobraźnię, ale porady wychowawcze odkładamy na bok i skupiamy się na opłacalności. Czy to ma sens? Prawdę mówiąc – średnio. Koszt takiego akcesorium jest bardzo duży, zaś jego funkcjonalność mocno ograniczona. Świetnym substytutem może być tradycyjny tablet w specjalnym uchwycie. Tańsze, posiadające multum dodatkowych opcji oraz funkcji i co najważniejsze, mobilne rozwiązanie.

4. Fabryczna nawigacja satelitarna

Jakiś czas temu fabryczna nawigacja w aucie była synonimem luksusu i prestiżu. Obecnie coraz częściej rezygnuje się z tego wyposażenia, bowiem alternatywne rozwiązania mają więcej sensu i są po prostu bardziej opłacalne. Problemem jest oczywiście kwestia aktualizacji. O ile przez pierwsze lata po zakupie mapa jest w miarę aktualna, a i sam producent serwuje aktualizacje, tak po pewnym czasie wbudowana nawigacja przestaje mieć sens, bowiem korzystanie ze starych map jest niewygodne, irytujące, a nawet niebezpieczne.

Dróg w naszym kraju, na całe szczęście, z roku na rok przybywa, wiele z nich zmienia układ lub organizację, więc aktualizacje raz na rok, raz na kilka lat lub kompletny brak nowych map sprawia, że fabryczna nawigacja staje się bezużyteczna. Nie było by w tym wielkiej tragedii, gdyby nie fakt, że koszt fabrycznej nawigacji jest bardzo wysoki – niekiedy nawet 5-10 tysięcy złotych. Dlatego też producenci coraz częściej zamiast fabrycznej nawigacji oferują systemy współpracujące ze smartfonami i wykorzystujące ich nawigację opartą np. na mapach Google.

5. Asystent pasa ruchu

Fot. Kia Dodatek wydaje się niezwykle przydatny, szczególnie dla kierowców, którzy często pokonują długie dystanse w trasie i zdarzają im się chwile zmęczenia. I tu pojawia się największy problem – przesadzone zaufanie do technologii. To bardzo niebezpieczne, bowiem liczne testy wykazały, że systemy wspomagające jazdę bywają omylne i często działają nieprawidłowo, więc kierowca, który powierza im życie swoje, pasażerów i innych użytkowników drogi, popełnia ogromny błąd.

Asystent pasa ruchu to przydatny gadżet, ale tylko gadżet, nie podstawowy system niezbędny podczas jazdy. Pozwala on w wielu sytuacjach utrzymać pas ruchu, gdy kierowca na chwilę się zagapi lub straci koncentrację. Jednak zamiast polegać na tym systemie i jechać dalej, lepiej się zatrzymać, odpocząć lub – jeśli to możliwe – przekazać kierownicę komuś, kto jest bardziej wypoczęty. Obecność tego dodatku w aucie może kusić i prowadzić do niebezpiecznych sytuacji, dlatego też warto zachować dużą dozę zdrowego rozsądku lub w ogóle zrezygnować z tej opcji podczas konfiguracji auta.

6. Sterowanie gestami i panele dotykowe

Moim zdaniem to jeden z najgłupszych i najbardziej absurdalnych dodatków, które lansowane są przez producentów jako przełomowe. Owszem, technologia się rozwija i nowoczesne rozwiązania niezwykle chętnie stosowane są w samochodach, ale gdy pogoń za nowinkami technicznymi zaczyna przysłaniać konstruktorom bezpieczeństwo, pojawia się ogromny problem. Auto na pewno powinno sprawiać frajdę, być nowoczesne i komfortowe, ale to nie zabawka ani gadżet, tylko ciężka maszyna, nad którą należy mieć cały czas kontrolę. Trudno ją zachować, jeśli zmieniając stację radiową lub ustawienia klimatyzacji trzeba machać rękami przed ekranem lub odrywać wzrok od drogi by wcelować w dotykowy przycisk na ekranie.

7.  Podgrzewana kierownica

W mroźne poranki, gdy trzeba wyjechać w daleką trasę, podgrzewana kierownica jest prawdziwym zbawieniem, ale tak prawdę mówiąc, jak często będziemy korzystać z tego udogodnienia? Zwykły kierowca, który nie musi pokonywać długich dystansów każdego dnia nie będzie korzystał z podgrzewania kierownicy zbyt często, dlatego też dopłacanie do tego dodatku może być bezsensowne. Poza tym ostatnio zimy w naszym kraju nie są zbyt surowe i wystarczy zwykłe ogrzewanie.

8. Czujniki i kamery parkowania w autach z segmentu A i B

Czujniki parkowania oraz kamery pokazujące to, co dzieje się za autem to idealne rozwiązanie w autach, których gabaryty lub konstrukcja (np. niewielkie okna), utrudniają obserwację otoczenia podczas parkowania. W większych autach trudniej również ocenić wielkość pojazdu i „wyczuć” jego obrysy.

W modelach z segmentu A i B stosowanie takich rozwiązań mija się z celem, gdyż ich gabaryty są bardzo kompaktowe i nie trzeba być mistrzem kierownicy, aby sprawnie parkować tak niewielkim autkiem. Szczytem luksusu są tylne czujniki parkowania w modelach, których linia nadwozia nieco utrudnia obserwację otoczenia za autem, ale krótkie zwisy oraz niewielkie odległości do skrajnych punktów auta sprawiają, że są to samochody idealne do miasta.

9. Czujniki deszczu i zmierzchu

Fot. PixabayKolejne dodatki, które w założeniu mają wyręczyć kierowcę z obowiązku włączania wycieraczek oraz świateł, ale w praktyce okazują się przerostem formy nad treścią. Żeby jeszcze oba te rozwiązania działały tak, jak tego oczekujemy, byłoby wszystko w porządku, ale w większości przypadków, po pierwszym zachwycie i euforii zaczyna się irytacja, która w rezultacie skutkuje wyłączeniem obu opcji. Wtedy pojawia się rozgoryczenie, bo wydaliśmy na ten bajer sporo pieniędzy podczas konfiguracji auta.

Czujnik deszczu włącza wycieraczki, gdy kierowca z przodu włączy spryskiwacze, ale nie zareaguje, gdy rozpęta się burza. System odpowiadający za światła natomiast włącza je w tunelu, ale po wyjechaniu z niego nie ma ochoty ich wyłączyć. Nie jest to oczywiście norma, ale bardzo częste zjawisko, o którym wspominają kierowcy.

10. Odtwarzacze CD i DVD

Z odtwarzaczami CD i DVD jest podobnie jak z fabryczną nawigacją – kiedyś wyposażenie klasy premium, dziś całkowicie zbędny element, z którego korzysta niewielu kierowców. Wyjątkiem jest jedynie odtwarzacz CD w aucie z naprawdę dobrym systemem nagłośnienia, który będzie w stanie wykorzystać jakość dźwięku z tradycyjnej płyty. W innym przypadku najlepszą alternatywą będzie radio z portem USB, złączem AUX lub modułem Bluetooth – to pozwoli odtwarzać muzykę z urządzeń przenośnych, dzięki czemu zamiast kilkunastu płyt CD lub DVD wystarczy smartfon lub pendrive z całą kolekcją muzyki lub filmów.

Spodobał Ci się artykuł? Udostępnij go swoim znajomym na Facebooku i Twitterze!

Ogłoszenia motoryzacyjne pochodzą z serwisu Gratka.pl

Zobacz także

Tagi:

Komentarze

  • Ja (gość)

    Ale bzdury.

  • Mclaren (gość)

    Według mnie prawie wszystkie te rozwiązania to faktycznie są bez sensu...., prucz czujników parkowania, wycieraczek oraz świateł zmierzchu. I we wcześniejszym somochodzie jak i teraźniejszym wszystkie te funkcje działają perfekcyjnie i bez zarzutu. W przeciwieństwie jak to opisywane jest w artykule. Mowa o samochodach średniej klasy. Pozdrawiam

  • albi (gość)

    W sumie jak jeżdże już rok korando tak tylko z czujnika cofania i poziomu ciśnienia w oponach zdarzyło mi sie korzystać ale jestem starej daty i mnie żadne szmery bajery za dodatkową opłatą nie są potrzebne. Trzeba mieć łeb na karku i sie nie rozpraszać w trakcie jazdy i to wystarczy.

  • jarek marek (gość)

    bzdury, grzany kierownik jest ok. jak kogoś nie stać to niech nie kupuje i nie narzeka że niepotrzebne!

  • Cebuljan (gość)

    W moim Passacie 1.9 TDI mom full opcje. Aż mi staje, jak pomyślę o nim i tych bajerach. Klimatronic, podgrzewane fotele, czujniki, elektryczne szyby przód i tył. Nie wychodzę z niego. Nawet wygodnie się mieszka. We wsi, to jak nim jadę, to czuję się jak celebrytka, jak prezes hehe, wiadomo, co passat to passat, ale tylko TDI się liczy, benzyna to obciach na całego, pamintojcie

  • Tom9001 (gość)

    Co do tych gadżetów to zależy co kto potrzebuje i jak działają. Czujnik deszczu i świateł drogowych- naprawdę pomocne, jak jest pochmurno przyłączam na automat, tak samo z światłami drogowymi Elektrycznie regulowana kolumna kierownicy po wyłączeniu zapłonu ustawia się w najwyższym punkcie żeby ułatwić wysiadanie z pojazdu, więc też przydatna rzecz

  • Rozbawiony (gość)

    Poza fotelami z masażem i ekranami w zagłówkach wszystko inne jest BARDZO POTRZEBNE. Ktoś kto pisał ten artykuł nie ma pojęcia o użytkowaniu samochodu nawet miejskiego klasy a czy b. Niby dlaczego czujniki parkowania nie są potrzebne w samochodzie klasy a? Dla Pań jest to bardzo fajna opcja na beztresowe parkowanie. Czujniki deszczu to są super dodatkiem... Kompletny brak kompetencji autora artykułu.

  • V (gość)

    Bzdura. Czytałem i niedowierzałem. Według autora po co wszystkie te dodatki ... Może w ogóle po co rozwój motoryzacji. Jeździmy dalej maluchami, Fiatami 125 albo polonezami. A może jeszcze lepiej cofnąć się do czasów dorożek. Przecież w końcu one też miały koła i jeździły.

  • Marian111 (gość)

    Wszystko racja, oprócz podgrzewanej kierownicy, bo to akurat ma sens, sam tego doświadczyłem

  • daniel (gość)

    to juz jest gruba przesada, mnie wystarczy yanosik, uchwyt w aucie i ladowarka samochodowa

  • Tomasz (gość)

    Prawdziwy Idiota Jak ci to nie potrzebne to kup sobie Fiata Kamery i PDC nie jest potrzebne ? Czujnik deszczu ? Podgrzewana kierownica ? Czyli w Rosji i innych krajach gdzie sa prawdziwe zimy Tez jest to nie potrzebne ? Dobrze ze tacy idioci jak ty nie konstruują aut

  • Laroo (gość)

    Najgłupszy jest nowy trend z pojazdami autonomicznymi. To jest debilizm.

  • Laroo (gość)

    Cebuljan to ruski troll, nie zwracajcie uwagi

  • Michal (gość)

    Wszystkie dodatki mam i korzystam. Trzeba umieć z nich korzystać. Masaż jest idealny w mieście jak stoję w korku, czujnik świateł tylko z niego korzystam zawsze na auto i nawet nie muszę myśleć o światłach. Nawi idealna sterowana głosem- ko jest KOMFORT. !!!

  • aelfric (gość)

    Zgoda co do wiekszosci, i jeszcze sporo mozna by dodac. Czujnik deszczu w Saabie 9-3 '09 był jedyną rzeczą w tym aucie która mnie doprowadzała do szału. Po prostu nigdy nie raczył ruszyć wycieraczek wtedy kiedy chciałbym, zeby to zrobił. Ustawianie "czułosci" niczego nie zmienialo. A czasowki nie bylo, wiec bylo gorzej niz w starym aucie z czasowką. Czujnik zmierzchu z kolei nie ma znaczenia w Polsce z wiadomych wzgledow. Nie zgodze sie co do ogrzewania kierowajki - mozna przezyc bez tego jak bez wiekszosci gadzetow, ale w sumie przyjemna rzecz. A w Polsce owszem bywa zimno. Co do czujnikow i kamer parkowania - niestety auta sa coraz czesciej tak projektowane ze widocznosc do tylu (i nie tylko) jest słaba.

  • WOJT55 (gość)

    Oczywiście, tylko Pasat Wieśwagen, oczywiście napęd ropa. To wszystko co w niego wsadzą to jest do d***y. Są to gadżety dla prostactwa z niewielkich aglomeracji. Szpan i jeszcze raz Szpan.

  • Bodi (gość)

    Podgrzewana kierownica rulez Mam od 5 lat. I właśnie zamawiam samochód, dopłaciłem żeby znów była

  • KierowcaBombowca (gość)

    bzdurny artykuł a autor widać jeździ autem chyba tylko wokół domu

  • Zawodowiec (gość)

    A ja jeżdżę zawodowo od 30 lat i w tym czasie miałem okazję potestować około 300 samochodów różnych marek ale w większości były to samochody osobowe i muszę przyznać że autor artykułu bardzo trafnie uchwycił zbędne gadżety w wyposażeniu auta ale co ja tam wiem.

  • Termin (gość)

    Podgrzewana kierownica to bajka jak po skrobaniu masz przymrozone poluchy.

  • Że co? (gość)

    Pisał ktoś w kogo aucie wszystko musiało być popsute. Jedynie z gestami w powietrzu się zgodzę.

  • Immo (gość)

    Autor pogryzl sie z technologia czy jezdzi golfem 3 i zazdrosci posiadaczom nowych samochodow? Co do kilku sie zgodze. Najbardziej z navigacja w dobie np. Android auto. Ale kierownicy podgrzewanej nie oddalbym. Ile razy zima ruszajac z pod pracy mialem komfortowo ciepla kierownice i nie musialem jechac w rekawiczkach. Czujniki zmierzchu i deszczu - super sprawa. Sorry ale nawet w takiej KII dzialaja poprawnie i nie mam zamiaru ich wylaczac. Panele dotykowe zle? Rozumiem ze autor woli kokpit jak w samolocie z tysiacem przyciskow i przelacznikow. Tam oczywiscie nie trzeba odrywac wzroku od drogi zeby trafic w przycisk 4 w drugiej linii :/

  • Anonim (gość)

    Tytuł "top 10 NIEPRZYDATNYCH funkcji", artykul o tym jak to funkcje są drogie i tak naprawdę nieopłacalne, bo jak często z nich korzystamy? Bleh. Portal wylatuje z mojego google feeda. Dziękuję za ułatwienie przefiltrowania newsów :)

  • miedziakrs (gość)

    A wy kochani rodacy potraficie tylko wszystko negować i na wszysko i wszystkich narzekać. Jak autor artykułu napisał na wstępie , jest to mocno subiektywna opinia to po co całe to niezadowolenie bo ta opcja albo inna jest bardzo potrzebna. Pozdrawiam wszystkich

  • Mat (gość)

    Nie zgodzę się do paru funkcji, które uważam za zbawienie. 1.Podgrzewanie kierownicy - może ktoś kto nie ma kłopotu z krążeniem, lub też dysponuje ogrzewanym garażem, parkingiem podziemnym, nie będzie narzekał na lodowatość koła kierownicy. W szczególności, kiedy kierownica jest obszyta skórą, co potęguje uczucie zimna. Wiem, co piszę, bo mam drugie auto, które ma obszytą kierownicę, jednak bez podgrzewania, nawet w rękawiczkach jest mi bardzo zimno w palce przez pierwszy kilkanaście minut jazdy, a czasem i dłużej, bo palce przejdą chłodem z wieńca kierownicy. 2. Czujnik deszczu działa u mnie prawidłowo, tzn. włącza wycieraczki po pojawieniu się opadów oraz sam reguluje intensywność przecierania szyby, do mocy opadów. Co do czujnika zmierzchu, to owszem, czasem nie wyłącza świateł, po jeździe nocnej, jak zrobi się już na tyle jasno, to nadal uporczywie zostawia włączone światła mijania...

  • Mamdu Żeggo (gość)

    Największym kretynizmem ostatnich lat była ślepa wiara brukselskich eurokretynów w to, że poziom zanieczyszczeń w spalinach można stopniowo obniżyć do zera, czyli tzw. afera VW. Równie wielkim debilizmem jest bełkot o w pełni autonomicznych autach, ciężarówkach itd. Sen wariata! Wielu rozentuzjazmowanych ludzi jeszcze zginie w "inteligentnych" teslach, zanim producenci wybudzą się z tego snu. Jeżeli chodzi o gadżety to oprócz podgrzewanej kierownicy reszta jest funta kłaków niewarta. Howgh!

  • yelseX (gość)

    Co do zasady zgadzam się z autorem. Ci którzy mają te niektóre bajery - wiadomo cieszą się i zachwalają, w końcu wydali pieniądze, czują się lepsi. W swoim samochodzie (Toyota) mam niektóre, ale nie miałem możliwości wyboru. Artykuł nie wspomniał jeszcze o o innym bajerze - systemie rozpoznawania znaków drogowych, który rozpoznaje tylko 2 znaki: B33 i B34. Biada kierowcy, który nawet choćby częściowo chciał na nim polegać.

  • Paweł (gość)

    Z wieloma rzeczami się tutaj nie zgadzam... Każdy lubi gadżety od podgrzewanej kierownicy po rzeczy typu yanosik, to zawsze i frajda i ułatwienie :P

  • MOTO21

    Jak kogoś stać, to może i złote klamki w samochodzie zamontować i to też ma sens, a najbardziej w Dubaju :) a propos np. foteli z masażem. Po prostu, jest wyposażenie bardziej potrzebne i takie bez którego można się obyć.

  • JP (gość)

    Również w większości nie zgodzę się z autorem ( poza monitorami w zagłówkach i sterowaniem gestami ). Ja może jako zbędny dodałbym ASYSTENTA PARKOWANIA. Niby działa, ale nie korzystam, sam zrobię to szybciej i sprawniej. W mojej ocenie najważniejsza jest kalkulacja zakupu tych gadżetów, większość się przydaje. Dodam jeszcze kilka bardzo przydatnych ( choć nie niezbędnych ), kamery 360 st, otwierana automatycznie tylna klapa ( pod warunkiem że robi to szybko ), obsługa głosem telefonu, podgrzewane i wentylowane fotele, aktywny tempomat na długą trasę ( zwłaszcza na autostradzie ), system monitorowania ruchu z tyłu pojazdu ( super przy wyjeżdżaniu tyłem ), możliwość przesuwania i pochylania tylnych foteli. a pasażerów drugiego i trzeciego rzędu siedzeń zwykle wprawia w dobre samopoczucie dachowe okno panoramiczne. Sądzę że standardem powinien być system Android Auto ( ciągle brak polskiej aplikacji ) i Apple Carplay.

  • Kamil Rogala (gość)

    Drodzy Państwo. Lista "niepotrzebnych" gadżetów w aucie jest bardzo luźna i subiektywna, więc każdy ma swoje zdanie na ten temat. Niektóre są całkowicie zbędne, inne do przemyślenia, ale moim zdaniem, żaden z tych 10 wymienionych dodatków nie wpłynąłby na moją decyzję o zakupie danego auta. Jest? Super! Nie ma? No trudno, poradzę sobie. Podgrzewana kierownica na pewno jest świetna dla kogoś, kto codziennie musi korzystać z auta. Dla kogoś, kto z samochodu korzysta tylko okazjonalnie, a gdy przyjdzie ostra zima woli auto trzymać w garażu i skorzystać z komunikacji miejskiej, będzie to dodatek zbędny. Wszystko zależy od tego, w jaki sposób korzystamy z pojazdu.

  • Norman (gość)

    Na co komu to wszystko? Kiedyś wystarczył trójkąt apteczka lewarek A dziś? Bez Yanosika i nawigacji daleko nie pojedziesz i te wszystkie gadżety moto...

  • kierowca bombowca (gość)

    Do wszystkich, co chwalą czujniki zmierzchu i deszczu: macie włączony tryb auto i zapominacie o światłach. Tylko w czasie opadów deszczu, kto pamięta o przełączeniu na światła mijania? Efekty można zobaczyć na ulicach, gdzie w trakcie deszczu 90% tych chwalących jeździ dalej na dziennych. I żeby nie było - jeżdżę nowym (dwumiesięcznym) samochodem hybrydowym w najwyższej wersji. Pierwsze wyłączenie systemu - asystent pasa ruchu, następnie właśnie automatyka świateł, gdy zorientowałem się że nie przełączają się na mijania w trakcie opadów. Z parktronica nigdy nie korzystałem i nie zamierzam. System wyświetlania znaków ograniczających prędkość - porażka: np. na s86 łapie wszystkie znaki na zjazdach ograniczających prędkość do 70 i wydziera się, chociaż mogę jechać 120.

  • kierowca bombowca (gość)

    System ostrzegania o kolizji raz spowodował nieuzasadnione hamowanie awaryjne - miałem szczęście, że jadący za mną miał taki sam, a niestety dla niego - pozostałych dwóch za nim nie mieli takowego i wylądowali mu w tyle. To tyle, mojego poparcia dla autora artykułu, którego pozdrawiam! PS. jeśli pojeździcie z tymi wszystkimi bajerami, kamerami cofania itd. przesiądźcie się do auta z ABS (czyli Absolutnym Brakiem Systemów) i zobaczycie jak trudno będzie przejechać pierwsze kilometry :)

  • KIEROWCA (gość)

    Powiem szczerze- mam nadzieję że ten artykuł był pisany za darmo, bo jeśli redakcja coś za te wypociny zapłaciła.......Mam w swoim aucie wszystkie opisane tu gadżety, nie przydaje się tylko masaż ale ma on wiele trybów i nie jest irytujący, po prostu rzadko robie dłuższe trasy, ponadto dostałem go bez żadnej dopłaty bo był w tej wersji wyposażenia. Podgrzewana kierownica to zbawienie, używam tej funkcji przez 4 miesiące codziennie ( kilka razy dziennie), kosztowała mnie 300 zł dopłaty....o wycieraczkach i świtłach dawno zapomniałem bo czujniki właczają je za mnie i robią to jak należy. Autor chyba porusza się 20 letnim Golfem , to tłumaczyłoby brak wiedzy na tematy o których pisze...

  • Ja (gość)

    Straszne brednie. Zwłaszcza punkt 7. Jak autor wpadł na to, że grzanie kierownicy przydaje się tylko w trasie a do jazdy po mieście już nie..

  • bobik (gość)

    można by dopisać klimatyzację i centralny zamek. Jakby pójść dalej to i wentylacja nie jest potrzebna. Można otworzyć okno. Oczywiście na korbkę!

  • Irko (gość)

    Podgrzewana kierownica, ja marzne w ręce i chciał bym miec taki gadzet własnie ona sprawdza sie na krotkich dystansach bo jak jedziemy w daleką trase to wiadomo auto grzeje i jest OK o srogość zimy nie ma znaczenia rece marzna od kierownicy czy jest 0 stopni czy minus 7

  • sid635 (gość)

    nie chcą to nie sobie Żuka kupią albo Syrenę

  • Igor (gość)

    3/4 artykułu do bzdury. I'm sorry.

  • KJ (gość)

    Niektóre dodatki wymienione w artykuje, to rzeczywiście bajer, ale nie wszystkie. Podgrzewana kierownica fajna rzecz, nie tylko w mroźne poranki, zwłaszcza jak ktoś nie lubi jeździć w rękawiczkach, a ja nie lubię. Jak przydatny jest czujnik zmierzchu przekonał mnie szfagier podczas jazdy po Genewie, gdzie jest pełno tuneli, nie ma obowiązku jeździć na światłach w dzień. Ten bajer jest tam naprawdę przydatny, tymbardziej, że część tuneli ma kiepskie oświetlenie. quizydlawiedzy.pl/samochodowe-skroty

Dodaj komentarz

Najnowsze motofakty

Wszystkie artykuły

Motofakty mazowieckie

Top 5 motofaktów

Testy i porównania

Premiery i nowości