Wszystko
o samochodach

Wiadomości / Felietony

Unia nie kazała!

Data publikacji: Autor: Mieczysław Teer

Fot. Archiwum

Po serii kontroli jakości paliw na wielu stacjach pojawiły się, umieszczane w widocznych miejscach, wyniki analiz sprzedawanych produktów. Gwarancja jakości stała się istotnym elementem kształtowania wizerunku firmy.

 

Mało kto jednak wie, że badania paliw płynnych przeprowadzane w naszym kraju odnoszą się do wpływu ich spalania na środowisko. Badania wpływu na silniki naszych samochodów są poza zainteresowaniem kontrolerów.

 Fot. Archiwum

Dbamy o środowisko

 

Jak wynika z oświadczenia prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, rozszerzenie zakresu badań paliw o aspekt wpływu na silniki jest od dłuższego czasu przedmiotem sporu między nim, a ministrem gospodarki. Prezes Banasiński wyraża pogląd, że „parametry paliw powinny być rozciągane także na szkodliwość dla silników i nie powinny obejmować tylko pięciu podstawowych elementów.” Z oświadczenia tego wynika jednoznacznie, że Minister Gospodarki jest odmiennego zdania... A przynajmniej był, bo z uzgodnień między obiema stronami tego sporu wynika, że Minister zwróci się do Komisji Europejskiej o badania innych parametrów paliw.

 

Norma na gaz

 

Na żadnej stacji, chwalącej się wynikami analiz, nie spotkałem się jednak z wynikami badania LPG, a z jakością tego paliwa jest u nas najpoważniejszy problem. Jak ujawniono niedawno w sejmie, normy jakościowe LPG nie są wpisane w polski system prawny. Chociaż więc wiadomo jaki powinien być optymalny skład mieszanki propanu i butanu, składający się na to paliwo, inspektorzy PIH nie przeprowadzają takich badań, zajmując się w przypadku LPG wyłącznie bezpieczeństwem, znajomością przepisów wśród pracowników i ewentualnie kontrolą działania odmierzaczy. Stosowanie normy technicznej, póki nie została zapisana w prawie, jest bowiem dobrowolne. Nie ma systemu prawnego, nie może być kontroli. A gdyby nawet ją przeprowadzono, byłaby to sztuka dla sztuki, bo nie można z jej wyników wyciągnąć żadnych konsekwencji wobec nieuczciwych sprzedawców.

 

Tata nie kazał

 

Systemu nie ma dlatego, że dyrektywy Unii Europejskiej dotyczące monitorowania jakości paliw odnoszą się do paliw płynnych, do których gaz się nie zalicza!

To wyjaśnienie przedstawiciela rządu, jakie udzielił w odpowiedzi na pytania posłów, zachwyca swoją logiką. Skoro Unia nie kazała, to my sami nie będziemy się wychylać, czy jak kto woli, wybiegać przed orkiestrę...

Jest sprawą oczywistą, że dyrektywy unijne określają pewne minimum, które rządy krajów członkowskich muszą spełniać i w żadnym wypadku nie zabraniają rozszerzania zakresu kontroli. Uzasadnienie skandalicznej sytuacji braku monitorowania jakości paliwa, na którym jeździ już ponad 1,3 miliona samochodów w Polsce przypomina mi jako żywo używany przez dzieci w niektórych regionach kraju zwrot „tata nie kazał” - w znaczeniu - nie pozwolił.

 

Grzech zaniechania

 

Mamy więc sytuację następującą: na stacjach z gazem sprzedają nam chłam (za coraz większe pieniądze), który wyniszcza samochody i zużywa się go więcej niż w przypadku LPG dobrej jakości. A rządu ta ewidentna krzywda paru milionów wyborców specjalnie nie interesuje, bo „tata nie kazał”.

Konsekwencją takiego zaniechania jest również działanie szarej strefy, w której manipuluje się  składnikami LPG  tak, aby koszt uzyskania mieszanki był jak najmniejszy (butan jest tańszy od propanu), a w efekcie można kiwać fiskusa na duże pieniądze. To też jak widać nie wpływa na wyobraźnię decydentów.

 

Jeżeli więc po zatankowaniu LPG nasze auto straci wigor, nie będzie chciało przyspieszać, silnik dostanie czkawki i będzie co chwilę gasł, to już wiadomo kto jest winny.

Unia. Bo nie kazała.

Spodobał Ci się artykuł? Udostępnij go swoim znajomym na Facebooku i Twitterze!

Ogłoszenia motoryzacyjne pochodzą z serwisu Gratka.pl

Tagi:

Brak komentarzy - napisz pierwszy

Najnowsze motofakty

Wszystkie artykuły

Motofakty mazowieckie

Top 5 motofaktów

Testy i porównania

Premiery i nowości