Wszystko
o samochodach

Aktualności / Informacje

Uwolnić rynek części samochodowych!

Data publikacji: Autor: Maciej Pobocha

Fot. Arkadiusz Ławrywaniec Nikt nie przeczy, że nadwozie nowego pojazdu jest dziełem projektanta, ale samochody czasami potrzebują napraw i części zamiennych. Dlaczego nie każdemu wolno naprawiać pojazd z użyciem wybranych przez niego podzespołów za korzystną cenę?

Do Parlamentu Europejskiego i Rady Unii Europejskiej trafiła nowelizacja Dyrektywy o Ochronie Praw Intelektualnych. Jej celem jest umożliwienie stosowania  w naprawach samochodów zewnętrznych części zamiennych pochodzących od niezależnych producentów. Tymczasem polski rząd nie poparł pomysłu tzw. klauzuli napraw.

 

Tocząca się w UE debata dotyczy liberalizacji rynku podzespołów samochodowych. Głównym tematem sporów jest przyznanie producentom prawa do ochrony wzorów części zamiennych. Chodzi o tzw. komponenty widoczne wbudowane w nadwozie, takie jak elementy poszycia czy szyby samochodowe. Asortyment ten stanowi ok. 1/4 całego rynku części zamiennych, a roczne Fot. Arkadiusz £awrywaniec obroty związane z jego sprzedażą w Europie wynoszą aż 10 mld euro. Wprowadzenie prawa do ochrony wzorów części może doprowadzić do zmonopolizowania rynku przez koncerny motoryzacyjne. Przepisy te uniemożliwią bowiem wytwarzanie części przez niezależnych producentów. Aby nie dopuścić do takiej sytuacji stworzono projekt tzw. klauzuli napraw.

Klauzula napraw pozwala na kopiowanie wzorów komponentów, które są częścią składową większej całości np. samochodu, w celu odtworzenia wyglądu produktu, gdy jego część uległa zniszczeniu. Kopiowanie jest konieczne, ponieważ części te muszą „pasować” do pojazdu, a odbieganie od oryginału uniemożliwia taką sytuację. Klauzula nie narusza jednak praw właściciela wzoru – producent oznacza każdy element własną nazwą nie podszywając się pod oryginał.


Uwolnienie rynku części zamiennych jest korzystne dla polskich konsumentów. Dzięki niemu obniżą się koszty napraw i ubezpieczeń. Tymczasem prowadzona w naszym kraju przez koncerny motoryzacyjne kampania lobbistyczna jest zdaniem członków Komisji Europejskiej „klasycznym przykładem forsowania wąskich interesów niewielu (konkretnie garstki wielkich producentów samochodowych dysponujących ogromnymi zasobami) przeciwko szerokim interesom wielu – właścicieli aut”.


Polski rząd opowiedział się wstępnie przeciwko zatwierdzeniu znowelizowanej dyrektywy. Jako powód podano „przedwczesność proponowanej liberalizacji”, „brak wystarczających przesłanek do zmiany stanowiska zajętego przez Polskę” oraz „możliwość podwyższenia cen samochodów”.
- Nie wprowadzenie klauzuli napraw może doprowadzić do drastycznego wzrostu cen części. Jednym z efektów będzie zapewne zwiększona liczba kradzieży aut, przeznaczanych „do rozbiórki” w celu odsprzedaży komponentów. Oryginalne podzespoły są bowiem o ok. 60 proc. droższe od wytwarzanych przez niezależnych producentów – mówi Antoni Dąbrowski, prezes Stowarzyszenia Producentów Części Motoryzacyjnych. Według jego danych ok. 55 – 60 proc. sprzedawanych obecnie w Polsce podzespołów nie pochodzi z fabryk koncernów, a są to spełniające dyrektywę GOV części produkowane z zachowaniem właściwych norm technologicznych przez niezależnych producentów. Szacunkowa wartość rynku części zamiennych w Polsce waha się w granicach 6 mld zł.
- Nieprawdą jest, że ceny samochodów po nowelizacji dyrektywy wzrosną. Prawa rynku są niezmienne – o podaży decyduje popyt. Jeśli Polacy nie zechcą kupować aut, to producenci tylko na tym stracą – dodaje Dąbrowski

 

Dotychczas przyjęcie klauzuli reperacji leżało w gestii rządów poszczególnych krajów. Komisja Europejska chce, aby przepis nabrał charakteru obligatoryjnego dla wszystkich państw członkowskich. Projekt nowelizacji Dyrektywy 98/71/EC o Ochronie Praw Intelektualnych został już przekazany Parlamentowi Europejskiemu i Radzie Unii Europejskiej.

 

Zmiana przepisów nie musi jednak oznaczać zmian na rynku.
- Polskiemu klientowi brak jest świadomości rynkowej. Towary dzieli na oryginalne i podróbki. Nie zdaje sobie sprawy, że oprócz części wytwarzanych przez koncerny motoryzacyjne może nabyć dużo tańsze, ale wcale nie gorsze jakościowo komponenty producentów niezależnych – stwierdza Andrzej Senkowski z firmy Polcar.

 

Skutki wprowadzenia ochrony wzorów będą całkowicie różne dla rynku pierwotnego (nowych pojazdów) i rynku wtórnego.

 

Gdy ochronie podlega stylizacja nadwozia – „design” – pojazdu A, to kształty i stylizacja nadwozi samochodów innych marek muszą być różne, tym niemniej inni producenci wciąż mają prawo wytwarzać samochody. Ochrona wzorów sama w sobie stymuluje, lecz nie hamuje ani nie wyklucza konkurencji na rynku nowych samochodów. Jeśliby jednak ochroną wzorów objąć części zamienne, to producenci części konkurujących z chronionymi nie mogliby stosować innych wzorów.

 

Przyczyną tego jest fakt, że nadwoziowe (widoczne) części zamienne użyte do naprawy powypadkowej muszą być dokładnie takie same i wyglądać tak samo, jak części oryginalnie stosowane w fabryce - inaczej nie można by ich było sprzedawać. Wynika stąd, że monopol na wzór nieuchronnie prowadzi do monopolu na wyrób i całkowicie eliminuje konkurencję na rynku części zamiennych. Rynek o wartości 10 mld euro rocznie znalazłby się pod pełną kontrolą producentów samochodów.

 

Dla klientów oznacza to „niewolę” – utraciwszy możność wyboru, 215 mln europejskich właścicieli pojazdów zostałoby zmuszonych do kupowania części zamiennych nadwozia wyłącznie od producentów nowych pojazdów, po cenach dyktowanych przez tych ostatnich z monopolistycznej pozycji.

Spodobał Ci się artykuł? Udostępnij go swoim znajomym na Facebooku i Twitterze!

Ogłoszenia motoryzacyjne pochodzą z serwisu Gratka.pl

Brak komentarzy - napisz pierwszy

Najnowsze motofakty

Wszystkie artykuły

Motofakty mazowieckie

Top 5 motofaktów

Testy i porównania

Premiery i nowości