Wszystko
o samochodach

Wiadomości / Raporty

Używana hybryda. Na co zwrócić uwagę kupując używany samochód hybrydowy?

Data publikacji: Autor: Bartosz Gubernat

Samochody hybrydowe zyskują na popularności wśród kierowców. Powód? Coraz bardziej przystępne ceny używanych egzemplarzy. Nie bez znaczenia są także spadające koszty napraw, m.in. akumulatorów. Sprawdziliśmy, na co trzeba być przygotowanym kupując takie auto.
Fot. Bartosz Gubernat Samochody hybrydowe zyskują na popularności wśród kierowców. Powód? Coraz bardziej przystępne ceny używanych egzemplarzy. Nie bez znaczenia są także spadające koszty napraw, m.in. akumulatorów. Sprawdziliśmy, na co trzeba być przygotowanym kupując takie auto.

Technologia hybrydowa jeszcze dwadzieścia lat temu wydawała się czymś nieosiągalnym. Nieśmiałe próby budowy samochodów z mieszanym napędem nie dawały spodziewanych efektów, wysokie koszty wykonania układów napędowych nie owocowały oszczędną jazdą, a naszpikowane elektroniką prototypy często się psuły.

Samochody hybrydowe zyskują na popularności wśród kierowców. Powód? Coraz bardziej przystępne ceny używanych egzemplarzy. Nie bez znaczenia są także spadające koszty napraw, m.in. akumulatorów. Sprawdziliśmy, na co trzeba być przygotowanym kupując takie auto.
Fot. Bartosz GubernatPrzełomem była Toyota Prius, pierwszy masowo produkowany samochód hybrydowy. Czterodrzwiowy sedan zbudowany na bazie modelu Echo (amerykański Yaris) dostał silnik benzynowy o pojemności 1,5 l osiągający moc 58 KM. Japończycy połączyli go z 40-konną jednostką elektryczną. W Europie i Ameryce Północnej auto trafiło do sprzedaży w 2000 roku, ale najpierw przeszło modernizację. Moc silnika benzynowego wzrosła do 72 KM, a elektrycznego do 44 KM. Samochód spalający w mieście 5 litrów benzyny na "setkę" był poważnym ostrzeżeniem dla konkurencji, której benzynowe auta kompaktowe potrzebowały przynajmniej drugi raz tyle paliwa.

W kolejnych latach produkcja samochodów hybrydowych nie zastąpiła co prawda klasycznych aut spalinowych, ale niezwykły postęp zwiastuje, że w niedługim czasie taki scenariusz wydaje się coraz bardziej realny. Prym wiodą tu Japończycy, na czele z Toyotą, ale na napędy hybrydowe coraz śmielej stawiają także inni producenci. Powód? Coraz bardziej wyśrubowane normy emisji spalin, które trudno jest spełnić typowym samochodom z napędem spalinowym. Druga sprawa – auta hybrydowe są coraz oszczędniejsze, a dzięki ich rosnącej liczbie na rynku – coraz bardziej dostępne. Także na rynku wtórnym.

Oszczędność paliwa to jednak nie wszystko. Specjaliści z Toyoty obliczyli swego czasu, że na dystansie 100 000 km, przy cenie litra paliwa na poziomie 5,5 zł hybryda da ok. 18 000 zł oszczędności. Ponieważ dodatkowo nie ma alternatora, rozrusznika i pasków klinowych, a klocki hamulcowe zużywają się znacznie wolniej, do skarbonki można wrzucić jeszcze więcej. Nie bez znaczenia jest też aspekt ekologiczny - emisja dwutlenku węgla przez taki samochód jest symboliczna.

Używana hybryda? Tak, ale z pewnego źródła!

Samochody hybrydowe zyskują na popularności wśród kierowców. Powód? Coraz bardziej przystępne ceny używanych egzemplarzy. Nie bez znaczenia są także spadające koszty napraw, m.in. akumulatorów. Sprawdziliśmy, na co trzeba być przygotowanym kupując takie auto.
Fot. Bartosz GubernatJak przekonuje Robert Jedynak z TOP Serwisu w Rzeszowie, serwisowanie pojazdów hybrydowych wbrew obiegowej opinii wcale nie jest bardziej kosztowne od tradycyjnych, spalinowych pojazdów. Warunek? Samochód, który kupujemy na rynku wtórnym należy sprawdzić przed zakupem.

- To, co jesteśmy w stanie zweryfikować, to na przykład kondycja baterii trakcyjnej. Sporo powie o niej na przykład wynik kontroli testerem napięcia na ogniwach. Stan pozostałych elementów układu trudno zweryfikować inaczej, jak przy pomocy diagnostyki komputerowej. Jeśli ona nie wykaże żadnych błędów, to możemy być raczej pewni, że na ten moment wszystko pracuje jak należy – mówi Robert Jedynak.

Mechanicy zalecają, aby szczególnie ostrożnie podchodzić do zakupu powypadkowych hybryd.

- W takim pojeździe może wystąpić na przykład problem z falownikiem, czyli przetwornikiem napięcia, który na przykład w toyotach jest montowany za lewym, przednim reflektorem. To taka puszka o wymiarach około 40 na 20 centymetrów. Mówiąc najprościej, jest to serce układu, które odpowiada za przetwarzanie prądu na mniejsze napięcie i odwrotnie. Z racji położenia, po uderzeniu przodem samochodu może nie działać prawidłowo. Ceny nowych sięgają nawet kilkunastu tysięcy złotych – mówi Robert Jedynak.

Zobacz także: Kiedy można zamówić dodatkową tablicę rejestracyjną?

Na rynku można kupić używane falowniki, jednak i wówczas cena to kilka tysięcy złotych, a w takim przypadku na element nie ma gwarancji. Dlatego kupując hybrydę, trzeba mieć pewność, że jeśli uczestniczyła w kolizji, ten element został sprawdzony podczas naprawy, a jeżeli było to konieczne, wymieniony na nowy. Źródłem kłopotów może być także samochód hybrydowy, który został zalany.

- Takie auta są importowane do Polski na przykład ze Stanów Zjednoczonych. Jeśli mamy podejrzenie, że auto mogło być zalane, odradzam zakup. Baterie są umieszczone nisko, pod fotelami, wszystkie wiązki biegną w podłodze, a jeśli były pod wodą, to najpewniej będą z nimi kłopoty. Nawet, jeśli cena auta jest atrakcyjna, w dłuższej perspektywie czasu taki zakup się nie opłaci – przekonuje Robert Jedynak.

Używana hybryda. Klocki wystarczą na dłużej

Eksploatacja auta hybrydowego z pewnego źródła nie jest bardziej kosztowna w stosunku do tradycyjnego, spalinowego pojazdu. W hybrydzie nie ma rozrusznika, koła dwumasowego i sprzęgła.

- Bezstopniowa skrzynia działa specyficznie, początkowo może sprawiać wrażenie, jakby w aucie było ślizgające się sprzęgło. Ale można się do tego szybko przyzwyczaić. Znacznie bardziej wytrzymały jest tu układ hamulcowy. Dla przykładu – serwisujemy auta hybrydowe, gdzie wymiana klocków czy tarcz jest potrzebna dopiero po 100, a nawet 120 tysiącach kilometrów. Zapewne dlatego, że auto ze względu na budowę układu napędowego sporo hamuje silnikiem. W klasycznych autach klocki wytrzymują dzisiaj około 40-50 tysięcy kilometrów – wylicza Robert Jedynak.

Samochody hybrydowe zyskują na popularności wśród kierowców. Powód? Coraz bardziej przystępne ceny używanych egzemplarzy. Nie bez znaczenia są także spadające koszty napraw, m.in. akumulatorów. Sprawdziliśmy, na co trzeba być przygotowanym kupując takie auto.
Fot. Bartosz GubernatNie należy bać się kwestii wymiany baterii. Wytrzymują one spokojnie nawet powyżej 300 tysięcy kilometrów, a jeśli wymagają ingerencji mechanika, koszty nie są już tak wysokie, jak jeszcze kilka lat temu. Dla przykładu, w popularnym modelu Toyoty można je wymienić na nowe, oryginalne za około 8-12 tysięcy złotych. Ale jest tańsza alternatywa, w postaci baterii regenerowanych.

- W zależności od modelu auta to koszt od około 2,5 tysiąca złotych wzwyż. Firmy, które zajmują się regeneracją dają na takie baterie nawet rok gwarancji. A więc kierowcy mają już alternatywę dla droższych napraw w autoryzowanym serwisie – zapewnia Robert Jedynak, który sam jeździ hybrydową Corollą. Auto, w którym silnik elektryczny współpracuje z dwulitrowym "benzyniakiem" spala mu w mieście około 6 litrów benzyny na 100 kilometrów.

– A więc korzyści są oczywiste. Problemem może być jedynie niewielki zbiornik paliwa. O ile w mieście 35 litrów benzyny pozwala mi przejechać blisko 600 kilometrów, to już jazda w trasie, na autostradzie z prędkością około 140 km/h oznacza spalanie na poziomie normalnego auta benzynowego. I wówczas trzeba tankować częściej, co dla niektórych może być wadą takiego auta – ocenia Robert Jedynak.

Ale to nie koniec!

Oczywiście hybryda jest specyficznym rodzajem pojazdu, który podczas zakupu wymaga od nas innego podejścia do jego sprawdzenia, niż tradycyjne auta spalinowe.

Pozostają jednak - niezmiennie - pewne elementy, które podobnie jak dotychczas również powinniśmy sprawdzić od strony technicznej, jak i prawnej. Bez wątpienia zatem naszej uwagi wymagać będzie ogólny stan pojazdu - zarówno z zewnątrz, jak i wewnątrz, stan karoserii, zbadanie czy auto nie brało udziału w stłuczce, sprawdzenie kół i elementów podwozia, etc.
Powinniśmy również sprawdzić stan prawny auta, czy wszystkie dokumenty potwierdzają historię auta, jego właściciela, rejestrację, ewentualnie sprowadzenie, pochodzenie, etc.

Dopiero "wyposażeni" w taką wiedzę możemy zdecydować o kupnie używanej hybrydy.

Zobacz także: Jeep Compass w nowej odsłonie

Samochody hybrydowe zyskują na popularności wśród kierowców. Powód? Coraz bardziej przystępne ceny używanych egzemplarzy. Nie bez znaczenia są także spadające koszty napraw, m.in. akumulatorów. Sprawdziliśmy, na co trzeba być przygotowanym kupując takie auto.
Fot. Bartosz Gubernat

Samochody hybrydowe zyskują na popularności wśród kierowców. Powód? Coraz bardziej przystępne ceny używanych egzemplarzy. Nie bez znaczenia są także spadające koszty napraw, m.in. akumulatorów. Sprawdziliśmy, na co trzeba być przygotowanym kupując takie auto.
Fot. Bartosz Gubernat

Spodobał Ci się artykuł? Udostępnij go swoim znajomym na Facebooku i Twitterze!

Zobacz także

Tagi:

Komentarze

  • Komentarz usunięty.
  • Maciek (gość)

    Jeśli kupować używane auto to tylko od toyoty, w końcu najlepiej znają się na tej technologii, a ich pierwsze priusy nadal jeżdżą na fabrycznych bateriach

Dodaj komentarz

Najnowsze motofakty

Wszystkie artykuły

Motofakty mazowieckie

Top 5 motofaktów

Testy i porównania

Premiery i nowości