Wszystko
o samochodach

Wiadomości / Felietony

Używane samochody. Prestiż z drugiej ręki do 50 000 zł, czyli kto bogatemu zabroni

Data publikacji: Autor: Wiesław Marnic

Fot. Pixabay.com Jakiś czas temu przeprowadzono badanie, jakie samochody Polacy uznają za szczególnie pożądane przez bogaczy. Z badania wyszło, że ludzie zamożni to Ci spośród nas, którzy zarabiają miesięcznie ponad 20 000 złotych, ciężko pracując więcej niż 10 godzin na dobę. Wyznaczyli próg kosztów, od którego zaczyna się auto luksusowe.

Jak zawsze, tak i w tej sprawie, nie ma pośród nas zgody. Jedni są zdania, iż auto luksusowe i prestiżowe nie może kosztować taniej niż 160 000 złotych, inni, bogatsi, granicę wyznaczyli o 50 tysięcy wyżej. Jedni i drudzy zgadzają się, iż wyznacznikami takiego pojazdu są – jakość, wygląd, prestiż, dostępność i uznanie tradycji. Wśród wyróżnionych znalazły się takie marki jak BMW, Jaguar, Porsche, Ferrari, Mercedes, Audi, Rolls-Royce i Lexus. Do najbardziej wyznaczających szczególny status posiadacza respondenci zaliczyli Rolls-Royce'a, Maybacha, Lamborghini i Ferrari. Rodzimi krezusi mało natomiast wiedzą o Infiniti, Lotusie i Astonie Martinie. O dziwo w badaniach nie pojawiły się Bentley i Tesla. Najbardziej popularne w Polsce są luksusowe auta z Niemiec – BMW i Mercedes. Wiadomo, iż prestiż połączony harmonijnie z luksusem musi kosztować drogo. Dlatego warto zobaczyć czy można dzisiaj kupić samochód wysokiej klasy, uznawany za wyznacznik sukcesu, nieco taniej, powiedzmy do 50 000 zł.

Używane samochody. Prestiż w umiarkowanej cenie

By dzisiaj zasiąść za kokpitem Audi A8 long nie trzeba wcale być krezusem. Wystarczy uskładać pięćdziesiąt kilka tysięcy złotych na zakup auta używanego. W Internecie wprawdzie nie roi się od takich samochodów, ale zawsze kilka jest. Najtańsze jakie wyklikałem w sieci było z 2008 roku i kosztowało nawet poniżej 50 000 zł. Biorąc pod uwagę, że miało na liczniku ponad 260 000 kilometrów, a pod maską raczej paliwożerny silnik o pojemności ponad czterech litrów, pewnie coś jeszcze było do utargowania. I już można się cieszyć najprawdziwszym samochodem dla bogaczy. A komu na takim pojeździe naprawdę zależy może dobrze przeglądając Internet znaleźć jeszcze tańsze, zwłaszcza wymagające interwencji blacharza. Ale przecież lifting nie musi być robiony nie tylko w fabryce. Najłatwiej o taki samochód zza oceanu, a jak go się wyklepie, załata i poskłada to można się nie tylko poczuć nababem, ale i zaimponować komu trzeba jak nadarzy się okazja.

Zobacz także: Prawo jazdy. Czy można zobaczyć nagranie z przebiegu egzaminu?

Fotele ma taka limuzyna nie tylko skórzane, ale i wentylowane, a nawet zdarza się, iż umilają nam drogę masażem. Sprzedający zapewniał mnie, iż wszystkie dodatkowe brewerie, takie jak dociąganie drzwi, czy bagażnika działają jak najpoprawniej. Oczywiście amerykański bogacz, jak wszyscy mu podobni, mieszkał na Florydzie, więc auto zimy nie widziało, lakier ma oryginalny fabryczny, bez jednego purchelka. Tyle tylko, że tylnego zderzaka nie miało wcale, a i jego mocowanie było dość zrujnowane.

Używane samochody. Jest gwiazda, jest jazda

Stare powiedzenie taksówkarzy nic nie straciło na aktualności. Mercedes cieszy się nieustannie popularnością wśród ludzi zamożnych. A i rządzący mają do niego słabość. Zmiany właścicielskie w Stuttgarcie nic w tej mierze nie odmieniły. Jednak za wspomniane już 50 000 zł można nabyć limuzynę klasy S. Nie nową oczywiście. Za pojazd wyprodukowany w 2009 roku z przebiegiem 360 000 kilometrów żądano wprawdzie o 1000 zł. więcej, ale deklaracja, iż cena jest „do niewielkiej negocjacji”, przekonywała do zaliczenia transakcji do możliwych. Ogółem w necie było pięć takich S – limuzyn. Najstarsza powstała w roku 1990 i była wystawiona nawet o złotówkę taniej, miała cenę 49 999 złotych. Trzy spośród oczekujących na zainteresowanie klientów samochodów pochodziły z Niemiec, jeden z USA, zdarzyło się nawet egzotyczne, azjatycko-japońskie pochodzenie niemieckiej doskonałości. Niemiecki Japończyk był stuningowany przez firmę Brabus, a pod maską miał silnik V8 o pojemności 4663 ccm. Przejechał 299 000 kilometrów, ale jego posiadacz zaklinał się, iż wszystkie przeglądy były przeprowadzane regularnie. W co można chyba wierzyć biorąc pod uwagę stan auta i skrupulatność Japończyków. Nie trzeba więc długo szukać by jeździć takim samym modelem Mercedesa jak sama kanclerz Angela Merkel. Wprawdzie w gwarze handlarzy samochodów z giełdy w Słomczynie ten model Mercedesa nosił mało prestiżową nazwę „stodoła”, ale zapewne dlatego, iż w porównaniu z innymi samochodami był zdecydowanie większy, co jednak prestiżu mu nie ujmowało.

Używane samochody. Inne znamiona luksusu

Kto jednak chce się różnić od innych, a prestiż zachować, oszczędzając pieniądze może się zadowolić BMW serii 7. Tak jak czynią dostojnicy Austrii, Danii czy Chorwacji. Premier Wielkiej Brytanii jeździ oczywiście Jaguarem XL, a prezydent Francji najczęściej wybiera Citroena DS. Auta tej marki i w tym samym modelu można też kupić w cenie nie przekraczającej 50 000 zł. Jaguara XF X 250 wyprodukowanego w roku 2009 można kupić też za tę sumę, ale ma on już za sobą 165 000 kilometrów. BMW jest u nas dostatek. A model 7 występuje w wielu odsłonach nawet w cenie poniżej wyznaczonej przez nas granicy. Podobnie jest z Citroenem DS 5, tyle, że z gorszym wyposażeniem.

Inne marki takie jak Maserati czy Ferrari w jednym kawałku raczej trudno znaleźć. Nie ma też śladu po cesarskiej Toyocie Centaury, czy kremlowskim Aurusie. Wprawdzie to ostatnie auto podobno będzie można kupić już od przyszłego roku, ale wszystkie egzemplarze są już wysprzedanie aż do roku 2021. I jeszcze jedno: za piękno i prestiż trzeba słono zapłacić, niech nikt więc nie liczy, że oszczędzi na paliwie. Natomiast części do luksusów mogą być niedrogie pod warunkiem, iż dobrze opanowaliśmy Internet i potrafimy je znaleźć pod każdą szerokością geograficzną. Kto zaś tej umiejętności nie posiadł i chciałby naprawiać, czy tuningować swego pupila w salonach nie ma szans na oszczędzanie. To co jest luksusowe musi kosztować. Dobrze o tym wiedzą autoryzowani mechanicy i sprzedawcy. Ale każdy może robić jak chce, bo kto bogatemu zabroni.

Zobacz także: Tak prezentuje się Golf nowej generacji

Spodobał Ci się artykuł? Udostępnij go swoim znajomym na Facebooku i Twitterze!

Ogłoszenia motoryzacyjne pochodzą z serwisu Gratka.pl

Zobacz także

Tagi:

Komentarze

  • Maciek (gość)

    No z takimi autami też trzeba uważać. Tym bardziej jeżeli cena jest niska, bo mogą być mocno zajeźdzone. Dlatego jak coś to w przypadku aut premium najlepiej stawiać na auta po kontraktach leasingowych. Wtedy masz pewność, że są w dobrym stanie, były serwisowane w ASO i na 100% mają pewny przebieg. Jest coraz więcej firm oferujących takie auta. Master1 jest chyba największą. Ale można je znaleźć też w salonach autoryzowanych

  • Remek (gość)

    Dokładnie ja też polecam Master1 jeżeli ktoś szuka sprawdzonych i zadbanych aut marek premium. Oni mają bardzo duży wybór i każdy bez problemu powinien znaleźć auto dla siebie.

Dodaj komentarz

Najnowsze motofakty

Wszystkie artykuły
Advertisement

Motofakty mazowieckie

Top 5 motofaktów

Testy i porównania

Premiery i nowości