Wszystko
o samochodach

Aktualności / Informacje

Wraki i kłopot

Data publikacji: Autor: mir - Gazeta Krakowska

Niesprawne, bez polisy OC i aktualnych badań technicznych samochody zaśmiecają policyjny parking. Ponad stu pojazdów nie ma kto odebrać. Część z nich należy do Rosjan, Ukraińców, Mołdawian. Na liście „poszukiwanych” właścicieli samochodów zdeponowanych przez tarnowską policję jest także dwóch... Mongołów.

 

Dla policji to kłopot. Pojazdu przez pół roku nie można przekazać na złom. Trzeba wcześniej ustalić nazwisko właściciela, a to - jak tłumaczy starszy aspirant sztabowy Mariusz Oleksy z Komendy Miejskiej Policji w Tarnowie - jest trudne, a bywa że niemożliwe.

 

Auta - wraki

 

Większość pojazdów to auta, które nie mają wartości.

 

- Do ostatniego właściciela, który miał zarejestrowany pojazd docieramy bez problemu. Gorzej, kiedy samochód zmienił kilka razy właściciela, a żaden z nich nie dopełnił obowiązku jego przerejestrowania - mówi Oleksy.

 

Bywa, że tego typu pojazdy kupują rabusie. Po skoku porzucają auto i wszelki ślad po nich ginie. Kupując auto podają zmyślone dane.

 

Pojazdy z Mongolii

 

Na policyjnym parkingu stoją pojazdy należące do Ukraińców, Rosjan, Mołdawian, Bułgarów czy Rumunów. Dwa były własnością obywateli Monogolii.

 

- Kierujący pojazdem obywatel Mongolii uczestniczył w drobnej kolizji. Porzucił pojazd i zniknął. Okazało się, że pojazd najpierw należał do Polaka, który sprzedał go przybyszowi ze Wschodu. Miał on nakaz opuszczenia kraju. Skontaktowałem się z mongolskim przedstawicielstwem dyplomatycznym w Warszawie. Ambasada rozkłada bezradnie ręce. Myślę, że uczestnik kolizji handluje na stadionie Dziesięciolecia w Warszawie. Uciekł, gdyż bał się, że wpadnie w ręce policji i zostanie deportowany - tłumaczy Oleksy.

 

Rekordzista

 

Część pojazdów jest niesprawna. Na liście rekordzistów w niechlubnej statystyce niesprawności pojazdu znalazł się mieszkaniec jednej ze wsi w gminie Zakliczyn. Pojazd, który zatrzymała drogówka był nie tylko niesprawny, ale także nie miał aktualnych badań technicznych. Nie byłoby w tym na pewno nic dziwnego gdyby nie fakt, że ostatnie badania były wykonane przed... siedmioma laty. Właściciel pojazdu od dawna nie opłacał także składki OC.

 

Jak szczerze przyznał starszy jegomość z Rudy Kameralnej przez te lata kursował i to sporo: nie tylko w okolicach Zakliczyna, ale także na Śląsku i Podhalu.

 

- Jeździłem powoli. Nie przekraczałem dozwolonej prędkości, przestrzegałem znaków i chyba dlatego nigdy nie wpadłem w ręce policji - domyśla się mężczyzna.

Spodobał Ci się artykuł? Udostępnij go swoim znajomym na Facebooku i Twitterze!

Ogłoszenia motoryzacyjne pochodzą z serwisu Gratka.pl

Brak komentarzy - napisz pierwszy

Najnowsze motofakty

Wszystkie artykuły
Advertisement

Motofakty mazowieckie

Top 5 motofaktów

Testy i porównania

Premiery i nowości