Wszystko
o samochodach

Aktualności / Informacje

Wyrok zamiast mandatu

Data publikacji: Autor: Marcin Król

fot. tj, collage: Tomasz Borówka

Kierowcy przyłapani na przekroczeniu prędkości przez policyjny fotoradar trafiają do sądu. Dlaczego? Bo w wielu przypadkach policja nie wysyła mandatów, lecz od razu kieruje sprawy na drogę sądową karząc tym samym kierowców za własną niewydolność!

fot. tj, collage: Tomasz Borówka
Kilka dni temu otrzymałem pocztą zawiadomienie z policji o wykroczeniu drogowym, wydruk z fotoradaru i wezwanie na komendę. Nazajutrz stawiłem się w wydziale ruchu drogowego. Dowiedziałem się, że sprawą zajmie się sąd grodzki. Tyle że zdarzenie miało miejsce w maju i zgodnie z obowiązującymi przepisami do 30 dni powinienem dostać mandat i uregulować należność, w przeciwnym razie czeka mnie wizyta w sądzie grodzkim. Powołałem się na przepisy, policjanci przyznali mi rację, po czym wytłumaczyli, że winny całemu zamieszaniu jest nadmiar obowiązków służbowych – irytuje się Stanisław Harkat z Rybnika.

Okazuje się, że stróże prawa mają tyle roboty, że nie nadążają z terminami. Stąd opóźnienia, a zgodnie z tymi samymi przepisami, po ich upływie, do sądu muszą pofatygować się kierowcy. Los Harkata podzieli najpewniej 200 innych kierowców, którzy znaleźli się w podobnej sytuacji tylko dlatego, że śląska drogówka nie wysłała im na czas mandatów.

 

Dolegliwości nigdy dość

 

Zdaniem policjantów, kierowcy zamiast narzekać, powinni uderzyć się w pierś. – Dopuścili się wykroczeń i powinni swoje odcierpieć. Dolegliwości dla drogowych piratów nigdy nie będzie dosyć – uważa kom. Grzegorz Olejniczak z Wydziału Ruchu Drogowego Śląskiej Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach. Jego zdaniem, nie ma mowy o opieszałości. – Ustalenie numeru rejestracyjnego, a w konsekwencji właściciela pojazdu trwa w niektórych przypadkach dłużej, np. gdy samochód jest leasingowany – wyjaśnia Olejniczak. – Materiał z fotoradaru przekazywany jest do komendy, po analizie trafia do jednostki, której podległy jest teren, gdzie doszło do wykroczenia.

 

Policja daje się we znaki

 

Tzw. macierzysta jednostka ma z kolei trzy tygodnie czasu, by powiadomić delikwenta, który dopuścił się wykroczenia o ukaraniu mandatem. Policja z reguły się nie spieszy i wysyła zawiadomienie po terminie. Obecnie, na wysłanie w śląskiej komendzie czeka 1,5 tys. zawiadomień. Pracuje nad nimi dziesięć osób. Dużo to czy mało – kwestia dyskusyjna. – Moim zdaniem wystarczająca – kwituje Olejniczak. Nie da się jednak ukryć, że mundurowi spóźniają się z robotą i w konsekwencji zapychają sądy grodzkie stertami wniosków.

Blisko 30 proc. z nich trafi do winowajców z dużym poślizgiem. – Efektywność na pewno zweryfikujemy. Jednak im bardziej damy się we znaki łamiącym przepisy kierowcom, tym na drogach będzie bezpieczniej – upiera się Olejniczak. Winni wykroczeń tym razem nie z własnej winy stając przed sądem grodzkim zostaną obarczeni kosztami postępowania. Do tego będzie ciążył na nich wyrok sądowy.

 

Kto nie czuje się przestępcą?

 

– Złamałem przepisy i absolutnie temu nie zaprzeczam. Przekroczyłem dozwoloną prędkość o kilkanaście kilometrów. Gdybym otrzymał mandat w terminie, zapłaciłbym go bez wahania. A tak wlepią mi od razu wyrok. Bez względu na jego charakter, taki fakt nie stawia nikogo w pozytywnym świetle, a ja nie czuję się przestępcą – żali się Stanisław Harkat. – Byłoby prościej, gdyby ukarani mandatem mieli np. 60, a nie 30 dni na jego zapłacenie. Nikt nie miałby pretensji. Procedury są do niczego – wzdychają szeregowi policjanci pracujący nad rozpatrywaniem mandatów.

 

Kiedy już trafisz do sądu

 

W sądzie grodzkim musisz się stawić. Od tego nie ma odwołania, nawet jeśli konieczność jego odwiedzenia nie wynika z twojej winy. Wykroczenie jest niezaprzeczalne, mandat na pewno zapłacisz. Możesz natomiast zwrócić się do sądu z pismem, że informację o mandacie otrzymałeś z opóźnieniem, w czym nie ma twojej winy. Dlatego masz prawo nie tylko domagać się zwolnienia z kosztów postępowania sądowego, ale i odwołać się od wyroku do sądu II instancji. Zaznacz, że gdybyś otrzymał mandat w terminie przewidzianym prawem, uregulowałbyś należność na czas.

Nie ma powodu, byś musiał ponosić konsekwencje za opieszałość instytucji, która wymaga respektowania przepisów, choć sama ich nie przestrzega. Niestety, nie możesz zaskarżyć jej za opieszałość. Ustawodawca tworząc owe irracjonalne procedury nie przewidział sytuacji, że „drogówka” stosując się do nich, może wysłać ci mandat z opóźnieniem.



 

 

 

Spodobał Ci się artykuł? Udostępnij go swoim znajomym na Facebooku i Twitterze!

Ogłoszenia motoryzacyjne pochodzą z serwisu Gratka.pl

Tagi:

Brak komentarzy - napisz pierwszy

Najnowsze motofakty

Wszystkie artykuły

Motofakty mazowieckie

Top 5 motofaktów

Testy i porównania

Premiery i nowości