Wszystko
o samochodach

Przepisy / Aktualności

Z ciężarowego na osobowy

Data publikacji: Autor: (sj)

Przerobienie samochodu ciężarowego na osobowy trwa pięć minut, bywa jednak, że trzeba za to słono płacić.

Przerobienie samochodu ciężarowego na osobowy trwa pięć minut, bywa jednak, że trzeba za to słono płacić

Łodzianka Hanna L. twierdzi, że właściciele stacji diagnostyki samochodowej wystawili jej rachunek na 155 zł za usługę, której nie wykonali. Więc nie zapłaciła. Właściciele stacji uważają, że zostali oszukani przez klientkę, której "wystawili przecież zaświadczenie". Chodzi o przerobienie samochodu ciężarowego na osobowy, czyli dokładnie rzecz biorąc o zdemontowanie kratki z tyłu peugeota 206. Czynność trwa 5 minut. W niektórych warsztatach kosztuje złotówkę, w innych robi się to za darmo, a w jeszcze innych za 155 zł. Hanna L. pojechała do zakładu, gdzie kosztuje to właśnie 155 zł. Dlaczego nie chce zapłacić? - Ja przyjechałam do tego zakładu ze zdemontowaną kratką, sama ją wcześniej odkręciłam - mówi.

Łodzianka kupiła używanego peugeota 206 od właściciela firmy. Jeden z najmniejszych pasażerskich modeli peugeota był zarejestrowany jako auto ciężarowe - polskie prawo dopuszcza takie absurdy. Hanna L. nie prowadzi firmy i nie może odliczać sobie podatków za używanie auta, więc postanowiła zmienić wpis w dowodzie rejestracyjnym na samochód osobowy.

Wpis może zmienić wydział komunikacji, ale najpierw trzeba się zgłosić do stacji diagnostycznej, która wyda zaświadczenie. Zajmuje kartkę A4, ale chodzi w nim tylko o stwierdzenie, że zamontowana z tyłu auta kratka została zdjęta.

Hanna L. pojechała do stacji, gdzie przeprowadzono badanie techniczne auta (174 zł) i "usługę" (155 zł). Kobieta nie miała przy sobie tyle pieniędzy. Zapłaciła 174 zł i mówiąc, że dopłaci po pobraniu pieniędzy z banku. Pojechała z zaświadczeniem do domu. Pojazd przerejestrowała na osobowy.

- W domu sprawdziłam rachunki. Okazało się, że stacja chce 155 złotych za zdemontowanie kratki. Ale ja ją wcześniej sama zdemontowałam. Wystarczy odkręcić kilka śrubek. Kratkę przywiozłam w bagażniku. Przecież nie mogę płacić za coś, czego nie zrobiono. W związku z tym pisemnie poinformowałam właścicieli stacji, że nie zamierzam płacić - mówi Hanna L.

Właściciele stacji widzą sprawę inaczej.
- Nobliwa pani po prostu nas oszukała. Przed wykonaniem usługi zaakceptowała przecież cennik. Nawet gdybyśmy nie odkręcili tej kratki, to ta pani dostała od nas zaświadczenie, na podstawie którego przerejestrowała samochód - twierdzi współwłaścicielka stacji Grażyna P. Przyznaje jednocześnie, że w niektórych stacjach te usługi są bezpłatne, albo kosztują symboliczne kwoty. - Oczywiście, że nie pójdziemy do sądu w sprawie 155 złotych, ale nasza wiara w klienta została po tym wydarzeniu nadwątlona - mówi Grażyna P.

Spodobał Ci się artykuł? Udostępnij go swoim znajomym na Facebooku i Twitterze!

Ogłoszenia motoryzacyjne pochodzą z serwisu Gratka.pl

Tagi:

Brak komentarzy - napisz pierwszy

Najnowsze motofakty

Wszystkie artykuły

Motofakty mazowieckie

Top 5 motofaktów

Testy i porównania

Premiery i nowości