Wszystko
o samochodach

Porady / Naprawy

Zabezpieczenie przed korozją. Czy konserwacja ma jeszcze sens?

Data publikacji: Autor: Bogusław Korzeniowski

Fot. Bartosz Gubernat Jeszcze w połowie lat 90-tych XX wieku, każdy kierowca po zakupie nowego samochodu jechał do stacji konserwacji i zostawiał tam swoje nowe cacko. Po kilku dniach odbierał auto, które było (lepiej lub gorzej) zabezpieczone przed korozją, a z którego zazwyczaj na słońcu wyciekało czarne mazidło.

Czy konserwacja ma sens w przypadku dzisiejszych samochodów?

Na początku warto przypomnieć co to jest korozja metali. Słowo to - pochodzące od łacińskiego „corrosio”  (łac. zżeranie) - oznacza procesy stopniowego niszczenia struktury metalu w wyniku jego chemicznych reakcji ze składnikami otoczenia lub procesów elektrochemicznych. Nie wdając się w chemiczne zawiłości procesu utleniania wierzchniej warstwy metalu, warto pamiętać, że ograniczyć ten proces może tylko odcięcie dostępu tlenu do metalu.

Dawniej ograniczenie dostępu tlenu do blach karoseryjnych uzyskiwano właśnie dzięki konserwacji. Obecnie problem ten jest znacznie mniej odczuwalny ze względu na stosowanie w procesie produkcji blach ocynkowanych. Blacha ta to wyrób hutniczy, który powstaje na skutek pokrycia stali warstwą cynku na całej swojej powierzchni, co zapewnia jej dużą trwałość. Dodatkowo zmienił się także skład stopów na blachy karoseryjne, procesy łączenia blach, a także lakiery i procesy lakiernicze (lakier także jest czynnikiem ograniczającym kontakt blach karoseryjnych z atmosferą). W efekcie tych wszystkich czynników wydłużyła się trwałość blach, a firmy dają coraz dłuższe gwarancje na ich perforację (np. AUDI, BMW, Hyundai, Toyota,  VW – nawet 12 lat).

Czy zatem konserwacja ma jeszcze sens?

Jest jednak kilka ważnych aspektów przemawiających za takim działaniem.

1. Podwozie – sprawdzaj w każdym kilkuletnim samochodzie

Musimy pamiętać, że zabezpieczenie blach karoseryjnych to nie wszystko. Dodatkowo fabrycznie zabezpieczane jest także podwozie, ze względu na znacznie gorsze warunki pracy niż zewnętrzne blachy karoseryjne. To przecież podwozie ma stały kontakt z drobinami piachu, ze żwirem i wszystkimi chemicznymi czynnikami, którymi jest czyszczona jezdnia w lecie i w zimie. Stąd też w przypadku kilkuletniego samochodu warto podjechać do warsztatu zajmującego się konserwacją, gdzie dokładnie wymyją nam podwozie pod ciśnieniem i sprawdzą ewentualne ubytki warstw ochronnych. Takie mycie i kontrola to koszt od 70 do 100 zł. W przypadku konieczności zabezpieczenia nie warto wykonywać tego samodzielnie. Jeśli korozja już się pojawi, jest trudna do usunięcia, a przykrycie jej warstwą konserwacji niewiele zmieni. Aby zapobiec dalszemu procesowi korozji trzeba miejsce korozji najpierw oczyścić i zabezpieczyć preparatem, który będzie blokował jej dalszy rozwój (np. Loctite SF 7505 lub Teroson VR 625). Dopiero po zaschnięciu warstwy ochronnej, należy nałożyć na nią ochronne warstwy konserwujące. Co ważne niektóre środki konserwujące reagują z zastosowanymi fabrycznie i tworzą się wówczas przestrzenie powietrzne, a nałożone warstwy odpadną po jakimś czasie. Jakie środki są w stanie trwale związać się z warstwą fabryczną wiedzą zaś jedynie osoby zajmujące się konserwacją, a nie sprzedawcy „konserwacji w sprayu” w sklepach motoryzacyjnych, czy działach moto w hipermarketach. Tak więc samodzielne konserwowanie najczęściej nie przyniesie spodziewanych skutków.

Zobacz także: Czy nowe samochody są bezpieczne?

2. Rodzaj eksploatacji

Bardzo ważnym czynnikiem warunkującym konieczność konserwacji są też warunki eksploatacji pojazdu. Nie ulega wątpliwości, że samochody osobowe są mniej narażone na gorsze warunki eksploatacji niż modele terenowe i dostawcze. Dlatego też kupując używany samochód tej kategorii należy bezwzględnie jechać do zakładu zajmującego się konserwacją i sprawdzić stan podwozia i nadkoli takich modeli. Warto też pamiętać, że prawidłowa konserwacja przebiega w kilku punktach:

  • Mycie podwozia pod wysokim ciśnieniem;
  • Dokładne wysuszenie całego podwozia w komorze lakierniczej, aby nakładane preparaty mogły penetrować trudno dostępne miejsca;
  • Wstępne powlekanie miejsc skorodowanych preparatem, który będzie blokował dalszy rozwój korozji;
  • Nałożenie preparatów pod ciśnieniem ( dyszami do profili zamkniętych i ciśnieniowe zabezpieczenie płyty podwozia).

Jak widać z powyższych danych, nie jesteśmy w stanie solidnie samodzielnie wykonać konserwacji. Samodzielna praca będzie miała efekt jak pastowanie brudnych butów. Profesjonalny koszt konserwacji dla małych samochodów osobowych zaczyna się od 500 zł, a samochodów dostawczych od 1500 zł.

3. Uszkodzenia mechaniczne

Fot. Pixabay.com Jak zaznaczyliśmy wcześniej, obecnie karoserie są doskonale zabezpieczone przez lakierowanie i ocynkowanie blach. Jednakże w przypadku uszkodzeń mechanicznych, warstwa lakieru i cynku jest uszkodzona. Także w przypadku napraw blacharskich, nagrzanie palnikiem blachy zniszczy warstwy cynku i blacha - jeżeli nie będzie odpowiednio zabezpieczona - może korodować. Stąd tez nie warto dawać auta do napraw blacharskich „domorosłym mechanikom”. Lepiej poszukać poleconego fachowca, który naprawi uszkodzenie, ale też zabezpieczy miejsce naprawy od strony gdzie będzie lakier i od strony wewnętrznej, niewidocznej dla oka patrzącego.

Właśnie „robota partacza” w samochodach powypadkowych sprowadzonych do Polski jest najczęściej efektem „słabej blachy” i korodowania samochodu.

4. Nowa konserwacja w używanym – przekręt handlarzy

Niestety o ile konserwacja w kilkuletnim samochodzie może być potrzebna, o tyle świeża konserwacja w używanym samochodzie jest mocno podejrzana. W przypadku właściciela możemy ocenić czy wygląda on na osobę dbającą o samochód i gotową „podarować komuś w prezencie kilkaset złotych”. W przypadku handlarza, używany samochód ze świeżą konserwacją, z pewnością jest przekrętem.

Zazwyczaj w starszym samochodzie ze skorodowanym podwoziem, nitowana jest do podłogi drobna siatka metalowa, na którą nakładana jest kauczukowa, uszczelniająco-głusząca pasta antykorozyjna. Koszt takiej pasty do zabezpieczenia podwozia (łączeń blach), błotników, osadzania elementów plastikowych (nadkola, progi) przy samochodach to ok. 15-18 zł za litrową puszkę. Po wyschnięciu tej warstwy nanoszony jest bitex i samochód który miał fatalne dziury w podłodze staje się modelem o ładnie zakonserwowanym podwoziu. A handlarz w ciągu chwili zarobił mnóstwo pieniedzy.

Zobacz też: Redakcyjny test Mazdy CX-5

Zatem warto jest pamiętać:

1.   Nawet współczesne samochody wymagają po kilku latach sprawdzenie/napraw konserwacji podwozia;

2.   Konserwować należy głównie samochody narażone na gorsze warunki pracy;

3.   Świeża konserwacja w starszym samochodzie to zazwyczaj ukrycie wad.

 

 

 

 

Spodobał Ci się artykuł? Udostępnij go swoim znajomym na Facebooku i Twitterze!

Ogłoszenia motoryzacyjne pochodzą z serwisu Gratka.pl

Zobacz także

Tagi:

Komentarze

  • motoznafca (gość)

    Blacha ta to wyrób hutniczy, który powstaje na skutek pokrycia stali warstwą cynku na całej swojej powierzchni - jasne, bo blachy nieocynkowanej nie ma;) KTO TO PISAŁ? :D

  • autor nie ma pojęcia o materiałoznawstwie (gość)

    Jedyne auto co nie rdzewiało był Trabant , bo był z plastiku. Aby blacha auta nie rdzewiała musi być odpowiednio wytworzona. Obecne produkowane auta nie mają takich blach bo liczy się ilość a nie jakość wyprodukowanych pojazdów. Dlaczego żaden producent samochodów nie daje gwarancji na karoserię na co najmniej 5 lat.

  • Poldek0473 (gość)

    Lepsza nawet najmniejsza konserwacja niż żadna. Chyba, że ktoś chce pozbywać się rdzy coca colą, to chyba lepiej dać dogorywać autu w naturalny sposób. Ale na necie jest mnóstwo porad o tym, jak zadbać o karoserię. Na stronach typu http://mojeauto.pl/ bez problemu można coś wynaleźć.

Dodaj komentarz

Najnowsze motofakty

Wszystkie artykuły

Motofakty mazowieckie

Top 5 motofaktów

Testy i porównania

Premiery i nowości