Wszystko
o samochodach

Tworzymy ogólnopolskie centrum wiedzy o samochodach. Zebraliśmy już 36334 opinie. Oceń swoje auto Zamknij

Aktualności / Informacje

Zakup kontrolowany. Wilczy dół*, czyli kupujemy nowego VW Passata w Warszawie

Data publikacji: Autor: Wiesław Marnic

Telewizyjne reklamy zachęcają nas do zakupu auta w bardzo korzystnej cenie. Zwłaszcza, jeśli zdecydujemy się na pojazdy z wyprzedaży z 2018 roku. Czy jednak łatwo jest nabyć auto takie, jakie sobie wymarzymy? Postanowiliśmy to sprawdzić.

Fot. Wiesław Marnic Telewizyjne reklamy zachęcają nas do zakupu auta w bardzo korzystnej cenie. Zwłaszcza, jeśli zdecydujemy się na pojazdy z wyprzedaży z 2018 roku. Czy jednak łatwo jest nabyć auto takie, jakie sobie wymarzymy? Postanowiliśmy to sprawdzić.

Skomplikowana prostota

Nareszcie mamy rynek konsumenta. Sprzedający pragną sprzedać, a kupujący mogą kupić. Salony stały się miejscami odświętnymi nie tylko z nazwy, a klient naprawdę jest Panem. Uwierzyłem w ten stan i postanowiłem spróbować jak się kupuje nowy samochód. Biorąc pod uwagę możliwości finansowe, chciałem się stać posiadaczem Volkswagena Passata, takiego prawie spod igły. Prawie, bo oszczędność z przyzwyczajenia wzięła górę, a więc zdecydowałem się na auto z wyprzedaży rocznika 2018 w cenie nie wyższej niż 107 000 złotych. Mało to czy dużo, niech każdy oceni w swoim jestestwie majątkowym.

Elektroniczny zwiad

Telewizyjne reklamy zachęcają nas do zakupu auta w bardzo korzystnej cenie. Zwłaszcza, jeśli zdecydujemy się na pojazdy z wyprzedaży z 2018 roku. Czy jednak łatwo jest nabyć auto takie, jakie sobie wymarzymy? Postanowiliśmy to sprawdzić.

Fot. Wiesław MarnicNajpierw jednak musiałem przekonać siebie, i nie tylko, co chciałbym mieć. Wymogi zostały ustalone demokratycznie na odpowiednio wysokim poziomie. Silnik powinien być nie za duży, bo dbamy o środowisko, autko w wersji limuzyna, aby nikt z sąsiadów nie pomyślał przypadkiem, że to pojazd służbowy, wyposażenie dostojnie wypasione włącznie z automatyczną skrzynią biegów DSG, kolor majestatyczny, czyli szary lub czarny, w metaliku oczywiście. Siedzenia podgrzewane, przynajmniej te z przodu. O takich drobiazgach jak klimatyzacja nawet nie ma co wspominać.

W fanaberyjnym nastroju wybrana została także tapicerka. Ograniczając własne rozbestwienie, odrzucona została kamera 360 stopni, ale ta patrząca do tyłu pozostała jako bardzo potrzebna. Po takich przymiarkach wystukałem hasło Volkswagen.pl. Wyskoczyła firmowa strona niemieckiego auta; pięknie skomponowana. Wybrałem samochód z silnikiem 1,5 TSI o mocy 150KM lub jak kto woli 110 kW z automatyczną skrzynią biegów, siedmiostopniową. Takie autko jeszcze kilka tygodni temu kosztowało 121 300 złotych, ale po noworocznym rabacie mieściło się w wyimaginowanym budżecie 107 000. Wersja comfortline zaspakajała potrzeby. Serce wprawdzie ciągnęło ku modelowi highline, który z ceny 132 800 złotych spadł do 114 890 złotych, ale rozum nie sługa, a portfel nie z gumy. Z paru umileń trzeba było wprawdzie zrezygnować, lecz takie jest życie. Siedzenia nie były podgrzewane, a i spryskiwacze nie miały ocieplenia, co usprawiedliwia tendencja światowego ocieplenia klimatu, a i alarmu z niezależnym zasilaniem brakowało, lecz przecież Warszawa staje się miastem coraz mniej przestępczym.

Zapas finansowy pozwolił na instalację bluetooth za 870 zł i jeszcze siatkę w bagażniku za złotych 40. Niestety nie znalazłem na tej stronie możliwości wyboru wymarzonego koloru, a klimatyzowane fotele ergo komfort z pamięcią kosztowały 5 780 zł i były poza zasięgiem finansowym. Za to kamera patrząca z przodu była w cenie. Tyle tylko można było się dowiedzieć z markowej strony Volkswagena. Za to wszystko na niej było piękne, łatwe i przyjemne, a w dodatku działała wręcz intuicyjnie.

Z Internetem w salonie

By poznać resztę niewiadomych trzeba było sięgnąć via Internet do salonu dealera. Krotoski-Cichy to firma, której salon mieści się w Warszawie przy ulicy Radzymińskiej 78. Strona ciekawa, dobrze skomponowana i co ważniejsze, dająca spore możliwości zainteresowanym. Na jej czele radosna informacja o zniżce na samochody z 2018 roku nawet w wysokości 22 000 zł. Wprawdzie mniej o 2 000 zł niż na stronie volkswagen.pl, ale nikt nie obiecywał, że wszędzie będzie równo. Były też zdalne internetowe możliwości wybierania tylko tego, co klienta interesuje - czyli model, cena, rok produkcji i określenie na jakim paliwie porusza się pojazd. Tyle tylko, że działał wyłącznie wybór modelu. Reszta pozostawała w bezruchu.

Nie było też możliwości obejrzenia wszystkich pojazdów, jakie aktualnie oferuje salon. Nie było też szans na poznanie oferty wyprzedaży aut z 2018 roku. Na internetowej wystawie był (15 stycznia}, interesujący pojazd z silnikiem 1,5 TSI i z automatyczną skrzynią biegów. Prezentowany egzemplarz miał cenę obniżoną z 121 300 do 103 390 zł. Wprawdzie to mniej niż obiecane 22 000, ale co tam. Dziwnym wydawał się natomiast fakt, iż z 2018 roku był tego dnia dostępny tylko jeden taki samochód. Za to kolor i rodzaj karoserii był taki jak poszukiwany. Reszta też się zgadzała. Nie było więc powodów do skorzystania z „formularza zainteresowania”. Należało się udać do salonu.

Dokładne zwiedzanie

Telewizyjne reklamy zachęcają nas do zakupu auta w bardzo korzystnej cenie. Zwłaszcza, jeśli zdecydujemy się na pojazdy z wyprzedaży z 2018 roku. Czy jednak łatwo jest nabyć auto takie, jakie sobie wymarzymy? Postanowiliśmy to sprawdzić.

Fot. Wiesław MarnicPoniedziałek 21 stycznia, uznany przez naukowca z Carrdif za najbardziej depresyjny w roku, był dniem szarym i sennym, gdy o godzinie 11.47 przekroczyłem próg salonu firmy Krotoski-Cichy przy ulicy Radzymińskiej 78. W jego wnętrzu panowała przyjemna ciepła atmosfera. Przybywających pozdrawiał wielki napis „Witamy w Volkswagenie”. Samochodów stało kilkanaście, w tym dwa z informacją, że są już sprzedane. Modele rozmaite począwszy od najdroższego Touarega. Nie zauważyłem tylko Polo, ale być może niezbyt dokładnie patrzyłem.

Klientów było w salonie znacznie mniej niż prezentowanych aut, a nawet niż jego pracowników. Miło jasno, ciepło i przyjemnie, co ma znaczenie, zwłaszcza w takim zimowym dniu. Przez pierwszy kwadrans krążyłem wśród pięknych samochodów zaglądając do tego i owego. Warto podkreślić pełne zaufanie firmy do jej gości, bowiem wszystkie auta były otwarte, za wyjątkiem tych oznaczonych napisem „sprzedany”. Można było sobie nawet w nich posiedzieć i pooglądać wszystko od środka. Nikt się mną nie interesował i nie przeszkadzał w podziwianiu asortymentu.

Obsługa salonu pozostawała przy swoich biurkach spokojnie zajmując się komputerami i telefonami. Wsiadłem nawet do Touarega licząc, iż fakt obmacywania tego drogiego auta doprowadzi do mnie kogoś z obsługi. Nic podobnego się jednak nie stało. Znowu więc obszedłem ekspozycję podziwiając pojazdy z wielkimi napisami „2018 się wyprzedaje”. Towarzyszył mi drugi kandydat na posiadacza Volkswagena, który bardzo dokładnie i pracowicie podziwiał model T-Roc. Zacząłem więc robić zdjęcia licząc na to, iż błyski flesza kogoś w końcu do mnie zwabią. Tymczasem i to postępowanie było tolerowane. Nie jestem człowiekiem cierpliwym więc podszedłem do załoganta. Jak dowiedziałem się z wizytówki miał na imię Krzysztof. Źle jednak trafiłem, bo nie zajmował się samochodami nowymi. Przedstawiłem mu się taktownie, a on był na tyle miły, iż zaprowadził mnie do Pani, która sprzedawała auta nowe. Pani Barbara, tego też dowiedziałem się później z wizytówki, którą pozwoliła mi sobie wziąć, słysząc, że chodzi mi o Passata z silnikiem benzynowym 1,5, a jeszcze do tego z automatyczną skrzynią biegów i w dodatku w cenie wyprzedażowej z roku 2018, ostudziła moje zapędy, mówiąc, iż na takie auto nie mam szans. I właściwie mógłbym na tym rozmowę skończyć, ale ponieważ miło się nam rozmawiało kontynuowałem dialog.

Wiedza pani Barbary o sprzedawanych przez nią samochodach była głęboka i rzetelna, co potrafię docenić. A do tego zaproponowano mi kawę lub herbatę. Wprawdzie mojego życzenia o koniaku nie chciano spełnić, ale jest to oczywiście zrozumiałe w salonie samochodowym. Pani Barbara znalazła mi nawet Passata 2,0 TDI wyprodukowanego w 2018 roku w cenie 106 645 złotych. Pozostawał więc w zakresie moich możliwości finansowych. Był też we właściwym kolorze czarnej perły i miał stosowne wyposażenie. Brakowało wprawdzie automatycznej skrzyni biegów, lecz reszta była, z nawigacją włącznie, tyle tylko, że pobieraną ze smartfona kierowcy. Po sympatycznej rozmowie, w której próbowałem dowiedzieć się, dlaczego na internetowej stronie salonu nie wszystko działa jak powinno, grzecznie się pożegnałem. Zostało mi obiecane przesłanie na mego e-maila danych o proponowanym aucie. I na koniec oboje się zgodziliśmy, że mimo panowania „rynku klienta” to jeszcze nie nastał czas, aby móc kupić taki samochód jaki sobie wymarzyliśmy.

Postscriptum

Wszystko co mi obiecano zostało na mój adres poczty elektronicznej przesłane, a więc jednak posuwany się ku doskonałości. Wieczorem 23 stycznia Pani Barbara dzwoniła do mnie na domowy telefon, który sama ustaliła, aby podać szczegóły o aucie.

* Wilczy dół to element fortyfikacji, przeszkoda w postaci wykopu (dołu, rowu) o stromych ścianach, z reguły zamaskowanego, czasami z ostrymi palami wbitymi pionowo w ziemię. Stosowane pojedynczo lub w zespołach. Miały na celu spowolnienie lub unieszkodliwienie przeciwnika. (Przypisy: Architektura obronna w krajobrazie Polski od Biskupina do Westerplatte. Warszawa-Kraków: PWN, 1996, s. 562.)

 

 

Telewizyjne reklamy zachęcają nas do zakupu auta w bardzo korzystnej cenie. Zwłaszcza, jeśli zdecydujemy się na pojazdy z wyprzedaży z 2018 roku. Czy jednak łatwo jest nabyć auto takie, jakie sobie wymarzymy? Postanowiliśmy to sprawdzić.

Fot. Wiesław Marnic

Telewizyjne reklamy zachęcają nas do zakupu auta w bardzo korzystnej cenie. Zwłaszcza, jeśli zdecydujemy się na pojazdy z wyprzedaży z 2018 roku. Czy jednak łatwo jest nabyć auto takie, jakie sobie wymarzymy? Postanowiliśmy to sprawdzić.

Fot. Wiesław Marnic

Spodobał Ci się artykuł? Udostępnij go swoim znajomym na Facebooku i Twitterze!

Ogłoszenia motoryzacyjne pochodzą z serwisu Gratka.pl

Zobacz także

Tagi:

Komentarze

  • Karol (gość)

    Znajomi w dniu 26.01.2019 z takimi samymi zamiarami udali się do salonu w Gdańsku. Wypisz wymaluj taka sama reakcja pracowników salonu. Pozdrawiam autora.

  • Krzychu (gość)

    Bo to nagonka ... wcisną ci to co im nie poszło ... w gruncie rzeczy rocznik 2018 został już wyprodukowany a ewentualnie doposażania poza procesem produkcji jest technicznie bardzo ograniczone ( a kosztowo niopłacalne ) .. np. tapicerka, automatyczna skrzynia. A ekologia ... 1.5 ... oj możesz sie zdziwić. A ropniak ... fajny na autostradzie ... ale to zalety są jak jedzie sie szybciej niż 140 km/h. W mieście mały bazyniak pali tyle co diesel. Na autostradzie diesel nie do pobicia ... przy spokojnej jeżdzie ropniak 5l a banzyna 7,5. ... i ta elastyczność ropniaka ... skrzynia nie miesza tak biegami. Lepiej dorzucić i brać wiekszy silnik benzynowe - pali on tyle samo co 1.5.

  • Komentarz usunięty.
  • Gosc (gość)

    To są auta z wyprzedaży wiec juz wyprodukowane, nie rozumiem pretensji w tym elaboracie. Jeżeli ktoś robi tak dokładny szkic wymarzonego przez siebie auta to trzeba zamówić sobie z tego roku i czekać aż go według marzeń poskładają. Zniżki są calkiem spoko i za fajna cenę można wybrać sobie auto z niezłymi dodatkami a i kolor jakiś spoko się znajdzie. Ale wiadomo jak to na wyprzedaży trzeba się spieszyć bo ilość aut ograniczona wiec im częściej tym lepiej.

  • Gość (gość)

    Kup wymarzonego wv i poczekaj na pierwszy serwis już nie będziesz tak szczęśliwy i zadowolony

  • Gość (gość)

    Nie wie o co to całe biadolenie autora? Że nie może sobie zamówić dokładnie takiego auta jak sobie wymarzył, ale z rocznika 2018 czyli samochodu już wyprodukowanego? Jezu, na tym polegają wyprzedaże rocznika, że bierze się to co jest i kto pierwszy ten lepszy. Te 24 tys, o których pisze autor dotyczą zapewne najdroższe modelu w gamie czyli Touarega. A może ktoś chciałby dostać tyle na Up!a? Sam jestem obecnie na etapie kupowania auta. Z tym, że interesuje mnie m. in. T-Roc. Po wizycie w salonie i skonfigurowaniu ze sprzedawcą takiego auta jak chciałem, na dzień dobry dostałem rabat blisko 10 tys. Więc moim zdaniem nie jest tak tragicznie.

  • Paweł (gość)

    Na Radzymińskiej byliśmy potraktowani z żoną podobnie, tylko dodatkowo Pan sprzedający nie traktował nas chyba jako potencjalnych klientów, bo był mało zaangażowany w rozmowę i wydawał się być myślami gdzieś na wczasach. Pojechaliśmy do salonu przy Sąsiedzkiej i tam dokonaliśmy zakupu.

  • Leszek (gość)

    W maju kupiłem Polo i dostałem 8tys rabatu na dokupienie innych rzeczy wyposażenia. Obsługa bardzo miła i pomocna. Było to u Plichty w Gdyni. Polecam.

  • sasa (gość)

    Ja byłem w salonie VW w Zabierzowie i obsługa zniechęciła mnie do tej marki. Sprawiali wrażenie jakby nie lada łaskę robili, dając mi możliwość zakupu Golfa w TSI z masą niepotrzebnego wyposażenia za ok. 100 tys, w ogóle nie byli zainteresowani klientem, a na pytanie czy nie ma dostępnego auta w cenie 'cennikowej' to niemalże rozłożyli ręce a na twarzy sprzedawcy pojawił się uśmieszek pytający :"No to z czym do ludzi?". Obsługa mnie skutecznie zniechęciła od zakupu VW.

  • Neds (gość)

    Witam W zeszłym roku zakupiłem w opisanym salonie "paska" i tu zaskoczenie bo highline plus jeszcze gratów za 30 tysi i rabat jaki udało mi się osiągnąć to 37 tys... Więc można się miło zaskoczyć

  • Kax (gość)

    Tekst pisany chyba przez konkurencje. Na wyprzedaży kupujesz to co zostało, dosłownie. I dlatego są rabaty. Jak ktos chce skonfigurować idealnie pod siebie to do produkcji i za 3 miechy ma gotowe. Z reszta co to za pomysł ze auto z 12.2018 jest w czymś gorsze od tego z 01.2019 i trzeba wyprzedawać? Na zachodzie liczy się data 1szej rejestracji, nie dzien produkcji. Jak kupuje się telewizor/smartfon to tez się liczy dzień produkcji czy dzien zakupu?

  • Julian (gość)

    1.5 TSI jest mniej eko niż 2.0 bo żeby się jakkolwiek zadowalająco poruszał trzeba go katować pod czerwone pole. Ja bym zrezygnował z niepotrzebnych wodotrysków i postawił na silnik bo to on decyduje o całym samochodzie ale rozumiem że każdy ma inny gust a w dodatku producenci nie wyprzedają pod koniec rocznika egzemplarzy poszukiwanych tylko te słabsze i mniej szanowane które zalegają im "na górce"

  • Moto 21 (gość)

    Wielkiej konfiguracji to tu nie było. Automat, kamera cofania i ciemny kolor. Jest to informacja, że na wyprzedaży trzeba wybierać z tego co jest. A salon na Radzymińskiej wypadł przecież dobrze.

  • Mat (gość)

    W Szczecinie bez garnituru z pieniędzy też nie warto wchodzić do salonu - tyle że BMW. Poszedłem dalej do salonu Skody z 140tys w budżecie a za 3mce odebrałem Audi A4 za 250tys mimo że nie było wtedy jeszcze salonu Audi w miescie. Proces sprzedaży wspaniały i ekscytujący. Natomiast obsługa posprzedażna, to zupełnie inny świat- katastrofa.

  • Dany (gość)

    O Panie... Zaś VW. Tyle tego, że patrzeć na to nie idzie. Nie ma jak BENIA w X. Pozdro

  • Dziennikarz Moto (gość)

    Się Jeremy Clarkson objawił, mistrz ciętego reportażu. Zastanowiłbym się raczej nad nieskrywaną potrzebą spożycia alkoholu, której w salonie samochodowym nie zaspokojono (może gdyby autor rozcieńczył trochę krew, artykuł byłby barwniejszy i choć trochę sensowny. A na miejscu pracodawcy trochę bym podumał, skoro prosi Pan o koniak w godzinach pracy). Panie Wiesławie- samochodów z ubiegłego rocznika już się nie konfiguruje- one są, do tego takie, jakie zostały wyprodukowane. Swoje życzenia realizuje się zamawiając auto do produkcji. Na wyprzedaży nabywa się to, co jeszcze jest. Poza tym przed wejściem do salonu uzbroiłbym się w elementarną wiedzę, choćby o tym, od jakiej kwoty wyjściowej przyznaje się rabat wyprzedażowy.

  • Arek (gość)

    @Dziennikarz Moto - zwięźle i na temat! Pana Autora do salonu na zwiady chyba faktycznie wysłała wystraszona konkurencja :D Panie Wiesławie, pisze Pan artykuł motoryzacyjny, wymienia model Touareg - a nie potrafi nawet poprawnie napisać jego nazwy. Robi Pan zdjęcia (btw. pracownicy nie mieli nic przeciwko w czasach wszechobecnego RODO?), a następnie pisze Pan o braku Polo w salonie, które stoi na Pana zdjęciu obok Touarega?

  • tomm77 (gość)

    W Polsce daleko do standardów starej unii, cały czas klientów traktuje się jak ,,zło" niemal że w każdym salonie samochodowym ,meblowym czy w zwykłym sklepie oczywiście są wyjątki ale rzadko.

  • Dareus (gość)

    W opisywanym salonie takie traktowanie klienta to norma od wielu lat

  • Życzliwy dla dealerów (gość)

    Zakup samochodu za pomocą odwiedzin dealera to skandal. Gdzieś mają Klientów. Tylko zakup online! Niech konsultant online zrobi to za mnie... Na przykład tak działa Carsmile

  • opole (gość)

    W Niemczech wchodzac do salonu widzisz jak pracownicy z obslugi pracuja. Tam kazdy ma jakies zadanie: albo wystawia faktury albo spisuje umowy albo sam nie wiem co, ale nikt sie nie nudzi. I zawsze taki ktos podchodzi i od razu zapytuje "W czym moge pomoc" albo "czy pomoc w czyms?". Niezaleznie od tego czy wchodzilem oficjalnie w ladnym ubraniu czy kiedys tuz po pracy. A w Polsce? Kiedys sam chcialem pracowac w salonie samochodowym ale jak zobaczylem wymagania, doswiadczenia, usposobienie do klienta, nastawienie na osiagniecie celu itd, to zwatpilem. Teraz pytam sie gdzie sa ci przyjeci pracownicy z podejsciem do klienta i profesjonalizmem skoro wszyscy narzekaja na obsluge? Uczcie sie od sklepikow z odzieza, nawet tych w malych miasteczkach, tam zawsze usmiechnieta pani podchodzi i zapytuje "pomoc w czyms?".

  • Bibo (gość)

    Co do Krotoskiego Cichego to też mam swoje doświadczenia ale w Łodzi. Przy zakupie Tiguana w 2016 roku sytuacja wypisz wymaluj jak w powyższym artykule. Sposób obsługi w VW w Polsce prawdopodobnie jest taki sam...dlaczego (?) Moim zdaniem jest to producent/dystrybutor flotowy który dostarcza samochody do firm i przysłowiowy Kowalski ("z ulicy" na dodatek) dla VW się całkowicie nie liczy a może wynika to z ogólnie znanej sytuacji: co się nie sprzedało we flocie, czego Niemiec nie chce, polaczek uprosi... Polityka cenowa to kolejna wielka niewiadoma. Serwis Krotoski Cichy w przypadku Łodzi proponuję omijać wielkim łukiem - nie chce się wdawać w szczegóły ale brak kompetencji to mało powiedziane. Wymiana łożysk w samochodzie na gwarancji 2 tygodnie z wizytą (podobno) specjalisty z Poznania ?! a po odbiorze wyciek oleju z miski olejowej - oczywiście to już nie było na gwarancji :) ??? łożyska - miska olejowa WTF ??? Jak ktoś ma dużo cierpliwości i chęci VW na pewno dostarczy wrażeń.

  • Jacek (gość)

    A ja mam pytanie z innej beczki. Dlaczego,do jasnej cholery, autor kupował AUTKO? Rozumiem,że ma on PIENIĄŻKI i wystawia FAKTURKI?? O co chodzi z tą debilną modą na zdrobnienia? Autorek tak ma?

Dodaj komentarz

Najnowsze motofakty

Wszystkie artykuły

Motofakty mazowieckie

Volkswagen zdjęcia

Volkswagen dane techniczne

Wszystkie dane techniczne

Top 5 motofaktów

Testy i porównania

Premiery i nowości

Ogłoszenia z gratka.pl

Volkswagen Cena

Części dla marki Volkswagen

Średnia cena części z Moto.Gratka.pl

Suma (średni koszt):

608 zł