Wszystko
o samochodach

Przepisy / Mandaty

Zaśnieżone i niewidoczne znaki. Czy trzeba się do nich stosować?

Data publikacji: Autor: Kamila Nawotnik

fot. TVN Turbo / TVN W ostatnich latach zima w Polsce stała się kapryśna. Przez jakiś czas na ulicach jest sucho, po czym nagle zaczynają się opady śniegu, który ni stąd ni zowąd potrafi pokryć chodniki i domy grubą, białą warstwą. Do nagłej zmiany warunków pogodowych może czasem dojść w ciągu zaledwie kilku godzin, dlatego miejskie służby porządkowe nie zawsze są w stanie odpowiednio szybko zareagować i oczyścić ulice.

To odbija się na poziomie bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Dochodzi czasem do sytuacji, w której opady śniegu uniemożliwiają nam odczytanie zasypanych znaków drogowych. Kierowcom może to utrudniać jazdę szczególnie na parkingach, gdy nie są w stanie dostrzec oznaczenia miejsca zastrzeżonego dla inwalidów. Jeśli kierowca przez pomyłkę na nim stanie, czy podczas ewentualnej kontroli prowadzonej przez straż miejską lub policję może bronić się pokrywą śnieżną?

- Za jakość nawierzchni odpowiada zarządca drogi. Jeżeli nie ma oznaczeń pionowych przy miejscach parkingowych przeznaczonych dla niepełnosprawnych, a znak poziomy jest przykryty śniegiem, nie możemy odpowiadać za zajęcie takiego miejsca przy braku uprawnień, ponieważ nie było ono oznaczone w widoczny sposób i nie widzieliśmy, że jest to miejsce dla niepełnosprawnych. Teoretycznie nie powinniśmy za tego typu czyn odpowiadać. Do odśnieżania takich miejsc zobowiązany jest zarządca drogi. Logicznie rzecz biorąc, ciężko brać winę na siebie. To może być trudne tłumaczenie w przypadku kontroli, ale na logikę nie powinniśmy ponosić konsekwencji. Możemy próbować odmówić przyjęcia mandatu i skierować winę na zarządcę drogi, jednak wszystko zależy od tego, na kogo trafimy. Jeśli przy takim miejscu byłby znak pionowy, musielibyśmy ponieść konsekwencje, nawet jeżeli śnieg zakrył oznaczenia poziome. Straż miejska i policjanci ruchu drogowego muszą dostosować się do przepisów, jednak rzadko w takich sytuacjach zdarza się, by kierowcy usprawiedliwiali się opadami śniegu – tłumaczy podkom. Karolina Kańka, oficer prasowy Komendanta Powiatowego Policji w Pruszkowie.

źródło: TVN Turbo / TVN

Jeśli zatem staniemy przez pomyłkę na miejscu przeznaczonym dla niepełnosprawnych, możemy próbować bronić się śniegiem zasłaniającym oznaczenia poziome. Warto jednak brać pod uwagę fakt, że po jakimś czasie śnieg pod naszym autem rozpuści się i trudno będzie nam dowieść, że wcześniej były one niewidoczne. Nasz problem zostaje natomiast rozwiązany w sytuacji, gdy miejsce dla niepełnosprawnych oznaczone jest niezgodnie z przepisami. Według rozporządzenia Ministra Infrastruktury i Rozwoju z dnia 3 lipca 2015 r., znak P-18 „stanowisko postojowe” stosuje się w celu wyznaczenia miejsc postoju na części jezdni i chodnika oraz na wydzielonych parkingach bez ustalonych konstrukcyjnie stanowisk. Na obszarach, gdzie wyznacza się miejsca postojowe, należy przewidzieć stanowiska przeznaczone dla pojazdów osób niepełnosprawnych. Stanowiska postojowe dla pojazdów osób niepełnosprawnych powinny mieć nawierzchnię barwy niebieskiej. (…) Znak P-24 umieszcza się na nawierzchni barwy niebieskiej. Jasno z tego wynika, że wszelkie miejsca postojowe dla niepełnosprawnych powinny rzucać się w oczy, dzięki niebieskiej barwie. Tymczasem znaczna część stanowisk dla inwalidów nadal umieszczana jest na niepomalowanej nawierzchni, w żaden sposób nie wyróżniającej się od reszty stanowisk postojowych, zwłaszcza zimą.

Przypomnijmy, że znak P-24 „miejsce dla pojazdu osoby niepełnosprawnej” oznacza, że stanowisko postojowe, na którym znak umieszczono, jest przeznaczone dla pojazdu samochodowego: osoby niepełnosprawnej, osoby kierującej pojazdem, który przewozi osobę niepełnosprawną, osoby kierującej pojazdem należącym do placówki zajmującej się opieką, rehabilitacją lub edukacją osób niepełnosprawnych mających znacznie ograniczone możliwości samodzielnego poruszania się. Zaleca się, aby oznaczenia poziome uzupełniać pionową tabliczką T-29, informującą o miejscu przeznaczonym dla pojazdu samochodowego uprawnionej osoby, nie jest to jednak nakazane prawnie.

Trochę inaczej sprawa wygląda w przypadku oznaczeń pionowych. Mowa tu o znakach drogowych, na przykład zakazujących skrętu w prawo/lewo lub ograniczających prędkość. Oczywiście, niektóre z nich, poza kolorystyką, mają charakterystyczny kształt - tak jest w przypadku znaku A-7 „Ustąp pierwszeństwa” oraz B-20 „Stop”. Problem może za to pojawić się chociażby przy odróżnieniu zakrytych znaków D-1 „Droga z pierwszeństwem” oraz D-2 „Koniec drogi z pierwszeństwem”. Nie dostosowanie się do znaków drogowych, zwłaszcza przy pogarszających się warunkach atmosferycznych, nie tylko może doprowadzić do zderzenia dwóch pojazdów, ale nawet do poważnego wypadku, w tym z udziałem pieszych. Podczas jazdy zimą warto zatem zwrócić szczególną uwagę nie tylko na śliską nawierzchnię i ograniczoną widoczność, ale także na oznakowanie dróg, które w teorii, pomimo nagłych i dużych opadów śniegu, powinno pozostać czytelne.

- Musiałaby to być szalenie sroga zima, żeby śnieg zakrył znaki pionowe. Nie powinno dojść do takich sytuacji, ze względu na konstrukcję tych oznaczeń, która nie pozwala na gromadzenie się na nich śniegu w stopniu uniemożliwiających ich odczytanie. Jeśli jednak, hipotetycznie, miałoby to miejsce, za znaki również odpowiada zarządca drogi, który powinien je odśnieżać. Autostrady przykładowo objeżdżane są codziennie, ponieważ zarządcy muszą te drogi kontrolować. Jeśli chodzi o częstotliwość odśnieżania i szybkość reakcji na opady, wszystko zależy od kategorii ulic i konkretnej umowy pomiędzy zarządcą, a firmą sprzątającą. Najszybciej oczyszcza się drogi krajowe. Czas ten liczony jest od momentu ustania opadów śniegu. Mimo wszystko jednak, przy dużym zaśnieżeniu i tak powinniśmy poruszać się z ograniczoną prędkością i zachować szczególną ostrożność – wyjaśnia podkom. Karolina Kańka.

Ciekawostką jest fakt, że w wbrew powszechnemu przekonaniu, liczba wypadków i innych zdarzeń drogowych zimą wcale nie ulega zwiększeniu. Pod tym względem statystyki bardziej niepokojące są latem. W okresie od czerwca do sierpnia 2016 r. łącznie doszło do 9885 wypadków drogowych, w wyniku których śmierć poniosły 824 osoby. Od grudnia 2016 r. do lutego 2017 r. miejsce miało natomiast „zaledwie” 6510 wypadków, z 578 ofiarami śmiertelnymi. Ta zaskakująca tendencja utrzymuje się od kilku lat.

- Zimą zdarzeń drogowych jest mniej niż latem, bo kierowcy mimo wszystko są bardziej ostrożni. Ten pierwszy moment, pierwsze dni opadów śniegu są dla wielu zaskoczeniem i wtedy dochodzi do wypadków i stłuczek. Po przyzwyczajeniu się jednak do nowych warunków drogowych, kierowcy stają się już ostrożniejsi i jeżdżą zdecydowanie wolniej. Wypadki i kolizje większym problemem są raczej, gdy jest ciepło, mocno świeci słońce, rozluźniamy się i przekraczamy częściej prędkość. Zimą zwracamy uwagę na ostrożność i dostosowujemy się do warunków na drodze – wyjaśnia podkomisarz.

Niezależnie od opadów śniegu lub ich braku, o tej porze roku szczególnie warto odpuścić testowanie możliwości naszych samochodów i nadmierne rozpędzanie się na drodze. Biały puch na oznaczeniach w niektórych sytuacjach może usprawiedliwić naszą pomyłkę, nadal jednak to my będziemy musieli ponieść jej konsekwencje.

Spodobał Ci się artykuł? Udostępnij go swoim znajomym na Facebooku i Twitterze!

Ogłoszenia motoryzacyjne pochodzą z serwisu Gratka.pl

Zobacz także

Tagi:

Brak komentarzy - napisz pierwszy

Najnowsze motofakty

Wszystkie artykuły
Advertisement

Motofakty mazowieckie

Top 5 motofaktów

Testy i porównania

Premiery i nowości