Wszystko
o samochodach

Przepisy / Warto wiedzieć

Zwierzę na pokładzie

Data publikacji: Autor: Maciej Krzywoszyński

Fot. BMW: Sposób przewożenia zwierząt w samochodzie nie jest w Polsce uregulowany przepisami. W sklepach są dostępne specjalne szelki dla psów. Metody przewozu zwierząt w samochodzie pozostawiono wyłącznie wyobraźni i rozsądkowi kierowców.

Kot lub pies siedzący podczas jazdy na desce rozdzielczej samochodu? Czemu nie, jest to nie tylko możliwe, ale i zgodne z przepisami. Prawo o ruchu drogowym bardzo dokładnie reguluje zarówno to, jak powinniśmy poruszać się po drogach publicznych, jak i to, w jaki sposób należy przewozić pasażerów. Metody przewozu zwierząt w samochodzie pozostawiono natomiast wyłącznie wyobraźni i rozsądkowi kierowców.

 

Pies, kot, królik czy kanarek to najpopularniejsze zwierzęta domowe. Wielu ich właścicieli nie lubi rozstawać się ze swoimi pupilami nie tylko podczas wojaży wakacyjnych, ale nawet weekendowych wypadów za miasto. Nic w tym złego - pod warunkiem, że zwierzęta są właściwie przewożone. Fot. BMW: Sposób przewożenia zwierząt w samochodzie nie jest w Polsce uregulowany przepisami. W sklepach są dostępne specjalne szelki dla psów.

 

No właśnie: właściwie, czyli jak? Lektura ustawy Prawo o ruchu drogowym nie podsunie nam odpowiedzi na to pytanie. Jak mówi asp. Zbigniew Paszkiewicz z Sekcji Ruchu Drogowego KMP w Poznaniu, przepisy w żaden sposób nie regulują przewozu zwierząt domowych samochodem. Policjanci mogą kierowcom tylko doradzać w tej sprawie. Rada podstawowa to unikanie przewożenia zwierząt na fotelu obok kierowcy, a tym bardziej na desce rozdzielczej. Najlepszym miejscem dla ulubieńca jest tylna kanapa lub bagażnik - jeśli mamy samochód typu kombi albo hatchback (w takiej sytuacji zdejmujemy oczywiście półkę oddzielającą bagażnik od kabiny). W wypadku bardzo ruchliwych zwierząt (np. kotów) warto pomyśleć o jakimś zamykanym koszyku czy klatce. Zwierzę biegające po kabinie może bardzo łatwo rozproszyć uwagę kierowcy i doprowadzić do wypadku. Niestety, lekkomyślni kierowcy najczęściej pozostają bezkarni - nie ma możliwości udowodnić im, że spowodowali wypadek z powodu biegającego po samochodzie Fot. Mercedes-Benz: W niektórych pojazdach można zamontować specjalne klatki do przewożenia zwierząt. psa czy kota.

 

Wielu kierowców myśli na szczęście nie tylko o bezpieczeństwie własnym, ale i swoich pupili. W sukurs przychodzą im firmy produkujące coraz ciekawsze akcesoria do przewozu zwierząt.

 

Przebojem ostatnich miesięcy stały się specjalne maty na tylną kanapę, polecane zwłaszcza do przewozu większych psów. Mają one przynajmniej dwie funkcje: chronią tapicerkę samochodu i przy okazji unieruchamiają psa. Maty mocuje się uchwytami do zagłówków tylniej kanapy oraz przednich foteli. W takim „hamaku” pies może wygodnie leżeć, bezpieczny np. w razie gwałtownego hamowania. W sklepach zoologicznych można też znaleźć bogatą ofertę szelek dla psów. Właścicielom kotów czy mniejszych zwierząt sprzedawcy proponują specjalne koszyki.

 

Osobny problem to pozostawianie zwierząt w samochodach w upalne dni bez uchylonego okna. Jak twierdzi asp. Zbigniew Paszkiewicz, to wcale nie takie rzadkie zjawisko. I w tym wypadku policjanci nie mają możliwości ukarania bezmyślnego kierowcy, pomijając drastyczne sytuacje, gdy zwierzę zdechnie. Mogą za to interweniować, gdy stwierdzą, że zamknięte w samochodzie zwierzę jest w złym stanie. Wtedy mają prawo wezwać, na koszt jego właściciela, specjalistyczną firmę, która otworzy auto.

 

Jeśli chcemy podróżować razem ze swoim pupilem, warto pomyśleć o swoim i jego bezpieczeństwie - nawet jeżeli nie wymagają tego przepisy.

Spodobał Ci się artykuł? Udostępnij go swoim znajomym na Facebooku i Twitterze!

Ogłoszenia motoryzacyjne pochodzą z serwisu Gratka.pl

Zobacz także

Tagi:

Komentarze

  • Jack (gość)

    Kiedyś kot w samochodzie wszedł mi ze strachu pod fotel kierowcy. Był mały, wczepił się pazurami w tapicerkę pod siedzeniem i go nie mogłem nijak wyciągnąć.

  • Wojtek (gość)

    Kiedys wiozlem lwa w aucie siedzial grzecznie dopuki nie zobaczyl policjanta ktory musial mnie zatrzymac bo jechalem 51km/h a nie jak kaza przepisy 50km/h . Moj lew w mojej obronie zjadl kajet policjantowi i ugryzl jego czapke. Policjant powiedzial ta zniewaga krwi wymaga a ty jetes gupi ze to czytasz patafianie hehehe

  • F rancek Buła (gość)

    jezeli juz to parafianinie.

  • BezpiecznyTransporter.pl (gość)

    Swoje zwierzęta przewoź bezpiecznie! http://www.youtube.com/watch?v=_wjrdBt0Bkc&feature=related

Dodaj komentarz

Najnowsze motofakty

Wszystkie artykuły
Advertisement

Motofakty mazowieckie

Top 5 motofaktów

Testy i porównania

Premiery i nowości