Wszystko
o samochodach

Porady / Bezpieczeństwo

Akcje serwisowe. Skąd wiadomo, że auto wymaga wizyty w ASO?

Data publikacji: Autor: Adam Mirosiński

Pomimo setek godzin poświęcanych na testy, nowe samochody nie są pozbawione wad. Niekiedy chodzi o podatne na rdzę zamki pokrywy silnika, które mogą spowodować jej otwarcie w trakcie jazdy, innym razem o uszkodzenie układu paliwowego i prawdopodobieństwo wystąpienia pożaru. W takim wypadku koncerny podejmują decyzje o akcjach serwisowych, mających na celu usunięcie wszelkich usterek.  

Fot. Janusz Wójtowicz Pomimo setek godzin poświęcanych na testy, nowe samochody nie są pozbawione wad. Niekiedy chodzi o podatne na rdzę zamki pokrywy silnika, które mogą spowodować jej otwarcie w trakcie jazdy, innym razem o uszkodzenie układu paliwowego i prawdopodobieństwo wystąpienia pożaru. W takim wypadku koncerny podejmują decyzje o akcjach serwisowych, mających na celu usunięcie wszelkich usterek.

Pomimo setek godzin poświęcanych na testy, nowe samochody nie są pozbawione wad. Niekiedy chodzi o podatne na rdzę zamki pokrywy silnika, które mogą spowodować jej otwarcie w trakcie jazdy, innym razem o uszkodzenie układu paliwowego i prawdopodobieństwo wystąpienia pożaru. W takim wypadku koncerny podejmują decyzje o akcjach serwisowych, mających na celu usunięcie wszelkich usterek.  

Fot. Janusz Wójtowicz W 1989 r. na rynek amerykański i japoński trafiła limuzyna marki Lexus – model LS400. Samochód ten znany jest do dziś z wysokiej kultury pracy silnika oraz zawieszenia. Producent unaocznił je w reklamie, umieszczając pojazd na rolkach, a na jego masce układając wieżę z kieliszków, po czym rozpędził auto do 250 km/h. Żaden kieliszek nie został stłuczony. Z modelem tym wiąże się też niezwykła akcja serwisowa. Jesienią 1989 r. właściciele marki podjęli decyzję o natychmiastowej interwencji po informacji dwóch właścicieli o usterkach w ich autach. Zaledwie w trzy tygodnie naprawiono 8 tys. samochodów.  Chodziło o problemy z wadliwą dźwigienką tempomatu oraz przegrzewającym się trzecim światłem stop. O wszystko zadbał producent, który nie wymagał od właścicieli pojazdów wizyt w autoryzowanych stacjach obsługi. Auta odbierano spod domów i tam je odstawiano, umyte oraz zatankowane. Dodatkowo, w ramach rekompensaty, klienci otrzymali samochody zastępcze, a niektórych napraw dokonywano bezpośrednio na podjeździe właściciela.

Zaproszenie do ASO

Pomimo setek godzin poświęcanych na testy, nowe samochody nie są pozbawione wad. Niekiedy chodzi o podatne na rdzę zamki pokrywy silnika, które mogą spowodować jej otwarcie w trakcie jazdy, innym razem o uszkodzenie układu paliwowego i prawdopodobieństwo wystąpienia pożaru. W takim wypadku koncerny podejmują decyzje o akcjach serwisowych, mających na celu usunięcie wszelkich usterek.  

Fot. Janusz Wójtowicz Dziś, w razie wystąpienia usterki spowodowanej niedopatrzeniem producenta czy wadliwym podzespołem dostarczonym przez kooperanta, o problemach tych klient dowiaduje się z dwóch powodów. Pierwszym jest dbanie o renomę marki. Drugi to prawny obowiązek, w ramach którego koncern motoryzacyjny zmuszony jest przepisami do zgłaszania wad zagrażających zdrowiu i życiu użytkowników. W naszym kraju egzekwowaniem tego obowiązku zajmuje się Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów i to na jego stronie publikowane są dane dotyczące wadliwych pojazdów z uwzględnieniem marek i modeli oraz formy kontaktu z klientem. W 2016 roku ukazały się 83 informacje o konieczności przeprowadzenia niezbędnych napraw. Dotyczyły one ponad 100 modeli pojazdów 26 producentów – począwszy od Dacii, na Maserati skończywszy. (tabela poniżej). A sprawy wcale nie są błahe, bo w grę wchodzi np. możliwość zapalenia się pojazdu w wyniku awarii silnika rozrusznika, gwałtowny spadek ciśnienia w oponach podczas jady będący wynikiem usterki zaworów czy samoczynny wybuch poduszki powietrznej kierowcy.

Redakcja poleca:

Kupno i rejestracja samochodu. Uwaga na oszustwa!
Czy nowy samochód musi byc drogi w eksploatacji?

Nowa Skoda Octavia. Czy modernizacja wyszła jej na dobre?

„Nasi klienci informowani są o ewentualnej akcji serwisowej bezpośrednio przez autoryzowanego dealera, u którego zakupili swój samochód. Serwis umawia klienta na wizytę, w czasie której sprawdza się niezbędne elementy i ewentualnie wykonuje konieczną naprawy. Informacja o przeprowadzonej akcji serwisowej jest odnotowywana w systemie elektronicznym” – mówi Wojciech Osoś, dyrektor PR marki Opel. Podobnie swoich klientów traktuje BMW. Jak poinformowała nas Monika Wyrwicka reprezentująca markę z Bawarii, w przypadku organizacji akcji serwisowej przedstawiciele BMW dobierają sposób komunikacji do konkretnego przypadku, informując właściciela korespondencyjnie lub podczas wizyty w serwisie. „Ponadto w każdym momencie właściciel może sprawdzić otwarte akcje w jego pojeździe w każdym autoryzowanym serwisie BMW” – dodaje Monika Wyrwicka, wskazując, że akcja maja różny inny przebieg – niektóre wymagają wykonania czynności serwisowych, a inne jedynie sprawdzenia czy wszystko jest w porządku. Zaznacza też, że wszystkie działania naprawcze są bezpłatne w zakresie przewidzianym przez producenta.

Pomimo setek godzin poświęcanych na testy, nowe samochody nie są pozbawione wad. Niekiedy chodzi o podatne na rdzę zamki pokrywy silnika, które mogą spowodować jej otwarcie w trakcie jazdy, innym razem o uszkodzenie układu paliwowego i prawdopodobieństwo wystąpienia pożaru. W takim wypadku koncerny podejmują decyzje o akcjach serwisowych, mających na celu usunięcie wszelkich usterek.  

Fot. Janusz Wójtowicz Pozostaje jednak pytanie, czy o akcji serwisowej mają szansę dowiedzieć się osoby, które kupiły samochód za granicą, w tym te, które nie są pierwszymi właścicielami pojazdu. Według BMW Polska „Informację o otwartych akcjach serwisowych można uzyskać we wszystkich ASO BMW oraz na infolinii marki. 1 lutego BMW Polska uruchomiło formularz kontaktowy, poprzez który klient uzyskuje informację o otwartych akcjach w jego pojeździe”. Natomiast właściciele Opli, by być na bieżąco, powinni założyć konto na portalu MyOpel, w którym można śledzić wszystkie informacje dotyczące auta. Po zalogowaniu widoczna jest historia serwisowa, powiadomienia dotyczące okresowych przeglądów, jak również informacja na temat kampanii serwisowych. Dotyczy to zarówno użytkowników, którzy kupili auto w Polsce, jak i za granicą oraz tych, którzy nie są ich pierwszymi właścicielami. W przypadku innych marek warto skontaktować się z autoryzowanym dealerem, bądź skorzystać z infolinii marki.

Teoria a praktyka

Jak w praktyce wygląda akcja serwisowa (58D2-drzwi od wewnątrz) i jak przebiega wizyta w ASO, mogliśmy przekonać się sami na przykładzie Skodzie Octavii 1.4 TSI. Do firmy dotarł list z zaproszeniem do autoryzowanego serwisu. „By dać znać użytkownikom samochodów o prowadzonej akcji, wykorzystuje się pocztę tradycyjną, aktywną komunikację prowadzoną przez partnerów przy okazji wizyty w serwisie, wyszukiwarki www czy infolinię” – zauważa w rozmowie z Motofaktami Hubert Niedzielski ze Skoda Auto Polska. Podczas rozmowy telefonicznej z najbliższym serwisem, wyznaczono termin wizyty i zapewniono, że modyfikacja potrwa ok. 30 minut. Ku naszemu zaskoczeniu okazało się, że na tę samą godzinę pracownicy ASO umówili jeszcze trzy inne pojazdy, przez co czas oczekiwania na zakończenie prac przedłużył się do 1,5 godziny. Finalnie usterkę naprawiono, czego poświadczeniem jest naklejka w bagażniku. To zresztą standard w przypadku akcji Audi-Volkswagen, które są odnotowywane nie tylko w centralnej bazie danych, książce przeglądów serwisowych samochodu i przybierają formę wspomnianej naklejki.

Przydatne linki

Na tych stronach można sprawdzić czy samochód jest objęty akcją serwisową.

https://uokik.gov.pl/powiadomienia.php

http://www.theaa.com/breakdown-cover/advice/safety-recalls

https://www.recalls.gov/

https://www.nhtsa.gov/recalls

http://allworldauto.com/tsbs/

http://alldatadiy.com/TSB/yr.html

Zobacz także: Kultowa Syrena z napędem elektrycznym

Źródło: TVN Turbo/x-news

Spodobał Ci się artykuł? Udostępnij go swoim znajomym na Facebooku i Twitterze!

Ogłoszenia motoryzacyjne pochodzą z serwisu Gratka.pl

Zobacz także

Tagi:

Komentarze

  • kaz59 (gość)

    Mam autko Honda Jazz III i w maju konczy sie gwarancja. Sprawdzilem ceny /Niemcy/ tzw. inspekcji w ATU -173 € z kolei w serwisie Hondy 220 €. Roznica nie jest az taka duza dlatego wybralem Honde.

  • Lizarek (gość)

    W ASO zdzierają na maxa skąd oni w ogóle biorą te ceny ?

  • Włoch (gość)

    Odradzam wizyty w ASO. Za każdym razem kiedy bywałem tam klientem wciskali mi przy każdej nawet drobnej naprawie części zamienne za jakieś astronomiczne pieniądze wmawiając jednocześnie, że nie istnieją zamienniki. Od jakiegoś czasu korzystam ze zwykłego warsztatu i sam zamawiam części najczęściej firmy Delphi są tansze solidne i trwałe). Okazuje się, że niemal każda część jest dostępna w zamienniku i nie kosztuje aż tak wielkie pieniądze.

  • kamil (gość)

    cena jest jedno drugie to robocizna. U jednego mechanika on zarabia na siebie anie na cały salon

  • tito (gość)

    raz na jakiś czas jadę na przegląd do Aso ale naprawy wykonuje w swoim zakresie.

  • olo (gość)

    W serwisie mają ceny z marżą dużą na czyms muszą zarabiać. Ja w swoim aucie wymieniam części u zaprzyjaźnionego mechanika który pelecił mi raz części firmy delphi i juzsie ich trzymam sprawdzone i solidnei dodatkowo satansze

Dodaj komentarz

Najnowsze motofakty

Wszystkie artykuły

Motofakty mazowieckie

Top 5 motofaktów

Testy i porównania

Premiery i nowości

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.