Hamuje jednak człowiek 22.02.2010 Liczba odwiedzin: 2758 Coraz częściej zapominamy, jak wielką rolę w procesie zatrzymania samochodu odgrywa kierowca. Tymczasem jest
Motoryzacyjny język zmienia się, tak jak zmieniają się samochody. Nowe konstrukcje, nowe silniki, nowe elementy wyposażenia – wszelkie zmiany decydują o tym, że pojawiają się nowe zwroty, określenia, przemyślenia. Język, tak jak inne dziedziny naszego życia, podlega również modom, kreowanym przez użytkowników aut, producentów i media.
Nietrudno zauważyć, że wśród najmodniejszych określeń ostatnich lat znalazła się „droga hamowania”, która jako istotny parametr pojawia się w prezentacjach i testach samochodów. Auta są wychwalane, gdy legitymują się odpowiednio krótką drogą hamowania i krytykowane, gdy jest ona zbyt długa. Przeciętny człowiek może odnieść wrażenie, że dystans 38, 40 czy 42 m to akurat tyle, by wyhamować auto z prędkości 100 km/h. Tymczasem droga hamowania to tylko jeden ze składników drogi zatrzymania pojazdu.
Prawa noga opuszcza pedał „gazu”, przemieszcza się w lewo i zaczyna naciskać pedał hamulca. Ale hamulce wciąż nie są uruchomione. Dźwignia pedału musi przesunąć się w dół, w elementach prowadzących do pompy muszą zostać skasowane wszelkie luzy a samej pompie musi zostać wytworzone odpowiednie ciśnienie. Dopiero gdy płyn hamulcowy przesunie tłoczki w zaciskach, a te zadziałają na klocki lub szczęki, zacznie się proces hamowania. To wszystko zabiera kolejne 0,5 s, co oznacza przejechanie przez samochód kolejnych 14 m. Do drogi całkowitego zatrzymania trzeba doliczyć jeszcze dystans, na którym działają hamulce zwalniające ruch auta.
Na przyczepnej, suchej nawierzchni, sprawny technicznie samochód będzie potrzebował na to 35-45 m, w zależności od modelu, rodzaju ogumienia, rodzaju jezdni. W tej krótkiej analizie ważny jest nie tylko fakt, że całkowita droga zatrzymania wyniesie 77-87 m. Nie mniej istotne jest to, że udział reakcji kierowcy w procesie zatrzymania wynosi aż 30-35 procent, a droga przebyta podczas reakcji prowadzącego może być nawet dłuższa, niż droga hamowania. Stanie się tak, gdy reakcja kierowcy będzie trwała dłużej niż powinna.
Szybkość reakcji zależy w dużej mierze od indywidualnych predyspozycji, zwłaszcza od ostrości wzroku, zdolności postrzegania i kojarzenia, sprawności fizycznej, temperamentu czy aktualnego samopoczucia. Niezwykle trudno skrócić czas reakcji człowieka. To żmudny proces, któremu sprzyja odpowiedni trening oraz zdbywanie doświadczenia za kierownicą. Najlepsi są w stanie osiągnąć wynik 0,3 s, 2-3 razy lepszy od przeciętnego. Za to w prosty sposób można wydłużyć czas reakcji, niebezpiecznie wydłużając tym samym drogę zatrzymania samochodu. Wystarczy kiepski nastrój, rozkojarzenie czy zmęczenie prowadzącego.
Szczególnie powinni zwracać na to uwagę kierowcy pokonujące długie trasy oraz ci, którzy podróżują nocą. W godzinach nocnych dodatkowe zagrożenie stanowią tak zwane „mikrodrzemki”, w które popada według badań ok. 10 proc. kierowców. Niekorzystnym czynnikiem są także drgania. Zwłaszcza te w układzie pionowym odpowiedzialne są za stopniowe narastanie zmęczenia. Niewskazane jest też głośne słuchanie muzyki podczas jazdy, zwłaszcza ostrych, dynamicznych rytmów. Powodują one rozkojarzenie i dekoncentrację.
Komentarze
Autor:
ralf7
24.02.2010 08:34
Do tego dochodzi jeszce taki wynalazek jak ABS.
Który ma pomagać i tak większość kierowców myśli. Niestety w zimie jednak jest na odwrót i zamiast skracać to wydłuża drogę hamowania i to znacznie.
Autor:
Ramboost
24.02.2010 11:14
ABS NIE skraca drogi hamowania, a jedynie ma za zadanie odzyskać sterowność pojazdu po utracie
przyczepności kół przednich. Ale nie skraca drogi hamowania.
Autor:
sali
04.03.2010 20:59
Na te zagadnienia szczególnie powinni zwracać uwagę na kursach prawa jazdy i uświadamiać co dzieje
się z pojazdem przy osiągani nadmiernych prędkości i podczas hamowania,jakie siły przeciążenia działają na człowieka podczas zderzenia się pojazdów.Pozdrowienia
|