Na przysłowiowej kropelce paliwa 03.08.2009 Liczba odwiedzin: 2603 Z benzyną Suzuki Splash obchodzi się nad wyraz oszczędnie, zarówno na trasie jak i w mieście
Przewidziany dla pięciu osób Suzuki Splash Club 1.0 jest dość wyrośnięty i mierzy ponad 3,7 metra długości. Jest o 2 cm dłuższy i aż o 9 cm wyższy od Swifta, co gwarantuje w nim znacznie więcej przestrzeni nad głowami podróżujących. Jest zaskakująco wygodny jak na samochód zakwalifikowany do kategorii miejskich i jednocześnie segmentu B. Z powodzeniem można przejechać nim kilkaset kilometrów bez narzekania na „łamanie w plecach”. Krzesełkowa pozycja, jaką zajmuje kierowca i pasażerowie, ma jeszcze jedną zaletę: pozostaje dużo miejsca na nogi. Po ustawieniu przednich foteli w wygodnej pozycji okazuje się, iż z tyłu również jest jego pod dostatkiem. Bez problemu zmieszczą się tam dwie dorosłe o słusznym wzroście osoby (185 cm). Tak więc nie jest to tylko praktyczny, poręczny samochód miejski, ale w pełni wygodny samochód przygotowany do dalszych podróży poza miasto.
Gdy podróżujemy w dwie osoby, składane jednym ruchem ręki na płasko tylne siedzenie pozwala uzyskać 1 050 l przestrzeni bagażowej. Dzielona w proporcji 60/40 kanapa, a także znacznych rozmiarów klapa, ułatwiają przewóz sporych bagaży. Wysokie położenie siedzeń ułatwia zamocowanie fotelika dziecięcego. Pod maską Splasha Club 1.0 pracuje trzycylindrowy, 1-litrowy silnik o mocy 65 KM, połączony z manualną przekładnią 5-biegową. Powszechnie wiadomo, iż konstrukcje trzycylindrowe nie pracują tak równo jak czterocylindrowe. Nikt nikogo nie zmusza do zakupu akurat takiego silnika, zawsze można dołożyć 4 000 zł (tyle wynosi różnica pomiędzy wersją 1.0 Club i 1.2 Comfort) i wybrać ten mocniejszy. W kryzysie liczy się jednak każda wydana złotówka. Rachunek jest prosty. Po pierwsze w salonie dealerskim zapłacimy za wersję 1.0 Club prawie o 10 proc. mniej niż za mocniejszą 1.2 Comfort, choć różnią się one trochę wyposażeniem. Wersja Club nie ma bowiem komputera pokładowego, obrotomierza, elektrycznie regulowanych i podgrzewanych lusterek. Ale ma w standardzie klimatyzację, centralny zamek, radioodtwarzacz CD/MP3, dwie poduszki czołowe, boczne i kurtyny. Całkiem nieźle, jak na miejskie auto. Poza tym na trzycylindrowy silnik nie można za bardzo narzekać. Pochodzące od niego wibracje są wyczuwalne tylko na wolnych obrotach, wystarczy jednak musnąć pedał gazu, by zaczął pracować równo. 12-zaworowa jednostka pracuje cicho i jazda z prędkością 100-110 km/h okazuje się nawet przyjemna. Można powiedzieć, iż jest to prędkość ekonomiczna, zalecana dla tego samochodu. Co niezmiernie istotne, zużycie paliwa spada wówczas poniżej 5 l. W mieście małe Suzuki powinno spalać w granicach 6 l/100 km i też jest to możliwe pod warunkiem, że zbyt długo nie stoimy w ulicznych korkach. Na osiągnięcie „setki” litrowy Suzuki Splash potrzebuje 14,7 sekundy. Ale nie warto trzymać go długo na wysokich obrotach, różnica w dynamice będzie niewielka, a konsumpcja paliwa gwałtownie wzrośnie.
Splash jest czwartym modelem zaprezentowanym przez markę Suzuki w ciągu ostatnich czterech lat. Japoński maluch jest produkowany w Esztergom na Węgrzech i objęty trzyletnią gwarancją. W opisywanej wersji 1.0 Club kosztuje 38 900 zł. Komentarze
Autor:
Chevy Suburban
03.08.2009 14:02
3-cylindrowe silniki są dla tych, którzy mają gdzieś pojęcie "kultury pracy". Przy ruszaniu wrażenia
są podobne, jak w dieslu, a może gorzej. Co do tekstu, kto by jechał czymś takim dalej niż 100 km poza miasto?? Gdyby jeździć na polskich drogach, dokładnie tyle, ile przepisy mówią, jechało by się samochodem chyba tyle, co naszymi wspaniałymi pociągami...
Autor:
dominator
03.08.2009 15:08
szanowny przedmówco, moja żona posiada auto 3 cylindrowe w c1 , nie moge zarzucić naprawdę nic temu
silnikowi, jest ekonomiczny i o to chodzi trasa sredni max do 4 l, po mieście 5,5 przyspieszenie ok 11 sekund nie wiele gorzej niż 5 cylindrowy turbodoładowany silnik volvo... spalanie 2,5 razy mniejsze droga ta sama, wrażenia bezcenne....
Autor:
Chevy Suburban
03.08.2009 19:48
Nie napisałem, że te silniki są "bee" czy coś w tym stylu... Jak sam stwierdziłeś, "jest ekonomiczny
i oto chodzi", a ja miałem zupełnie, co innego na myśli. Idąc Twoim porównaniem, rower-spalanie zerowe-droga ta sama-wrażenia bezcenne...
Autor:
Bart3kk
04.08.2009 08:14
dominatorze litrowy silnik o mocy 68 koni ,który jest w tym Citroenie ma się bujać w 11 sekund do
setki?? Zejdźmy na ziemię ;)
Autor:
Mecenas
07.08.2009 07:02
Generalnie w silnikach 3 cylindrowych najbardziej wkurza mnie niska kultura pracy. Nawet jeśli
jakieś oszczędności na paliwie są (a to jest dyskusyjne bo mały moment obrotowy wymusza kręcenie ich na wyższe obroty) to cały czar pryska przy warkoczących i telepiących się silnikach. Uważam, że lepiej kupić jakiegoś małego ekonomicznego diesla (4 cylindrowego) Ostatnio VW zastępuje fatalne 3 cylindrowe 1,4 TDI nowym 1,6 TDI
Autor:
ondraszek
13.08.2009 01:52
Ciekawe zatem co zaprezentuje nowy 1,2TDI, który ma być montowany w przyszłym roku np. w Polo.
Zapowiadają 3,3l/100km i 87g/km CO2. Przy 75KM to wynik bardzo dobry i konkurencja będzie miała twardy orzech do zgryzienia.
|