Nowa sygnalizacja sposobem na piratów

Wiadomości z rynku / Archiwum

Autor: Marta Sułkowska

Liczba odwiedzin: 1703

Rajdy kierowców przejeżdżających Warszawską ulicą Lucerny zostały zahamowane.

Na niebezpiecznym odcinku jezdni w Wawrze (południowej dzielnicy miasta) działa nowy system sygnalizacji, który dzięki specjalnym czujnikom prędkości na czerwonym świetle zatrzymuje pędzące samochody.

Inteligentny system znaków i czujników został zamontowany na Lucerny jako środek zapobiegający notorycznemu przekraczaniu prędkości przez jadących tamtędy kierowców. Na tym odcinku Wawra już od dawna zdarzały się wypadki. Tylko w ubiegłym roku doszło tam do kilku śmiertelnych potrąceń.

Pędzących kierowców nie powstrzymywały ani dodatkowe patrole drogówki, ani nalepiane na jezdni atrapy dziur. Mieszkańcy bali się przechodzić przez ulicę i zwrócili o pomoc do władz miasta, które postanowiło problem rozwiązać. - Po wymianie nawierzchni tę drogę jadący traktowali jak autostradę - mówi pani Maria, mieszkanka Wawra.

Na niebezpiecznej ulicy Zarząd Dróg Miejskich zamontował specjalny system znaków i detektorów prędkości, który bada szybkość jadącego jezdnią pojazdu. W razie przekroczenia przez auto 50 km/h system wysyła sygnał do umieszczonego kilkaset metrów dalej sygnalizatora świetlnego, który zapala się na czerwono i zatrzymuje kierowcę. W przypadku jazdy zgodnej z przepisami sygnalizator miga na pomarańczowo.

Pionowe i poziome znaki drogowe oraz detektory szybkości umieszczono na Lucerny w czterech miejscach. Elementy systemu znajdują się po obu stronach jezdni, na wysokości ulic Pielęgniarek i Antenowej. System jest testowany. - Jeszcze jest za wcześnie na statystyki, ale czerwone światło, które zapala się przed jadącymi z nadmierną prędkością kierowcami zmusza ich do zatrzymania się. I o to chodzi - mówi oficer z Komendy Policji w Wawrze.

Nowe sygnalizatory kosztowały ok. 90 tys. zł. i nie wymagają prądu: są zasilane energią słoneczną.

Jeśli nowy system się sprawdzi, zostanie zamontowany także w innych dzielnicach. Szefowa ZDM Grażyna Lendzion jako kolejny newralgiczny punkt, gdzie taki sygnalizator jest potrzebny, podaje ul. Marymoncką na Bielanach. System miałby być rozmieszczony na odcinku między ulicami Podleśną i Żeromskiego, gdzie też kierowcy często przekraczają dozwoloną prędkość.

Komentarze

    • LeeJones
    • W Krakowie ten system działa od dość dawna
    • anty polityk
    • Ostatnio w Raporcie na Turbo było o takiej sygnalizacji i wyszło, że stoją ci co jadą za takim piratem. Bo jak jedzie szybko to i tak zdąży przejechać zanim wyskoczy czerwone.
    • Jarpoz
    • Pomysł ciekawy, ale na odcinku pomiędzy Żeromskiego a Podleśną kierowcy chyba dlatego się tak rozpędzają, bowiem jeżeli chce się płynnie przejechać to na wcześniejszych światłach ( koło PKS Marymont ) należy się szybko zebrać, bowiem wtedy zwykle jeszcze można się załapać "na zielone" przy rozwidleniu z ul. Żeromskiego, a potem do Podleśnej to chyba jedzie się tak z rozpędu.
    • odmienić oblicze motoryzacji- tej motoryzacji
    • Wydaje się że to półśrodek zamiast wystarczającego nasycenia fotoradarów. Wspomniany przez p. antypolityka problem hamowania "niewinnych" przesądza o tym że nie jest to rozwiązanie optymalne. Zielone fale powinny skuteczniej wymusić dopasowanie szybkich i wściekłych do otoczenia bez tych skutków ubocznych.
    • Roger
    • zdaje się, że coś takiego jest w kraku np. za placem centralnym w stronę huty.

Dodaj komentarz