Pasjonat z Wejherowa buduje replikę CWS T-1
Motociekawostki / Historia motoryzacji
Autor: Marek Adamkowicz
Liczba odwiedzin: 891
Ludwik Rożniakowski, pasjonat samochodów z Wejherowa, stara się zbudować replikę pojazdu CWS T-1, pierwszego auta w historii polskiej motoryzacji. Wszystkie prace wykonuje własnoręcznie.
- Zawsze fascynowały mnie auta z lat dwudziestych - przyznaje konstruktor. - Stwierdziłem, że zbuduję CWS-a, bo jest on symbolem polskiej myśli technicznej.
CZYTAJ TAKŻE
Legendy motoryzacji: CWS T-1
Motocykl CWS - Sokół
Pojazd, nad którym pracuje pan Ludwik, jest budowany od podstaw. Zadanie jest tym trudniejsze, że brakuje dokumentacji technicznej, nie ma też informacji o zachowanych oryginalnych pojazdach, z których można by skopiować poszczególne elementy.
- Samochody CWS były w znacznej mierze wykorzystywane przez wojsko i urzędy państwowe - opowiada pan Ludwik. - W swojej klasie były porównywalne z konstrukcjami francuskimi, brytyjskimi czy niemieckimi. Niektóre z nich nawet przewyższały jakością i nowatorskimi rozwiązaniami.
Produkcję marki wstrzymano na początku lat 30., kiedy to została zastąpiona przez Fiata na włoskiej licencji. Szacuje się, że łącznie powstało do 800 egzemplarzy, przy czym niemała część wpadła w ręce Rosjan po wybuchu wojny.
Budowa samochodu CWS to kolejna motoryzacyjna przygoda Ludwika Rożniakowskiego. Wcześniej zbudował samochód autor cadillac imperial. Pojazd, który pan Ludwik trzyma teraz w garażu, stanowi nawiązanie do aut produkowanych w Stanach Zjednoczonych, ale nie jest jego wierną kopią. Budowa autora trwała trzy lata, a koszty trudno wręcz zliczyć.
Sporo funduszy pochłonie też replika CWS-a. Przykładowo, cena odpowiedniej opony to wydatek rzędu 1,5 tys. zł. - Na szczęście mogę oszczędzić na robociźnie, bo wszystko potrafię zrobić sam - zapewnia wejherowianin.
Jak mówi, niestraszne mu prace mechaniczne ani obróbka drewna. Jedynie elektryką zajmuje się niechętnie, ale i z tym sobie poradzi. Kiedy więc zobaczymy CWS-a na drodze?
- Wszystko zależy od pieniędzy - tłumaczy pan Ludwik. - Jeśli znajdą się sponsorzy, prace pójdą szybko.
Źródło: Dziennik Bałtycki
- Zawsze fascynowały mnie auta z lat dwudziestych - przyznaje konstruktor. - Stwierdziłem, że zbuduję CWS-a, bo jest on symbolem polskiej myśli technicznej.CZYTAJ TAKŻE
Legendy motoryzacji: CWS T-1
Motocykl CWS - Sokół
Pojazd, nad którym pracuje pan Ludwik, jest budowany od podstaw. Zadanie jest tym trudniejsze, że brakuje dokumentacji technicznej, nie ma też informacji o zachowanych oryginalnych pojazdach, z których można by skopiować poszczególne elementy.
- Samochody CWS były w znacznej mierze wykorzystywane przez wojsko i urzędy państwowe - opowiada pan Ludwik. - W swojej klasie były porównywalne z konstrukcjami francuskimi, brytyjskimi czy niemieckimi. Niektóre z nich nawet przewyższały jakością i nowatorskimi rozwiązaniami.Produkcję marki wstrzymano na początku lat 30., kiedy to została zastąpiona przez Fiata na włoskiej licencji. Szacuje się, że łącznie powstało do 800 egzemplarzy, przy czym niemała część wpadła w ręce Rosjan po wybuchu wojny.
Budowa samochodu CWS to kolejna motoryzacyjna przygoda Ludwika Rożniakowskiego. Wcześniej zbudował samochód autor cadillac imperial. Pojazd, który pan Ludwik trzyma teraz w garażu, stanowi nawiązanie do aut produkowanych w Stanach Zjednoczonych, ale nie jest jego wierną kopią. Budowa autora trwała trzy lata, a koszty trudno wręcz zliczyć.
Sporo funduszy pochłonie też replika CWS-a. Przykładowo, cena odpowiedniej opony to wydatek rzędu 1,5 tys. zł. - Na szczęście mogę oszczędzić na robociźnie, bo wszystko potrafię zrobić sam - zapewnia wejherowianin.Jak mówi, niestraszne mu prace mechaniczne ani obróbka drewna. Jedynie elektryką zajmuje się niechętnie, ale i z tym sobie poradzi. Kiedy więc zobaczymy CWS-a na drodze?
- Wszystko zależy od pieniędzy - tłumaczy pan Ludwik. - Jeśli znajdą się sponsorzy, prace pójdą szybko.
Źródło: Dziennik Bałtycki