Picuś, glancuś

Wiadomości z rynku / Felietony - Iwaszkiewicz

Autor: Jerzy Iwaszkiewicz

Liczba odwiedzin: 3878

Co miesiąc sprowadzanych jest do Polski ok. 60 tys. samochodów używanych, dwa razy tyle, ile sprzedaje się nowych. Relacje są ustalone. Co miesiąc sprowadzanych jest do Polski ok. 60 tys. samochodów używanych, dwa razy tyle, ile sprzedaje się nowych. Relacje są ustalone.

Fot. Archiwum Polskapresse W ubiegłym roku sprowadzono 700 tys. samochodów używanych, a sprzedano 314 tys. nowych. W rekordowym roku 2008 sprowadzono 1,1 mln samochodów z czego cieszą się na Zachodzie, bo Polacy biorą każdy wieloletni złom.

CZYTAJ TAKŻE

Przyspieszenia

Ukradli silnik


Z importu żyją całe miasteczka na granicy zachodniej. Po samochody jeżdżą  specjalne wycieczki, najlepiej jak pada,  bo wtedy łatwo kupić „stłuczkę”. Unormował się również handel. Kiedyś w drodze np. na Wyszków, samochody używane stały przy każdym rowie i pod  każdym krzyżem, jakby z nadzieją, że jak ktoś przyjdzie się pomodlić, to może kupi. Obecnie każdy samochód jest odpicowany, są parkingi. Zdarzają się  paromiesięczne gwarancje na samochody używane.

Jednego tylko nie da się zmienić. Do Polski przyjeżdżają głównie samochody, które zestarzały się na Zachodzie i nie nadają się tam do jazdy. Polska motoryzacja starzeje się o wiele szybciej aniżeli jakakolwiek inna w Europie. Zarejestrowanych jest już w Polsce 13 mln samochodów osobowych, tyle, że średni wiek samochodu wynosi ciągle 12-14 lat. Wszystko można odpicować ale tego się nie przykryje. Co chwila giną ludzie, nie bardzo wiedząc dlaczego. A to pęka ze starości przewód hamulcowy, albo urywa się śruba od kół.

Samochody używane są tanie. Za 10-15 tys. zł można kupić Mercedesa, który na oko wygląda jak nowy. Na złomowiskach można w dodatku kupić dowolną część karoserii, albo przód, albo tył i zespawać z  innym przodem z innego samochodu tyle, że tak połączona karoseria  nigdy nie będzie trzymała geometrii i pojedzie prosto do rowu albo na słup.

Nie istnieje w Polsce  kontrola techniczna i to jest główny problem. Dilerzy załatwiają rejestracje i tylko oni wiedzą jak to się robi i za ile. Przed laty – jak wspomina szef firmy Samar, Wojciech Drzewiecki – nie można było rejestrować w Polsce samochodu starszego niż 10-letni, a teraz rejestruje się wszystko. Do ruchu  dopuszczane są rzęchy, których już dawno nie powinno być na ulicach.

Na Mazurach, w małej wiosce za Oleckiem, prawie przed kościołem, dachowało nagle na prostej drodze śliczne, odpicowane BMW. Zablokowało hamulce. Badania techniczne były oczywiście jak najbardziej ważne.

Zobacz także

Komentarze

    • Piasek
    • "Nie istnieje w Polsce kontrola techniczna i to jest główny problem" Kwintesencja wypowiedzi... Gdyby takowa istniała, ludzie przestaliby latać po giełdach i komisach zamieniając jednego trupa na inne zwłoki tylko zaczęliby inwestować w klocki, amortyzatory i tłumiki... Że "ruda" na progach czy nadkolach - niech tam, nie bądźmy drobiazgowi bo wiadomo jakie mamy warunki drogowe ale kurna światła, hamulce, zawieszenie i układ kierowniczy to musi być sprawne.
    • Krychaj
    • Problemem nie jest wolny rynek i możliwość zakupu auta gdzie kto chce tylko wlasnie rzetelność kontroli technicznych - o czym również pan redaktor wspomniał. Na zachodzie kontrole są restrykcyjne i ciężko "załatwić" pieczątkę - u nas jest to powszechne wobec tego hulaj dusza piekła nie ma. To samo dotyczy innych kwestii - wg. badań ok 2 mln! aut w Polsce jeździ bez OC. Jeśli państwo będzie w stanie wyegzekwować pewne kwestie to takich problemów jak opisane w artykule nie będzie.
    • Chemicalsister
    • A ja mam 17-letnią Mazdę i wszystko w niej jest sprawne. Kupiłam ja kilka lat temu, bo auto było mi niezbędne, a niestety nie stać mnie było na 3-4-letni samochód. Zakup nowego to według mnie wyrzucenie pieniędzy w błoto (no, chyba że zarobki mielibyśmy w Polsce takie - jak na Zachodzie Europy). Wracając do tematu - wymieniam to, co wymagania wymiany. Nawet - Panie Redaktorze - przewody hamulcowe ;) Pozdrawiam i więcej obiektywizmu życzę! :)
    • panfil
    • Akurat przepis o tym, zeby nie rejestrowac samochodow starsze niz 10-letnie, bez wzgledu na ich stan techniczny, byl typowym urzedniczym 'wylaniem dziecka z kapiela'. Ale zmuszenie Polakow do tego, zeby przestali drutowac swoje samochody i faktycznie zaczeli kalkulowac, czy oplaca im sie doprowadzac do w miare dobrego stanu kilkunastoletni samochod, czy moze taniej i prosciej bedzie kupic mniejszy, pare lat mlodszy, ale w duzo lepszym stanie, jak najbardziej ma sens. Wtedy starymi Mercedesami i BMW beda jezdzili pasjonaci, a nie dyskotekowi szpanerzy.
    • motor56
    • Sprowadzają starocie, które od razu do mechanika trafia. Widzę to po ilości zleceń na Favore.pl gdzie ludzie szukają dobre warsztatu naprawiającego a to przekładnię, a to skrzynię biegów. Ale cóż w końcu kupują Używane auta a nie nowe, więc zaoszczędzoną kasę mogą wydać na naprawy :-)
    • ernwopr
    • .... ależ jak w tym bidnym karaju ludzie mają sobie pozwolić na nowe auto ... ?!? ... Starsze auta, paradoxalnie, są trwalsze ... nowe auta są podobno sprzedawane na granicy zysku (chocią zkto to dokładnie policzy ?!?), a koncerny liczą, że zarobią sobie na serwisie pogwarancyjnym...
    • GTpl
    • bez przesady. Panie Jerzy, nie każdy sprowadzany do Polski samochód to złom. Szkoda, że nie widzi Pan jak są wzywane do serwisów samochody sprzedawane jako fabrycznie nowe. Dlaczego o nich nie pisze Pan, że są zagrożeniem na drodze. Wielka szkoda, że Wy, dziennikarze zamiast starać się być obiektywnymi patrzycie tylko kto zrobił lepszą bibę przy prezentacji swoich modeli. Nie mam zamiaru porównywać, które auto jest lepsze: nowe z salonu czy 3 letnie z "zachodu". To sprawa indywidualna. Ale złom to często też to co u nas dealer sprzedaje jako nowe, niejeżdżone.
    • mag
    • ciekawe że 3 letnie auto z zachodu ktoś sprzedaje, dlaczego? pewno po dachowaniu jest ....:)
    • Nurek76
    • Może dlatego że na zachodzie wozidełko typu Panda kosztuje ok.10 tys euro, średniej klasy samochód to jakieś 20 tyś. Przy zarobkach w granicach 2000 euro ludzi po prostu stać na kupno nowego co 3-4 lata
    • morasm
    • moze musimy jezdzic starociami bo nas nie stac. skoro cala zachodnia europa zarabia powiedzmy 1600 (euro) a rata za nowy samochod wynosi tam 150 (euro) to nie moze Polaka byc stac na auto nowe skoro zarabia 1600 (zlotowek) a rata wynosi 600 (zlotowek) niestety takie mamy proporcje. skladamy w fabrykach samochody na zachod (opel, fiat, vw) ale nas nie stac na nie bo tak wlasnie zarabiamy panie redaktorze. nie kazdy jak pan za lanie wody w kilku portalach i gazetach dostaje tyle pieniedzy ze starczy mu na noweczke. pomijam fakt ze jak juz tu ktos wspomnial, picujemy auto z zewnatrz a to co ma
    • morasm
    • wplyw na bezpieczenstwo zostawiamy zaniedbane. plakujemy wszystko, polerujemy lakier, a hamulce, zawieszenie pozostaje bez wkladu i po 200tys przebiegu nie widzialo mechanika. taka tez nasza narodowa przywara, byle sie sasiadowi podobalo, a ze kolo odpadnie to trudno. odnosnie samochodow wiec nie porownujmy sie do zachodu skoro pensje mamy ze wschodu. mamy biedne spoleczenstwo i musimy jezdzic starymi autami.

Dodaj komentarz